Dodaj do ulubionych

Tłumaczenia książek - gdzie szukać zleceń?

28.11.15, 13:33
Moje pytanie jak w temacie. Podpowie ktoś?
Obserwuj wątek
    • kukurydziana Re: Tłumaczenia książek - gdzie szukać zleceń? 11.12.15, 17:00
      No widzisz, droga Almo888, nikt do tej pory Ci nie odpowiedział na pytanie, gdzie szukać zleceń. A długo czekałam, czy ktoś się odezwie. To w takim razie odpowiem Ci ja, posądzana przez PT kilku innych użytkowników tego Forum o trollostwo, potrójną, a nawet poczwórną internetową osobowość i o Bóg wie, co jeszcze. Ci wszyscy co mnie tam wyzywali mają stałe zlecenia i są baaaaardzo, ale to baaaaaaaaaardzo mądrzy, i świetnie im wychodzi pouczanie innych, jednak rzeczywistość, i to bardzo smutna, jest dokładnie taka o jakiej napisałam w wątku ?Kilka rad dla tłumaczy?, a dodatkowo ukazał się tam post Odellera, który chyba zbyt emocjonalnie, osobiście i przesadnie, ale doskonale opisał obecną sytuację w branży. Proszę, przeczytaj jeśli nie czytałaś, bo tam jest sama prawda. I tylko prawda.

      Ciekawe, że ci moralizatorzy potrafią tylko ględzić o godności tłumacza, o tym, że trzeba się cenić i takich głupstwach, o których mogą wygodnie pleść tym, którzy o zlecenia się dobijają. I raczej nigdzie ich w obecnej sytuacji nie dostaną. O przepraszam, może zaprosi Cię do współpracy wydawnictwa Amb. Bel. i Repl. ? firmy spod ciemnej gwiazdy, które albo nie płacą, albo płacą nawet dość punktualnie, ale grosze. To już będzie Twój wybor, czy zadawać się z nimi, czy sobie darować.
      Muszę Cię zmartwić. Dziś jest tak, że dla debiutantów oraz osób bez znajomości zleceń za normalne pieniądze nie ma i nie będzie. Już Ci wyjaśniam, dlaczego, a wiem coś niecoś na ten temat.
      Otóż kiedyś było tak, że o zlecenia na przekłady specjalnie się nie dobijano, bo to zawsze były pieniądze nie takie znów wielkie w porównaniu z tym, co, pracując ?w papierze?, można było łatwo zarobić gdzie indziej i na czymś innym. I o zlecenia nawet początkującym nie było trudno. Ale od wielu już lat trwa u nas w tzw. kulturze głęboki kryzys, który zapowiada się jeszcze na bardzo długo i który spowodował, że nawet na te nie tak znowu imponujące pieniądze zrobiło się wielu chętnych, bo pokończyły się możliwości zarobkowania gdzieś indziej. Tu działa już tylko ekonomia. I wszystko zaczęło być wyłącznie dla krewnych i znajomków właścicieli firm (?słuchaj, mam taką zdolną siostrzenicę, jest w liceum, a jej pani od angielskiego mówi, że jest bardzo dobra, daj dziewczynie zarobić i daj jej jakąś powieść do przetłumaczenia?), dla krewnych i znajomych redaktorów, słowem ? dla ?swoich?. Bo rozumowanie jest takie: skoro jest książka do przełożenia i za tę pracę będą pieniądze, a pieniądze w głębokim kryzysie coraz trudniej zarobić, to chyba lepiej, żeby zostaly one ?w rodzinie?, a nie żeby wziął je ktoś z ulicy.
      Ja Ci oczywiście życzę jak najlepiej, ale bez znajomości i ukladów niczego dziś nie zwojujesz i żadnych dobrych propozycji przekładowych nie dostaniesz. Chyba że takie po 150 zł brutto za arkusz z platnością po latach ? to oczywiście w przenośni, chodzi mi że dziś, choćby się było drugim Boyem-Żeleńskim a jest się ?z ulicy?, na nic nie można liczyć.
      Trzymaj się też z daleka od rozmaitych związków tlumaczy literackich i nie-literackich, bo od nich możesz się spodziewać tylko bzdurnych frazesów o cenieniu się i godności, ale żadnych konkretów. Bo tam siedzą ludzie dobrze zabezpieczeni pod względem zamówień, którzy każdego obcego i chętnego do roboty translatorskiej spuszczą w kanał. Potrafią tylko organizować sympozja dyskusyjne o ?sztuce translatorskiej w obecnej dobie?. Szkoda Twojej kasy na składki.
      • donatta Re: Tłumaczenia książek - gdzie szukać zleceń? 11.12.15, 21:03
        Regularnie pojawiają się ogłoszenia - lepsze lub gorsze - na portalu Wirtualny Wydawca.
        Natomiast prawda jest taka, że wydawcy wolą sprawdzonych tłumaczy, własnych lub z polecenia, żeby nie musieć przechodzić przez całą procedurę wysyłania i oceniania próbek, ryzykowania, że książka zostanie źle przetłumaczona. I wcale nie chodzi o kuzynkę studentkę, tylko o osoby, które wykazały, że oddają profesjonalnie przetłumaczony tekst w terminie. Wystarczy przyjrzeć się niektórym książkom i przekonać się, jak zostały fatalnie przełożone.

        Co masz robić?
        Śledzić ogłoszenia, wysyłać próbki, napisać bardzo dobry (dobry nie wystarczy) list do wydawnictwa - w końcu trafisz na lukę, ktoś będzie potrzebował tłumacza i zaryzykuje. To może nastąpić za miesiąc, a może za pięć lat.
        • kukurydziana Re: Tłumaczenia książek - gdzie szukać zleceń? 18.12.15, 13:38
          Niestety, jeśli wysyłasz swoją ofertę do wydawcy, a na nieszczęście masz duży, a nawet imponujący dorobek translatorski, a już nie daj Boże załapałaś się na jakieś nagrody za przekłady, to jesteś pierwsza do "spuszczenia w kanał". Bo wydawcy rozumują tak: acha, jest dobry/dobra, więc będzie chciała dużą stawkę. A w tej chwili ze względu na głęboki kryzys najwazniejsze jest, by tłumacz był tani. Chyba że oczywiście jest znajomkiem, albo poleconym przez znajomka. Ja sama przetłumaczyłam do roku 2008 56 tytułów, w tym sporo klasyki, miałam nieszczęście dostać dwie nagrody, moje nazwisko pojawia się we wstępach wydawców zachodnich do ksiażek jednego z pisarzy, którego tłumaczyłam, ale ja sama od 2008 roku nie mam żadnych zleceń i chyba już do końca życia nie będę miała. Pewna znajoma redaktorka uświadomiła mi, że: a. nie jestem niczyim znajomkiem; b. od razu właściciel firmy zakłada, że będę się cenić.

          Rzeczywiście, mnóstwo książek tłumaczonych jest już nawet nie fatalnie, ale na poziomie bagiennym. Tylko ze to nikogo nie obchodzi. W świątecznym numerze "W Sieci" jest b. dobry felieton, w którym autor wyżywa się na dwóch książkach - "Dwaj bracia" jakiegoś pseudowydawcy Zona Zero, i biografii Odilo Globocnika. Sam miodzio! Jakaś "tłumaczka" tych "Braci" pisze np. o lekarskiej przysiędze Sokratesa. A są tam jeszcze lepsze kwiatki!

          Pamiętam, że w zeszłym roku w "Bibliotece Analiz" ogłaszał się jakiś starszy tłumacz z dużym i "mocnym" dorobkiem, który z powodu braku zleceń proponował cenę 150 zł za arkusz autorski. I to jest chyba tyle, ile nasi wydawcy najchętniej by płacili.
    • semirades25 Re: Tłumaczenia książek - gdzie szukać zleceń? 21.12.15, 16:30
      Z przykrością muszę się zgodzić z moimi przedmówcami. Na wstępie zaznaczam, że nie jestem trollem, redaktorem smażącym absurdalne posty w przerwie na kawę, ani nikim tego pokroju ;-).
      Tłumaczeniami zajmuję się (chyba powinnam raczej napisać: zajmowałam się) od ponad dekady, więc "spod moich palców" wyszło już kilkadziesiąt przekładów. Można by rzec, że mam ugruntowaną pozycję na rynku, świetne stawki i żadnych przestojów. Otóż nic bardziej mylnego.
      Tak się akurat złożyło, że w wydawnictwach, z którymi najintensywniej współpracowałam, dokonały się pewne przetasowania personalne, nowi redaktorzy zaczęli forsować swoje wizje i idee, postawili na inne języki lub ekipę z poprzednich miejsc pracy. W ten oto sposób musiałam przypomnieć sobie tak zwane początki związane ze żmudnym rozsyłaniem do wydawnictw cefałek i listów motywacyjnych, co - jak się pewnie domyślacie - nie przyniosło kompletnie żadnego rezultatu. Od jednego wydawnictwa otrzymałam uprzejmą informację, że nie poszukują nowych tłumaczy, natomiast reszta mnie koncertowo olała.
      W tej sytuacji nie usiadłam i nie zapłakałam, jak to ktoś tu zasugerował, lecz po prostu zaczęłam zastanawiać się nad zmianą branży i powoli wcielać w życie nowy projekt. Przykre to, tym bardziej że praca tłumacza przynosiła mi nie tylko fajne pieniądze, ale i autentyczną radochę.
      Mając za sobą takie doświadczenia, jestem więc w stanie zrozumieć tych, którzy za wszelką cenę chcą utrzymać się na rynku i godzą się na żenujące stawki. Wierzę też, że baaaardzo trudno przebić się w gąszczu chętnych do tej pracy i otrzymać próbkę do tłumaczenia. Trzeba trafić na odpowiedną osobę, czas i miejsce, co mnie, najwyraźniej, nie było dane ;-).
      Wszystkim młodym i zdolnym życzę wszelako powodzenia, a użytkowników forum proszę o rozsądne szafowanie słowem "troll".
      • kukurydziana Re: Tłumaczenia książek - gdzie szukać zleceń? 21.12.15, 18:08
        Jest dokładnie tak, jak to opisałaś. Sama otrzymałam dziś mailową odpowiedź na moją ofertę dotyczącą przekładów - 100 (sto - nie pomyliłam się) zl za arkusz autorski, czyli 40 tysięcy znaków, honorarium płatne "do roku po wydaniu książki". Zaproponowali mi nawet konkretnie tytuł z pogranicza beletrystyki i literatury faktu, całość osadzona w starożytnym Rzymie, więc mnóstwo sprawdzania, wyszukiwania polskich odpowiedników, itd. Przyznam, że w przypływie wisielczego humoru zadzwoniłam do redaktorki podpisanej pod mailem. I co usłyszałam: ze jak się stawka nie podoba, to nie naciskają, czeka do tego tytułu kilkunastu tłumaczy, a do mnie pani napisała tego maila, ponieważ przełożyłam m.in. 12 książek o antycznym Rzymie i Grecji. Na moje nieśmiałem pytanie, czy aby zgodzą się na 100 zl za arkusz pani odpowiedziała (cytuję) "z pocałowaniem ręki".
        A potem ukazują się takie gnioty przekładowe jak ci "Dwaj bracia"...
          • kukurydziana Re: Tłumaczenia książek - gdzie szukać zleceń? 21.12.15, 18:30
            Jeszcze do dzisiejszego ranka myślałam tak samo jak Ty, ale po rozmowie z panią redaktor chyba jednak zmienię zdanie, bo ona powiedziała mi na koniec, ze gdybym mimo wszystko chciała to wziąć, to ona czeka do 23 grudnia na decyzję. I chyba jednak się zdecyduje, biorąc pod uwagę, to że startuje do tego tytułu kilkunastu innych chętnych. No cóż, ostatecznie mamy kryzys i trzeba się godzić nawet na takie psie pieniądze. Niepokoi mnie tylko, że chcą płacić "do roku po wydaniu książki", no ale trudno, nie mam wyboru, takie mamy czasy...
              • kukurydziana Re: Tłumaczenia książek - gdzie szukać zleceń? 21.12.15, 19:05
                Zgadzam się z Tobą w 100 procentach, i ja gdybym miała mniej lat na karku i zero problemów z kręgosłupem, to też bym wolała w dzisiejszych czasach sprzątać niż tłumaczyć książki, choć podobno i dziś organizowane są już castingi na panie sprzątaczki, bo tyle jest chętnych do tej roboty. Jednak widzisz, czasy są niestety takie, że będę szczęśliwa gdy ta "miska ryżu" przypadnie mnie, a nie komuś innemu, bo to już jest kwestia zwyczajnego biologicznego przeżycia, a nie kupienia np. nowych ciuchów czy kosmetyków.
              • kukurydziana Re: Tłumaczenia książek - gdzie szukać zleceń? 21.12.15, 19:13
                Nie wiem, ile masz lat, droga Donatto, ale życzę Ci, żebyś dożyła czasów, kiedy coś takiego będzie tylko głupim żartem, tak jak powiedzmy 20 lat temu. Ja sama już tego na pewno nie dożyję. Ale to niestety nie jest żart - ja jeszcze nie widziałam umowy, wiem tyle, co pani redaktor napisała mi w mailu i co powiedziała mi przez telefon. Mnie też zwaliła z nóg podana kwota, myślałam, że się przesłyszałam.

                Tyle tylko, że - tak jak napisałam niedawni w poście do Semirades25 - dziś takie sprawy stały się już kwestią nie dodatkowej kasy na fanaberie, ale zwykłego biologicznego przeżycia. I ja już wiem, że tę propozycję przyjmę, chyba że zdążyli już dać tę książkę do tłumaczenia komuś z tych "kilkunastu innych"...
                • donatta Re: Tłumaczenia książek - gdzie szukać zleceń? 21.12.15, 19:18
                  Gdyby rzeczywiście chodziło Ci o przeżycie, nie brałabyś zlecenia, które takiego przeżycia nie zapewnia. Przeciętna powieść ma 14 arkuszy, potrzeba na nią min. 1,5 miesiąca spokojnej pracy. Jak chcesz wyżyć za 1000 zł miesięcznie brutto? Płatne za rok albo dwa...
                  Skoro znasz bardzo dobrze język obcy i świetnie własny, możesz robić mnóstwo innych rzeczy, które nie są tak poniżające jak tłumaczenie książek za 100 zł per arkusz.
                  Nie mieści mi się to w głowie...
                  • kukurydziana Re: Tłumaczenia książek - gdzie szukać zleceń? 21.12.15, 19:30
                    Z Twojego postu wnioskuję, że jesteś młoda i nie znasz realiów zatrudniania w Polsce do JAKIEJKOLWIEK pracy, nawet na tzw. umowy cywilnoprawne. Otóż osoba 50+ , taka jak ja, nie ma już żadnych szans na cokolwiek, absolutnie cokolwiek. Znam doskonale kilka języków, a mimo to gdy szukałam pracy jako lektorka zawsze, ale to zawsze słyszałam "wolelibyśmy kogoś młodszego". To samo się zrobiło nawet ze zwykłym udzielaniem korepetycji - "no wie pani, ale wolał(a)bym kogoś młodszego". Próbowałam być redaktorką i korektorką, bo to też kiedyś robiłam, i rezultaty identyczne - nie ten już wiek, babciu. (Kilkakrotnie spotkałam się nawet ze zdziwieniem, że jak mogę umieć "pracować na komputerze", skoro jestem taka stara.). Tak że teraz czepiam się czego tylko mogę i ta propozycja, nawet za tak małe pieniądze to dla mnie jednak jakaś szansa. Zdecydowałam już, że ją przyjmę. Pozdrawiam Cię serdecznie.
                      • kukurydziana Re: Tłumaczenia książek - gdzie szukać zleceń? 21.12.15, 21:25
                        Mam jeszcze oszczędności, ale, by ująć to słowami Horacego Safrina - "w kieszeni coraz widniej, dnieje". Jeśli poprzestanę na takich luksusach jak chleb i mleko, oczywiście zero gazet i zero książek,, to może jakoś dociągnę... Z tym kręgosłupem masz świętą rację, ale - polecam Ci! - trochę lżej się siedzi przed pecetem na takiej macie jak do samochodu, z czymś w rodzaju dużych ruszających się koralików, czy kulek.
                          • kukurydziana Re: Tłumaczenia książek - gdzie szukać zleceń? 22.12.15, 21:11
                            W końcu podpisałam dziś tę umowę. No i cóż - te 100 zł za arkusz to netto, nie brutto, ale wywalczyłam jeszcze że płatność do roku, ale nie po wydaniu książki, tylko po zaakceptowaniu przekładu nie dłużej niż 5 miesięcy po jego złożeniu. Pani redaktor okazała się nawet dość sympatyczna, upierała się tylko przy tym, że prawa do przekładu przejmuje wydawca na 10 lat, i tu już nic nie mogłam zrobić, a chciałam na krócej. Wreszcie mam lepsze samopoczucie, bo mam teraz co robić i nie będę bezczynna. choć zapowiada się sporo dłubaniny, już to widzę teraz. Uważam, że lepiej zarobić mniej niż nic nie zarobić, proszę PT Forumowiczów. I życzę wszystkim zdrowych i wesołych Świąt!
                      • kukurydziana Re: Tłumaczenia książek - gdzie szukać zleceń? 21.12.15, 21:19
                        Zgoda, ale to tylko my o tym wiemy, spróbuj jednak znaleźć cokolwiek po 50+, a sama się przekonasz, że jest to nie-moż-li-we. Nawet raz mi się zdarzyło usłyszeć "wolimy kogoś młodszego" gdy uczestniczyłam w castingu na przekład książki pewnym znanym i renomowanym (he he!) wydawnictwie. Przegrałam wtedy, i nie ja jedna, z jakąś studentką 1 roku anglistyki. Przeglądałam ten tytuł w empiku, bo ukazał się jakieś 2 miesiące temu. Zgroza - choć może trzeba by mieć pretensję i do redaktora, który nie wyłapał:np. Ojcowie Fundatorzy (zamiast Ojcowie Założyciele w Ameryce), "Burma" zamiast Birma", "biliony" zamiast "miliardów", no i "Herakles z Ephesis" zamiast "Heraklit z Efezu". Te zapamiętałam, podobnych było całe mnóstwo... Ale zlecenie dostał "ktoś młodszy", a nie jakaś stara baba.
                • maleclukas Re: Tłumaczenia książek - gdzie szukać zleceń? 22.12.16, 20:33
                  co prawda temat z przed roku ale ja szukam osoby do wspolpracy przy tlumaczeniu z jezyka polskiego na jezyk angielski. To zlecenie prywatne i finansowane z wlasnych pieniedzy ale czekaja 2 książki do przetłumaczenia. Co prawda niestac mnie na zaplacenie 1500zł za arkusz ale na pienieadze nie trzeba bedzie czekac az roku. Szukam osoby do stałej wspołpracy. pytania pod mailem kontakt@maleclukasz.pl pozdrawiam
      • kukurydziana Re: Tłumaczenia książek - gdzie szukać zleceń? 21.12.15, 21:29
        Nawet tam byłam, miałam zaszczyt poznać sławetną panią Małgorzatę (ale małżonka, nie mniej sławetnego już nie), zdaniem jednak której mój dorobek translatorski był zbyt skromny jak na wymagania firmy, zdaje się, że zadecydowała w tym wypadku otrzymana nagroda za przekład z francuskiego. Z tego wszystkiego tylko straciłam czas na dojazd, nie mogli to się nie przenosić na takie za***pie?!
    • mutant12 Re: Tłumaczenia książek - gdzie szukać zleceń? 22.12.15, 19:47
      Niepotrzebne te złośliwości, moim zdaniem w wypowiedzi każdej z osób jest trochę racji, także kukurydzianej z tym nepotyzmem, bo i to się zdarza. Ale zwalanie wszystkiego na kolesiostwo jest głupie. Ja mam dużo negatywnych doświadczeń mimo dorobku, niejednokrotnie byłam/bywam olewana przez wydawców, na przykład robię próbkę i nie słyszę w zamian ani "dziękuję", ani "pocałuj mnie w d.". Miewam okresy przestoju i nie wiem, czy w przyszłości nie staną się tak długie, że będę musiała zmienić zawód. A jednocześnie udało mi się pomóc kilkorgu tłumaczom w dostaniu zleceń, bo akurat wydawca szukał, a ja byłam zajęta, nie władałam danym językiem albo nie czułam się kompetentna w temacie. Może warto zacząć od tłumaczeń za friko do portali internetowych, żeby mieć co sobie wpisać do CV. Nie wiem, czy to pomoże, ale nie zaszkodzi, a przy okazji można poćwiczyć warsztat i dostać odzew od czytelników albo od samej redakcji. No i, tak jak piszą poprzednicy, próbować - wysyłać CV, dołączać próbki. Nie gwarantuję, że się uda, ale innej drogi nie ma. I przede wszystkim - doskonalić się. Bo nawet wspomniany nepotyzm nie załatwi Ci pracy na dłuższą metę, jeśli nie będziesz kompetentna.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka