Dodaj do ulubionych

i jeszcze raz o tlumaczach...

01.06.07, 21:24
pomijam to milutkie pitu-pitu, ze panie (nasze panie:)) sa lepszymi
tlumaczami, , bo maja wiecej anielskiej cierpliwosci, a w dodatku w przerwie
moga ugotowac pyszny obiadek.

(bo to bylo dla mnie najb. skandaliczne zdanie - niby jestesmy w GW wyzwoleni
i nowoczesni, ale ten argument, ze prace tlumacza daje sie pogodzic z
obowiazkami domowymi...)

ale mniejsza
mnie zastanawia, ze np. Jelinek za kazdym razem tlumaczy ktos inny, to samo Grassa

akurat przegladalam tylko uwazniej tlumaczenia niemieckie, przyznaje

tlumacz nadaje ton, wiec jeden tlumacz - jeden autor, tak jest na calym
cywilizowanym (i wyzwolonym swiecie:))

moze ktos wie wiecej - dlaczego polskie wydawnictwa tak czesto zmieniaja tlumaczy?

pozdrowka
Obserwuj wątek
    • jottka Re: i jeszcze raz o tlumaczach... 01.06.07, 21:38
      grassa głównie błaut tłumaczy(ł), w wypadku jelinek przez wiele lat była tylko
      'pianistka' w przekładzie turczyna, teraz sie zabrał wab do wydawania jej dzieł,
      dwa bodaj teksty są w przekładzie pary majkiewicz i ziemska, jeden kalinowskiej,
      więc nie bardzo widzę powód do rwania szat, pomijając fakt, że tłumaczenie
      tekstów wysokoartystycznych nie jest rzeczą zastrzeżoną dla jednego wybrańca
      bądź wybrańczyni:)

      wymienieni tłumacze i tłumaczki to nie są ludzie z łapanki typu kto sie niżej
      zaceni, a jeśli - powiedzmy - trójka tłumaczy pci dowolnej przełoży w trzech
      wersjach autorskich 'pianistkę' (nie musi być naraz:), to ja sie nie zmartwię,
      wręcz przeciwnie, interesująca okazja do porównań.
      • ggigus tlumaczenie rzeczy artystycznych to jest wlasnie 01.06.07, 22:52
        zadanie na lata., tak jest np. w Niemczech, Austrii i Szwajcarii
        Blaut tluamczyl glownie Grassa?
        ciekawe, bo ja widzialam trzy ksiazki i jedna z nich byla Blauta
        niestety, nie pamietam tytulow

        i nie pisze o tlumaczach jako o ludziacz z lapanki
        nie wiem, czy tlumaczenie trzech roznych osob jest mozliwe - kwestia praw
        autorskich i paru innych rzeczy...
        • jottka Re: tlumaczenie rzeczy artystycznych to jest wlas 02.06.07, 00:52
          ggigus napisała:

          > Blaut tluamczyl glownie Grassa?
          > ciekawe, bo ja widzialam trzy ksiazki i jedna z nich byla Blauta
          > niestety, nie pamietam tytulow


          ale grass napisał więcej książek niż całe trzy!:)

          no może jednak lepiej najpierw posprawdzać rzeczy podstawowe, a potem wysnuwać
          słuszne wnioski? tak z pamięci wynotowując, w błauta przekładzie mamy 'blaszany
          bębenek', 'rozległe pole', 'turbota', 'szczurzycę', 'wróżby kumaka', 'moje
          stulecie', eee, tak na jednym oddechu to może już starczy tych dzieł główniejszych?


          co do reszty - zauważ, że pisałam o przekładach jednego dzieła niekoniecznie
          naraz, acz w pewnych warunkach i to możliwe. nie bardzo mogę zrozumieć twoje
          założenie, że jednemu autorowi ma być przyporządkowany ściśle jeden tłumacz,
          chyba że dzięki temu odbiorca lokalny ma zapamiętać na resztę życia, że styl
          boya-żeleńskiego to tak naprawdę styl prousta. przekład to też działalność
          twórcza, interpretacja i gra z tekstem wyjściowym, zgubne by było jakiekolwiek
          jej ograniczanie, zwłaszcza tak arbitralne.

          owszem, bywa tak, że żyjący autorzy dobierają sobie konkretnych i pojedynczych
          tłumaczy na język ten czy tamten i jest to ich prawo, ale niekoniecznie muszą na
          tym dobrze wychodzić, że wspomnę osobiście uwierający mnie przykład z działki
          mniej wzniosłej, czyli tandem pratchett - cholewa, yyy
            • jottka Re: pisalam o trzech ksiazkach, jakie widzialam, 02.06.07, 13:16
              ggigus napisała:

              > bardzo prosze w dykusji o niewciskanie mi rzeczy, ktorych nie napisalam
              > to męczące, upominać ciągle - nie, tego nie pisałam


              faktycznie męczące jest namawianie cię do weryfikowania wypowiedzi, czy będą
              dotyczyły grassa, czy też ciebie. to może ku przypomnieniu:


              ggigus napisała:

              > mnie zastanawia, ze np. Jelinek za kazdym razem tlumaczy ktos inny, to samo Grassa


              może trochę więcej precyzji w formułowaniu hipotez, bo szary czytelnik sie w
              pierwszym odruchu nie domyśli, że 'za każdym razem' w odniesieniu do grassa
              oznacza trzy teksty. choć już w następnej chwili zacznie podejrzewać, że chyba
              rzeczywiście nie bardzo wiesz, o czym mówisz:(
                • jottka ggigus 02.06.07, 13:33
                  może jeszcze raz i powoli, bo mnie nie zależy li i jedynie na skopaniu cię, choć
                  przyznaję, że się podkładasz:)


                  jeśli w poście wyjściowym dajesz wyraz zdumieniu, że jelinek i grassa 'za każdym
                  razem' tłumaczy ktoś inny, to ja i każdy inny czytelnik takiego tekstu ma prawo
                  sądzić, że wypowiadasz się o przekładach obojga autorów przekrojowo, orientując
                  się w całej ich twórczości. a to z tego prostego powodu, że nie formułuje się
                  tak uogólniających hipotez, znając omawianą dziedzinę w tak szalenie skromnym
                  zakresie.


                  no tak sie nie da - gdybyś napisała 'przeczytałam trzy książki grassa, każdą
                  tłumaczył kto inny, czy rzeczywiście nie ma on u nas 'stałego' tłumacza?'
                  rozmowa byłaby zupełnie inna, ale też nie mogłabyś wtedy wyprowadzić swego
                  wywodu. a ty ze stwierdzenia o rzekomym chaosie w polskich tłumaczeniach
                  wymienionej dwójki wywiodłaś opinię o zapóźnieniu cywilizacyjnym rodzimego rynku
                  wydawniczo-translatorskiego, mówiąc najkrócej.


                  innymi słowy - na podstawie wyrywkowej wiedzy sformułowałaś nieuzasadnione
                  zarzuty, a teraz zamiast zrewidować swe poglądy i np. rzucić się do lektury
                  nieznanych ci tomów grassa/ błauta, usiłujesz mydlić oczy towarzystwu moją żądzą
                  krwi niewinnej, to jest twojej. no zastanów sie:)

                  • ggigus jottka, dopoki bedziesz na poziomie krwi i kopania 02.06.07, 13:41
                    , bedziesz sie bawic tam sama
                    przyznaje, ze moglam o Grassie od poczatku napisac WYRAZNIEJ
                    ale ty nie musisz z mojej wyp. o 3 ksiazkach Grassa robic wszystkich ksiazek Grassa
                    no chyba ze dla ciebie dykusja to krew i kopanie, to pasuje do konceptu

                    co do Jelinek - niestety, mam racje
                    i wzelkie radosne twierdzenia o tlumaczeniach jednej ksiazki przez pare osob i
                    ciekawych porownianiach to pomijanie praw autorskich i praw rynku
                    a na tym forum mozna liczyc na to, ze sie takich kwestii nie pomija
                    • skajstop Poprawka 1 02.06.07, 13:53
                      Przecież ani ja, ani jottka nie mówimy o tłumaczeniu jednej i tej samej książki
                      przez trzy osoby, tylko o tłumaczeniu różnych książek.
                      • ggigus poprawka d poprawki: 02.06.07, 14:32
                        a jes'li - powiedzmy - trójka t?umaczy pci dowolnej prze?oz.y w trzech
                        wersjach autorskich 'pianistke;' (nie musi byc' naraz:), to ja sie nie zmartwie;,
                        wre;cz przeciwnie, interesuja;ca okazja do porównan'.
        • skajstop Re: Stany to zle porownanie, tam literatura nieam 01.06.07, 22:58
          No ale to ty napisałaś:

          > tlumacz nadaje ton, wiec jeden tlumacz - jeden autor, tak jest na calym
          > cywilizowanym (i wyzwolonym swiecie:))

          No więc nie na całym :) mnie się wydaje, że troszeczkę idealizujesz świat, i nie
          doceniasz Polski, bo i tu często jeden-dwóch tłumaczy obrabia jednego autora czy
          autorkę, a podział wynika często z faktu, iż dorobek wprowadzanego autora bywa
          zbyt wielki jak na możliwości jednego tłumacza.
            • skajstop Re: nie idealizuje swiata, bo pisze o najw. wydan 02.06.07, 13:14
              ggigus napisała:

              > co do podzialu - pierwsze slysze o mozliwosciach autora, przekraczajacych 1
              > tlumacza
              > nawet tak plodni auorzy jak terry pratchett maja jednego tlumacza

              Problem w tej dyskusji jest taki, że głosisz poglądy nieprawdziwe, za to
              arbitralne :)
              Spójrz:
              - Wolnych ciutludzi tłumaczyła Malinowska-Grupińska, o ile dobrze zapamietałem
              nazwisko, link tutaj: www.merlin.com.pl/frontend/browse/product/1,393349.html

              Większość tłumaczył Cholewa.

              Zatem w przynajmniej niektórych ocenach rynku nie masz racji. I akurat w
              pzypadku Pratchetta, który - jak wynika z wykazu jego twórczości - sadzi ze 4
              książki rocznie, powodem zapewne jest niemoc przerobowa jednego tłumacza. Tym
              bardziej, że książki Pratchetta wydaje Proszyński, i wspomnianych "Wolnych
              ciutludzi", i inne, tłumaczone przez Cholewę - zatem to nie kwestia praw, tylko
              decyzja wydawcy.
              • ggigus poglady nieprawdziwe? nie sadze, kwestia 02.06.07, 13:18
                spojrzenia
                nie tlumacze na polski i dlatego jestem przyzwyczajona do innych warunkow,
                do jednego tlumacza na autora
                zreszta w Polsce wczesniej ta tradycja byla kontynuowana

                ty zas piszesz owielu tlumaczeniach jednego autor, radosnie pomijajac kwestie
                praw autorskich chocby

                to nawet nie jest abitralne
                • skajstop Kwestia precyzji 02.06.07, 13:40
                  Słonko, jeżeli nie piszesz, że chodzi ci o tłumaczenie Pratchetta na NIEMIECKI,
                  domyślnie każdy czytający wątek uzna, że rozmawiamy o tłumaczeniu na POLSKI. A
                  tu nie masz racji, vide przykłady.

                  Kwestii praw nie rozumiem. Chyba, że znów chodzi ci o rynek niemiecki. Ale mam
                  prośbę na przyszłość: przy każdym przykładzie, którym się posługujesz, podawaj,
                  czy dotyczy on rynku polskiego czy np. niemieckiego, bo to ty sama wprowadziłaś
                  zamieszanie, raz pisząc o Polsce, raz - z reguły, jak teraz rozumiem, domyślnie
                  o rynku niemieckim.

                  A co do tradycji tłumaczenia w PRL, też radziłbym zajrzeć do źródeł. Tłumaczenia
                  pisarzy takich jak np. Vonnegut czy Heller mogą cie zadziwić, inne przykłady na
                  żądanie ;p
              • jottka re na boku 02.06.07, 13:23
                rzecz jasna, że w odniesieniu do całej twórczości pratchetta ggigus nie ma racji
                (co mnie specjalnie nie dziwi:), ale w wypadku tego autora istnieje coś jakby
                liniowe przyporządkowanie pewnej grupy tekstu konkretnym tłumaczom - cykl dysku
                tłumaczy cholewa, cykl z małą czarownicą malinowska-grupińska (plus chyba
                zadziwiającego maurycego), cykl o nomach i bodaj o johnnym kotarski.

                  • jottka czekaj 02.06.07, 13:38
                    może zacznijmy od podstaw:) co ty rozumiesz przez 'argument ad personam'?

                    bo ani skajstop, ani ja nie piszemy, że jezdeś gupia i nam sie nie podobasz,
                    piszemy z uporem, że wysuwane przez ciebie hipotezy odnośnie tego czy innego
                    autora nie są słuszne, ponieważ to, to i tamto. innymi słowy - nie jest prawdą,
                    że grassa tłumaczy u nas rzesza tłumaczy, bo zajmuje się nim głównie sławomir
                    błaut (to ja), nie jest prawdą, że pratchetta tłumaczy wyłącznie cholewa, bo są
                    też inni (skaj).

                    i wtedy albo ma sie na to kontrargument (typu - a nieprawda, za błauta tłumaczą
                    murzyni:), albo sie rzuca klimkiem w oczy i pisze, że rozmówca niestety nie chce
                    dyskutować, tylko zagłębia sie w wycieczki osobiste:)
                    • ggigus niestety, grassem nie zajmuje sie tylko blaut 02.06.07, 13:50
                      bo - wg waszej argumentacji - Gass pisze zbyt duzo na tlumacza
                      przez argument ad personam rozumiem:


                      ale grass napisał więcej książek niż całe trzy!:)
                      no może jednak lepiej najpierw posprawdzać rzeczy podstawowe, a potem wysnuwać
                      słuszne wnioski

                      faktycznie męczące jest namawianie cię do weryfikowania wypowiedzi, czy będą
                      dotyczyły grassa, czy też ciebie.

                      choć już w następnej chwili zacznie podejrzewać, że chyba
                      rzeczywiście nie bardzo wiesz, o czym mówisz:(

                      może jeszcze raz i powoli, bo mnie nie zależy li i jedynie na skopaniu cię, choć
                      przyznaję, że się podkładasz:)

                      usiłujesz mydlić oczy towarzystwu moją żądzą
                      krwi niewinnej, to jest twojej. no zastanów sie:)

                      poza tym przypominasz mi w stylu pewna dyskutantke z innego forum, ale moze sie
                      myle..?
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka