Autorzy, tłumacze i ich obyczaje

05.08.08, 13:45
Przyjęło się pomstować na wydawnictwa, ze jeśli to nie oszuści, to z
pewnością ludzie ograniczeni umysłowo, którzy tylko o forsie myślą.
Szanowni autorzy i tłumacze zapominają jednak, że wydawcy są ich
klientami i powinni o nich dbać. Jeśli proponują jakiś swój towar na
sprzedaż, to niech on będzie w jakiejś strawnej postaci. Jeśli autor
pyta publicznie, czy tekst się komuś podoba, a nie chce mu się
wstawić polskich znaków diakrytycznych, albo tłumacz, który pisze
kilkulinijkowy tekst w którym chwali się jaki to on jest wspaniały
pisze jak analfafeta, to niech się nie dziwią, że klient do ich
umiejętności podchodzi sceptycznie.

Jeśli kupuję truskawki i dostaję je w rozpadającej się papierowej
torebce, rezygnuję z zakupu. Być może stracę właśnie okazję zakupu
najwspanialszych truskawek świata - trudno. Wolę to niz zawracać
sobie głowe rozwalającą sie torebką.

Jeśli widzę, że autor, czy tłumacz ma mnie w dupie, to i ja mam go w
dupie nie dlatego, ze unoszę się honorem, ale widzę już po takim
próbnym tekście jakie kłopoty bedę miał. Jeśli tłumacz na zwróconą
mu uwagę, że pisze jak analfabeta, odpowiada, że ja niewłaściwie
stawiam przecinki ('a u was Murzynów biją') to wiem, że z takim
tłumaczem będą tylko kłopoty i trzeba się od niego trzymac z daleka.
A jeszcze jeśli ma do mnie pretensje zamiast wytoczyć mi sprawę
sądową i ją wygrac pyskuje, to już w ogóle...

Wydawcy nie są wrogami autorów, są ich klientami i autorzy powinni
trochę myśleć jak o nich dbać...
    • ojuciasan Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 05.08.08, 18:34
      Masz oczywiście świętą rację. Bez dwóch zdań :) Dlatego tutaj, między nami,
      jeśli ktoś jeszcze o tym nie wie - warto mu to uświadomić i doradzić.
      • pisam Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 05.08.08, 19:21
        Bez przesady z tą obroną wydawcy przed autorem i tłumaczem. Gdyby
        rzeczywiście było tak jak piszecie, to nie powinny na rynku ukazywać
        się takie kwiatki z tłumaczeniami jakie się jednak ukazują. Nie chcę
        tu bronić autorów i tlumaczy, bo każdy z nas jest człowiekiem i ma
        prawo do błędów, ale rolą wydawcy jest aby poprzez swoją pracę nad
        tekstem było ich jak najmniej. Przeważnie stara się iść po jak
        najmniejszej linii oporu i drukuje książki bez należytej korekty, z
        mnóstwem błędów stylistycznych, gramatycznych i interpunkcyjnych.
        Oczywiście zdażają sie także tacy autorzy i tłumacze którzy uważają
        swój tekst za bezbłędny i boski - ale takich jest niewielu.
        A wracając do sedna sprawy, to nie mamy zastrzeżeń do wydawcy, że
        nie chce przyjmować naszych tekstów w ciemno, ale dlatego, że nie
        traktuje nas jak partnerów. Nie odpowiada miesiącami na nasze
        propozycje, po czym odsyła ( lub NIE ) nasze maszynopisy z odmową,
        choć ich nawet nie przeczytał. Za dawnych czasów ( gdy zaczynałem
        swoją przygodę z pisaniem) każdy tekst wracał do mnie z recenzją
        wewnętrzną redakcji ( choć przeważnie bez podania autora i
        całkowicie się z tym zgadzam), dzięki czemu mogłem zobaczyć, za co
        jestem chwalony a za co ganiony. Teraz wydawca tnąc swoje koszta
        oszczędza na pracy redakcyjnej, na korekcie i grafiku, stara się aby
        jak najwięcej wymagać od autora lub tłumacza w zamian nie dając im
        nic. Prawda jest taka, że nie każdy autor jest geniuszem gramatyki,
        ale jeśli umie przekazać nastrój, akcję, zainteresować czytelnika to
        powinien otrzymać pomoc od wydawcy aby dopracować swoją książkę,
        poprawić, ulepszyć. Możecie powiedzieć, że to sprawa autora. Więc w
        takim razie po co w wydawnictwach redakcje, korektorzy -
        najwyrażniej aby brać pieniądze za to co wykonują autorzy. Gdyby
        było inaczej, nie byłoby tyle wpadek językowych w książkach. I teraz
        sprawa najważniejsza, o którą mamy żal do wydawców. Wynagrodzenie...
        Podczas rozmów mam wrażenie, że robią mi łaskę wydając książkę,
        proponują stawki które bardziej są jałmużną niż kwotą która pozwala
        spokojnie pisać dalej.8 % - to niby dużo, ale wobec 25% dla
        księgarza, 15-18% dla hurtownika, 20% jako kosztów wydawcy - to
        gdzieś mi tu jeszcze brakuje drugich 20% zysku wydawcy. Zgadzam się,
        że nie każda książka jest przebojem ale nawet jeśli takie się
        trafiają to autor nie jest doceniany. Poza tym, płatności...
        Zaliczka jeszcze jest w terminie, ale pozostała część - czekaj
        latka i kłuć sie o swoje, bo inaczej ich nie zobaczysz. Oczywiście
        bo pewien schemat, bo są wydawnictwa które rozliczają się w terminie
        i nie ma z nimi zadnego kłopotu. Jest jeszcze kilka spraw o ktorych
        można by było wspomnieć, ale traktuję to jako zachętę do dyskusji,
        bo nie zawsze wydawcy są cacy a autor i tłumacz to złodziej który
        chce go naciągnąć.
        Zawsze można powiedzieć autorowi lub tłumaczowi- Bardzo mi przykro,
        proszę Pana( lub Pani), ale Pana tekst jest tak żle napisany po
        polsku, że nie jestem zainteresowany jego wydaniem.
        Z szacunkiem ( i bez obrazy)
        • ojuciasan Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 05.08.08, 19:42
          Fakt,traktowanie autora przez (niektórych) wydawców jak naprzykrzającego się
          komara jest zjawiskiem godnym pożałowania, zwłaszcza, że to na pracy twórczej
          pisarza wydawca robi biznes - nie odwrotnie, niestety, szczególnie w polskich
          warunkach ;-) Jest to kwestia kultury lub jej braku. Zresztą jak się traktuje
          twórców w tym kraju, jak jest przestrzegane prawo autorskie - to zupełnie inny i
          raczej smutny temat... Ale tak już i w historii bywało, że artysta pokornie
          żebrze o szacunek i marne wynagrodzenie za swoją twórczość, a żerujące na nim
          sępy z pychą godną lepszej sprawy obnoszą swoją "wyższość". Te "sępy" to nie do
          konkretnie wydawców, są różni (choć co mniejszy, tym bardziej nadęty ;-) - ale
          ogólnie, wystarczy poczytać biografie twórców, począwszy od epoki Renesansu...
          A wystarczyłoby, by obie strony traktowały się z szacunkiem - w końcu bez siebie
          nawzajem wszyscy tracimy rację bytu.
        • nomina Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 05.08.08, 20:08
          Podaj mi namiar na tego hurtownika za 18% :). Bo ja płacę 50% za łaskawe
          przyjęcie do dystrybucji.
          • micko2 Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 05.08.08, 20:41
            No tak, ale z marży hurtownika pokrywana jest jeszcze marża
            księgarza, ok 25% zazwyczaj.
          • pisam Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 05.08.08, 22:13
            Podałem jego zysk po odjęciu zysku dla księgarza ( 45 % - 27% ( za zakupy płatne
            gotówką)) Tak mniej więcej się sumuje, ja dla twojego płacę 48%.
          • mii.krogulska Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 12.08.08, 00:51
            I namiary tegoż księgarza za 25%, także uprzejmie poproszę :)

            Pozdrawiam, Mii
        • micko2 Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 05.08.08, 21:05
          1. Jeśli autorzy chcą, to przecież bardzo łatwo mogą sobie sami
          drukować książki i rozwozić je po całym traju, albo sprzedawać przez
          internet. Jest to teraz łatwiejsze niż kiedykolwiek.

          2. Redakcja ma się zajmować redagowaniem, a nie sprawdzaniem błędów
          ortograficznych. Tym się powinna zajmować pani od polskiego w
          podstawówce.

          3. Wiem, że może się czepiam, ale, gdy widzę tekst w rodzaju "iść po
          jak najmniejszej linii oporu" czy "zdażają się", tracę zaufanie do
          autora i nawet tam, gdzie być może pisze mądrości, wietrzę zdradę :-)

          4. W zasadzie wydaje mi się, że pretensje autora, że nie dostają od
          wydawców za darmo recenzji swoich dzieł są dość kuriozalne. Gdy
          wchodzę do sklepu i jednak nie kupuję kartofli też nie uzasadniam
          swojej decyzji na piśmie. Jeśli autor nie chce, może swego tekstu
          nie wysyłać. To wolny kraj. Poza tym, ci autorzy mogliby rozeznać
          się czym wydawnictwo się zajmuje przed wysłaniem swego dzieła a
          także wysłac streszczenie. Każdą książkę da się streścić na połowie
          kartki.
          • ojuciasan Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 05.08.08, 21:37
            Pewnie, autorzy mogą sobie sami drukować i rozwozić swoje książki! W tej
            sytuacji wydawcy w ogóle mogą się wkrótce okazać niepotrzebni ;-) Nie
            doprowadzajmy sprawy do absurdu. Nikt tu nikomu łaski nie robi, bo interes jest
            obopólny (nie wspominając o czytelniku na końcu tej drabiny, rzeczywistym
            adresacie naszych starań). Dalej: Redakcja oczywiście nie jest od błędów
            ortograficznych - od tego jest korekta. Pisarze często robią błędy, nawet ci
            najwybitniejsi z tego słynęli ;-) Jeśli nie chce Ci się czytać, to może minąłeś
            się z powołaniem? Może zostań lepiej pisarzem, zamiast wydawcą?...
            Recenzowanie akurat mnie do szczęścia nie jest potrzebne. Natomiast
            streszczenie?! Ty żartujesz? Wydawca to nie uczeń gimnazjum! Czytanie cudzych
            tekstów to kwintesencja ich zawodu. Niech każdy robi, co do niego należy, bo
            inaczej rzeczywiście cała ta branża padnie.
            • micko2 Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 05.08.08, 22:04
              Anna Snitkina, ostatnia żona Dostojewskiego sprzedawała książki męża
              w drzwiach mieszkania i korona z głowy jej nie spadła.

              Cóz złego jest w tych streszczeniach? W przypadku scenariuszy
              filmowych zawsze się tak robi i jest to bardzo dobre. Sam dzisiaj
              streściłem ewentualnemu sponsorowi przez telefon książkę z
              antropologii w minutę przez telefon i wszyscy byli zadowoleni. Żaden
              wydawca o zdrowych zmysłach nie czyta wszystkiego i w całości tego
              co mu autorzy przysyłają.

              Wydaje się teraz takie masy książek i tylu jest wydawców, że byle
              gniota w końcu ktoś wyda. Właśnie w trosce o czytelnika warto trochę
              tych autorów hamować...
              • ojuciasan Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 05.08.08, 23:31
                "Anna Snitkina, ostatnia żona Dostojewskiego sprzedawała książki męża
                w drzwiach mieszkania i korona z głowy jej nie spadła."

                Nie chodzi o koronę na głowie ;-) To nie jest kwestia korony. Choć czasem mi się
                zdaje, że co niektórzy rozumują właśnie kategoriami insygniów "władzy"...
                A w trosce o czytelnika nie tyle "hamuj" autorów, co raczej daj im uczciwy
                produkt.
              • effa Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 18.09.08, 21:13

                tylko, że jeśli chodzi o streszczenia scenariuszy czyli treatmenty,
                to wymaga sie ich żeby oszczędzić sobie czytania mętnych historii bo
                jednak w scenariuszach o historie chodzi, forma jako taka nie
                stanowi czy scenariusz pójdzie czy też nei do produkcji. w książkach
                liczy sie natomist chyba nie tylko historia ale też forma i może
                dlatego odpowiedzialni wydawcy powinni czytać całość? może wyjściem
                byłby fragment książki plus treatment (żeby jednak wiedziec jak
                historia się skończy;))
          • pisam Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 05.08.08, 22:58
            Micko2 - ubawiłeś mnie.
            Skoro wydawca ( jego redaktor oczywiście) nie musi czytać całej książki którą
            chcą wydać, to wtedy właśnie wychodzą takie gnioty o których wspominasz.
            Streszczenie nic nie daje, mogę w minutę opowiedzieć o czym chcę napisać, a
            później napisać to takim strasznym bełkotem, że nikt tego nie przeczyta. Poza
            tym posługujesz sie fragmentami które ci pasują, pomijając resztę. Wyciągasz
            redakcję, a nie zapominasz o że wspomniałem także o korekcie. Tego nie można
            traktować osobno, tylko razem, bo praca nad tekstem nie polega nad skupieniem
            swoje uwagi nad jednym zapominając o drugim. Dawniej wydawca czuł się
            odpowiedzialny za tekst który udostępnia innym, teraz chce na nim tylko zarobić
            i to po najmniejszych kosztach. Co do zastrzeżenia nr.3 - sorry, czasami mam
            taką przypadłość. Zresztą tak samo jak przeszło 50% naszego społeczeństwa, a do
            tego z dyplomami wyższych uczelni. Jako autor czasami muszę się posługiwać, nie
            tylko mową potoczną ale także z wyraźnymi błędami. ( Czy ktoś uwierzy, że tzw.
            menel z przedmieścia, mówi piękną polszczyzną??!! Oczywiście poza Micko2)
            pkt.4- nie mam pretensji, tylko wspominam jak to było dawniej. Mądry wydawca,
            który widzi w otrzymanym tekście potencjał, - choć także konieczność dalszej
            pracy nad tekstem- nie tylko załączy recenzję wewnętrzną, którą i tak redaktor
            musi napisać dla swojego kierownika działu ( a bardzo często dwóch)ale także
            będzie dyskutował z autorem o potrzebnie tej pracy.
            Streszczenie mogę dostarczyć wydawcy wtedy kiedy mam tak ustaloną markę jako
            znany i uznany autor ( za którym chodzą inni wydawcy).
            I aby było wszystko jasne, nie tylko wydaję i sprzedaje swoje książki ale także
            piszę dla np. wyd.ZNAK ( choć coraz bardziej nasze drogi się rozchodzą i jestem
            coraz mnie zadowolony z współpracy). Jeszcze słowo o recenzji. Z twojej
            wypowiedzi wynika, że jeśli chcę ją otrzymać, to powinienem za niego zapłacić.
            To proponuję ułożyć cennik recenzji; do 100 zł - negatywna. 200- 300 - taka
            sobie. 500 - 1000 - dobra, choć nie entuzjastyczna. 5 000 recenzja w czasopiśmie
            ogólnopolskim. Skoro płacę to wymagam.
            Poza tym, ten temat traktuję jako zaproszenie do dyskusji, a ty się czepiasz, że
            napisałem "zdażają się" w długim tekście. To może zróbmy konkurs kto napisze
            najdłuższy tekst bez żadnej pomyłki? Zapewne tobie nigdy się nie zdarzają się
            żadne wpadki, ale życie jest wtedy nudne, a ja nigdy nie byłem ideałem.
            • loobek Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 05.08.08, 23:42
              ciebie się jedynie "czepił", natomiast mnie zlochał jak smarkacza (vide wątek o wydawnictwie Twój Styl), choć sam krystaliczny ortograficznie i interpunkcyjnie nie jest. Tyle, że nie mam ochoty kontynuować dyskusji z prymitywem (nie nazywam go mendą, ponieważ nie chcę obrazić kilku mend). Jak mawiał Kofta, człowiek myślący jest solą w oku, kretyn to kretyn, dajcie mu spokój.
              Pozdrawiam
              • micko2 Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 06.08.08, 00:26
                No właśnie, jak widać jeśli ktoś pisze byle jak, to w końcu okazuje
                się, że lepiej było nie mieć z tym kimś do czynienia...
            • micko2 Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 06.08.08, 00:15
              'Skoro wydawca ( jego redaktor oczywiście) nie musi czytać całej
              książki którą chcą wydać, to wtedy właśnie wychodzą takie gnioty o
              których wspominasz.'
              Istnieją książki, które drukuje się zanim zostaną w całości
              napisane, np. N. Daviesa - Powstanie 44'.

              'Streszczenie nic nie daje'
              Mnie daje.

              'teraz chce na nim tylko zarobić i to po najmniejszych kosztach.'
              A powinien chcieć jak najwięcej stracić? Wydawało mi się, że
              wypowiadający się tu autorzy również nie są miłośnikami tracenia
              pieniędzy.

              'czasami mam taką przypadłość.'
              Ta przypadłość to analfabetyzm.

              'Zapewne tobie nigdy się nie zdarzają się żadne wpadki'
              Ano zdarzają, ale czy to jest powód, żeby i tobie się zdarzały? Czy
              to, że ty piszesz 'po najmniejszej linii oporu' to już jest powód,
              żebym i ja bzdury wypisywał?
              • ojuciasan Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 06.08.08, 00:31
                Zdystansuj się. Naprawdę można wyrazić swoje zdanie bez obrażania drugiej
                strony. Życie staje się lżejsze, gdy nie podchodzisz do świata z taką dozą
                agresji ;-)
                • micko2 Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 06.08.08, 00:37
                  Przecież to nie ja nazywam kogoś mendą, kretynem, prymitywem i
                  abderytą. Obawiam się, że ta uwaga powinna być skierowana do kogo
                  innego...
                  • ojuciasan Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 06.08.08, 00:54
                    Ale swoimi bezkompromisowymi atakami prowokujesz ludzi. Zadałam sobie trud
                    prześledzenia tamtej dyskusji: Zupełnie niepotrzebnie zaatakowałeś człowieka, i
                    to w niezbyt wybredny sposób - nic dziwnego, że się w końcu zdenerwował.
                    Obowiązują pewne zasady kulturalnej wymiany zdań, polegającej na wzajemnym
                    szacunku. W taki sposób, jaki proponujesz, nikt po prostu nie będzie miał ochoty
                    z Tobą dyskutować.
                  • loobek Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 06.08.08, 08:01
                    nie przezywasz? a "nadęty bufon" i "matoł" z wątku o wydawnictwie Twój Styl to krasnoludek napisał? Prawda jest taka, że masz duży problem - z sobą. Radzę ci, kup kwiaty i brunello swojej żonie/chłopakowi, może jeszcze to wszystko uda wam się poskładać, a nie wyżywaj się na człowieku, który popełnił jednego ortografa i przeprosił za niego. Bez odbioru
                    • micko2 Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 06.08.08, 10:17
                      Napisałem tylko, że "to nie ja nazywam kogoś mendą, kretynem,
                      prymitywem i abderytą". Czy to nieprawda?

                      Cieszę się, że tak się Pan przejął moim problemem.
                  • pisam Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 06.08.08, 09:28
                    Bardzo mi przykro micko2 ale z ludźmi twojego pokroju nie można prowadzić żadnej
                    sensownej dyskusji. Ty podobnie jak prezydent naszego kraju, wiesz swoje,
                    widziałeś choć nie powiesz co i kiedy, jesteś przekonany i nic więcej do ciebie
                    nie dociera. Jedyna różnica pomiędzy wami jest taka, że on się od razu obraża, a
                    ty uważasz, że powinieneś obrażać innych, aby tylko twoje słowo było ostatnie.
                    Dlatego dyskutuj dalej z osobą która ci dorównuje ( patrz wyżej)
                    Ponieważ nie stać cię na żadne sensowne argumenty, nie podejmuje z tobą żadnych
                    dyskusji, a co do "Powstania 44" - to przeczytaj najpierw książkę - Jak powstało
                    "Powstanie 44" autorstwa p. Daviesa aby zabierać zdanie na temat tego, na czym
                    się nie znasz. Książka jest fascynująca, ale nie można jej streścić aby
                    zrozumieć jej wymowę. Wydało ją wydawnictwa ZNAK, z którym współpracuję więc
                    wiem więcej o niej niż ty. Nie pozdrawiam i proszę nie odpowiadać, bo nie mam
                    zamiaru dalej z panem/panią wymieniać uwag.
                    Z drugiej strony, żal mi tematu który Pan/Pani poruszył/a bo mimo wszystko jest
                    interesujący, ale żeby się rozwinął musi go prowadzić osoba otwarta i nie
                    konfliktowa. Która potrafi prowadzić dyskusję, inspirować ją i ukazywać różne
                    jej aspekty. Pan/ Pani jest tego pozbawiony/ ona.
                    • micko2 Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 06.08.08, 10:26
                      Trudno oczekiwać jakiejkolwiek dyskusji, jeśli szanowni dyskutanci
                      końcż swoje teksty zwrotami "Bez odbioru." czy "proszę nie
                      odpowiadać" i zamiast dyskutować na temat zajmuja się rozważaniami o
                      mojej osobowości i cechach charakteru.

                      Chodziło o to, że bywają wydawane książki, których wydawca w ogóle
                      nie czytał w całości przed podjęciem decyzji o ich wydaniu. Tyle.

                      Zazdroszczę tych wspaniałych plotek ze Znaku, których znajomością,
                      bez ich zdradzania, raczył się Pan pochwalić.
                      • pisam Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 06.08.08, 12:38
                        Wbrew zapowiedzi tym razem jeszcze panu odpowiem.
                        Dyskusja jest wtedy gdy obie strony toczą ją na zasadach partnerskich i żadna ze
                        stron nie przekracza ram dobrego wychowania.

                        To nie chodzi o "plotki", tylko znajomość sprawy. Davies podpisał umowę
                        przedwstępną ze Znakiem jak tylko poinformował wydawców, że rozważa możliwość
                        napisania książki o powstaniu warszawskim ( w świecie wydawniczym określa się to
                        jako syndrom znanego autora). Książka nie mogła być drukowana przed ukończeniem,
                        bo po pierwsze;
                        - autor pisze po angielsku, więc potrzebne było tłumaczenie Po drugie; ponieważ
                        to jest książka historyczna, potrzebne były konsultacje z weryfikatorem ( o ile
                        w powieści autor ma pole do pewnego przeinaczania faktów, w książce popularno
                        naukowej, jest to nie do przyjęcia. Każdy kolega historyk od razu bo to wskazał
                        palcem).
                        Po trzecie, nikt nie drukuje kilku arkuszy z nieskończonej książki, bo nie
                        wiadomo czy autor nie dokona jeszcze jakiś poprawek w wstępie.
                        I na koniec mała złośliwość;
                        Język polski nie uznaje formy - "że bywają wydawane książki", tylko - " są
                        wydawane książki".
                        A jeśli chodzi o pracę tłumaczy, to proponuje przeczytać książkę Elżbiety
                        Tabakowskiej - O przekładzie na przykładzie. Rozprawa tłumacza z Europą Normana
                        Daviesa. - streszczenie niestety nic nikomu nie da, trzeba przeczytać ją w
                        całości aby zrozumieć, że porządny tłumacz musi ciężko pracować aby dobrze
                        przetłumaczyć książkę i jedyną satysfakcję odczuje wtedy gdy autor podziękuje mu
                        za dobrą prace, bo o pieniądzach lepiej nie mówić.
                        • micko2 Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 06.08.08, 13:26
                          1. nie chce mi się dyskutować o dyskutowaniu.
                          2. Wcale nie mówię, że ja piszę zawsze poprawnie (akurat "że bywają
                          wydawane książki" jest poprawne). Szukanie błedów u mnie po to żeby
                          uzasadnić własne wydaje mi się trochę głupie. Ja w każdym razie nie
                          zamierzam usprawiedliwiac swoich błedów tym, że Pan je robi. W ogóle
                          uważam, że te kryteria poprawnościowe są bardzo ważną rzeczą dla
                          wzajemnej identyfikacji. Mam jeszcze coś do powiedzenia o tym, ale
                          za daleko odbiegałoby to od tematu. Powiem, gdy znów pojawi się
                          pretekst...
                          3. O tym Davisie też wydaje mi się, że wystarczająco już zostało
                          tutaj powiedziane.
                          4. "porządny tłumacz musi ciężko pracować aby dobrze przetłumaczyć
                          książkę" - kiepski tłumacz musi jeszcze ciężej pracować, żeby dobrze
                          przetłumaczyć książkę. Powinien dostać za to jeszcze więcej forsy,
                          bo ciężko pracował?
                        • maja73 Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 12.08.08, 01:01
                          Przepraszam, że się wtrącam.

                          pisam napisał:
                          > Język polski nie uznaje formy - "że bywają wydawane książki", tylko - " są
                          > wydawane książki".

                          Ja języka słucham. "Bywają wydawane książki" wskazuje także na pewne
                          lekceważenie, bo bywa się przelotem, nie jest to poważne stwierdzenie i wskazuje
                          na pewne podejście - ot, są jakieś tam książki. "Są wydawane książki" to
                          stwierdzenie faktu, że są wydawane. Forma to forma, kontekst ulotny - ale
                          zasadniczo ważny - szczególnie w słowie pisanym, kiedy minką nie nadrobisz :)

                          Maja
        • micko2 Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 11.08.08, 16:45
          "bo każdy z nas jest człowiekiem i ma
          prawo do błędów"

          Właśnie nie ma prawa. Każdy błąd zwłaszcza w tej branży jest
          przestępstwem. Jeśli każdy ma prawo do błędów, to właściwie w ogóle
          nie ma o czym rozmawiać i równie dobrze zamiast coś pisać czy
          wydawać, można puszczać bąki w tramwaju.
          • ojuciasan Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 11.08.08, 20:44
            Skąd w Tobie tyle goryczy? Błądzenie jest rzeczą ludzką. Nikt nie jest
            doskonały. Wolę współpracę z miłym i kulturalnym, choć czasem może i
            "błądzącym" człowiekiem, niż z zadufanym w sobie, mało elastycznym doskonalcem ;-)
    • klymenystra Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 17.08.08, 12:27
      Hmm. I moje dbanie o nich ma sie przejawiać tym, że oddaję im wszystkie prawa
      autorskie, a korekta odbywa się bez mojej wiedzy (a część wprowadzonych zmian
      nie ma sensu i zawiera błędy merytoryczne)? Że mój facet czeka miesiącami na
      wypłatę, albo obiecują, że dostanie tłumaczenie (konkretne), po czym przestają
      się odzywać i olewają? Biedni, uciśnieni wydawcy...
      • ojuciasan Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 17.08.08, 14:30
        Wydawcy często zapominają, że są niestety wtórni ;-) Ich istnienie zależy od
        nas. Bez nas ich nie ma, tracą rację bytu. To na nas żerują. Funkcjonują,
        zarabiają - wykorzystując pracę twórczą ludzi pióra. A nie tylko "świadcząc im
        usługi". Dlatego owszem, są naszymi klientami. Lecz także wzajemnie - kij ma dwa
        końce. I to "dbanie" powinno również być wzajemne. Nie może być tak, że wydawca
        stawia się ponad autorem i traktuje go jak pachołka. To urąga wszelkiej logice.
        • pszet Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 17.08.08, 18:53
          Ten wątek doskonale pasuje do tytułu forum: "Wydawnictwa i ich obyczaje".
          • micko2 Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 17.08.08, 20:33
            Bo i miał pasować.
        • micko2 Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 17.08.08, 20:39
          Nie bardzo rozumiem na czym miałaby polegać ta "wtórność" wydawców.
          (Rozumiałbym za to wtórność autorów, piszących ciągle głupkowate
          powieści).

          Skoro ci wydawcy tak żerują, to dlaczego autorzy masowo nie
          sprzedają swoich dzieł sami? Jeszcze nie słyszałem, żeby autor
          osiągnął wielki sukces sprzedając swoje dzieło sam po odrzuceniu go
          przez wydawców.

          "wydawca
          > stawia się ponad autorem i traktuje go jak pachołka. To urąga
          wszelkiej logice."
          Kupujący węgiel też stawia się ponad kopalnią węgla. Może to i urąga
          logice, ale z pewnością teraz o wiele łatwiej wydać książkę niż za
          komuny gdy było odwrotnie i zapewne dlatego tyle bzdur się wydaje.
          • ojuciasan Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 18.08.08, 03:13
            To bardzo proste, miły micko2 - wydawca jest "wtórny" w stosunku do autora,
            ponieważ żyje z produktu pracy twórczej tegoż. Nie "instytucja autor" powstała
            dla wydawcy, tylko na odwrót ;-) Pisarze istnieli, odkąd wynaleziono pismo.
            Wydawcy to ci, którzy w którymś momencie zwietrzyli interes i postanowili
            skorzystać z pracy intelektualnej pisarza, by zrobić na tym własny biznes.
            Pisarz od biedy może funkcjonować bez pośrednika (to jego sprawa, czy chce poza
            twórczością parać się kwestiami technicznymi i ekonomicznymi), natomiast wydawca
            bez autorów po porostu nie istnieje, traci rację bytu. Porównywanie pracy
            twórczej z bogactwami naturalnymi, które w swej istocie nie są wynikiem
            niczyjego wysiłku (kwestię boską pozostawiam na boku) jest nieco chybione ;-)
            • micko2 Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 18.08.08, 12:19
              No jasne, restauratorzy są wtórni w stosunku do chłopów, autorzy są
              wtórni w stosunku komputerów (a kiedyś byli wtórni w stosunku do
              gęsi), przechodnie w stosunku do kamieniarzy. Jednym słowem to
              chłoporobotnik jest kimś, bo to dzięki pracy jego rąk reszta
              darmozjadów ma co do gęby włożyć.
              • blanacz Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 18.08.08, 13:34
                O, nie, przypomnę Homera, który był niewidomy, a jego eposy spisano
                dopiero za Pizystrata :) Nie potrzeboał papirusu, piór, ani
                wydawnictwa. To pisarz zapoczątkowuje ten łańcuch, nie kończy :)
              • ojuciasan Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 18.08.08, 13:44
                Od razu widać niezatarte ślady edukacji proletariackiej w Twoich wypowiedziach
                ;-) Podpowiem Ci jednak, że choćbyś nie wiem, jak bardzo się starał - bez
                szacunku dla ludzi, z których żyjesz, nigdy nie będziesz dobrym wydawcą. Pozbądź
                się więc swoich kompleksów wobec twórców, a jeśli nie jesteś w stanie - sam nim
                zostań.
                • micko2 Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 18.08.08, 21:02
                  Jestem tak słabo wyedukowany, że nawet nie wiem co to jest 'edukacja
                  proletariacka'.
                  To raczej autorzy żyją z wydawców, a nie wydawcy z autorów. To oni
                  autorom płacą, a nie odwrotnie. Brak szacunku wydawców w stosunku do
                  autorów bierze się stąd, że ci ostatni produkują towar podłej
                  jakości i jeszcze jęczą, że nikt nie chce go kupować. Zachowują się
                  jak Lepper kiedyś, który też jęczał, że tych jego świń nikt nie chce
                  kupować.
                  Założyłem mikrowydawnictwo i sam jestem tłumaczem. Na wydanej przez
                  siebie samego książce zarabiam tyle, ile uważam, że powinno wynosić
                  samo moje honorarium jako tłumacza, ale widzę, że więcej wysiłku
                  właściwie włożyłem w organizację tego (bardzo prostego)
                  przedsięwzięcia i sprzedaż książki niż w samo tłumaczenie.
                  Poprzednią książkę sprzedałem innemu wydawnictwu i miałem śięty
                  spokój (za honorarium bez procentu od sprzedaży), ale przez pół roku
                  łaziłem po wydawnictwach i lizałem tyłki.

                  Przy okazji rada dla szanownych tłumaczy: Tłumaczenia beletrystyki
                  na polski z języków europejskich są w 50% dotowane przez Europę. Nie
                  ma to większego znaczenia dla tłumacza, bo jest to dotacja dla
                  wydawcy, a nie tłumacza, ale warunkiem wypłaty tej dotacji jest
                  dowód zapłaty honorarium tłumaczowi. Tłumacz dotowanej książki
                  dostaje więc forsę bardzo szybko, bo od tego zależy wypłata dotacji
                  wydawcy.

                  PS. Martwi mnie trochę, że na KAŻDYM forum inetrnetowym jeśli
                  rozmówca już kompletnie nie wie co powiedzieć, a odczuwa nieodpartą
                  tego potrzebę, to mówi o mojej edukacji, moich chorobach, moich
                  stanach psychicznych... Ciekawe to trochę...
                  • ojuciasan Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 18.08.08, 21:56
                    Widocznie sam się o to prosisz ;-)
                    Co do "towaru podłej jakości" - nie bierz go, to proste. Nikt do niczego wydawcy
                    nie zmusza. Co do tego, kto z kogo żyje... Otóż mylisz się. To nie wydawca płaci
                    autorowi, tylko dzieli się z nim zyskiem ze sprzedaży jego autorskiego utworu.
                    Sam na nim zarabia (wydawca) i z tego właśnie żyje. Więc tak naprawdę to autor
                    utrzymuje wydawcę, który bez niego nie istnieje. To tak, jakbyś twierdził, że
                    właściciel galerii mógłby istnieć bez artystów. Chyba, żeby siebie samego
                    wystawił na tle gołych ścian... Natomiast Twoją inicjatywę własnego
                    mini-wydawnictwa popieram i nawet Cię za to podziwiam. Szczerze :)
                    • blanacz Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 18.08.08, 22:08
                      To mi trochę przypomina płaszczenie się o pracę. Tak naprawdę
                      przecież to pracodawcy bardziej zależy na tym, co dla niego robimy,
                      niż powszechnie się uważa. Co zrobi dyrektor szkoły bez nauczycieli?
                      A właściciel supermarketu bez sprzedawców? Oni jednak przez swoją
                      postawę i przez to, że jest więcej pracowników niż miejsc pracy,
                      pokazują się w roli panów i władców. To MY składamy ofertę
                      pracodawcy i to jemu powinno na nas zależeć. Tak samo wydawca - bez
                      nas, pisarzy i tłumaczy, on traci rację bytu. Sam nie napisze
                      bestsellera. Owszem, są książki denne, tak jak są źli pracownicy,
                      ale żaden pracownik nie może być traktowany przez pracodawcę tak,
                      jak dziś wydawnictwa traktują pisarzy. Kultura musi być z obu stron.
      • micko2 Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 17.08.08, 20:42
        Wytocz im więc sprawę sądową i wygraj. Pozew (do 10 000) można
        napisać na formularzu na parapecie w sądzie.
        • klymenystra Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 17.08.08, 22:47
          Za co? Za to, ze podpisalam taka umowe, a nie inna? Jako poczatkujaca, uznalam,
          ze nie moge za duzo wymagac (w zwiazku z prawami autorskimi). Zmiany zobaczylam
          juz po wydaniu. Prawdopodobnie podchodzi to pod prawa autorskie, ktore
          odstapilam. Wszystko jest legalne. Tylko to traktowanie... Ja mam o nich dbac?
          • autumna Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 19.09.08, 08:48
            > juz po wydaniu. Prawdopodobnie podchodzi to pod prawa autorskie, ktore
            > odstapilam. Wszystko jest legalne

            Nic podobnego. Odstępujesz wyłącznie prawa majątkowe - dotyczące kwestii czerpania zysków z utworu. Prawa osobiste - czyli prawo autora do decydowania o treści utworu - są niezbywalne. Wydawcy nie wolno wprowadzać zmian bez twojej wiedzy i zgody, z wyjątkiem poprawienia oczywistych błędów ortograficznych i interpunkcyjnych.
            • blanacz Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 19.09.08, 10:20
              To chyba martwy przepis. Nie zliczę, ile razy po otwarciu czasopisma
              na stronie z moim tekstem miałam ochotę kogoś zabić... Kiedyś dodali
              jeden wyraz w wersie w sonecie, bo im się elipsa nie spodobała, przez
              co rozwalili rytm i sylabiczność. Uhh!
              • ojuciasan Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 19.09.08, 17:04
                "Nie zliczę, ile razy po otwarciu czasopisma
                > na stronie z moim tekstem miałam ochotę kogoś zabić..."
                Oj, tak ;-) Ja też. Przepis może i nie jest martwy, tylko tak niska u nas
                świadomość jego treści... Wina leży chyba po obu stronach: Wydawcy sobie
                pozwalają, bo my specjalnie nie oponujemy. Inna sprawa, że co robić w obliczu
                takiego braku kultury zawodowej wydawców (tak bym to, niestety, określiła) -
                procesować się z nimi? Można by stracić na to całe życie...
                • blanacz Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 19.09.08, 18:18
                  Żeby chociaż o tym poinformowali! W jakimś wierszu napisałam "on" o
                  kimś bliskim, to sobie pan redaktor zmienił na "On" - gdy napisałam
                  do niego, że sama nigdy nie napisałabym tego wyrazu z wielkiej
                  litery, że jestem zagorzałą przeciwniczką szastania wielkimi
                  literami na lewo i prawo - odpisał, że przykro mu, iż nie znam
                  obowiązujących zasad formy grzecznościowej, ale do niego należy
                  poprawianie tekstów nadsyłanych przez "poetów-amatorów". A tak w
                  ogóle, to czeka na kolejne teksty i ma nadzieję, że nie zgłupieję z
                  powodu przeprowadzki na wieś (o jakiej go poinformowałam w związku
                  ze zmianą adresu).
                  • ojuciasan Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 19.09.08, 19:07
                    Zapytaj go, co to wobec tego znaczy "poeta-zawodowiec" ;-) Bo według jego
                    kryteriów to nawet Szymborska, Poświatowska, Miłosz, Herbert albo Pawlikowska -
                    Jasnorzewska to także "poeci-amatorzy"... Oj, żałosna bufonada (lub
                    nieświadomość). A na wieś przeprowadza się teraz coraz więcej mądrych ludzi, z
                    czego większość to artyści. Pozdrawiam :)
                    • micko2 Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 19.09.08, 21:09
                      "A na wieś przeprowadza się teraz coraz więcej mądrych ludzi, z
                      czego większość to artyści."

                      Obawiam się, że jest wręcz przeciwnie i na wieś przeprowadza się
                      coraz więcej matołów.
                      • ojuciasan Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 19.09.08, 21:52
                        Przeprowadź się też, a zapewne zmienisz proporcje ;-)
                        • micko2 Re: Autorzy, tłumacze i ich obyczaje 20.09.08, 11:53
                          O! I to jest riposta, którą się ceni.
Pełna wersja