Obyczaje wydawnictw

12.11.07, 13:37
Dzień dobry, moje pytanie jest chyba trochę nie na temat, ale mam
nadzieję, że może ktoś wie i mi odpowie :)
freelancersko recenzuje ksiażki i zastanawiałam się, czy wydawnictwa
mają taki obyczaj wysyłania książek do recenzji na adres domowy? Czy
tylko na adres redakcji? I co zrobić, by jednak ich skłonić do
wysłania na domowy?
Pozdrawiam
    • pisam Re: Obyczaje wydawnictw 12.11.07, 17:07
      Pozwól , że napisze ci jak to wygląda z pozycji małego wydawcy - który przez
      dużych jest uważany za "partyzanta".
      W czerwcu wydałem książkę ( sam - bo nie odpowiadały mi warunki i terminy dużych
      wydawców). Pierwsze co zrobiłem to wysłałem około 50 egz. książki do działów
      literatury renomowanych i znanych ogólnie czasopism ogólnopolskich ( terenowe
      same do mnie przyszły jeszcze przed wydrukowaniem) bez wpatrywanie się w ich
      profil polityczny, z prośbą o napisanie o niej swojej recenzji. Tu muszę
      zaznaczyć, że nie znałem i nadal nie znam żadnego pracownika z tych redakcji, co
      jak sie okazało po czasie jest bardzo ważne. Po miesiącu okazało się, książką
      zainteresowały sie kilka redakcji,miedzy innymi Polska Zbrojna, CKM i NIE.
      Wszystkim udzieliłem wywiadów i każdy zamieścił swoją recenzję, ale czekałem na
      odzew od takich tuzów jak GW, Dziennik, Polityka, Przekrój, Newsweek, Tygodnik
      Powszechny,itd. Po kolejnym miesiącu zadzwoniłem do nich aby sie spytać - Czy
      książki w ogóle doszły i nawet kilka osób pamiętało, że coś takiego miało w
      rękach, ale musi nas pan zrozumieć, mamy dużo książek do recenzji, jest kolejka
      a w pana przypadku musi decydować redaktor naczelny. Na pytanie dlaczego,
      okazało sie, że recenzja jest pozytywna ale pan redaktor lubi wyłącznie książki
      z dużych wydawnictw, bo zna tam kilka osób z kierownictwa. Jednym z rozmówców
      był tak przychylnie do mnie nastawiony, że przegadaliśmy około godziny o samej
      książce i nie ukrywał, że książka bardzo mu sie podoba i osobiście namawiał
      szefa na umieszczenie recenzji, ale... " jestem tu za małym redaktorem abym miał
      na cokolwiek wpływ. Gdyby ta książka była wydana przez... - tu padło kilka nazw
      dużych wydawców,- o książce pisaliby wszyscy".
      Nie szukam dojść do ludzi z działów literatury, jak mnie na Krakowskich Targach
      Książki uświadomił jeden z dyrektorów d/s promocji- musisz mieć tam swoje
      wejścia i znajomości, inaczej nawet gdyby była to najlepsza książka roku, to
      będzie o niej cicho. Chyba żeby nagle zaczęła o niej pisać konkurencja, to wtedy
      cię zauważą.
      Podsumowując - nie mam zamiaru przy następnej książce wysyłać ją do większości
      czasopism,bo są to niepotrzebnie wyrzucone pieniądze w błoto. Skoro ich działy
      literatury są ustawione i obstawione przez dużych wydawców i promują ich, niech
      robią tak nadal. Ale gdy przyjdzie taki moment, że przyjdą do mnie po wywiad,
      dam im to odczuć, w ten czy w inny sposób. Na moje szczęście moja książka
      zaczęła już samodzielnie żyć, mam zapytanie o prawo do tłumaczeń, z jednym z
      twórców gier komputerowych, zastanawiamy się jak ją można przenieść do ich
      świata, więc sobie radzę, a każda następna będzie miała większe szansę na
      zauważanie.
      Jednocześnie gdy zwraca się do mnie ktoś o przesłanie książki do recenzji, nie
      robię kłopotów. Zasada jest jedna muszę być pewny, że to nie jest ściema, a po
      drugiej, że w chwili ukazania sie recenzji dostaję o tym informację ( w
      przypadku czasopisma - egz.okazowy).
      Oczywiście piszę ci o moim spojrzeniu i moich doświadczeniach.
      • hajota @pisam 12.11.07, 20:20
        A to widziałeś? miniurl.pl/35705
        Gratuluję.
        • pisam Re: @pisam 12.11.07, 22:10
          Jasne, że nam. Aż spłynąłem purpurą zawstydzenia...
          Ale to jest recenzja w Internecie, a powyżej odpowiedziałem jak to jest w
          redakcjach literackich ogólnopolskich czasopism, a to dwie różne sprawy.
          • braineater Re: @pisam 13.11.07, 11:54
            Recenzja w internecie, recenzją w internecie, ale akurat pozytywna ocena na PK, powinna wpłynąc i zazwyczaj wpływa pozytywnie na zainteresowanie książką wśród księgarzy i hurtowników. Jedno z tych miejsc, oprócz Wirtualnego Wydawcy, gdzie warto mieć dobrą opinię - a to, jak widać, poszło Ci rewelacyjnie.
            Gratulacje, tak przy okazji.

            P:)
            • pisam Re: @pisam 13.11.07, 12:40
              Braineater - dzięki za miłe słowa.
              Wydaje mi sie, że jednak trochę przesadzasz . Najlepsze nawet recenzje na PK i
              WW tak naprawdę nie wpływają na zwiększone zainteresowanie książką wśród
              księgarzy i hurtowników. A wiem co piszę, bo sam "estem - byłem" księgarzem
              przez przeszło dwadzieścia lat. Nie wiem czy wiesz, ale 50% księgarń nie
              korzysta z tej drogi przy zamówieniach książek. Po za tym zerknij na aktywność
              księgarzy na różnych forach - PK, AZYMUT.- aktywnych można policzyć na rękach,
              wielu nawet takich, co mają księgarnie internetowe milczy nawet w sprawach które
              dotyczą ich bezpośrednio.
              Na dzień dzisiejszy najlepsza reklama to RTV, bo nawet najgorsza książka
              wspomniana w niej od razu wzbudza zainteresowanie czytelników. Następnie jest
              prasa ogólnopolska, kolorowe kobiece pisma i dopiero gdzieś tam internet.
              Nie mam takich dojść i wcale ich nie szukam, bo ja swoje pisanie nie traktuje
              jako misji życiowej i nie żyje z pisania. Piszę , to znaczy, opowiadam swoją
              historię tak jak umiem najlepiej i mam nadzieje, że czytelnik to zauważy.
              Niektórzy czytelnicy próbują sami mnie promować, ale wtedy jestem oskarżany o
              PR- także na tym forum. Najbardziej mnie wtedy wścieka ze najbardziej krzyczą
              osoby które książki nie przeczytały i nie wiedzą o czym piszą.
              Jeśli chodzi o hurtownie, to większość z ich właścicieli nie czyta recenzji i
              nie szuka nowych ciekawych książek do swojej oferty. Jeśli chcesz wiedzieć ile z
              nich zgłosiło sie do mnie po recenzji w PK, to odpowiem ci że ZERO, choć i
              wcześniej mieli ode mnie informacje o wydawanej książce. Zerknij kto teraz pisze
              książki i o kim się mówi. Panowie i panie które w ten czy w inny sposób
              zaistnieli w TV i to wcale nie znaczy, że mają coś do przekazania.
              I to by było na tyle.
              • braineater Re: @pisam 13.11.07, 12:53
                Brak postów na forum jeszcze nie oznacza nie czytania:) Tu mamy to samo, podejrzewam, że o wiele więcej osób czyta niż zabiera głos. Znam tez księgarzy, którzy dośc regularnie przeglądają istotne strony księgarskie i wydawnicze i robią na ich podstawie zamówienia (sam tak zresztą robiłem, tylko w innej działce językowej). I serio, wydaje mi się, że w ogólnym rozliczeniu pozytywna recenzja na tego typu stronach może Ci dac więcej niż 1500 znaków na odwal się, żeby zapełnić czymś luki w dziale kulturalnym Gali czy innej Vivy.

                P:)
                • pisam Re: @pisam 13.11.07, 14:21
                  Zgadzam się całkowicie. Wolę jedną dobrą recenzję na PK niż zdawkowe 1000 znaków
                  w CKM lub Gali.
                  Wiem że czytających jest dużo, chciałbym jednak aby tych włączających sie do
                  dyskusji było odpowiednio więcej.
                  • e-marqe Re: @pisam 13.11.07, 14:42
                    A tak w ogóle to Księgarnia Zdanowicz wydaje coś więcej aniżeli Twoje dzieła?
                    Jeśli tak, to Ci wyślę mailem. Wydasz - nie wydasz, ale sobie poczytasz.
                    • pisam Re: @pisam 14.11.07, 19:56
                      W tej chwili wydałem jedną książkę, ale w przyszłości nigdy nic nie wiadomo.
                      Choć zdaję sobie sprawę, że wydawanie książek innych to straszny stres, bo biorę
                      na swoje barki odpowiedzialność za drugiego człowieka. Bo jak już kiedyś
                      napisałem, zapłacić za druk książki to najmniejszy problem, ale wypromować
                      książkę i autora to bardzo ciężka praca i nie wiem czy mógłbym jej
                      podporządkować swoje życie.
                      Ze swoją książką nie mam takiego problemu, mam pomysł to go wprowadzam w życie.
                      Uda się, to bardzo dobrze, jeśli nie... - to trudno. Gorzej jest gdy to samo
                      dotyczy innego autora.
                      Na pewno jak stanę na nogi to chcę wydać album malarstwa pana Zenona
                      Aniszewskiego z Gdańska. Dla mnie to najlepszy malarz koni w naszym kraju, ale
                      tu ryzykuje tylko swoimi pieniążkami i to wszystko.
                      • pisam Re: @pisam 15.11.07, 12:58
                        ps. Oczywiście jak ktoś przyśle mi książkę, którą inni odrzuca, albo ja dostanę
                        ją pierwszy i powali mnie na kolana, to na pewno ją wydam. Ale najpierw musi
                        mnie powalić, abym nie wydawał bo muszę tylko dlatego że chcę.
                        Na razie straciłem jednego przyjaciela, który przyniósł mi swoje dzieło a ja nie
                        błagałem go na kolanach abym to ja je wydał. Takie jest życie.
              • agatta7 Re: @pisam 13.11.07, 14:30
                Nie zapominaj, że w fachowych pismach (np. w "Nowych Książkach")
                bywają dobre i złe recenzje, często nawet bardzo złe. Chyba lepiej
                nie mieć żadnej, niż tę ostatnią?
                Niczego Ci tu nie sugeruję, bo nie czytałam Twojej książki :)
                Niecierpliwym i rozgoryczonym autorom delikatnie zwracam uwagę, że
                czasem warto docenić brak złej recenzji.
                Pozdrawiam.
                • pisam Re: @pisam 14.11.07, 20:02
                  Recenzje z założenia są dobre lub złe, ale po to się pisze aby ktoś o tym pisał.
                  Wtedy jest to dowód, że nasze stracony czas nie jest tak bezpowrotnie stracony.
                  Czytelnicy są różni i nie wszystkim będzie się podobało moje spojrzenie i moje
                  pisanie. Tu nie chodzi tak naprawdę o brak reakcji niektórych redakcji
                  literackich na moje pisanie. Piszę, że większość redakcji jest obstawione przez
                  niektóre duże wydawnictwa i nikt z małych wydawnictw nie ma szans aby sie
                  przebić, a to wcale nie znaczy że mali wydaja gorsze i mniej ciekawe utwory.
                  Po za tym , dopóki nie ukaże sie recenzja to trudno rozstrzygać czy jest zła czy
                  dobra recenzja. Co innego jak sie ukaże, wtedy jest wszystko jasne.
      • autumna Re: Obyczaje wydawnictw 29.11.07, 14:28
        > a w pana przypadku musi decydować redaktor naczelny. Na pytanie dlaczego,
        > okazało sie, że recenzja jest pozytywna ale pan redaktor lubi wyłącznie książki
        > z dużych wydawnictw, bo zna tam kilka osób z kierownictwa.

        Hmmm, coś mi się zdaje, że to nie tylko o kwestia "lubienia". Tak się zastanawiam, co ma z tego wydawca pisma, że opublikuje recenzję ksiażki z dużego wydawnictwa? A jak nie wiadomo, o co chodzi, to zazwyczaj chodzi o pieniądze...
Pełna wersja