Dodaj do ulubionych

Czy warto pisać dalej?

03.07.06, 18:36
Napisłam pierwszy raz coś takiego i nie wiem czy to jest coś warte. Czy warto
pisać dalej? Prosze o odp.;)
Pozdrwaiam
Martyna

To było nasz pierwszy spacer. Pierwsze spojrzenie w oczy, lecz nie pierwsza
ochota na dotyk ukochanego. Szum rzeki był jednym odgłosem, który mógł
przeszkadzać ciszy. Miałam chęć zadać mu pytanie, które zadawałam każdego
dnia. Gdy milczał i nie odpisywał na moje eski.
Zatrzymałam się i nie patrząc w oczy zapytałam:
-czy tobie w ogóle na mnie zależy?
- a sąd te pytanie?
- czasem czuje, że to tylko mi zależy na naszych spotkaniach…czasem czuje, że
Ciebie tracę.
Mężczyzna milczał wpatrywał się w moją twarz. Patrzył w oczy i dostrzegł w
nich smutek. Odwróciłam się nie miałam siły bym widzieć jak patrzy na mnie.
Te kilka sekund milczenia wydawało się być godzinami. Drżącym głosem cicho
powiedziałam:
- tak bardzo Cię kocham. Tak bardzo wtuliłeś się w moje serce… powiedz coś,
proszę
Nie odezwą się. Ja zaś upadłam na kolana. Twarz schowałam w długich brązowych
włosach. Czekałam na jego słowa jak na wyrok…
Dobrze, że to tylko moja wyobrażania, która tak daleko zaszła. Jest początek
lipca, a ja się z nim jeszcze nie spotkałam. Za każdym razem pojawia się
jakaś przeszkoda. Coś, co opróżnia upragnione spotkanie. Bywa, ze wyobrażam
sobie jak to będzie i za każdym razem jest inaczej. Czasem jest cudownie, a
czasem tak jak wcześniej opisałam. Dlatego nie jestem w stanie opowiedzieć
swojego życia od początku do końca. Nie starczyłoby czas i nie mam możliwość
napisania każdej chwili z mojego życia. Bo nikt z nas nie pamięta jak stawiał
pierwsze kroki. Nikt nie pamięta jak przychodził na świat. Sama czasem
chciałabym cofnąć się do tej chwili, kiedy pierwszy raz sama złapałam oddech.
Pewnie było to łapczywe nabranie dość sporej dawki, tak jakbym się bała, że
nie starczy mi powietrza. Zdarza się tak, że chodź jest tylko tlenu by móc
oddychać nie jesteśmy w stanie. Dusimy się powietrze, które powinno nas
utrzymywać przy życiu. To smutne, ale prawdziwe.
Leże spokojnie na łóżku, a mój wzrok błądzący po oknie i kradnie trochę
światła z lampy ulicznej. Co jakiś czas spoglądam na komórkę. Rozum wie, że
nie napisze. Mimo wszystko tak z przyzwyczajenia i dla pewności, co minutę
patrzę. Wydaje mi się, że ta minuta jest godziną. A czas od ostatniego eska
lub sygnał od niego wieloma dniami. Chodź tak naprawdę to godzina. Spoglądam
po raz setny na komórka jest 3.58 i nadal nic. Siadam na łóżku jest mi gorąco
i prano. Na dworze wczoraj temperatura sięgała 32° C. Po chwili wstaje.
Uchylone okno do połowy otwieram na rozetrzesz. Zaglądam ukradkiem na ulice,
która jest ciemna i równa. Równa i prosta..hmm.. Szkoda, że moje życie nie
jest takie, nikt jednakże nie obiecywał, że będzie łatwo żyć. Nikt nie
oznajmi, że będzie ciężko kochać.
Obserwuj wątek
    • zorza_w_karze Re: Czy warto pisać dalej? 04.07.06, 08:21
      proszę, nie pisz, a jeżeli piszesz, nie pokazuj tego nam. dlaczego postanowiłaś swoje słabe teksty prezentować właśnie tutaj? dlaczego na forum wydawców? przecież są inne fora (dla debiutantów, dla piszących do szuflady etc.).
      na nich realizuj się. na nich pokazuj to, co produkujesz w ilościach tak masowych, jak dramatycznie słabych. wstydziłbym się na Twoim miejscu pokazywania Czegoś Takiego.
      Twoje teksty są złe, infantylne, mają tragiczną składnię, mnóstwo błędów (leksykalnych, ortograficznych, gramatycznych - i całą resztę błędów, których nie wyłapuje autokorekta Worda). masz problemy z konstrukcją fabuły. cóż to za stwierdzenie, które przytaczasz we wcześniej prezentowanych fragmentach: Wiem, może to trochę pomieszane, ale to potem będzie ważne? w ten sposób nie wyjaśnia sie komplikacji akcji.
      proszę cię, zmiłuj się nad literaturą i nad nami.
      zwk
      • skajstop Więcej wyrozumiałości 04.07.06, 10:37
        Upraszam o łaskę wyrozumiałości. Może nie wobec błędów, ale wobec postawy.
        Obojętnie czy chodzi o tłumaczenie tekstu czy o pisanie - każdy kiedyś zaczyna.
        Można go w tym momencie walnąć w łeb, ale czy o to chodzi? Wytykać błędy -
        proszę bardzo. Ale wycieczki osobiste proszę sobie darować.

        Inna sprawa, że to jest forum o określonym profilu i wątki z prośbą o ocenę nie
        powinny dominować. Ale nawet jeżeli komuś się to nie podoba, nie zamierzam
        wycinać ich całkowicie. Dokładnie tak samo postąpię, jeżeli ktoś zechce
        zasięgnąć porady, przedstawiając próbkę swoich tłumaczeń. Być może najlepszym
        rozwiązaniem jest założenie JEDNEGO wątku, w którym takie oceny będą mogły się
        odbywać. Co o tym myślicie?

        To jest forum dla ludzi, a nie dla zawodowców, któzy już wszystko wiedzą i
        wszystkie rozumy pozjadali - warto o tym pamiętać.

        Skajstop
        • zorza_w_karze skajstopie 04.07.06, 10:58
          > Upraszam o łaskę wyrozumiałości. Może nie wobec błędów, ale wobec postawy.
          > Obojętnie czy chodzi o tłumaczenie tekstu czy o pisanie - każdy kiedyś zaczyna.
          > Można go w tym momencie walnąć w łeb, ale czy o to chodzi? Wytykać błędy -
          > proszę bardzo. Ale wycieczki osobiste proszę sobie darować.

          azali robię wycieczki osobiste? ani razu nie rzekłem nic o autorce, jeno o jej tekstach. wycieczek osobistych nie czyniłem. i błagałem o to, o co ty prosisz. o łaskę wyrozumiałości marttyny wobec mnie i całej reszty.

          > Inna sprawa, że to jest forum o określonym profilu i wątki z prośbą o ocenę nie
          > powinny dominować. Ale nawet jeżeli komuś się to nie podoba, nie zamierzam
          > wycinać ich całkowicie. Dokładnie tak samo postąpię, jeżeli ktoś zechce
          > zasięgnąć porady, przedstawiając próbkę swoich tłumaczeń. Być może najlepszym
          > rozwiązaniem jest założenie JEDNEGO wątku, w którym takie oceny będą mogły się
          > odbywać. Co o tym myślicie?

          myślę, że o dobry pomysł. ale istnieją sprofilowane fora (np. forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10133), na których marttyna może prezentować swoje próby. prawda? proszę cię, miej wyrozumiałość dla mnie (dla nas), dla poczucia estetyki (mojego i innych, którzy tu zaglądają) i dla literatury (która bez tekstów marttyny jest czasem kaleka). bo o literaturę w końcu chodzi.

          > To jest forum dla ludzi, a nie dla zawodowców, któzy już wszystko wiedzą i
          > wszystkie rozumy pozjadali - warto o tym pamiętać.

          pamiętam o tym. i nie odbieram godności marttynie.

          > Skajstop

          zwk
          • skajstop Re: skajstopie 04.07.06, 11:12
            zorza_w_karze napisała:

            > azali robię wycieczki osobiste? ani razu nie rzekłem nic o autorce, jeno o jej
            > tekstach.

            Azali robisz - i dlatego zareagowałem. Uprzejmie proszę cytat: "wstydziłbym się
            na Twoim miejscu pokazywania Czegoś Takiego."

            Pozwolę sobie zauważyć, że nie jesteś na miejscu autorki tekstu. Posługujesz się
            zręczną figurą retoryczną - niemniej, to jest uwaga ad personam, nie ad rem.

            Założę odrębny wątek. Postaram się więc uporządkować tę sprawę, chociaż nie w
            taki sposób, aby dać satysfakcję akurat Tobie, tylko większości osób - gdyż
            takie prośby pojawiają się od dawna, są więc najwyraźniej integralną częścią
            tego forum - i nie zauważyłem, żebyś wcześniej protestował.

            Na razie mam taką radę: nie ma przymusu czytania wszytkiego, omijaj więc te
            wątki, one są wyraźnie oznaczone - wtedy nie będziesz cierpieć.

            Skajstop
    • minerva_mcgonagall Nie warto 04.07.06, 09:37
      Chociaż moze "Chwila dla Ciebie" czy "Naj" by to wzięło. Oczywiście po
      poprawieniu koszmaaarrrrnych błedów ortograficznych stylistycznych i innych.
      Na razie więcej czytaj i to dobrej literatury, zanim zaczniesz pisać cokolwiek.
      Ja w każdym razie nie doczytałam do końca, bo nudą wieje już po pierwszych
      linijkach, a błedy stopuja. Bardzo się starałam, ale nie zdzierżyłam.
      • bosastopka Martttynko... 04.07.06, 10:54
        Przeczytaj uwagi powyższych "krytyków doskonałych", ale nie pozwól, by zabiły
        Twój zapał do pisania.
        "Nauczycieli" i "lekarzy" jest w naszym kraju najwięcej.
        Smutne, że zamiast nauczać i leczyć, krytykują, krytykują, krytykują...
      • autumna ale może nie tak brutalnie? 04.07.06, 11:35
        Nie podoba mi się ton, w jakim niektórzy forumowiecze Cię skrytykowali, ale, Martynko, to jest faktycznie nie to forum. Zamieściłaś już kilka tekstów, otrzymałaś sporo dość szczegółowych odpowiedzi i powinno Ci to wystarczyć. Myśl o publikacji na razie sobie odpuść. Wydawnictwa dostają rocznie setki tekstów i nawet z tych napisanych idealną polszczyzną do druku trafiają nieliczne.
        Z pisania nie rezygnuj, traktuj je jako ćwiczenie, bo umiejętność poprawnego i przejrzystego wyrażania mysli przyda Ci się wszędzie - czy to do zdania matury, czy napisania pisma urzędowego. Najlepiej, gdybyś mogła znaleźć gdzieś w pobliżu jakieś koło literackie dla młodzieży czy coś w tym stylu, tak żeby ktoś mógł z Tobą omawiać teksty bezpośrednio - tu współpraca przez internet niezbyt się sprawdza.
        I jeszcze jedna ważna rzecz: naucz się zwięzłości. Czy potrafiłabyś zamknąć całą opowieść w dwóch stronach tekstu? Bo na razie przedstawiasz długie opisy, które w żaden sposób nie posuwają do przodu biegu Twoich opowiadań. A gdzie akcja? Bo ględzić o tym, co się dzieje wokół, można przez setki stron, ale czytelnik długo tego nie wytrzyma.

        "W pokoju panowały nieprzeniknione ciemności. Ciszę zakłócało tylko monotonne tykanie dużego przedwojennego budzika. Nieznośne "tik tak" nachalnie przypominało o każdej upływającej sekundzie... sekundzie upływającej bez Niego. "I po co mi to było?" - pomyślałam, po raz kolejny przewracając się z jednego boku na drugi. Czy nie lepiej było żyć sobie spokojnie i monotonnie, w bałaganie, do którego nikt się nie wtrącał, samotnie, ale jednak niezaleznie. Teraz każda rzecz w pokoju musiała mieć swoje miejsce, teraz brudne gary w zlewie nie miały prawa przebywać dłużej niż przez czas przeznaczony na zjedzenie przygotowanego w nich posiłku. Nie, on nigdy nie powiedziałby mi, że jestem bałaganiara. Ale ledwie dostrzegalne skrzywienie ust na widok porzuconych na srodku przedpokoju pantofli mówiło wyraźnie - "Co TO tutaj robi?". No więc sprzątałam, układałam, pucowałam, a mając tego w pewnym momencie dosyć, nawet się ucieszyłam, kiedy oznajmił, że wyjeżdża na dwumiesięczny staż do Londynu. A kiedy po tygodniu zaczęłam wyć z tęskonoty, dowiedziałam się, że można jednak kochać kogoś bardziej niż swój bałagan."

        Machnęłam sobie ten kawałek ot, tak, jak posta. Mogę tak dłuuuugo. Ale czytelnik juz niekoniecznie ;-) Nie ma toto poczatku ani końca, ani nie zmierza w zadnym konkretnym kierunku.
        • waspish a propos błędow ... 04.07.06, 13:56
          Autumna napisała do Marttyny:
          "Zamieściłaś już kilka tekstów, otrzymałaś sporo dość szczegółowych odpowiedzi
          i powinno Ci to wystarczyć. Myśl o publikacji na razie sobie odpuść.
          Wydawnictwa dostają rocznie setki tekstów i nawet z tych napisanych idealną
          polszczyzną do druku trafiają nieliczne."

          Autumno, czy zaglądałaś, kiedykolwiek, na stronę Wydawnictwa My Book? Jeśli
          nie, to zajrzyj tam i poczytaj sobie fragmenty wydawanych przez nich książek,
          już po korekcie. I, o ile Martynie mozna wybaczyć wszystkie popełnione przez
          nią błędy w jej tekstach, o tyle nie ma mowy o wybaczeniu, tego typu błędow,
          komuś, kto robił korektę książek dla MB.
          • autumna ouups 04.07.06, 14:18
            > nią błędy w jej tekstach, o tyle nie ma mowy o wybaczeniu, tego typu błędow,
            > > komuś, kto robił korektę książek dla MB.

            łomatko jedyna

            Miedzy innymi ja dla nich robię. Mam nadzieję, że to akurat nie moje, może podasz jakiś konkretny przykład?
            • waspish Autumna 04.07.06, 14:52
              mówisz - masz.

              Z "Hanyski":
              – Jakoś tam, Paul, będziemy żyć.
              Przystanęli przy słupie z napisem „Polska”.
              – Teraz będziesz żyła w Polsce, będziesz Polką – powiedział Paul ze złością.
              – Jak trzeba będzie, to będę. Na papierze pewnie będę Polką, a tak naprawdę
              to będę tym, kim jestem, i ty też. Będziemy tam na swoim.

              Policz, autumno, ile razy w tym fragmencie jest będziesz/będę.


              "Kurtka":

              " W sklepiku spoza lśniącej czerni kontuaru, który śmiertelną barwą wyrażał
              nikczemne gustowanie w czarnej paście emulsyjnej do butów, wyjrzał sprzedawca "

              Wyrażał nikczemne gustowanie?

              " Billy odwrócił się. Schodząc po schodach, nie spływał, lecz osłabiony
              wyrzutami i zmieszany z błotem turlał się po stopniach."

              To schodził, czy się turlał?


              • autumna Re: Autumna 04.07.06, 15:17
                Do "Hanyski" się przyznaję. O ile w narracji nie puszczam takiej liczby powtórzeń, o tyle w dialogach czasami owszem - w zależności od tego, kim są bohaterowie książki. Właściciel wiejskiego gospodarstwa, którego wykształcenie kończy się na umiejętności pisania i czytania, raczej nie będzie rozmawiał literacką polszczyzną ze swoją żoną, tym bardziej, że w tej scenie w dodatku się kłócą. Robiąc korektę często jestem między młotem a kowadłem. Jeśli poprawię za mało - będzie zarzut, że "tekst nie miał korekty". Jeśli za dużo, że "pisany płaskim językiem, zero stylizacji".

                Z "Kurtką" miałam przyjemność tylko z daleka (tzn. widziałam całość tekstu, ale nie dostałam do korekty), jak dla mnie, to należałoby całą książkę napisać od nowa, odciskając połowę wody, bo sam motyw główny fajny, choć też nie do końca oryginalny. Trochę mi się kojarzył z "Dziedzictwem" Mastersona - tam szatan mieszkał w krześle, tu w tytułowej kurtce.
                • skajstop Re: Autumna 04.07.06, 16:21
                  O rany... tak powiem. Te cytaty z "kurtki" są zniewalające :-)

                  A co do powtórzeń, Autumno - akurat tego zacytowanego fragmentu też bym się
                  czepił, niestety. Z ciekawości sobie policzyłem. Na ok. 50 słów 8 razy
                  powtórzenie - tego nic nie wybroni. Wyłącznie w jakimś dzienniku, suchej relacji
                  mogłoby to ujść. Ale w literackim tekście...

                  Z drugiej strony, łatwiej jest krytykować niż samemu coś zrobić. Stąd ja uważam
                  dyskusje "okołopisarskie" - no i "okołotłumaczeniowe" - za na tyle ważne, że nie
                  należy ich całkiem wycinać :-)
                  • ania13 Re: Autumna 04.07.06, 19:28
                    Pojawilo sie tu duzo ostrych glosow - zarowno wystosowanych do marttynki, ale i
                    do innych forumowiczow.

                    Jesli chodzi o same teksty, to przede wszystkim sadze, ze zawsze trzeba brac
                    poprawke na to ile Autor ma lat, jakie ma cele. Nie chce zgrywac starej ciotki,
                    ale gdy ja mialam 16 lat (a tyle zdaje sie masz marttynko), pisalam jak szalona.
                    Pisalam w tramwajach, na lawce w parku, ba! chodzilam na dworzec kolejowy, bo
                    tam byla dworcowa kawiarnia dlugo czynna, w ktorej nie czepiali sie, ze malolata
                    kolo 23.00 sie peta gdzies po ulicach i knajpach. Lwia czesc czasu na to
                    poswiecalam, a drugie tyle - na czytanie przy muzyce. Z tego wszystkiego zostalo
                    mi tyle, ze teraz "zyje" z tekstow - nie moich, ale cudzych. I z wielkim
                    nabozenstwem od czasu do czasu siegam po te moje notesiki, karteluszki, serwetki
                    (czasem notes sie konczyl). Mam tez dzieki temu wiele szacunku dla tych, ktorzy
                    - nie tak jak ja - zarzucili pisanie, ale pracowali nad tym i zbieraja tego
                    owoce. Ja te owoce pielegnuje :)
                    Dlatego sadze, ze tak ostre potraktowanie tekstow marttynki jest nie na miejscu.
                    To wspaniale, ze ktos chce pisac i pisze, co wiecej, chce sie z innymi
                    podzielic tym, co wychodzi z jego wnetrza.
                    Z drugiej strony faktycznie, trzeba podejsc do sprawy "profesjonalnie", a nie
                    tylko emocjonalnie czy - jak ja - sentymentalnie. I tu zaczynaja sie schody. Nie
                    bede powtarzac po innych - wiele pracy przed Toba marttynko! Tylko pamietaj:
                    skoro tak bardzo chcesz pisac, to pamietaj, ze zazwyczaj pisarstwo zaklada takze
                    wspoludzial Czytelnika i trzeba miec wobec niego wiele szacunku. Bo to, ze dla
                    Ciebie jest to nieodzowny element zycia, to nie znaczy, ze Twoje teksty beda tez
                    nieodzowne dla Czytelnika. I piszac, jego trzeba miec przed oczyma. A jeszcze
                    lepiej skonstruowac sobie takiego malego Czytelnika w sobie. Napisac, dac jemu
                    do przeczytania i oceny. Bez zadnych taryf ulgowych, niestety... Jak przejdzie
                    przez sito, to wtedy siup! ctrl c, ctrl v, enter, poszlo.

                    Acha, chcialam dodac, ze to ile Autor ma lat, wcale go nie dyskredytuje. Taki
                    Rimbaud na przyklad...

                    I jeszcze jedno. Najpiekniejsza chyba rzecz, ktora powiedzial mi moj Tata.
                    Oporna bylam, nie chcialam sie ksztalcic. Wagarowalam, szlajalam sie. Na pytanie
                    "Co z ciebie corciu wyrosnie, kim ty chcesz byc w przyszlosci" odpowiedzialam
                    "Pisarko, tata". Zalamal rece. "Zeby byc pisarzem, najpierw trzeba cos przezyc.
                    Jak sie juz cos przezyje, to mozna pisac. A jak sie juz napisze, to trzeba
                    przeczytac i zastanowic sie czy wystarczajaco duzo sie przezylo".
                    Niektorzy nic nie przezyli w 100 lat, a inni - wszystko w jeden dzien.

                    Sciskam marttynke. Pisz i czytaj uwaznie!

                    PS prosze mnie nie zjesc za literowki, orty i inne byki :) szybko pisalam, choc
                    to nie usprawiedliwienie
                  • autumna Re: Autumna 05.07.06, 08:30
                    > Z drugiej strony, łatwiej jest krytykować niż samemu coś zrobić. Stąd ja uważam
                    > dyskusje

                    A czemu miałbyś wycinać (no chyba że z racji "skręcenia wątku")? Ja konkretną krytykę przyjmuję, może i faktycznie parę tych "będziemy" jeszcze powinno polec. Ale, jako piszący, sam pewnie znasz przypadłość pt. "znużenie tekstem", kiedy przy drugim-trzecim czytaniu już nie bardzo dostrzega się błędy. Na korektora też to pada. Na pociechę sobie i obronę My Book dodam, że jedną z moich robótek pochwalił ktoś na forum "Książki" jako przykład bardzo starannie zrobionej korekty. Człowiek uczy się przez całe życie, z czasem zapewne dojdę do doskonałości :-)
                    • skajstop Re: Autumna 05.07.06, 09:12
                      autumna napisała:

                      > A czemu miałbyś wycinać (no chyba że z racji "skręcenia wątku")?

                      Oj, to się nie zrozumieliśmy na pewno... Ja nie mam zamiaru niczego wycinać,
                      naprawdę! Ani przez chwilę mi to nie postało w głowie :) Kwestia wycinania
                      pojawiła się jedynie w kontekście wątków z prośbą o ocenę twórczości.

                      Moje stanowisko jest takie: nie wycinać nic, poza bluzgami i (ewentualnie) zbyt
                      ostrymi napaściami personalnymi. Ale i wtedy wolę zasugerować wodę dla ochłody :)

                      > Ja konkretną krytykę przyjmuję, może i faktycznie parę tych "będziemy" jeszcze
                      > powinno polec.
                      > Ale, jako piszący, sam pewnie znasz przypadłość pt. "znużenie tekstem", kiedy
                      > przy drugim-trzecim czytaniu już nie bardzo dostrzega się błędy. Na korektora
                      > też to pada.

                      Tak, ja to dobrze znam, nie takie rzeczy - z wymienionego przez Ciebie powodu -
                      puszcza się w wydawnictwach :) Kontekst zaś całej dyskusji był taki, że nie ma
                      co wbijać tak strasznie na pal niedoświadczonej debiutantki, kiedy często są to
                      standardy niedostępne dla wydawców ;)

                      (Bardzo prywatnie dodam, że podniesiony kiedyś przez Martyne problem ilości
                      "się" jest zmorą także dla mnie :D)
    • ishwara według mnie... 04.07.06, 20:54
      Dziewczyna ma potrzebę wyrażenia tego, co czuje. Naturalne w jej wieku. Mogłaby
      pisać bloga i pewnie znalazłaby czytelników. Porównanie do Rimbauda jest
      śmieszne. Po pierwsze poezja to zupełnie inna sztuka. Można być świetnym poetą w
      wieku szesnanstu lat. Świetną młodocianą prozaiczkę przypomnianm sobie jedną -
      Sagankę.
      Rzeczywiście trzeba coś przeżyć, żeby napisać opowiadanie. Tu zaś banał goni banał.
      Nie wystarczy chcieć pisać. Nie róbcie jej krzywdy mówiąc, że jeśli będzie
      pisała dużo, to się prędzej czy później nauczy. Prozę trzeba słyszeć.
      Czy słyszy ją pisząc:
      - Nie odpisywał na moje eski.
      - A skąd te pytanie?
      - Tylko mi zależy...
      - Nie miałam siły, by widzieć, jak na mnie patrzy.
      - Moja wyobraźnia tak daleko zaszła...
      - Pierwszy raz sama złapałam oddech...

      Pisanie to stan gorączki i chłodu jednocześnie. Tu jest na razie tylko gorączka.
      Nie każcie jej pisać, każcie jej czytać!
      I niech nic innego nie robi przez najbliższe sto lat.
      Wtedy może nauczy się szanować czytelnika i poprawi tekst przed oddaniem go
      innym do oceny.
      • ania13 Re: według mnie... 04.07.06, 21:29
        Ojej, nie zamierzalam nikogo porownywac do Rimbaud - nie chodzilo mi wcale o to.
        Chcialam tylko wyciagnac jakis najbardziej jaskrawy przyklad tworcy mlodego, a
        zarazem genialnego. Ilu takich jest jak on? Po prostu dojrzewa sie do pisania.
        Niektorzy przechodza tylko faze dojrzewania, a takich gwiazd jak Rimbaud to jak
        na lekarstwo.

        Poza tym wydaje mi sie, ze kazdego nalezy krytykowac i kazdego mozna
        skrytykowac. Ale mozna to zrobic tak lub inaczej. Mnie (jesli moge wyrazic
        wlasne zdanie) nie podobala sie forma krytyki. Ja mysle, ze jesli ktos ma
        potrzebe pisania, to powinien pisac, nawet jesli proby sa takie sobie. Jak
        inaczej ma sie nauczyc? Wcale nie predzej czy pozniej mozna sie nauczyc,
        przeciez to oczywiste, ale przeciez jak sie jest mlodym, to sie swiecie wierzy,
        ze per aspera ad astra. Starej za przeproszeniem krowie mozna takie
        sformulowania zaserwowac, bo to i owo juz pewnie w zyciu slyszala, ale mlodym
        ludziom trzeba po prostu inaczej. I bede sie o to klocic do upartego.
        Przeciez to nam wszystkim dobrze znane - mowi sie "prosze o krytyke", ale potem
        ta krytyka przytlacza i wszystko wewnatrz sie wali, nie?
        Jakies slowa otuchy, jakies mile jedno zdanie, ktore sprawi, ze wszystko co
        ostre bedzie troche latwiejsze do przyjecia. Tylko o to mi chodzi.

        Zdaje mi sie, ze marttynka za jakis czas sama bedzie dobrze wiedziala, ze albo
        etap pisania w zyciu sie skonczyl, albo okaze sie, ze dopiero sie zaczyna - to
        drugie zalezy od jej wlasnej pracy, zapalu i warsztatu.

        Uffffff, rozpisalam sie. Oj, jak ja nie lubie jak sie komus dowala, nawet jesli
        podklada sam glowe pod topor.
      • waspish ishwara 04.07.06, 21:32
        napisałaś/napisałeś, o Martttynie:

        " Nie każcie jej pisać, każcie jej czytać!
        I niech nic innego nie robi przez najbliższe sto lat.
        Wtedy może nauczy się szanować czytelnika i poprawi tekst przed oddaniem go
        innym do oceny."


        Marttyna oczekuje od nas pomocy, a nie, prawienia kazań, o braku szacunku dla
        czytelnika.
        Nawiasem mówiąc, okazywanie szacunku dotyczy obu stron, nie sądzisz?
        Poza tym, jeśli Martttyna zastosuje się do Twojej rady, a Ty nie należysz do
        dłuuugowiecznych, nie będziesz miała/miał szansy przeczytać jej książki :P

    • poslonek Głos wolny wolność ubespieczający 05.07.06, 11:25
      autumna napisała:
      "(...) jedna ważna rzecz: naucz się zwięzłości. Czy potrafiłabyś zamknąć całą
      opowieść w dwóch stronach tekstu? Bo na razie przedstawiasz długie opisy, które
      w żaden sposób nie posuwają do przodu biegu Twoich opowiadań. A gdzie akcja? Bo
      ględzić o tym, co się dzieje wokół, można przez setki stron, ale czytelnik
      długo tego nie wytrzyma."

      Opinie w tym względzie mogą, bywają a może nawet powinny być skrajnie
      subiektywne, ja z twoją opinią nie zgadzam się. Oczywiście moja wypowiedź
      również będzie pełna subiektywnych sądów.
      Dlaczego zaraz ględzić? I który czytelnik? Bo ja "na ten przykład" bardzo
      lubię "ględzenie". Być może większość nie lubi, ale czytelnik nie może być
      mieczem Damoklesa wiszącym nad autorem czy też ostateczną instancją. Toż to
      horror a przynajmniej zgniły kompromis jest, który prowadzi do płytkich
      powieści ociekających przemocą i seksem, "bo tego oczekuje czytelnik".
      Ma być tak jak ja chcę, tu ja jestem demiurgiem i do oceny tego co robię
      czytelnik nie jest mi potrzebny. Coś jakby mutacja solipsyzmu, ale wsparta
      solidnie na samokrytycyzmie. Z pewnością nie jest to recepta dla wszystkich.
      Nie jest mi też potrzebny komercyjny sukces. Widzieć, że dzieło, które
      stworzyłem jest dobre to pierwsze i najważniejsze odczucie twórcy. Póki co nie
      ma też ustawowego przymusu czytania twórczości literackiej kogokolwiek
      (pomijając lektury szkolne:)
      A że do kogoś nie trafiają moje teksty? Widocznie nie dla niego zostały
      napisane.
      Nie znoszę palikowania literackiego czy fotograficznego pola, stawiania jakichś
      znaków (zakazu, nakazu), jakichś opłotków. Wyznaję zasadę, że twórcy wszystko
      wolno (poza ściśle określonymi wyjątkami, np. obraza uczuć religijnych). Gdyby
      miało być inaczej prawdopodobnie nie zajmowałbym sobie czasu pisaniem czy
      fotografowaniem. Ja sam w pracy twórczej kieruję się instynktem, a zasadę
      ogólną mam tylko jedną (została wyżej wymieniona). Nie ścierpiałbym zaleceń
      (poleceń?) redaktora, aby zmienić np. 1/4 powieści. Kto w końcu pisze tę
      książkę - on czy ja? Wystarczy, że w pracy zawodowej robię co mi każą.
      Dla rozpoczynających pisanie radę mam też tylko jedną, która zresztą już kiedyś
      została tu wyartykułowana: wracać co pewien czas do tego co się napisało,
      czytać i poprawiać. Nie ma lepszej metody, szczególnie na wypracowanie własnego
      stylu.

      "W pokoju panowały nieprzeniknione ciemności. Ciszę zakłócało tylko monotonne
      tykanie dużego przedwojennego budzika. Nieznośne "tik tak" nachalnie
      przypominało o każdej upływającej sekundzie... sekundzie upływającej bez
      Niego. "I po co mi to było?" - pomyślałam, po raz kolejny przewracając się z
      jednego boku na drugi. Czy nie lepiej było żyć sobie spokojnie i monotonnie, w
      bałaganie, do którego nikt się nie wtrącał, samotnie, ale jednak niezaleznie.
      Teraz każda rzecz w pokoju musiała mieć swoje miejsce, teraz brudne gary w
      zlewie nie miały prawa przebywać dłużej niż przez czas przeznaczony na
      zjedzenie przygotowanego w nich posiłku. Nie, on nigdy nie powiedziałby mi, że
      jestem bałaganiara. Ale ledwie dostrzegalne skrzywienie ust na widok
      porzuconych na srodku przedpokoju pantofli mówiło wyraźnie - "Co TO tutaj
      robi?". No więc sprzątałam, układałam, pucowałam, a mając tego w pewnym
      momencie dosyć, nawet się ucieszyłam, kiedy oznajmił, że wyjeżdża na
      dwumiesięczny staż do Londynu. A kiedy po tygodniu zaczęłam wyć z tęskonoty,
      dowiedziałam się, że można jednak kochać kogoś bardziej niż swój bałagan."
      "Machnęłam sobie ten kawałek ot, tak, jak posta. Mogę tak dłuuuugo."

      Odziedziczony kapitał można przepić. Można też pomnożyć.

      "(...) Nie ma toto poczatku ani końca, ani nie zmierza w zadnym konkretnym
      kierunku."

      Być może tak jak Wszechświat.
        • poslonek Re: Głos wolny wolność ubespieczający 05.07.06, 14:44
          autumna napisała:

          > > Odziedziczony kapitał można przepić. Można też pomnożyć.
          >
          > Co masz na myśli?

          Podoba mi się ten naprędce wyciosany kawałek i uważam, że nie powinnaś tak się
          od niego odżegnywać.
          Może powinnaś rozwijać swoje uzdolnienia literackie zamiast zamieszczać posty
          wykonane z wysokogatunkowej prozy? (Przerysowuję, ażeby uwypuklić o co mi
          chodzi.)
          Może powinnaś pisać własne teksty zamiast tylko zajmować się cudzymi?
          Może moja rada jest chybiona, bo już to robisz?
          • autumna Re: Głos wolny wolność ubespieczający 05.07.06, 15:23
            > Może powinnaś pisać własne teksty zamiast tylko zajmować się cudzymi?

            Dziękuję wielce za komplement, ale Bozia na wymyślanie fabuł za mało fantazji dała. Zawsze byłam uczennicą piszącą poprawnie i bez wodolejstwa na zadany temat, potem działalność w naukach ścisłych zmuszała mnie do upchnięcia maksimum treści w minimalnej ilości tekstu, co wyszło mi bardzo na zdrowie, ale z inwencją własną to już kłopociki są... może jak się wzbogacę o więcej doświadczeń życiowych, dojrzeję do maltretowania własnych tekstów zamiast cudzych.
    • saskiaplus1 Re: Czy warto pisać dalej? 05.07.06, 11:46
      Pisz, pisz. Ćwiczenie czyni mistrza. Kiedyś się zorientujesz, czy warto, a na
      razie trenuj. Porada praktyczna (przyznaję, stosowana przeze mnie samą
      niechętnie ale z uporem, jak gorzkie ale skuteczne lekarstwo): napisawszy coś
      wróć do tego na drugi dzień, przeczytaj i wykreśl wszystkie zbędne słowa i
      zdania. Potem zrób to za tydzień i w razie potrzeby jeszcze raz za jakiś czas.
      To naprawdę świetnie robi tekstowi. Co prawda zostaje z niego tylko część (mnie
      czasem jedna czwarta albo i mniej), ale za to całość jest dużo lepsza niż
      pierwsza wersja. Niektóre opowiadania zdarzało mi się poprawiać kilka razy w
      odstępnie paru lat! Zwykle z dobrym skutkiem, jak sądzę.
    • martttyna Tylko kilka słów 05.07.06, 16:16
      Czytam, czytam i brak mi, słow. Ech.. Nie będę się przyjmować mocnym krytyką
      chodź to za bolało. Mam o wiele większy problem.
      Na tym forum są i będą ludzi życzliwi i szczerzy. Są również ludzie
      szczerzy do bólu. Hmm.. Czasem żałuje, że tak wiele mówię. Czasem żałuje, że po
      kochałam pisanie. Czasem żałuje, ze tylko pisząc mogę pokazać komuś, co czuje.
      Nie mam ochoty wkurzasz się i drenować. Nie mogę się przejmować każdym zbyt
      mocnym słowem. Nie mam ochoty jednak wysłuchiwać coś tego typu : „wstydziłbym
      się na Twoim miejscu pokazywania Czegoś Takiego.” Bo ktoś, kto mnie nie zna.
      Nie ma prawa tak pisać. Nikt z was nie może widzieć, jaka jestem. Sama się
      sobie dziwie. Wystarczyła jedna mocna krytyka by w przeciągu 2 dni pojawiło się
      tyle postów. Ech.. W życiu nie liczy się ilość, lecz jakoś…, bo wole żyć 30 lat
      i być szczęśliwa, mieć, dla kogo wstać. Niż mieć 60 lat dużo pieniędzy. Budzisz
      się każdego ranka wiedząc, że leży obok mnie facet, którego nie kocham. A w
      szufladzie stos kartek, które nie ujrzą swatał dziennego. Bo były pisane
      ukradkiem.
      Martyna

      • saskiaplus1 Re: Tylko kilka słów 06.07.06, 07:46
        Martttyna, nie desperuj. A może raczej - nie traktuj wszystkiego jak literatury
        ;). Może jednak Ci się coś z tej krytyki i porad przydało? W końcu jak inaczej
        zamierzasz się uczyć pisać?
      • gocha1002 Do Martttyny plus parę słów do innych 06.07.06, 13:30
        Jeśli pytasz, czy warto dalej pisać, to należy sądzić, że oczekujesz szczerej
        odpowiedzi. Pozwolę sobie mieć inne zdanie, niż większość z tych, którzy
        odpowiedzieli na twój post. Uważam, że nie powinnaś na razie w ogóle myśleć o
        pisaniu, tylko niezwykle solidnie popracować nad swoją polszczyzną. Muszę
        powiedzieć, że (tylko od strony językowej!) twoje wypowiedzi są na strasznie
        niskim poziomie: interpunkcja i styl po prostu "leżą", a jeśli chodzi o treść,
        to chwilami totalny chaos (najlepszym dowodem jest chyba twój komentarz do
        innych wypowiedzi w tym poście; czytając go, odniosłam wrażenie, że - sorry -
        osoba pisząca była pod wpływem jakichś środków odurzających).
        Martyno, tak już jest, że lubimy tylko być chwaleni, ale myślę, że rozsądna
        krytyka jest znacznie więcej warta. Porządna lekcja pokory bardzo by ci się
        przydała. Nie wiem, ile masz lat, ale niejeden piętnastolatek pisze o niebo
        lepiej od ciebie, a jeśli prezentuje swoje myśli naiwnie i niedojrzale, to
        często ma przynajmniej poprawny styl.
        A teraz parę słów do tych, którzy komentowali tekst Martyny.
        Śledzę to forum od dawna, choć nigdy się tu nie wypowiadałam. Ale dziś już nie
        mogłam się powstrzymać! Muszę też przyznać, że strasznie zaskoczyły mnie
        komentarze do postu Marttyny. Niech każdy pisze, co chce, ok, po to mamy forum,
        ale nie rozumiem, dlaczego nie chcecie szczerze napisać, że to nie jest dobry
        tekst? Wydaje mi się, że w ten sposób robicie dziewczynie tylko krzywdę.
        Czytając odpowiedzi miałam wrażenie(z jednym czy dwoma wyjątkami), że to nie
        forum dotyczące książek i literatury, lecz telewizyjny konkurs dla maluchów,
        któremu przyświeca idea "Każde dziecko wygrywa, bo dzieciom nie robi się
        przykrości".
        Nie poobrażajcie się na mnie, proszę (za bardzo lubię to forum i nie chciałabym
        tego), nie chcę też nikogo urazić, nie uważam, że zawsze mam rację - ale
        przyznajcie, że tym razem trochę przesadziliście!!!
        Pozdrawiam wszystkich.
        Gocha

        • saskiaplus1 Re: Do Martttyny plus parę słów do innych 06.07.06, 14:20
          "Uważam, że nie powinnaś na razie w ogóle myśleć o pisaniu, tylko niezwykle
          solidnie popracować nad swoją polszczyzną." - myślę, że to nie tylko moje
          zdanie: jak inaczej dziewczyna ma pracować nad swoją polszczyzną niż pisząc (i
          czytając, rzecz jasna)? W szkole uczymy się pisać poprzez ćwiczenie różnych form
          tekstu literackiego i nieliterackiego. Widzisz jakąś inną drogę? Bo ja nie.
          Chyba, że masz na myśli pilną lekturę poradników językowych i słowników... Ale
          pewnie nie.
          • gocha1002 Re: Do Martttyny plus parę słów do innych 06.07.06, 15:28
            Zgadza się, przede wszystkim mam na myśli uczenie się pisania w ogóle (lektura
            poradników językowych bywa, wbrew pozorom, bardzo pożyteczna). Zasadniczo się z
            tobą zgadzam: trzeba pisać, by ćwiczyć; przez sformułowanie "powinna przestać
            myśleć o pisaniu" rozumiem to, że nie powinna na razie myśleć o pisaniu jako
            sztuce.
            • saskiaplus1 Re: Do Martttyny plus parę słów do innych 07.07.06, 07:31
              A, w tym sensie zgadzam się z Tobą w zupełności. Myślę jednak, że nawet myślenie
              o pisaniu jako sztuce w niczym autorce wątku nie zaszkodzi, bo nawet jeśli
              będzie tak myśleć, to w jej pisaniu nic to nie zmieni. Najwyżej będzie motywacją
              do pracy.
              A swoją drogą, przydałby się martttynie jakiś "prowadzący", przewodnik na drodze
              do pisania. Może jakieś koło literackie w szkole (jak nie ma, to samej
              zaproponować)? Albo zajęcia z pisania w domu kultury? Albo chociaż indywidualna
              pomoc polonisty?
              • aruen Re: Do Martttyny plus parę słów do innych 26.08.06, 16:09
                > A swoją drogą, przydałby się martttynie jakiś "prowadzący", przewodnik na drodz
                > e
                > do pisania. Może jakieś koło literackie w szkole (jak nie ma, to samej
                > zaproponować)? Albo zajęcia z pisania w domu kultury? Albo chociaż indywidualna
                > pomoc polonisty?

                O! dobry pomysl. Moim nieobiektywnym zdaniem niech Pan Bog ja strzeze przed
                polonistami, ale pomysl jako taki swietny.
                Martyno, ja bym Ci radzil przeczytac autobiografie Irvinga - swietnie napisane
                wspomnienia i na dodatek jest tez o tym, jak sie uczyl pisania - bardzo
                pouczajaca lektura, zwlaszcza fragment o srednikach :-P
                A potem warto by dotrzec do wspomnien Zelaznego, jesli lubisz SF (inaczej chyba
                nie ma sensu). Pamietam, ze po ich lekturze zupelnie inaczej zaczalem patrzec na
                proze, bo zrozumialem, ze ci wielcy bardzo duzo rzeczy robia swiadomie, wiele
                przemysla, zanim napisza, a potem konsekwetnie to realizuja - czego zwykle nie
                widac, jak ksiazke sie pochlania "jednym tchem".
                Bardzo duzo mozna sie nauczyc z biografii. Moze nie samej techniki pisania, ale
                posiasc wiedze o motywach dzialania ludzi, ktora jest na wage zlota, bo pozwala
                inaczej analizowac swiat i inaczej patrzec na ludzi (w tym wlasnych bohaterow!
                no i oczywiscie krytykow). A to pisarzowi bardzo przydatne :-)
    • linna-altair Re: Czy warto pisać dalej? 25.08.06, 14:22
      Swego czasu dość dokładnie czytałam wątki na forum.O ile dobrze pamiętam
      Martyna jest dyslektyczką i choć to jej nie usprawiedliwia, to jednak jest
      pewnym wytłumaczeniem dla błędów ortograficznych i interpunkcyjnych,ale...

      Droga Martyno, wystarczy przecież wrzucić tekst do worda,który poprawi
      większość błędów.Sama kiedyś robiłam ich mnóstwo i nadal mi się zdarzają,ale to
      właśnie dzęki korekcie w wordzie poprawiłam swoją ortografię.Może Tobie też się
      uda?Dla błędów stylistycznych niestety nie mam wytłumaczenia.Piszesz dziwnie!W
      dialogach powinno się stosować styl potoczny,w opisie bardziej podniosły.U
      Ciebie jest na odwrót.Opisy też nie są doskonałe.Wiesz co mnie najbardziej
      uderzyło w Twoim tekście?Pozwól,że zacytuję:

      "Gdy milczał i nie odpisywał na moje eski."

      Zupełne pomieszanie stylów!

      Pisz dalej!Widzę,że bardzo się starasz.Wierzę,że Ci się uda i pewnego dnia
      zaprezentujesz nam bardzo dobry tekst.I będę mogła to obiektywnie powiedzeć.
    • aruen Re: Czy warto pisać dalej? 26.08.06, 15:08
      Martynko, moje rady -
      po pierwsze: nie przejmuj sie krytyka, ktora nie wnosi konkretow, nie daje
      wskazowek, co zrobic, zeby tekst byl lepszy, a jedynie ujawnia emocje piszacego
      (czyli udowadnia, ze piszacemu post Twoj tekst sie nie spodobal). Uwaznie
      przeczytaj wiec watek, w dyskusji padlo kilka uwag, ktore maja - w zamysle
      autorow - pomoc Ci tekst uczynic lepszym. Skup sie na nich.

      Po drugie: poczytaj ulubione ksiazki, sprobuj przeanalizowac je "technicznie" -
      czyli sprobowac zobaczyc cos, co nazywa sie "warsztatem". Czyli po kolei: jak
      rozkrecana i prowadzona jest fabula, kiedy i w jakich okolicznosciach pojawiaja
      sie poszczegolne postacie, jak wygladaja opisy, ile zajmuja, podobnie z
      przemysleniami glownego bohatera. Kiedy zdania sa zawile, wielokrotnie zlozone,
      kiedy proste. Jak budowa zdan wplywa na dynamike akcji. Nie musisz sie na tym
      wzorowac, ale zawsze warto wiedziec, jak pisza inni, ale "swiadomie" (czyli
      innymi slowy: wiedziec, jak ten Coelho robi, ze jest taki fajny, zamiast
      wiedziec, ze jest fajny).

      Po trzecie: nie rezygnuj z pisania. Duzo czytaj.

      Po czwarte: (uwaga ogolna) zazdroszcze osobom, ktore mentorskim tonem sa w
      stanie anonimowo punktowac czyja tworczosc, zamiast po prostu powiedziec "podoba
      mi sie" lub wprost przeciwnie. A jeszcze uzasadnic - oto sztuka. Uzasadnic tak,
      zeby pomoc komus, kto o te pomoc prosi lub jej potrzebuje - ha!

      Po piate: jakbys sie dowiedziala, co o swoich tekstach sadza nawzajem autorzy (a
      mam na mysli czolowke polskiej fantastyki), to bys zdebiala, to co tu zobaczylas
      to male piwo :-)

      Po szoste: (tez uwaga ogolna) w internecie jest problem autorytetu. Zwykle nie
      wiesz, czy osoba, ktora Ci odpowiada, to np. profesjonalny redaktor lub
      dalekowzroczny wydawca albo insi ludzie, od ktorych warto sie uczyc i ktorych
      krytyka warto sie przejmowac, czy tez sfrustrowani autorzy i bezrobotni
      korektorzy, ktorzy moga ogolnie swiata nie lubic i przelewac zlosc w posty. Nie
      wiesz, kto Cie krytykuje, a kto chwali. Wiec jesli sie decydujesz na zadanie
      pytania na forum internetowym, musisz byc przygotowana na wszelaka krytyke i byc
      przygotowana do takze krytycznej analizy kazdego zdania - pamietaj ze masz
      szanse otrzymac i uwagi przydatne, i nieprzydatne. I umiec je odroznic, co tez
      jest sztuka!
      Ja osobiscie wsluchalbym sie w slowa skajstopa, jesli cos radzi, na pewno warto
      to przemyslec.

      Po siodme: nigdy nie widzialem niezredagowanej prozy mojego ulubionego niegdys
      Sapkowskiego. Chetnie bym zobaczyl. Moze bym ja uznal za lepsza a moze gorsza od
      wersji ostatecznej? A moze sa bledy stylistyczne, albo - o zgrozo! -
      ortograficzne? Widzialem natomiast wydrukowana Maslinska i mnie sie nie podoba.
      Kropka. Nie musze czytac ani kupowac, ani wydawac. Wiec nie mam z nia problemu.
      Wcale nie jestem pewien, ze wydawcy przyjmuja wylacznie utwory, ktore sa
      napisane nienaganna polszczyzna i bez bledow. Inaczej redaktorzy nie byliby
      potrzebni.

      Pozdrawiam!
      Andrzej Balcerzak
      PS. Moim zdaniem jak dziewczyna chce uzyskac profesjonalna opinie to powinna
      walic jak w dym na forum Wydawnictwa. Z prostego powodu: jest tu wieksza szansa
      spotkac wydawce niz na forum gdzie jedni autorzy wrzucaja teksty a inni je
      oceniaja. Bo nie inny autor decyduje o wydaniu, tylko wydawca wlasnie. Czyli (w
      teorii) ma tu wieksza szanse spotkac autorytet.

      PS2. slyszalem kiedys taka historie: Zyd mowi do Polaka, czym sie roznia jako
      narody. I mowi tak: u Was, jak Jasio gra na skrzypcach na urodzinach, to cala
      rodzina sie krzywi. U nas tez sie krzywia, ale tez mowia: grac to ty jeszcze
      kompletnie nie umiesz, ale za to jak to gorne C przepieknie brzmialo!!!!
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka