Warsztaty pisania - czy potrzebne?

16.07.09, 12:36
Witam
Na tym forum wypowiadam się po raz pierwszy, ale poczytuję je
regularnie.
Proszę o opinie odnośnie do tego, co umieściłam w temacie - czy
można nauczyć się pisać lepiej, kreatywniej?
Znalazłam na polecanej przez Was stronie oferty warsztatów
pisarskich, np.
www.pasjapisania.pl/Kurs_podstawowy.aspx
Jestem zainteresowana, niestety temat jest dla mnie nowy.
Zamierzam "otworzyć swą szufladę" i zaczać publikować swoje teksty,
jednak brak mi jakichkolwiek wskazówek.
Na necie jest informacji masę, ale ciężko się przez to przekopać i
wyciągnąć właściwe wnioski nie znając reguł rządzących tą branżą -
pisarsko-poetycko-wydawniczą.

Pozdrawiam

    • skajstop Re: Warsztaty pisania - czy potrzebne? 16.07.09, 14:25
      To zależy. Bo pewnie jakąś wiedzę ogólną zdobędziesz - na pytanie, czy ona jest
      warta 600 zł, nie ma prostej odpowiedzi, zależy od twojej sytuacji.
      Czy można w ten sposób naprawdę nauczyć się pisać? O ile pamiętam, to jest 18
      godzin łącznie. Nie za wiele. Ciężko w tym czasie napisać i poprawić
      opowiadanie, a cóż poznać reguły rządzące rynkiem, konstruowaniem fabuły,
      postaci, etc.
      • ojuciasan Re: Warsztaty pisania - czy potrzebne? 16.07.09, 15:14
        Ja chyba nie wierzę w żadne kursy "kreatywnego pisania" ;-) Nie twierdzę, że z
        tym człowiek się rodzi (albo nie rodzi) bo trudno to zbadać - ale na pewno
        więcej się nauczysz świadomie czytając książki.
    • mysia-mysia Re: Warsztaty pisania - czy potrzebne? 16.07.09, 17:17
      jakaś wiedza techniczna się przyda na pewno, uważam że z samego czytania książek
      trudno byłoby ją zdobyć

      podam przykład:
      powiedzmy, że piszesz opowiadanie, akcja dzieje się na dyskotece, przy stoliku
      siedzi para i flirtuje, po czym (powiedz, które zdanie lepiej oddaje to, co się
      dzieje)

      1. Z podwyższenia, na którym stał ich stolik zeszli na
      parkiet, wprost w tłum kiwających się w rytm muzyki ludzi.

      2. Z podwyższenia, na którym stał ich stolik zeszli wprost w tłum
      kiwających się w rytm muzyki ludzi.

      Na warsztatach powinnaś dowiedzieć się, jak używać języka, żeby mieć te "lepsze"
      zdania. Ale możesz się tego dowiedzieć także z poradników książkowych i
      internetowych. To już od ciebie zależy czy wolisz zapłacić i mieć tą wiedzę
      podaną czy poświęcić więcej czasu na samodzielne wyszukiwanie jej.
      • ojuciasan Re: Warsztaty pisania - czy potrzebne? 16.07.09, 17:48
        Z podwyższenia, na którym stał ich stolik, zeszli wprost w rozkołysany tłum na
        parkiecie ;-)

        Takie kursy to - moim zdaniem - jedna wielka ściema.
        • mysia-mysia Re: Warsztaty pisania - czy potrzebne? 16.07.09, 18:22
          o, tak też może być :-) ale dlaczego nie "na parkiet, gdzie tłum"?
          niektórzy zajmują się pisaniem, a nie wiedzą i później jak czytam książkę
          napisaną przez taką osobę to mnie cholera z przeproszeniem do góry bierze.

          Np. Janek jest sam w obcym mieszkaniu. "Pokój był niewielki, lecz urządzony z
          przepychem." - tu następuje opis tego przepychu, koloru ścian, dywanu, kwiatów,
          zasłonek i firanek, obrazów na ścianie - i tak na pół strony, żeby czytelnik
          mógł wczuć się w sytuację i pomyśleć "łoł! co to za dizajnerskie wnętrze".
          Kończy się zdaniem: "Na wprost drzwi stała obita wiśniową skórą kanapa. Na
          kanapie leżała przepiękna, naga kobieta i wpatrywała się w Janka kuszącym wzrokiem."

          Jak widzę coś takiego to mam ochotę książkę rzucić w kąt, a autora i redaktora
          wysłać na przymusowy kurs właśnie.
          • ojuciasan Re: Warsztaty pisania - czy potrzebne? 16.07.09, 19:46
            Myślę, że takiemu to i żaden kurs nie pomoże ;-)
            • mysia-mysia Re: Warsztaty pisania - czy potrzebne? 16.07.09, 21:21
              ojuciasan napisała:

              > Myślę, że takiemu to i żaden kurs nie pomoże ;-)


              w sumie to się jednak zgadzam, jeśli ktoś nie widzi, co sam napisał to chyba
              rzeczywiście nic mu nie pomoże :-)
              • ojuciasan Re: Warsztaty pisania - czy potrzebne? 16.07.09, 22:17
                Dokładnie ;-) W końcu nie każdy musi koniecznie zajmować się pisaniem! Ci,
                którzy naprawdę mają coś do powiedzenia w materii słowa pisanego, zazwyczaj
                potrafią tych słów używać.
          • pisam Re: Warsztaty pisania - czy potrzebne? 17.07.09, 11:11
            Mysia, opisane przez ciebie sytuacja jest nierealna, bo jaki facet
            będzie się przejmował ogladaniem wnętrza, kiedy na kanapie leży,
            piękna, naga kobieta...
            Ja w każdym razie skupiłbym wzrok na niej.
            • mysia-mysia Re: Warsztaty pisania - czy potrzebne? 17.07.09, 12:31
              No dobra, akurat czegoś takiego nie przeczytałam nigdy (co nie znaczy, że się
              jeszcze kiedyś nie natknę)
              Ale zdarzało mi się czytać dokładne opisy pokoju, do którego wszedł bohater i na
              samym końcu dopiero było napisane, że na wprost drzwi stał fotel (tu opis
              fotela) a na tym fotelu siedział człowiek i wpatrywał się w bohatera.
              • pisam Re: Warsztaty pisania - czy potrzebne? 17.07.09, 13:57
                Może jestem staroświecki, ale dla mnie najważniejsze jest zawsze
                człowiek, a trudno takiego nie zauważyć w pokoju. Chyba, że siedzi w
                fotelu ustawionym tyłem do nas i zauważamy go do chwili, gdy się
                poruszy lub zakasła, zdradzając swoją obecność. Wtedy opis jest OK.
                Ale naga kobieta, zawsze rzuca się w oczy!!! Jedna z zasad w moim
                bazgraniu - sytuacje muszą być prawdopodobne, bo inaczej czytelnik
                nie będzie nam wierzył.
                • avvg Re: Warsztaty pisania - czy potrzebne? 07.11.09, 14:52
                  > bazgraniu - sytuacje muszą być
                  prawdopodobne, bo inaczej czytelnik
                  > nie będzie nam wierzył.

                  I dlatego na przyklad Angeli Carter
                  należy podziękować, była beznadziejną
                  pisarką.
          • limotini Re: Warsztaty pisania - czy potrzebne? 18.07.09, 00:33
            A ja jestem tylko i wyłącznie czytelnikiem i zdecydowanie wolę zdanie numer 1.
            Czytając je wyobrażam sobie jak schodzą ze stolika, chcą wejść na parkiet a tam
            tłum, w kóry jakoś muszą się wcisnąć.

            A jak czytam to drugie, to wydaje mi się, że ten tłum jest aż pod ich stolikiem,
            że aż prawie nie mogą odsunąć krzeseł i oczyma duży niemal widzę jak wskakują w
            niego "na główkę".
            • mysia-mysia Re: Warsztaty pisania - czy potrzebne? 18.07.09, 11:03
              limotini napisała:

              > A ja jestem tylko i wyłącznie czytelnikiem i zdecydowanie wolę zdanie numer 1.
              > Czytając je wyobrażam sobie jak schodzą ze stolika, chcą wejść na parkiet a tam
              > tłum, w kóry jakoś muszą się wcisnąć.
              >
              > A jak czytam to drugie, to wydaje mi się, że ten tłum jest aż pod ich stolikiem
              > ,
              > że aż prawie nie mogą odsunąć krzeseł i oczyma duży niemal widzę jak wskakują w
              > niego "na główkę".

              może założyłaś automatycznie, że w dyskotece jest tłok? ale dajesz mi do
              myślenia, być może powinnam podejść z większym dystansem do tego, co się z
              podręczników o pisaniu dowiedziałam
              • ojuciasan Re: Warsztaty pisania - czy potrzebne? 18.07.09, 17:51
                mysia-mysia napisała:
                ... dajesz mi do
                > myślenia, być może powinnam podejść z większym dystansem do tego, co się z
                > podręczników o pisaniu dowiedziałam

                Myślę, że tak - a najlepsze "warsztaty" literackie to "Alchemia słowa"
                Parandowskiego ;-)
          • zooloza Re: Warsztaty pisania - czy potrzebne? 16.10.09, 18:56
            Nie przekreślałabym sprawy. Taki tekst mógłby być bardzo zabawnym żartem, o ile
            ktoś by go dobrze napisał. To taka absurdalna sytuacja - kiedy wchodzi do
            tramwaju wielki kot na tylnych łapach, pyta konduktora o bilet, a ludzie
            psikają: a kysz, z kotami nie wolno! Uwielbiam taki absurd. Podobnie mogłoby być
            z naszym bohaterem, który wchodzi do pokoju i widzi firanki, stół, krzesła,
            obrazy, wszystko, ale przecież w pierwszej kolejności widzi tę nieszczęsną
            golaskę i nic nam o niej nie mówi! To tak jakby się z nami bawił w ciuciubabkę.
            I to całkiem rozebraną;)
      • pisam Re: Warsztaty pisania - czy potrzebne? 17.07.09, 11:23
        Mysia, mnie nie podobają się obie wersje i ja bym to napisał inaczej.
        Np.
        - Pokręcimy się? - zaproponował niespodziewanie, wskazując w stronę
        balującego poniżej tłumu.
        - Czekałam na to.- odpowiedziała ze śmiechem. Nim zdążył złapać jej
        wyciagniętą dłoń już stała na parkiecie, wpatrując się w niego takim
        wzrokiem, że poczuł przechodzące po jego plecach ciarki. A gdy
        zaczęła wyginać się przed nim, wiedział że ta znajomość nie może się
        skończyć tylko rozmową...

        Oczywiście, każdy z nas ma inne spojrzenie, więc trzymaj się swojego
        bo najlepsze jest zawsze to co sama czujesz.
        • mysia-mysia Re: Warsztaty pisania - czy potrzebne? 17.07.09, 12:19
          No dobrze, tylko mi nie chodziło o to, żeby to rozpisać na kilka zdań (co
          oczywiście jest dobrym pomysłem, jeśli chcemy rozbudować sytuację) tylko o
          wskazanie tej wersji z podanych dwóch, która wprowadza mętlik w głowie
          czytającego. Taki akurat przykład wybrałam, bo mi inny nie przyszedł do głowy. A
          chodzi mi konkretnie o użycie słowa "parkiet". Wcześniej nie podałam, czy był
          tam tłok, czy może tylko kilka osób na tym parkiecie. No oczywiście, gdybym
          chciała napisać takie opowiadanie to oczywiście powinna się ta informacja tam
          znaleźć. Ale nie podałam wcześniej, bo mi zepsuło przykład.
          Jak piszesz w tekście "podeszli do samochodu" to czytelnik widzi w wyobraźni
          samochód, prawda? Tak samo jest z parkietem. A żeby parkiet zobaczyć to musi być
          w miarę pusty - jak upcha się na nim tłum ludzi to trudno go zobaczyć. I dlatego
          jeśli najpierw napiszę parkiet a dopiero później tłum to wywołuje to dysonans u
          czytającego. To taki bardziej wyrafinowany przypadek, bo mówi się przecież "iść
          na parkiet" w znaczeniu "potańczyć" i gdyby wcześniej było wspomniane, że
          dyskoteka była zatłoczona, to byłoby ok.
          • mysia-mysia Re: Warsztaty pisania - czy potrzebne? 17.07.09, 12:23
            Na coś takiego dobre warsztaty z pewnością uwrażliwią piszącego. Ale są też
            autorzy, którzy piszą "uderzyła go apaszką opakowaną w firmowe pudełko" no i
            takim to chyba rzeczywiście już nic nie pomoże ;-)
            • pisam Re: Warsztaty pisania - czy potrzebne? 17.07.09, 13:54
              Odpowiem Ci przewrotnie: Warsztaty na pewno ci nie zaszkodzą, ale
              pamiętaj że uczyć tak będą ludzie którzy mają swoją koncepcję i na
              siłę, będą ją lansować. Ja osobiście nie wierzę w warsztaty pisania,
              bo po czymś takim można zostać dobrym rzemieśnikiem (wyuczonym,
              zaprogramowanym, uczulonym na pewne prawidłowości) ale ja nigdy
              takim nie chciałem być. Pokazuję swoją wizję historii i czy kogoś do
              tego przekonam, to sprawa pomiędzy mną a czytelnikiem, a tego na
              warsztatach nie nauczą, albo masz taką pewność w sobie, ale do końca
              życia będziesz jej szukał.
              I jeszcze jedno wyjaśnienia: nigdy nie lubiłem opowiadań, dla mnie
              to zbyt krótka forma, ja jestem gadułą, opowiadaczem. Co bynajmniej
              nie oznacza, że moja postawa jest właściwa a każdy inna zła. Każdy z
              nas musi znależć to w czym się czuje najlepiej, a przede wszystkim
              ma pisać.
              • mysia-mysia Re: Warsztaty pisania - czy potrzebne? 17.07.09, 14:25
                ale w sumie to z każdej koncepcji można wziąć coś dla siebie :-)
                ja nie mam nic przeciwko koncepcji jeśli ktoś mi wyjaśni, dlaczego jest lepsza
                od innych lub od braku koncepcji w ogóle
                poza tym uważam, że jeśli człowiek decyduje się na pisanie na poważnie to
                powinien trochę się przyłożyć do zdobycia wiedzy z tej dziedziny - tak samo jak
                każdy profesjonalista; można to robić przez warsztaty, podglądanie efektów pracy
                lepszych od siebie i tych gorszych też
                • ojuciasan Re: Warsztaty pisania - czy potrzebne? 17.07.09, 15:37
                  Ja w kwestii warsztatów zgadzam się z Pisamem. Dla mnie od tych warsztatów
                  zaczął się upadek popularnej literatury amerykańskiej w tym sensie, że obecnie,
                  szukając w księgarni czegoś nowego do poczytania - np. powieści sensacyjnej -
                  jak ognia unikam amerykańskich autorów (podstawowym negatywnym kryterium jest
                  dla mnie sam fakt, że autor pochodzi ze Stanów, ponieważ na podstawie
                  negatywnych doświadczeń zakładam, że będzie to kolejny identyczny produkt,
                  powstały według zasad wyuczonych na warsztatach). Natomiast Mysi chodziło chyba
                  o poprawność pisania. Ale zakładam, że jeśli ktoś w ogóle bierze się za pisanie,
                  to szkołę chyba skończył i książki czytywał?.. ;-)
                  • yanga Re: Warsztaty pisania - czy potrzebne? 18.07.09, 23:42
                    Masz absolutną rację! Ja na podstawie tłumaczonych powieści jestem w
                    stanie powiedzieć, czego ich tam na tych kursach uczą. One (bo to są
                    w większości kobiety) piszą wszystkie jednakowym stylem! Z nostalgią
                    wspominam, jak Wańkowicz uczył swoją córkę budowania dialogu: miało
                    nie być żadnych dopowiedzeń, wszystko zawarte w samej rozmowie. A
                    tutaj... mogłabym ułożyć całą listę czynności wykonywanych podczas
                    rozmowy, od dłubania w szparze stołu do skubania nitek w dziurze
                    dżinsów. No i dlaczego oni zawsze gadają z pełnymi ustami? Co
                    tłumacz ma z tym począć?!
        • ony-x Re: Warsztaty pisania - czy potrzebne? 29.10.09, 12:31
          > Mysia, mnie nie podobają się obie wersje i ja bym to napisał inaczej.
          > Np.
          > - Pokręcimy się? - zaproponował niespodziewanie, wskazując w stronę
          > balującego poniżej tłumu.
          > - Czekałam na to.- odpowiedziała ze śmiechem.

          przepraszam, że się wtrące, ale powyższy fragment, zawiera kardynalne błędy.
          są to tzw. _swiftki_ występujące w atrybucji dialogu. w powyższym przykładzie: "zaproponował niespodziewanie", "odpowiedziała ze śmiechem". w dobrych tekstach nie używa się W OGÓLE w atrybucjach dialogu przysłówków. jedynie - "zapytał", "odpowiedział", "odrzekł". proste, twarde czasowniki.
          na dobrych warsztatach tego właśnie uczą.
          rzemiosła nigdy za wiele.
          a talent?
          czym jest bez rzemiosła ;)
          pozdrawiam serdecznie.
          • ojuciasan Re: Warsztaty pisania - czy potrzebne? 29.10.09, 15:27
            ony-x napisała:

            > > Mysia, mnie nie podobają się obie wersje i ja bym to napisał inaczej.
            > > Np.
            > > - Pokręcimy się? - zaproponował niespodziewanie, wskazując w stronę
            > > balującego poniżej tłumu.
            > > - Czekałam na to.- odpowiedziała ze śmiechem.
            >
            > przepraszam, że się wtrące, ale powyższy fragment, zawiera kardynalne błędy.
            > są to tzw. _swiftki_ występujące w atrybucji dialogu. w powyższym przykładzie:
            > "zaproponował niespodziewanie", "odpowiedziała ze śmiechem". w dobrych tekstach
            > nie używa się W OGÓLE w atrybucjach dialogu przysłówków. jedynie - "zapytał",
            > "odpowiedział", "odrzekł". proste, twarde czasowniki.
            > na dobrych warsztatach tego właśnie uczą.
            > rzemiosła nigdy za wiele.
            > a talent?
            > czym jest bez rzemiosła ;)
            > pozdrawiam serdecznie.

            Kompletnie nie zgadzam się z podobnym podejściem. To jest kompletna bzdura. Nie
            ma czegoś takiego w literaturze, jak błąd, jeśli autor użył go z rozmysłem gdyż
            taka jest jego koncepcja. Pisarz jest w swojej twórczości panem bogiem, ma prawo
            ustalać sam sobie reguły, kreować język, jaki mu się podoba. I jeszcze tego nam
            brakuje, żebyśmy mieli tysiące autorów, piszących identycznie!
            A co do rzemiosła: rzemieślnik nie musi tworzyć literatury. Za tę lepiej, by
            chwytali się ludzie z talentem i wyobraźnią, którzy mają w nosie reguły oraz
            odwagę, by je burzyć - i tworzyć na nowo ;-)
            A samo rzemiosło?... Zakładam, że nieuki raczej nie pisują książek. Rzemiosła
            uczymy się w całym procesie kształcenia i samokształcenia.
      • zooloza Re: Warsztaty pisania - czy potrzebne? 16.10.09, 18:48
        Wstali i poszli tańczyć;)
    • mettea Re: Warsztaty pisania - czy potrzebne? 21.07.09, 23:38
      Dziękuje za porady
      Wezmę je sobie do serca;)
      Co do opisu sceny na dyskotece - dawno nie byłam, może warto się
      wybrać?...zanurzyć się w rozedrgany, transowy tłum, zagubić myślenie przy
      bitowych rytmach, dać się oślepić wszędobylskim światłom
      Potem opis rzucić na forum, najlepiej wszak pisze się pod wpływem chwili.
      Dzięki raz jeszcze :)
    • mettea Re: Warsztaty pisania - czy potrzebne? 22.07.09, 00:16
      Po "Alchemię..." sięgnę.
      Czytanie, czytanie, czytanie - czy to nie jest najlepszy warsztat pisania?
      Zdaję sobie sprawę, że samo czytanie to mało, ale to fundament.
      Jednocześnie zastanawia mnie to, że uwielbiam prozę (najmniej - jak któryś z
      forumowiczów - opowiadania), a w pisaniu prozy nie jestem dobra, choć marzę by
      prozę tworzyć.
      Za poezją nie przepadam (choc czasem lubię się zaczytać chociażby w Szymborską
      czy Lesmiana) - a wiersze "wychodzą" mi lepsze.
      Czy mozna byc jednocześnie poetą i pisarzem (prozy)?
      • ojuciasan Re: Warsztaty pisania - czy potrzebne? 22.07.09, 03:05
        mettea napisała:

        > Czy mozna byc jednocześnie poetą i pisarzem (prozy)?

        A wiesz.. Może i zdarzali się tacy - choć nieczęsto ;-) Myślę, że trochę inny
        typ wyobraźni/wrażliwości trzeba mieć do jednego i do drugiego.
        • ony-x Re: Warsztaty pisania - czy potrzebne? 27.10.09, 06:37
          "warsztaty pisarskie, czy potrzebne?"

          równie dobrze można zapytać:
          czy potrzebne są lekcje gry na instrumentach muz.?
          czy potrzebne są warsztaty plastyczne?
          czy potrzebne są warsztaty taneczne?

          skoro:
          np. moje dziecko arturem rubinsteinen, janem matejką lub edytą herbuś :) nie będzie.

          dlaczego odmawiać nauki rzemiosła pisarskiego, skoro rzemiosła muzycznego/plastycznego można uczyć się na wyżyszch (nawet) uczelniach.
          to ja tyle :)
          • ony-x Re: Warsztaty pisania - czy potrzebne? 27.10.09, 06:53
            "arturem rubinsteinem", rzecz jasna, być miało.
            wczesna pora.
            idę udusić wstające o piątej rano dziecko :)
            • ony-x Warsztaty pisania - czy potrzebne? - POTRZEBNE :) 29.10.09, 12:32
              > Mysia, mnie nie podobają się obie wersje i ja bym to napisał inaczej.
              > Np.
              > - Pokręcimy się? - zaproponował niespodziewanie, wskazując w stronę
              > balującego poniżej tłumu.
              > - Czekałam na to.- odpowiedziała ze śmiechem.

              przepraszam, że się wtrące, ale powyższy fragment, zawiera kardynalne błędy.
              są to tzw. _swiftki_ występujące w atrybucji dialogu. w powyższym przykładzie: "zaproponował niespodziewanie", "odpowiedziała ze śmiechem". w dobrych tekstach nie używa się W OGÓLE w atrybucjach dialogu przysłówków. jedynie - "zapytał", "odpowiedział", "odrzekł". proste, twarde czasowniki.
              na dobrych warsztatach tego właśnie uczą.
              rzemiosła nigdy za wiele.
              a talent?
              czym jest bez rzemiosła ;)
              pozdrawiam serdecznie.
              • ojuciasan Re: Warsztaty pisania - czy potrzebne? - POTRZEBN 29.10.09, 15:36
                Pisam od lat pisze książki, które są znane i nagradzane :-) To już prędzej on
                mógłby określać (umownie), co jest błędem, a co nim nie jest, a nie jakaś pani
                na kursie - choć zapewne w najmniejszym stopniu nie ma takich ambicji ;-)
                I... co za szczęście, że np. taki Paweł Huelle albo wcześniej Iwaszkiewicz czy
                Andrzejewski nie ukończyli warsztatów pisania! ;-)
                • skajstop Andrzejewski :) 29.10.09, 16:47
                  No tak, i Andrzejewski napisał powieść złożoną z dwóch zdań. Za Wikipedią
                  przytoczę smaczny cytat:
                  "Bramy raju mają formę spowiedzi kolejnych uczestników wyprawy, wysłuchiwanej
                  przez starego zakonnika. Utwór składa się z dwóch zdań, z czego drugie obejmuje
                  tylko cztery słowa (I szli całą noc). Taka konstrukcja powieści ma służyć
                  rozmyciu się podmiotu mówiącego i akcentowaniu uczestnictwa we wspólnocie –
                  kolejne wypowiedzi przenikają się i objaśniają nawzajem, słowa poszczególnych
                  osób nie są wyraźnie rozgraniczone. Niektórzy spośród recenzentów krytykowali
                  budowę utworu, wskazując, że niejednokrotnie jest ona wymuszona, a niektóre ze
                  zdań pobocznych powinny być wydzielone"

                  Zatem:
                  1. Czysto polonistyczne podejście nie sprawdza się w literaturze, tu jest
                  większa swoboda wypowiedzi. Punkt dla Ojuciasan.

                  2. Jednakowoż błędy pozostają błędami, tu rację ma Ony-x.

                  3. Ja jednak stanąłbym w tym konkretnym przypadku po stronie dopowiedzeń. A
                  dlaczego? Bo wiem, że na kursach uczą takiego czasownikowego pisania, problem w
                  tym, że potem tekst może wyglądać tak:
                  "- Jesteś gupi - powiedziała.
                  - Wcale nie! - krzyknął.
                  - Tak! - tupnęła nogą.
                  - Mądry, nie głupi! - zaprzeczył."
                  Nacisk na czasowniki jest zmorą tłumaczonej amerykańskiej literatury popularnej,
                  tam ciągle coś robią, niby daje to wrażenie akcji, ale czasem taki czytelnik jak
                  ja chciałby się zatrzymać, dowiedzieć, co poczuł bohater w sposób nieco bardziej
                  opisowy :)
                  Zaznaczam jednak, że z mojej strony to kwestia gustu.
                  • ojuciasan Re: Andrzejewski :) 29.10.09, 18:04
                    Skaju, błędy owszem, tu się w pełni zgadzam - ale prawdziwe błędy językowe, a
                    nie jakieś święte przykazania, wykombinowane przez mędrców warsztatowych, że
                    niby "nie wolno" przysłówka z czasownikiem - "zapytał niespodziewanie" - a niby
                    dlaczego, właśnie, że tak! Właśnie niespodziewanie, głośno i uparcie ;-)
                    • ony-x Re: Andrzejewski :) 29.10.09, 18:16
                      ojuciasan napisała:

                      > Skaju, błędy owszem, tu się w pełni zgadzam - ale prawdziwe błędy językowe, a
                      > nie jakieś święte przykazania, wykombinowane przez mędrców warsztatowych, że
                      > niby "nie wolno" przysłówka z czasownikiem - "zapytał niespodziewanie" - a niby
                      > dlaczego, właśnie, że tak! Właśnie niespodziewanie, głośno i uparcie ;-)

                      a bo piątej stronie książki napisanej takim stylem odkładam ją.
                      bezpowrotnie.

                      Victor Appelton II uwielbiał zdania typu:
                      "Rób, co chcesz - zawował odważnie Tom";
                      "Mój ojciec pomógł mi z tym równaniem - odpowiedział skromnie Tom".
                      "Masz ładne oczy - rzucił rzęsiście".

                      czasownikowe sterydy też nie służą dobremy dialogowi: warknął, wyrzęził etc.

                      ale oczywiście, jeśli chcecie, piszcie tak.
                      to wolny kraj :)
                      • ojuciasan Re: Andrzejewski :) 29.10.09, 18:42
                        ony-x napisała:

                        > ojuciasan napisała:
                        >
                        > > Skaju, błędy owszem, tu się w pełni zgadzam - ale prawdziwe błędy językow
                        > e, a
                        > > nie jakieś święte przykazania, wykombinowane przez mędrców warsztatowych,
                        > że
                        > > niby "nie wolno" przysłówka z czasownikiem - "zapytał niespodziewanie" -
                        > a niby
                        > > dlaczego, właśnie, że tak! Właśnie niespodziewanie, głośno i uparcie ;-)
                        >
                        > a bo piątej stronie książki napisanej takim stylem odkładam ją.
                        > bezpowrotnie.

                        No to Twoja strata :-)

                        >
                        > Victor Appelton II uwielbiał zdania typu:
                        > "Rób, co chcesz - zawował odważnie Tom";
                        > "Mój ojciec pomógł mi z tym równaniem - odpowiedział skromnie Tom".
                        > "Masz ładne oczy - rzucił rzęsiście".
                        >
                        > czasownikowe sterydy też nie służą dobremy dialogowi: warknął, wyrzęził etc.
                        >
                        > ale oczywiście, jeśli chcecie, piszcie tak.
                        > to wolny kraj :)

                        No tak - to są rzeczywiście przykłady rodem z warsztatów "pisarskich" -
                        widocznie inne nie mieszczą Wam się w głowie?
                        ;-)
                  • ony-x Re: Andrzejewski :) 29.10.09, 18:10
                    odniesienie powstało TYLKO do dwóch zdań zaprezentowanych przez pisama.
                    a nie do całej jego twórczości.
                    nie wiem, kim jest :)

                    błędy bywają umowne i nieumowne.
                    błędy umowne to te, które np. dotyczą stylu i kompozycji (styl bywa rzeczą przyrodzoną jak kolor oczu, co nie znaczy, że nie można go ćwiczyć, udoskonalać).
                    błędy nieumowne, to wszelkie gramatyczne, ortograficzne etc. (ale: pisanie małymi literami w necie nie należy do błędów, jest to internetowa konwencja, z którą dzisiaj już nikt nie dyskutuje).

                    dalej: komu była potrzebna "poetyka" arystotelesa? o ile orientuję się, dzieła pisane niezgodnie z jej wymogami, uznawano za złe.

                    żeby łamać reguły, trzeba je poznać.

                    i raz jeszcze zapytam?
                    jaki jest sens uczenia innych artystycznych przedmiotów?
                    dlaczego zmuszano mnie przez całą podstawówkę do rysowania, malowania, rzeźbienia, do wrażej plastyki, choć był to przedmiot znienawidzony przeze mnie?
                    dlaczego rodzice posyłali mnie na lekcje pianina? blechacz ze mnie nie wyrósł.

                    teraz widzę, że muzyka dała mi wiele: piszę, czując rytm.
                    teraz widzę, że plastyka (fuj!) dała mi równie dużo: potrafię pisać obrazami.

                    do czego mogą doprowadzić warsztaty pisarskie?
                    co mogą otworzyć w uczestnikach?
                    warto spróbować.

                    PS. a swiftek nie znoszę nawet u noblistów :)
                    • ojuciasan Re: Andrzejewski :) 29.10.09, 18:44
                      Prowadzisz takie warsztaty?
                      ;-)
                      • ony-x Re: Andrzejewski :) 29.10.09, 21:19
                        e, nie prowadzę.
                        warsztaty są nudne.
                        ale dużo czytam i piszę. i nawet mnie nagradzają :P ;)
                        • skajstop Re: Andrzejewski :) 29.10.09, 21:39
                          A propos noblistów, chłop żywemu nie przepuści :) zajrzałem do swego ukochanego
                          Goldinga... fatalnie :( we "Władcy much" kicha, rzuca się w oczy. Dalej już nie
                          miałem odwagi, bo gdybym znalazł coś w "Widzialnej ciemności" to by była
                          katastrofa... :)

                          Ale twoja uwaga natchnęła mnie do wątku, w którym byśmy dyskutowali takie rzeczy
                          nie na marginesie, to w końcu pracujemy na żywym języku.Jutro postaram się coś
                          takiego założyć.
                        • ojuciasan Re: Andrzejewski :) 30.10.09, 02:40
                          ony-x napisała:
                          >
                          > ale dużo czytam i piszę. i nawet mnie nagradzają :P ;)

                          Życzę Ci jak najwięcej nagród. Ale pozwól sobie czasem na więcej luzu ;-)
                          • ony-x Re: Andrzejewski :) 30.10.09, 09:59
                            ojuciasan napisała:

                            > ony-x napisała:
                            > >
                            > > ale dużo czytam i piszę. i nawet mnie nagradzają :P ;)
                            >
                            > Życzę Ci jak najwięcej nagród. Ale pozwól sobie czasem na więcej luzu ;-)

                            a ty myslisz, ze co mi lata?
                            luz, panie, luz!
                            • ojuciasan Re: Andrzejewski :) 30.10.09, 15:26
                              ony-x napisała:
                              >
                              >
                              > a ty myslisz, ze co mi lata?
                              > luz, panie, luz!

                              No to - powodzenia ;-)
                    • pisam Każdy ma prawo do swojej wypowiedzi... 30.10.09, 13:39
                      A to się porobiło, moje dwa zdania wyrwane z... (cholera wie z czego) są teraz
                      rozkładane na czynniki pierwsze. A wszystko przez to, że chciałem pokazać, że
                      każda opis może być inny. Tak samo jak każdy człowiek jest inny, inaczej widzi,
                      inaczej opisuje, inaczej czuje i co innego jest dla niego ważne.
                      Dla mnie ważne są emocje, a jeżeli kogoś to mierzi, to sorry, ale to jego
                      problem, ja mu nie każe kupować i czytać tego co napisałem. To jest wybór
                      każdego z nas...
                      Wracając do sedna tematy, czyli do warsztatów. Jeżeli ktoś nie czuje się pewnym
                      w tym co robi, jeśli ma wątpliwości, czy podąża słuszną droga, ma za dużo
                      pieniędzy lub chce się dowartościować. Proszę bardzo, ale niech później nie
                      wciska nam na siłę wyniesionych z takich warsztatów jedynych słusznych prawd.
                      To ja jestem autorem swoich słów i nawet jeśli komuś one nie pasują, to jego
                      problem. W latach wcześniejszych w modzie były tzw. poszukiwania literackie
                      (pisanie całej książki jednym zdaniem, nie przestrzeganie ortografii i składni,
                      właściwie mogłeś robić wszystko co chciałeś i określić to jako nową współczesną
                      prozą poszukującą nowych sposobów wyrażenia - czy jak to brzmiało w nowomowie).
                      Nic do tych twórców nie mam, wtedy właśnie tak tworzyli, tak próbowali przekazać
                      swoje odczucia i mieli do tego prawo. Jeżeli ktoś chce tworzyć w oparciu na
                      zasadach ze szkoleń, to jego sprawa i nic mi do tego. Mnie taka literatura nie
                      odpowiada i ja jej nie będę kupował, a to jest najlepszy miernik, czy to co
                      piszemy trafia do naszych czytelników.
                      Dla mnie opowiadanie to przekazywanie emocji a nie podporządkowywanie się pod
                      kanon klasyki Arystoletesa przeniesiony do współczesnych czasów. Ale ja mówię
                      tylko w swoim imieniu i dla mnie żadne warsztaty nie są potrzebne. Gdy siadam do
                      komputera, nie interesują mnie jedynie słuszne założenia literackie, ale
                      opowieść którą chcę opowiedzieć. A o tym, czy mi się to udało, piszą do mnie
                      czytelnicy i niczego więcej nie potrzebuję.
                      ps. Broń Boże nie traktujcie moich wypowiedzi, jako jedynych słusznych, bo to
                      jest bez sensu i lepiej się na nie, nie powoływać.
                      ps.2 Przeglądałem swoją biblioteczkę i widzę, że większość pisze nastrojami,
                      więc O... nie ma zbyt wiele do czytania.
    • zadanka Re: Warsztaty pisania - czy potrzebne? 29.10.09, 18:26
      Ja osobiście myślę, że niepotrzebne. Każdy ma swój własny styl. Nudno by było
      gdyby każdy pisał tak samo. Poza tym ja myślę, że współczesny styl pisania jest
      zbyt swobodny, zbyt wulgarny. Dlatego mi osobiście nie podobają się współczesne
      powieści. Za mało w nich kultury, delikatności. Poza tym myślę, że o pewnych
      rzeczach nie powinno się pisać. Natomiast we współczesnych książkach nachalnie
      wręcz porusza się jakieś tematu tabu, tematy dla dorosłych, mnie to razi akurat.
      Choć chyba większość w tym gustuje. Ja akurat nie bardzo. Dlatego ja bym radziła
      autorce tego tematu zacząć pisać inaczej niż to robi większość. Czyli właśnie
      tak delikatnie, nie poruszając wulgarnych tematów, nie gorsząc nikogo. Taka
      książka będzie bardzo oryginalna w tych zepsutych czasach w jakich żyjemy i na
      pewno będzie się wyróżniać wśród tych milionów współczesnych bezwartościowych
      książek, jakie zalewają rynek. Przynajmniej ja tak uważam.
      • avvg Re: Warsztaty pisania - czy potrzebne? 07.11.09, 14:54
        Czyli radzisz po prostu zostać kolejną
        Grocholą:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja