Dodaj do ulubionych

Byłam u lekarza...

30.12.05, 14:19
Cześć dziewczęta!
Dawno sie nie odzywałam. Może pamiętacie jak kiedyś pytałam o dr Warenik? W
środę miałam u niej wizytę. Szczerze mówiąc spodziewałam sie najgorszego po
wypowiedziach niektórych z was, ale nie było tak źle. To była moja pierwsza
wizyta u ginekologa... Bałam sie strasznie, ale była miła, momentami nawet
bardzo ( w końcu ździera 150zł!). Obejrzała mnie, potem zbadała. Wszystko
mówiła, tłumaczyła, jak na razie w miarę fajna babka. Po wyjściu byłam b.
zadowolona. Już na pewno wie, co i jak ze mną, ale przecież nie powie mi nic
bez badań i tak też było (sama wiem, że mam h i podejrzewam też na 95% pco).
Mam czekać na okres w styczniu i do szpitala na badania, a jeśli nie wystąpi,
co jest prawdipodobne, to w lutym. Zobaczymy jak to się wszystko ułoży. Oby
było dobrze : )
Obserwuj wątek
      • eeech Re: Byłam u lekarza... 30.12.05, 23:52
        No ja niestety nie odpowiem na Twoje pytanie.

        Chcę tylko powiedzieć, że cieszę się, iż kolejna z nas przełamala się i podjęła
        leczenie. Życzę Ci aby ta lekarka okazała się rzeczywiście kompetentna i żeby
        wszystko się ulożyło...

        Zresztą życzę tego każdej z Was (w tym sobie)!
          • adrianna_c Re: Byłam u lekarza... 06.01.06, 21:50
            mało ciekawie, wszystko szybko i w pośpiechu, zawsze trzeba było czekać nawet
            kilka godzin zanim zacznie przyjmować
            - jak samopoczucie, OK?
            - no to fajnie, proszę brać leki,
            - tu ma pani recepty
            Z pierwszą wizytą byłam w prywatnym gabinecie - więc dokładny wywiad, spokojna
            rozmowa, wyjaśnienie co i jak, przyjęcie na oddział, ale nie było mnie stać na
            to na dłuższą metę więc poszłam do poradni endo :(
              • adrianna_c Re: Byłam u lekarza... 07.01.06, 22:19
                Teraz już się u niej nie leczę tylko u dr Nowakowskiej, w tej samej poradni
                endo przy klinice. Prof Warenik jest przede wszystkim bezpośrednia i mówi
                wprost, czasem zapomina że mówi do "zielonego" w temacie pacjenta, a nie
                stażysty.
                Przyjęcie do kliniki wygląda mniej więcej tak: jak już się przebierzesz
                w "strój szpitalny" czekasz na oddziale aż któryś lekarz (stazysta)
                przeprowadzi wywiad, potem badanie przez prof Warenik - wchodzisz do pokoju
                badań, przeciskasz się do fotela przez tłum lekarzy i stażystów, rozbierasz się
                do naga, wskakujesz na fotel - pani prof cię bada, dyktuje pielęgniarce co
                widzi ciekawego, potem schodzisz z fotela, stajesz i pani prof ogląda cię
                dokładnie badając i opisując stopień H na poszczególnych częściach ciała (nogi,
                brzuch, podbrzusze, piersi, twarz itd) - i to jest najmniej przyjemna część
                pobytu w szpitalu. Pobyt trwa 3 dni, robione są badania np. usg dopochwowe,
                dobowa zbiórka moczu, krzywa cukru, krew na hormony. Pokoje są zazwyczaj 3-
                osobowe z łazienką.
                • rettop5 Re: Byłam u lekarza... 10.01.06, 14:12
                  Przeprszam Adrianno, źe dopiero teraz dziekuję Tobie za te wszystkie opisy, za
                  pomoc. Trochę mnie oczywiście to zmroziło, ale przynajmniej wiem, co mnie
                  czeka. Dziękuję Tobie baaaaardzo!!!!!!!! I proszę o dalszą pomoc, jeśli
                  oczywiście możesz. Chciałabym wiedzieć jak wygląda mniej więcej ten pobyt w
                  szpitalu (plan dnia)i co znaczy, że pobyt w szpitalu to kwestai 3-4 dni? To
                  znaczy, iż np. w pon. rano sie zjawiam i w cz. rano idę do domu? Gdybyś mogła
                  to napisz jeszcze wszystko, co uważasz za cenne, co powinnam wiedzieć.
                  Pozdrawiam i liczę na Twoją pomoc :)
                  • adrianna_c Re: Byłam u lekarza... 11.01.06, 09:44
                    Cały pobyt to zazwyczaj 3 dni np. po+wt+śr lub śr+czw+pt (chyba że coś się
                    zmieniło,ale nie sądzę). W dniu przyjęcia to jak pisałam wcześniej wywiad,
                    badanie, i chyba usg dopochwowe, cytologia, na drugi dzień mocz, krew, krzywa
                    cukru (wypija cię na czczo kubeczek glugozy i sześć razy co 30 min sprawdza
                    poziom cukru - krew się pobiera z palca), trzeciego dnia znowy usg dopochwowe,
                    rozmowa z lekarzem, wypis, zalecenia i do domu. Wyniki części hormonów są po
                    około 1,5 miesiąca, a reszta wpisana na wypisie. Generalnie badania robione są
                    rano przed lub po sniadaniu, od południa jest wolne, jest sala z tv, dobrze
                    jest wziąść sobie coś do poczytania żeby zapełnić sobie czymś resztę dnia.
                    Czasem przy badaniach (np.usg) są stażyści, ale i tak nie patrzą na ciebie
                    tylko na monitor w drugim końcu sali. Mnie najbardziej krępowało badanie w dniu
                    przyjęcia, o którym pisałam wcześniej.
                    Jak masz jeszcze jakieś pytania to pytaj, chętnie odpowiem. Pozdrawiam.
                    • rettop5 Re: Byłam u lekarza... 11.01.06, 12:02
                      Nawet nie wiesz jak bardzo jestem Ci wdzięczna za pomoc! Powiedz mi jeszcze, o
                      której np. są posiłki, jakie są warunki higieniczne? Pisałaś, że jest łazienka
                      przy 3-osobowym pokoju, dobrez zrozumiałam?
                      • adrianna_c Re: Byłam u lekarza... 11.01.06, 19:25
                        Warunki higieniczne są dobre, pokoje są 3-4 osobowe z łazienką (prysznic,
                        umywalka, toaleta). Dokładnie nie pamiętam pór posiłków, ale mniej wiecej
                        śniadanie 8.30-9.00, obiad po ok.13 i kolacja ok.17.30. Na terenie kliniki jest
                        też bar gdzie można kupić sobie coś do zjedzenia, wypić kawę itp.
                        No i weź ze sobą kubek i sztućce (jak nie weźmiesz to nie jest wielki problem -
                        dostaniesz szpitalne).
                        • rettop5 Re: Byłam u lekarza... 07.02.06, 15:52
                          Cześć znowu Adrianno!
                          MAm już wyznaczony termin na 17.12.2006. Boję się. 17. to piatek, więc pewnie
                          wypuszcza mnie w poniedziałek. Miałabym znowu kilka pytań. Np. o depilację. Jka
                          mocno się wydepilować, jak się przygotować, co ze soba zabrać. I kiedy są
                          robione badania, w sensie głównie w pierwszym dniu czy jak?
                          Proszę cie bardzo, żebyś naskrobała parę słów.
                          Goorąco pozdrawiam.
                          • nacht_vogel Re: Byłam u lekarza... 07.02.06, 21:20

                            >>wchodzisz do pokoju
                            badań, przeciskasz się do fotela przez tłum lekarzy i stażystów, rozbierasz się
                            do naga, wskakujesz na fotel - pani prof cię bada, dyktuje pielęgniarce co
                            widzi ciekawego, potem schodzisz z fotela, stajesz i pani prof ogląda cię
                            dokładnie badając i opisując stopień H na poszczególnych częściach ciała (nogi,
                            brzuch, podbrzusze, piersi, twarz itd) >>

                            Tłum lekarzy i stażystów?? To oni też są obecni przy tym badaniu??!!
                              • zanilk Re: Byłam u lekarza... 09.07.06, 18:39
                                poszłabym do szpitala, gdybym miała taką możliwość. czytając na innym forum
                                wypowiedzi dziewczyn okazuje się, że większość schorzeń wykryto dopiero tam z
                                racji że niemal hurtem zrobiono mnóstwo badań. co do stażystów i sztabu lekarzy-
                                pierwsze słyszę. sama w szpitalu nie byłam na badaniu hirsutyzmu, ale jak
                                czytałam na forum, nikt o tym nie wspominał.
    • mimi9916 Re: Byłam u lekarza... 09.07.06, 18:00
      Czy mozecie mi podac dokładne namiary na te klinike i na pania dr?? u mnie to
      chyba poczatek hirs (nie jestem pewna ale oby nie) jestem teraz leczona przez
      swoja p. dr ale dopiero zaczynam przygode (wykryła u mnie hiperprolaktynemie a
      słyszałam ze jej własnie moze towarzyszyc hirs) nie wiem co robic...ona twierdzi
      ze na razie sprawa włosów nie jest jeszcze powazna i byc moze nie beda sie
      rozwijac...Nie wiem czy jej zaufac i na razie leczyc sama hiper.. Ale kontakt do
      dobrego lekarza na pewno mi sie przyda...mam jeszcze pytanko jak wyglada wasze
      owłosienie na dzien dzisiejszy i jak sie to zaczynało??? dzieki bardzo pozdrawiam
      • zanilk Re: Byłam u lekarza... 09.07.06, 18:37
        ja bym się udała na konsultację do innego lekarza, ponieważ dużo łatwiej jest
        zapobiegać pewnym schorzeniom niż je potem leczyć, no a hirsutyzm do takowych
        należy.
        u mnie owłosienie występuje głównie w dolnej części, uda, pośladki, pomiędzy
        nimi, dolna część brzucha. o ile plecy czy uda i pośladki mam od zawsze niemal
        takie dziwne, tak dolna część brzucha nie zawsze tak wyglądała. najpierw był
        jeden włos długi na jakieś 2 cm,potem nagle reszta. na pewno wzmocniłam je, gdy
        je zaczęłam usuwać. najbardziej martwią mnie piersi, ponieważ w niektórych
        miejscach mam ok.1-2 cm włosy, a zawsze były one w granicach 2-3 mm. Włosy są
        szarawe i niemal niewidoczne dla kogoś kto patrzy, ale według mnie są mimo to
        widoczne i nie uważam, by było normalne, że ni stąd ni zowąd się pojawiły,
        zwłaszcza że jedna pierś jest gęściej nimi pokryta niż druga:/ no i są
        wyczuwalne jak cholera.
        dodam, że po badaniu testosteronu okazało się, że jest w normie, dlatego po
        nowym roku udaję się na badanie reszty hormonów: prolaktyny, kortyzolu,
        ponownie TSH (miałam raz robione), androstendionu i estradiolu.
        • betina02 Re: Byłam u lekarza... 10.07.06, 14:36
          co do pobytu w szpitalu i stazystów to niestety przewaznie temu towarzyszą.
          Jakis czs temu byłam w szpitalu w warszawie na takich specjalistycznych
          badaniach noi niestety przy kazdym obchodzie towarzyszło lekarzowi duzo młodych
          uczacych sie co za tym idzie patrzacych dodam ze zdziwieniem. Strasznie
          krepujace zawsze miałam stres kiedy zblizał sie obchód.
          • nacht_vogel Re: Byłam u lekarza... 11.07.06, 11:49
            Dostałam termin na 21 września. Mam nadzieje, że się opłaci tam iść.. A jak będę
            musiała się rozebrać przed bandą stażystów to chyba po prostu odmówie i nie dam
            się zmusić. Kiedyś jak wylądowałam z ciężkim uczuleniem w szpitalu to młody
            doktorek kazał mi sciągnąć spodnie(jakby nie widział jak wyglądam na twarzy i
            rękach:/) odmówiłam, co spotkało się z wielkim oburzeniem całego oddziału:/
            Według nich moje zachowanie było efektem "bezstresowego wychowania". Boje się,
            że w szpitalu też będą takie cyrki...
            • zanilk Re: Byłam u lekarza... 11.07.06, 15:53
              to niestety zależy na jakiego lekarza trafisz. ja się krępuję wszystkich,
              dlatego nawet przed endokrynologiem nie chciałam zdejmować spodni, ale lekarz
              był w porządku i cierpliwie poświęcił czas, by mnie przekonać, że on jest
              lekarzem i widział gorsze rzeczy, zaś to co ja mam to dla niego chled powszedni.
              • nacht_vogel Re: Byłam u lekarza... 11.07.06, 16:34
                Tak, dla doświadczonego lekarza to rozumiem, ze to codzienność. Mimo wszystko
                jakoś bardziej ufam kobietom lekarzom. A co jak przyjdzie jakiś młody facet, do
                tego przystojny? Kurcze ja bym chyba umarła!:P Mam nadzieję, ze jednak takie coś
                nigdy mnie nie spotka...
                Zamierzam pójść do szpitala dokładnie wydepilowana(oprócz takich miejsc jak ręce
                brzuch i plecy), czy nie powiedza mi wtedy, ze sobie wymyślam chorobę? Wstyd z
                tymi okropnymi kłakami iść.
                • zanilk Re: Byłam u lekarza... 11.07.06, 17:52
                  to bez sensu iść po depilacji, ponieważ jest mniejsza podstawa dla stwierdzenia
                  czegokolwiek przy oglądaniu. przecież nikt na słowo nie uwierzy.
                  ja wolę jednak mężczyzn, ponieważ mimo wszystko oni podchodzą po ludzku i nie
                  robi to na nich takiego wrażenia jak na kobietach. tym bardziej, że najczęściej
                  to kobiety mówiły: przesadzasz.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka