Dodaj do ulubionych

polski autor...źle, że debiutant.

26.06.07, 08:59
Tak zastanawiam się nad paroma sprawami. Od jakiegoś czasu staram się wydać
moją powieść. Ksiązka była u wielu wydawców, i nie zebrała złych opinii,
przeciwnie, były wydawnictwa, które chętnie by wydały, gdybym wsparła
inicjatywę finansowo, były i takie, które nie stawiały takich warunków, ale w
różnych fazach rozmów wycofały się, tylko dlatego,że bały się wysokich
kosztów i ryzyka wydania debiutanta, albo stawiały warunki nie do przyjęcia
dla żadnego autora. Wszystko to dla mnie niespójne, nielogiczne, bo gdyby
wydawca tak podchodził do tych spraw, to nie powinien zakładać wydawnictwa,
które już z założenia jest ryzykownym przedsięwzięciem. Podaję więc wydawcy
świetny temat, który przy odpowiedniej strategii mógłby zarobić na siebie,
więcej, bazując na tym, że powieść historyczna jest bardzo popularna w
Niemczech, wydanie mojej powieści w Polsce otworzyłoby możliwość wprowadzenia
jej na rynek zachodni. Im bardziej walczę o wydanie tej książki, tym bardziej
odnoszę wrażenie, że tu, w Polsce głową muru nie przebiję. Tak więc napisanie
dobrej, czy nawet świetnej książki gwarantuje jej autorowi tylko jedno, że
trafi ona do szuflady.
Obserwuj wątek
    • skajstop Re: polski autor...źle, że debiutant. 26.06.07, 10:14
      Debiutanckie książki zawsze i wszędzie mają pod górkę, to nie jest tylko polska
      przypadłość - ile to wydawnictw odrzuciło maszynopis "Paragrafu 22"? Kilkadziesiąt.

      Tyle, że polskie wydawnictwa są słabsze finansowo, rynek jest płytszy, zatem i
      chęć do ryzykowania mniejsza.

      No i nie znam wydawcy, który wydałby książkę tu, za prawdziwy cel mając
      sprzedanie jej na inny rynek :)
      • donetta Re: polski autor...źle, że debiutant. 26.06.07, 11:00
        skajstop napisał:


        > No i nie znam wydawcy, który wydałby książkę tu, za prawdziwy cel mając
        > sprzedanie jej na inny rynek :)

        Ja też nie znam, ale wydaje mi się, że zostałam źle zrozumiana. Zgodzisz się
        chyba ze mną, że wydanie ksiązki w kraju daje jej szansę na ukazanie się na
        rynku zagranicznym. Autor, który puka do kolejnych drzwi, i wszędzie mu
        odmawiają może sobie pogwizdać.
        Zresztą, zastanawia mnie ta popularność powieści historycznej w Niemczech. Może
        oni potrafią docenić swoją historię,i dlatego podejmują ryzyko. Widzę te sprawy
        jako pisarzyna, cóż, jestem tylko amatorem.
        • nomina Re: polski autor...źle, że debiutant. 26.06.07, 13:26
          Donetta, piszesz powieści historyczne?
          Nie znam rynku niemieckiego, ale mogę podzielić się z Tobą doświadczeniami z
          rynku angloamerykańskiego.
          Skajstop ma jednak rację: inwestować w obcy rynek z książką niewypromowaną na
          swoim to trudna rzecz. Lepiej od razu rozmawiać z zachodnimi wydawnictwami.
          Tylko na Zachodzie większość wydawców rozmawia wyłącznie z agentem, a nie jest
          łatwo znaleźć agentów specjalizujących się w historii. Chyba że to będzie
          thriller czy kryminał, gdzie historia jest tylko scenerią.
          • donetta Re: polski autor...źle, że debiutant. 26.06.07, 17:47
            Byłoby świetnie gdyby wydać ksiązkę w Polsce, i tutaj ją wypromować. Ale co
            zrobić kiedy żaden wydawca nie podejmie ryzyka wydania twojej ksiązki, bo:
            - jesteś debiutantem
            - koszt wydania twojej ksiązki jest zbyt duży dla wydawcy

            choć wg wydawcy,ksiązka warta jest wydania i chętnie by to zrobił, ale...da
            capo...
                    • donetta Re: Nie jest tak źle :) 26.06.07, 20:46
                      problem jest właśnie w tej objętości, a w związku z tym w kosztach jakie
                      poniósłby wydawca. Dla mnie ciekawa jest rzecz, no, trzeba by się nieźle
                      nagimnastykować, jak z dobrej powieści stron 900 zrobić tak samo dobrą powieść
                      o połowę krótszą? I to nie jest pomysł z nieba wzięty. Biorę pod uwagę sugestie
                      ze strony wydawcy, w tym cięcia, ale takie, które służyć by miały fabule, a nie
                      obniżeniu kosztów.
                  • nomina Re: Nie jest tak źle :) 26.06.07, 19:28
                    Saint-Exupery (przepraszam, nie wiem, jak wstawiać obce diakryty) napisał:
                    "doskonałość osiąga się nie wtedy, kiedy nie można nic dodać, ale kiedy nie
                    można nic ująć" :). A gdybyś skróciła powieść? Zbyt duża objętość to trzy
                    problemy: wyższy koszt łamania i druku, a więc wyższa cena detaliczna (marża
                    hurtownika jest procentowa), wyższy koszt transportu (a więc wyższa cena
                    detaliczna) i niechęć współczesnego masowego odbiorcy do czytania opasłych
                    tomisk. Z wyjątkami, rzecz jasna, ale generalnie 900 stron to nieporęczny format.
                    Swoją drogą: zazdroszczę autorom długodystansowcom. Ja w żadnej książce nie
                    dobiłam do 200 stron :D.
                    Jeśli nie boisz się podzielić informacją: jakie czasy są tematem Twojej książki?
                    Pozdrawiam :)
                    • donetta Re: Nie jest tak źle :) 26.06.07, 20:58
                      > Jeśli nie boisz się podzielić informacją: jakie czasy są tematem Twojej
                      książki
                      > ?

                      Oczywiście, że nie boję się. Powieść przedstawia losy Barbary Radziwiłłówny,
                      Bony Sforza i Zygmunta Augusta. Pozdrawiam.
                        • donetta Re: Nie jest tak źle :) 27.06.07, 09:30
                          nomina napisał(a):

                          > A czy my nie rozmawiałyśmy już przy okazji niedoszłego konkursu Zysku na
                          powieś
                          > ć
                          > historyczną :)?
                          Rozmawiałyśmy, zobacz ile czasu upłynęło, a ja stoję w miejscu, może Tobie
                          udało się coś wydać? Pozdrawiam.
                            • zielonamysz Re: Nie jest tak źle :) 27.06.07, 14:58
                              Ja tez pisze powiesc historyczna z watkiem sensacyjnym Okres 2 wojna swiatowa.
                              Mam 200 str i jestem aktualnie w listopadzie 39 roku a chce to doprowadzic do 43
                              by moi bohaterowie dali noge na Wegry tuz przed zajeciem ich (zn Wegier)przez
                              Niemcow.
                              Ale podziele to na tomy. Czy nie możesz zrobic takiej operacji? Gdy chwyci
                              pierwszy wydadza ci drugi.
                              Tez pamietam watek o tej ksiazce. I 900 str to imponujace. Szapo
                              bas.Napracowalas sie i warto by cos z tego bylo. Najmniej trzy tomy bym z tego
                              zrobila. Kazdy niech sie konczy trzesieniem ziemi by sie kolejki ustawiały po
                              nastepny. Ja tez mam, mialam pomysl stracenczy - wojna, Żydzi i tysiac z tym
                              problemow i obaw..
                              Ale mi to wydadza, tak mysle.
                              • donetta Re: Nie jest tak źle :) 27.06.07, 18:05
                                zielonamysz napisała:

                                > Ale podziele to na tomy. Czy nie możesz zrobic takiej operacji? Gdy chwyci
                                > pierwszy wydadza ci drugi.


                                Ta powieść była w 2 tomach. Wydawca zasugerował zebranie w jeden, tak też
                                zrobiłam.
                    • autumna Re: Nie jest tak źle :) 30.06.07, 12:24
                      > detaliczna) i niechęć współczesnego masowego odbiorcy do czytania opasłych
                      > tomisk.

                      Czytania może nie tyle, co zakupu. Niezawodny Braineater z forum Książki przytoczył kiedyś jakieś dane socjologiczne, mówiące, że "przeciętny Polak jest skłonny do jednorazowego wydania na artefakt związany z kulturą (czyli bilet do kina, teatru czy właśnie książkę) kwoty ok. 20 zł". A taka 900-stronicowa cegła to chyba z sześć dych by kosztowała.
                    • skajstop Re: Nie jest tak źle :) 26.06.07, 21:26
                      donetta napisała:

                      > > taki jeden wydał coś w Otwartym :)
                      >
                      > myslisz o Mariuszu Wollnym?

                      Tak. Książki nie czytałem, ale sam fakt jej wydania coś znaczy :)
                      Chyba że to jednak nie debiutant?
                        • siddartha1 Re: Nie jest tak źle :) 07.07.07, 16:21
                          Mnie na odchudzenie tekstu bardzo pomogła lektura książek o konstrukcji
                          scenariusza filmowego! Może to absurdalna droga, ale dla mnie trafiona.
                          Uporządkowało mi się w głowie to, co ważne i miej ważne, bardzo jasno zobaczyłem
                          konstrukcję i to, że każda scena ma swoją dramaturgię, jak też ma funkcję
                          kompozycji całości... do tego konstrukcja bohatera, punkty węzłowe, konflikt
                          itd. Oczywiście nie mówię, żeby zrobić zaraz poprawne czytadło - raczej chodzi o
                          inspirację:)
                        • sapiencja donetta 08.07.07, 11:39
                          zielonamysz ma rację. Podziel tę powieść na trzy, albo na więcj, tomów.
                          A każdy tom niech się kończy "trzęsieniem ziemi".
                          • donetta Re: już w drodze 08.07.07, 12:24
                            dzięki za rady, ale jestem już w trakcie ostrego cięcia. Przemyslałam to, może
                            bezsensem byłoby by ta ksiązka lezała w szufladzie, wyrzucam wątki poboczne i
                            głównie zbyt rozbudowane opisy,starając się robić to bez szkody dla fabuły.
                            Zobaczy się jak wyjdzie. Pozdrawiam
                            • kenji30 Re: już w drodze 15.07.07, 02:12
                              A nie szkoda Ci watkow pobocznych? Mysle, ze wlasnie wielowatkowosc powiesci
                              historycznych czyni z nich bogaty bukiet, ciekawy dla odbiorcy. Akurat mowie to
                              z pozycji czytelnika, ktory kupuje (w niemieckich ksiegarniach, ha!) i czyta
                              powiesci historyczne. Siegam po powiesci historyczne bo znajduje w nich, na tle
                              historii, watki magiczne, romantyczne, kryminalne, spoleczne itp...
                                • donetta Re: jak przekoanć wydawcę? 18.07.07, 16:32
                                  Myślę, że pseudo nie chwyci( jest to tylko szczegół). Pracuję nad książką,
                                  idzie mi nieźle, z mojej perspektywy. Myślę nawet, że powieść nie traci, gdyż
                                  nie zdobędę się na kastrację. Usuwam te wątki, które mają minimalne znaczenie
                                  dla dalszej fabuły. Ale nie jestem w stanie obciachać powieści do rozmiarów
                                  sugerowanych przez wydawcę, gdyż książka niewątpliwie straciłaby swój urok.
                                  Myślę, że problem mojej powieści tkwi nie w jej rozmiarze przede wszystkim(
                                  choć dla wydawcy jest to bariera), a w tym, że powieść historyczna nie jest
                                  popularna w Polsce, że nie jest promowana, że nie ma wydawców, którzy
                                  stawialiby na polskich autorów powieści historycznej.
                                  • zielonamysz Re: jak przekoanć wydawcę? 18.07.07, 18:55
                                    Donetto, jeszcze jedna rzecz mi przyszla do głow. Jesli nie uda sie ci z ta
                                    ksiazka, bo to istotnie rzecz trudna nie lam sie bron Boze tylko pisz nastepna
                                    normalnych juz rozmiarow.
                                    Ja sie zablokowalam przy drugiej, napisalam trzecia i oddalam wydawcy. Przyjał z
                                    zachwytem i po kilku tygodniach dostalam majla, ze odkryli u siebie druga i
                                    posypuja glowe popiolem...
                                    Lezala ponoc na biurku szefowej do akceptacji. Ja podpisujac umowe nawet o nia
                                    nie spytalam.Balam sie. Ze mnie zdemaskuja Do dzis dnia sie boje..
                                    Pisanie to cud i bezustanna niepewnosc.
                                  • azubin Re: jak przekoanć wydawcę? 19.07.07, 19:49
                                    A nie myślałaś o wydaniu najpierw czegoś innego? Może najpierw warto spróbować
                                    powieści lżejszej (i chudszej), jak choćby - co ktoś już wspomniał powyżej -
                                    właśnie kryminału w realiach historycznych (czy powieści historycznej
                                    stylizowanej na kryminał), a dopiero później próbować wyjść z pozycją cięższego
                                    kalibru? Wydaje mi się, że - wobec faktycznej słabości powieści historycznej na
                                    naszym rynku - takie rozwiązanie mogłoby mieć większe szanse powodzenia.

                                    Niezależnie od wybranego rozwiązania - życzę powodzenia i wyczekiwanego sukcesu,
                                    bo proza historyczna w Polsce kuleje, a słaby stopień spenetrowania przez
                                    literaturę polskiej historii wręcz woła o pomstę do nieba.
                                    A.
                                    • donetta Re: jak przekoanć wydawcę? 21.07.07, 09:47
                                      Wątek kryminalny nie bardzo mi podchodzi, nie czuję się w tym pewnie, choć
                                      niewykluczone, że być może kiedyś, kto wie. Na tle historii niewątpliwie
                                      mogłoby być to ciekawe. Chociaż to, czym zajmuję się obecnie nie wydaje mi się
                                      być ciężkiego kalibru, właściwei weszłam w historię by na nowo pokazać pewne
                                      postacie historyczne, nadając im wymiar ludzki, tak to ujmę, bo przecież
                                      wiadomo, że historię tworzą ludzie, z całym zasobem wad i zalet, że wiele
                                      zdarzeń dzieje się pod wpływem emocji, impulsu itd. Ale wiem teraz jedno, że
                                      zabierając się za coś nowego będę musiała wyznaczyć sobie pewne rozsądne ramy
                                      objętości ksiązki. Pozdrawiam.
    • pisam Re: polski autor...źle, że debiutant. 22.08.07, 22:47
      Witam.
      Miałem ten sam problem. Wydawcy byli chętni, ale mogli wydać dopiero za rok i o
      wiele drożej niż ja byłem skłonny ( + oczywiście pewne skróty w książce które są
      konieczne).
      Wnerwiłem się, przeprowadziłem kalkulację i w końcu pełen obaw, ale także pewny,
      że napisałem dobrą książkę - wydałem ją własnym sumptem jako samodzielne
      wydawnictwo. Książkę wydałem w nakładzie 5 tys {( znajomi hurtownicy łapali się
      za głowę), 456 stron i format B5} przez innych wydawców dostałem przydomek
      "partyzant", bo wlazłem na nich teren i działam po swojemu. Po dwóch-trzech
      miesiącach sprzedałem połowę nakładu, o książce jest coraz głośniej, prawie
      codziennie mam telefony - gdzie można kupić moja książkę? Oczywiście część
      wysyłam jeśli chcą bezpośrednio ode mnie, po za tym Azymut, Motyl, Spek, EMPiK,
      Gandalf i każdy kto tylko chce ją sprzedawać, choć na początku było różnie.
      Teraz dostaję zapytanie kto ma prawo do książki, pewne znane wydawnictwo
      dopytuje się czy mam przygotowaną nową książkę, ale teraz to ja nie chce z nimi
      rozmawiać na starych zasadach. Wydawca zaproponuje ci 8 do 10 %, a jako wydawca
      możesz liczyć na dwa razy więcej - choć także pięć razy więcej pracy. Jedyny
      kłopot mam z odpowiednią reklamą, dziennikarze z czasopism ( 20 najbardziej
      znanych tygodników, miesięczników i gazet codziennych) udają, że mimo otrzymania
      książki nie są nią zainteresowani i o niej nie piszą, choć prywatnie mówią że
      jest bardzo dobra, ale decyzje o wydrukowaniu recenzji to sprawa głównego
      redaktora, a ja dla niego jestem chłopcem z prowincji. Aby wszystko było jasne,
      piszę o książce - Misjonarze z Dywanowa.Polski Szwejk na misji w Iraku.
      Przy skończę pracę nad drugim tomem i ponownie sam go wydam, na pewno większa
      część z tych czasopism nie otrzyma egzemplarzy sygnalnych. A książki żyje swoim
      życiem, coraz więcej o niej się mówi i pisze, sprzedaje się coraz lepiej, cóż
      mogę więcej chcieć.
      Jeśli jesteś pewna, że książka jest dobra, zawsze możesz wydać ją samodzielnie -
      musisz tylko zarejestrować działalność wydawniczą, wystąpić o nr. ISBN ,
      zaryzykować - długofalowo, nie licz, że szybko zarobisz - wziąć pożyczkę i
      możesz być sama sobie wydawcą. Ja zaryzykowałem i jakoś daję sobie radę - można
      powiedzieć, że gdy wpłyną pieniądze za sprzedane ksiązki, to spłacę pożyczkę i
      zacznę zarabiać. A przy wydaniu książki, ona cały czas pracuje dla wydawcy,
      teraz, jutro, za miesiąc a nawet przez kilka najbliższych lat. Czasami trzeba
      zaryzykować i nie narzekać na wątpiących wydawców...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka