Dodaj do ulubionych

Czy coś takiego jest możliwe

24.02.15, 13:45
Umowa na moje tłumaczenie powieści dla pewnego wydawcy wygasła już dawno. Teraz ze zdziwieniem widzę ten sam tytuł, tego samego autora, wydany w nowej okładce, ale podpisany, tam gdzie tłumaczenie: Opracowanie zbiorowe. Przeglądam i widzę, że musieli dać komuś mój przekład, żeby na siłę pozmieniał szyk zdań, składnię, dobór słów, itd. A wiem, że to moje, bo w pewnym miejscu był moja drobna pomyłka w nazewnictwie, i ten błąd pozostał. W sumie to ta przeróbka zdecydowanie marna, żeby nie powiedzieć żałosna. Czy coś z tym można zrobić? Pewnie nie, bo jak to wszystko i komu udowodnię?
Obserwuj wątek
    • nomina Re: Czy coś takiego jest możliwe 24.02.15, 18:27
      A dlaczego nie?

      Sprawa o naruszenie praw autorskich. "Zabezpiecz" swój oryginał (jeśli masz np. w historii wysyłania plików albo zapisany najlepiej na jakimś dysku zewnętrznym, to jeszcze lepiej) i kopię, do której masz wątpliwości prawne. I skontaktuj się z prawnikiem - jak zwykle polecam prof. Karpowicza. Przekaż mu te wersje, zaznaczając ów dowód. Dalej już będzie musiał robić prawnik, bo Tobie wydawca na pewno nie udostępni nazwisk osób kryjących się pod "opracowaniem zbiorowym".
    • jesseno Re: Czy coś takiego jest możliwe 24.02.15, 20:02
      Jak to jak i komu? Z chamstwem trzeba walczyć, ale to wymaga od Ciebie pracy. Przede wszystkim porównaj oba teksty i znajdź w nich to, co na pewno jest Twoje. To nawet nie musiał być inny tłumacz, może to tylko lekka "korekta" Twojego tekstu? Może im dalej, tym mniej im zależało i się chciało i znajdziesz dłuższe fragmenty bez zmian? Niech ktoś przeczyta Ci to "nowe" wydanie, a Ty dokładnie porównaj je ze swoim, pozaznaczaj identyczne fragmenty. Moim zdaniem warto to sprawdzić. Jeśli pozmieniali dużo - będzie trudniej.
      Fakt, że ten sam tytuł wznowiło to same wydawnictwo i jeszcze to "opracowanie zbiorowe" - jest po prostu bardzo podejrzane.
      • domville Re: Czy coś takiego jest możliwe 16.03.15, 20:46
        Podbijam wątek, bo mam podobną sytuację. Dzisiaj niesamowitym zbiegiem okoliczności natknąłem się na książkę, którą tłumaczyłem 20 lat temu. Jest to nowe, poszerzone wydanie, ale fragmenty, które zostały zaczerpnięte ze starego wydania - po porównaniu - okazuje się identyczne (lub prawie identyczne, widać ingerencję redakcji) z moim tłumaczeniem. W każdym razie skopiowane są całe zdania. Na okładce widnieje nazwisko innego tłumacza. Ten ktoś z pewnością musiał przetłumaczyć wszystkie dodatki wynikające z rozszerzenia tego nowego wydania, ale jest oczywiste (myślę, że dla sądu też będzie), że na zasadzie "kopiuj-wklej" posiłkował się moim tłumaczeniem w pozostałych częściach. Tym bardziej jest to bulwersujące, że to tak zwane "katolickie" wydawnictwo. Wprawdzie w umowie przekazuję im prawa do tłumaczenia na czas nieokreślony. Wtedy to były moje początki i nie myślałem jeszcze o zabezpieczaniu się na przyszłość, ale to nie może znaczyć, że publikują tekst po innym nazwiskiem. Co radzicie zrobić?
      • 50acorns Re: Czy coś takiego jest możliwe 14.06.15, 17:42
        Gratuluję. Ja sama zrezygnowałam jeszcze w kwietniu. Może bym i wygrała, ale redaktorka z tego wydawnictwa powiedziała mi, że na jeżdżenie po sądach, zeznawanie, i tak dalej stracę czas, a ich obsługuje znana kancelaria prawna i wcale nie wiadomo, jak by się to skończyło, a gdyby się okazało, że przegrałam, to będę ponosić koszty postępowania i powoływania ekspertów. No i usłyszałem, że: "wie pani, nasz prezes to bardzo lubi procesy sądowe i je wygrywa". Ja dodatkowo pomyślałam jeszcze, że ch...era ich wie, może wpiszą mnie gdzieś na czarną listę i pójdzie o mnie informacja, że jestem "pieniaczką". Od pół roku nie mam zamówień na przekłady, bo nie mam żadnych znajomości u wydawców ani nie jestem niczyim pociotem. Tak że spasowałam. Ale bardzo się cieszę, że chciaż Tobie się udało! Pozdrawiam cieplutko.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka