Dodaj do ulubionych

Czy 200 zł, na początek, to rozsądna oferta,

17.08.08, 20:28
za arkusz wydawniczy, czyli, jak powiedziano ok. 22 stron
znormalizowanego tekstu. Chodzi o pisanie jak najbardziej typowych
romansów. Dowiedziałam się niedawno o czymś takim i jestem nieco
zdziwiona. Sądziłam, że honorarium autorskie jest zawsze procentem
od ilości sprzedanych egzemplarzy, ale nie jestem w tych tematach
zorientowana. Czy Ktoś może się w tej kwestii wypowiedzieć?
Obserwuj wątek
    • ewaluna222 Re: Czy 200 zł, na początek, to rozsądna oferta, 17.08.08, 21:45
      tak sobie w kierunku mało. ale jeśli jesteś w stanie produkować
      romanse w ilościach hurtowych to zawsze jest to jakaś kasa, bo
      przeciez taki romans musi mieć ze 150 stron. a, i jeszcze jedno:
      często lepiej wychodzi się właśnie na stawkach za arkusz czy ilość
      stron niż na procencie od sprzedaży. według stawki, o której
      piszesz: za 150 stron dostaniesz od razu ok. 1500 zł. A gdyby
      stawiać na procent od sprzedaży sądzę, że na początek byłoby to 10-
      15% od hurtowej ceny książki. Kasę wypłacają w transzach, nie
      wiadomo, ile egzemplarzy się sprzeda itp...
      • gwiazdeczka-z-nieba Re: Czy 200 zł, na początek, to rozsądna oferta, 18.08.08, 00:06
        Dziękuję za odpowiedzi. Taką propozycję dostałam od jednego z
        wydawnictw, do którego wysłałam moją powieść, jeszcze tego samego
        dnia. (Zdziwiło mnie to nieco, gdyż moja powieść nie jest romansem.)
        Poza tym ta propozycja to jest właśnie taka "taśmowa produkcja",
        wszystko oparte na tym samym schemacie. Czy ma to coś wspólnego z
        prawdziwą literaturą? (ale to temat na osobny wątek).

      • braineater Re: Czy 200 zł, na początek, to rozsądna oferta, 18.08.08, 20:02
        nobullshit napisała:

        > Stawki dla tłumaczy literatury są dwa - trzy razy wyższe. :)
        >
        > Natomiast zgadzam się z przedmówcami: brać za arkusz, a procent od nakładu
        > powyżej iluśtam tysięcy negocjować osobno.
        >
        To się nazywa rozdmuchiwanie oczekiwań:)
        "bywają" jest chyba bardziej adekwatne...

        P:)
          • braineater Re: Braineater - tak, tak bywają NORMALNE takie 18.08.08, 21:21
            jacek1f napisał:

            > w NORMALNYCH wydawnictwach. 25-32 zł za stronę daje ponad 600 zł za
            > arkusz jako normadla dobrego, zwykłego tłumacza.

            Wiem, wiem, tak sobie tylko szpilki wsadzam niewinnie:) Ale faktycznie parę razy
            trafiły mi się propozycje współpracy, gdzie wynagrodzenie za arkusz oscylowało w
            granicach 250/300 złotych (przekleństwo popularnego języka, poniekąd, Niebzdura
            o ile dobrze pamiętam siedzi w trochę węższej niszy)i w dwóch przypadkach były
            to wydawnictwa z gatunku 'renomowanych' (nie muszę dodawać, że po tego typu
            pomysłach straciły w moich oczach jakąkolwiek renomę:)

            P:)
            • nobullshit Re: Braineater - tak, tak bywają NORMALNE takie 18.08.08, 23:46
              braineater napisał:
              > jacek1f napisał:
              >> w NORMALNYCH wydawnictwach. 25-32 zł za stronę daje ponad 600 zł
              >> za arkusz jako normadla dobrego, zwykłego tłumacza.
              > Wiem, wiem, tak sobie tylko szpilki wsadzam niewinnie:)

              Szpilki szpilkami, ale przy stawce 600 zł za arkusz też ciężko wyżyć, nawet
              tłumacząc arkusz w tydzień (ja taka szybka nie jestem). Wychodzi poniżej
              średniej krajowej! A jeszcze ZUS trzeba zapłacić...
              Kto nie ma bogatego męża / żony albo etatu, musi dodatkowo chałturzyć. :(

              (A teraz odezwie się kolega Micko2...)
              • semirades25 Re: Braineater - tak, tak bywają NORMALNE takie 19.08.08, 13:48
                nobullshit napisała:

                > braineater napisał:
                > > jacek1f napisał:
                > >> w NORMALNYCH wydawnictwach. 25-32 zł za stronę daje ponad 600

                > >> za arkusz jako normadla dobrego, zwykłego tłumacza.
                > > Wiem, wiem, tak sobie tylko szpilki wsadzam niewinnie:)
                >
                > Szpilki szpilkami, ale przy stawce 600 zł za arkusz też ciężko
                wyżyć, nawet
                > tłumacząc arkusz w tydzień (ja taka szybka nie jestem). Wychodzi
                poniżej
                > średniej krajowej! A jeszcze ZUS trzeba zapłacić...
                > Kto nie ma bogatego męża / żony albo etatu, musi dodatkowo
                chałturzyć. :(
                >
                > (A teraz odezwie się kolega Micko2...)

                No to ja jestem ździebko szybsza, bo przeciętnie tłumaczę tygodniowo
                2 arkusze i to za taką stawkę, że wolę zmilczeć:( Choć muszę w tym
                miejscu dodać, iż moje książki to totalne banały o bardzo przyjemnej
                treści, dlatego i tak wychodzę na swoje.
                Niestety mimo wiedzy i doświadczenia z lansem jest u mnie bardzo
                cieniutko i czytając Wasze posty powoli zaczynam wpadać w kompleksy;)
          • semirades25 Re: Braineater - tak, tak bywają NORMALNE takie 18.08.08, 22:10
            jacek1f napisał:

            > w NORMALNYCH wydawnictwach. 25-32 zł za stronę daje ponad 600 zł
            za
            > arkusz jako normadla dobrego, zwykłego tłumacza.

            Szkoda, że mam pecha i jakoś nie mogę trafić na takie normalne
            wydawnictwo. Ostatnio usłyszałam od swojego szefa, że 20zł za stronę
            otrzymuje naprawdę wybitny tłumacz heh!
            • braineater Re: Braineater - tak, tak bywają NORMALNE takie 18.08.08, 22:29
              To możesz powiedzieć szefowi w takim razie, że żyjemy w kraju, gdzie jakieś 90%
              tłumaczy jest ponad-wybitnych, a pozostałe 10% poluje na oferty na globtrze.
              Serio, za stawkę poniżej 25 pln nie warto się nawet nad daną propozycją
              zastanawiać. Przyjmowanie takich zleceń to podcinanie gałęzi na której się
              siedzi. A takie wydawnictwa, o których pisze Jacek naprawdę istnieją i nie jest
              wcale aż tak ciężko się do nich wkręcić - odrobina pozytywnie ukierunkowanego
              autolansu, plus dobre próbki są w stanie otworzyć większość drzwi.
    • ojuciasan Re: Czy 200 zł, na początek, to rozsądna oferta, 18.08.08, 03:53
      Myślę, że jak na początek to zupełnie rozsądna oferta :) Nie jest oszałamiająca,
      ale jeśli się sprawdzisz - zażądasz więcej. Oni też kupują przysłowiowego "kota
      w worku" (bez urazy, kot zawsze jest piękny, ale ktoś może oczekiwać raczej np.
      krokodyla!). Uważaj tylko, co podpisujesz w umowie. Pospisuj umowę na razie na
      jeden tekst.
      • ojuciasan Re: Czy 200 zł, na początek, to rozsądna oferta, 19.08.08, 22:19
        Tak, ale za autorskie opowiadanie to trochę co innego. Tu jest jakby "hurt" ;-)
        To się trochę inaczej liczy. Zwłaszcza, kiedy ma to być duże zamówienie, trochę
        na próbę, ale ostatecznie może nawet długofalowe. W efekcie bardziej opłacalne
        od pisania opowiadań, których długość i liczba jest ograniczona. Nawiasem
        mówiąc, przez te 4 lata stawki za opowiadania dla czasopism raczej nigdzie nie
        wzrosły...
        Ja bym jednak radziła zgodzić się na początek na te warunki, a negocjować przy
        kolejnym tekście. Chętnych może być wielu, szkoda tracić okazję na stałą
        współpracę.
          • ojuciasan Re: Czy 200 zł, na początek, to rozsądna oferta, 19.08.08, 23:38
            Takie automatyczne przeliczanie nie zawsze się sprawdza. Pan Samochodzik to
            legenda i ktoś z tego skorzystał. Wszystko zależy od wydawnictwa, od "dzieła" i
            od popularności autora. Romans na zlecenie, według odgórnego scenariusza - to
            coś bardzo specyficznego. Zwłaszcza, że mogą po nim nastąpić kolejne romansidła.
            A to już prawie praca na etacie :)
            • gwiazdeczka-z-nieba Re: Czy 200 zł, na początek, to rozsądna oferta, 19.08.08, 23:54
              Dziękuję za wszystkie opinie i rady. Myślę, że jednak zdecyduję się
              na początek na podane warunki i podpiszę umowę na jeden tekst. Jeśli
              będzie mi się nad tym fajnie pracowało i zdecyduję się dalej to
              robić, będę negocjować bardziej atrakcyjne warunki, łącznie z
              procentem od sprzedaży powyżej iluś tam egzemplarzy.
              Wiem, że takie romansidła to nie jest Literatura przez duże L, ale
              jeśli będzie wszystko dobrze, to mogą stanowić w miarę pewne źródło
              dochodu, tak by w spokoju pracowac nad "Prawdziwymi powieściami" i
              czekać cierpliwie, na wydawnictwo, które zdecyduje się je wydać.
              Acha. to będą romansidła, z tych które kupuje się w kiosku, więc
              objętościowo niezbyt duże. z tego co pamiętam Pan Samochodzik
              (kiedys czytałam całą serię) był obszerniejszy - ale to tak na
              marginesie, poza tym miał bardziej skomplikowaną fabułę.
              • ojuciasan Re: Czy 200 zł, na początek, to rozsądna oferta, 20.08.08, 03:03
                I tak trzymaj, Gwiazdeczko :) A co do romansideł - każda literatura może być
                "prawdziwa", jeśli ją dobrze napiszesz i jeśli trafi ona do ludzi - których
                poruszy, wzruszy, czegoś nauczy lub na coś pomoże. Nie ma "prawdziwych" i
                "nieprawdziwych" powieści. Są tylko dobrze lub źle napisane (chyba, że
                potraktujemy rzecz w kategoriach prawdy i fałszu, ale to na jedno wychodzi).
                Powodzenia.
              • micko2 Re: Czy 200 zł, na początek, to rozsądna oferta, 20.08.08, 08:20
                "Jeśli będzie mi się nad tym fajnie pracowało i zdecyduję się dalej
                to robić, będę negocjować bardziej atrakcyjne warunki, łącznie z
                procentem od sprzedaży powyżej iluś tam egzemplarzy."

                Po co ktoś miałby Ci oferować lepsze warunki, skoro już udowodnisz,
                że będziesz pracować na gorszych?
                  • micko2 Re: nikt nie ma jej "oferować", tylko będzie 20.08.08, 11:00
                    1. Negocjacje to coś za coś. Jeśli będzie chciała więcej forsy to i
                    więcej będzie musiała dać. Dlaczego ktoś miałby zgodzić się na
                    lepsze warunki dla niej nie otrzymując nic w zamian?

                    2. Jak będą zadowoleni to nie będą niczego zmieniać. Zmienia się
                    coś, z czeggo jest się niezadowolonym. Przynajmniej normalni ludzie
                    tak robią.
                    • gwiazdeczka-z-nieba Re: nikt nie ma jej "oferować", tylko będzie 20.08.08, 11:37
                      1.Tak jak wcześniej wspomniałam, pierwsza umowa będzie na jedną
                      książkę. Jeśli wydawca będzie zadowolony i jeśli ja będę chciała
                      dalej z nim współpracować to będzie następna umowa. I wtedy będę
                      negocjować wyższą stawkę. A oni, jeśli będą zadowoleni, to będą
                      musieli się zgodzić. A w zamian otrzymają następną książkę. A jeśli
                      pierwsza im się spodoba (czytaj dobrze sprzeda) to chyba będzie im
                      troche zależeć? I żeby nie było, że mam od razu jakiś przerost
                      ambicji i zbyt wysokie mniemanie o sobie. Ja nie zakładam, że od
                      razu odniosę tutaj jakiś oszałamiający sukces, pierwsze miejsca na
                      listacj bestsellerów i te sprawy.

                      2. Zgadzam się z tym, że oni, jeśli będą zadowoleni to nie będą
                      chcieli nic zmieniać. Ale jest druga strona medalu. Wtedy ja mogę
                      być niezadowolona i będę chciała coś zmienić. No i jeśli im będzie
                      zależeć na współpracy to będą musieli się zgodzić na te zmiany.
                      Oczywiście w rozsądnych granicach, wiadomo, że nie zażądam jakiejś
                      kwoty z kosmosu. Zobaczymy co z tego wyniknie.
                      • braineater Re: nikt nie ma jej "oferować", tylko będzie 20.08.08, 11:58
                        gwiazdeczka-z-nieba napisała:

                        > 1.Tak jak wcześniej wspomniałam, pierwsza umowa będzie na jedną
                        > książkę. Jeśli wydawca będzie zadowolony i jeśli ja będę chciała
                        > dalej z nim współpracować to będzie następna umowa. I wtedy będę
                        > negocjować wyższą stawkę. A oni, jeśli będą zadowoleni, to będą
                        > musieli się zgodzić. A w zamian otrzymają następną książkę. A jeśli
                        > pierwsza im się spodoba (czytaj dobrze sprzeda) to chyba będzie im
                        > troche zależeć? I żeby nie było, że mam od razu jakiś przerost
                        > ambicji i zbyt wysokie mniemanie o sobie. Ja nie zakładam, że od
                        > razu odniosę tutaj jakiś oszałamiający sukces, pierwsze miejsca na
                        > listacj bestsellerów i te sprawy.

                        Nie próbuję Cię w żaden sposób zrażać, bo fucha sama z siebie wydaje się
                        sympatyczna, tylko niestety istnieje coś takiego, jak pułapka pierwszej stawki -
                        raz zgodzisz się na 200 za arkusz i już w tym momencie utrudniasz sobie dalsze
                        negocjacje - no bo jak to, przecież poprzednią zrobiła pani za tyle, a teraz
                        będzie pani robiła to samo, a nawet ma pani łatwiej, bo schemat się nie
                        zmieniania, trzeba tylko wymyślić imiona i scenografię. Jeśli ta robota nie jest
                        trudna (nie wiem, nie znam się na pisaniu), to zawsze możesz, mimo tego, że na
                        przykład napiszesz romansidło wybitne - czego Ci życzę - usłyszeć, że mają na
                        pęczki takich, którzy zrobią im to za te 200. To jest ponury scenariusz, ale
                        naprawdę za pierwszym razem dobrze jest się postarać wynegocjować jak najwyższą
                        stawkę, i nie wierzyć, że kiedyś będzie więcej, jak się poznamy, polubimy itd.
                        Tam gdzie w grę wchodzą umowy i taśmowa produkcja, raczej się nie zwraca aż
                        takiej uwagi na to że się lubimy i że napisałaś coś, co wystaje ponad przeciętność.
                        • gwiazdeczka-z-nieba Re: nikt nie ma jej "oferować", tylko będzie 20.08.08, 12:33
                          Właśnie otrzymałam mailem umowę. I już widzę w niej pewne zgrzyty. W
                          umowie jest kwota brutto a nie netto i termin, w którym wstępnie
                          określiłam skończenie książki jest wpisany jako termin do kiedy
                          dostarczę im tekst w formie wydruku (a wiadomo jak działa poczta).
                          Napisałam im to wszystko. Zobaczymy co odpowiedzą. Coś czuję, że
                          jeszcze się okaże, że nic z tego wszystkiego nie wyjdzie. Szkoda bo
                          całkiem fajnie mi się to pisze.
                                  • drzema i jakie wyniki? 04.09.08, 10:24
                                    Hmm, jak na mój gust, strasznie marnie płacą. Ale to kwestia gustu ;)

                                    Ale ciekawa jestem, jak Twoje założenia Gwiazdeczko odnośnie do dziennej normy
                                    (gwiazdeczka-z-nieba napisała:
                                    > jakieś 20 stron na dzień, jeden dzień na
                                    > poprawki ) a rzeczywistość - udało Ci się pisać w takim tempie?
                                    Ja też początkująca jestem i w związku z tym określenie tempa pracy jest dla
                                    mnie bardzo trudne i boję się takich ambitnych założeń. Za mało mam doświadczenia.
                                    Jak Ci poszło? Pozdrawiam.
                                    • gwiazdeczka-z-nieba Re: i jakie wyniki? 04.09.08, 16:39
                                      Te 5 arkuszy pisałam łącznie 6 dni. W czasie się to trochę
                                      przesunęło gdyż musiałam zostać z dzieckiem kilka dni w szpitalu,
                                      więc jeden dzień pisania był przed a reszta po. w tym czasie
                                      zajmowałam się moim dwuletnim synkiem więc pisałam wtedy gdy się
                                      ładnie bawił, szedł z mężem na spacer a głównie jak poszedł spać i
                                      zanim wstał.
                                      Okazało się, że jednak potrzebne jest jeszcze ok 50 000 znaków.
                                      zaczęłam to pisać późnym popołudniem jednego dnia i skończyłam
                                      następnego dnia do południa (w nocy spałam). To, że trzeba było
                                      dopisać to mi nie przeszkadzało, bo rozliczenie będzie za arkusz.
                                      W tym przypadku to było "samo pisanie", pomysł był wcześniej
                                      zatwierdzony. Poza tym to w gruncie rzeczy takie wyrobnictwo więc
                                      nie wiem ile czasu człowiek da radę coś takiego pisać zanim sie nie
                                      wypali?
                                      Jeśli chodzi jeszcze o tempo pracy to u mnie trzeba wziąć poprawkę
                                      na dziecko. nawet jeśli się samo ładnie bawi w swoim pokoju, to
                                      jeśli jest zbyt długo cicho i tak musisz iść zobaczyć dlaczego jest
                                      cicho.
                                      jeśli chodzi o zapłatę to też jestem zdania, że nie są to kokosy,
                                      ale: pomyślałam, że od czegoś trzeba zacząć, poza tym i tak siedzę
                                      na razie w domu z dzieckiem, więc i tak nie zrobiłabym w tym czasie
                                      nic bardziej opłacalnego.
                                      Jeśli zdecyduję sie dalej pisać takie rzeczy, chciałabym, tak jak
                                      powiedziałam spróbować wynegocjować większą stawkę. Są
                                      zainteresowani następnymi podobnymi romansidłami.
                                      Pozdrawiam.
                          • ojuciasan Re: nikt nie ma jej "oferować", tylko będzie 20.08.08, 14:48
                            Podawana kwota zawsze jest kwotą brutto. Ale możesz oczywiście napisać, że taką
                            kwotę chcesz mieć na rękę i że w ten sposób zrozumiałaś ich wstępne deklaracje.
                            Tym bardziej termin negocjuj, nie powinno z tym być problemów, chodzi w końcu
                            tylko o jakiś zapas (tydzień?). Pozdrawiam.
                            • gwiazdeczka-z-nieba Re: nikt nie ma jej "oferować", tylko będzie 20.08.08, 18:07
                              Tak, ale oni raz podali kwotę ze słówkiem "netto" a raz "brutto",
                              ale już to wyjaśniliśmy. Będzie to te 200 zł netto, za arkusz. Ma
                              być pięć arkuszy. Czyli 1000 zł na rękę za całość. Jeśli chodzi o
                              termin to też już się porozumiałam z nimi i będzie przesunięty. (Po
                              prostu chodzi o to, że jutro mój synek ma zabieg w szpitalu i nie
                              wiem jak będzie się po tym czuł, a tym samym ile czasu będę mogła w
                              ciągu najbliższych dni poświęcić na pisanie.) Również pozdrawiam.
                        • gwiazdeczka-z-nieba Re: nikt nie ma jej "oferować", tylko będzie 20.08.08, 18:26
                          A jeśli teraz podbiję stawkę i oni podziękują mi za jakąkolwiek
                          współpracę, argumentując, że mają mnóstwo osób, które zrobią to za
                          200 zł, albo nawet za darmo?
                          Gdybym już miała w swoim dorobku coś wydanego drukiem to łatwiej
                          byłoby mi od razu zażądać wyższej stawki.
                          Wydaje mi się nawet takiego rodzaju publikacja to już jakiś punkt w
                          cv. A może się mylę i może to raczej zaszkodzić?
                          A jeśli oni nie zgodzą się później na podwyższenie stawki to pójść
                          do konkurencji?
                          • micko2 Re: nikt nie ma jej "oferować", tylko będzie 20.08.08, 18:40
                            No, już takie myslenie ma jakiś sens. Fragment, albo streszczenie
                            tego co piszesz możesz wysłac i innym, uprzedzając, że to dzieło
                            zostało już kupione, ale za 300 mozesz napisac podobne.

                            W CV nie podajesz przecież, za ile swój towar sprzedałaś. Jeśli masz
                            zamiar nadal pisać coś takiego to pomoże. Nawet jeśli coś innego, to
                            też.

                            W każdym razie przestrzegam przez czymś takim:
                            Kelner: Smakował państwu wczorajszy obiad za 100?
                            Klient: Tak, był bardzo dobry, doskonały i tak tanio.
                            Kelner: W takim razie dzisiaj ten obiad kosztuje 150.

                            Nikt nie zapłaci i każdy wyjdzie nawet jeśli to będzie 102, a nie
                            150.

                            Co do kwot brutto. W przypadku umów cywilnoprawnych podajesz kwotę
                            brutto. Zleceniodawcę nie obchodzą TWOJE podatki. On liczy sobie
                            opłacalność swego przedsięwzięcia nie zawracając sobie głowy TWOIMI
                            podatkami. W przypadku faktur VAT istotna jest kwota netto, bo VAT
                            nie jest kosztem i firm nie intertesuje (no może trochę - bo
                            wydawnictwa pół roku czekają na jego zwrot).
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka