Dodaj do ulubionych

A jak u was z seksem...?

03.07.06, 20:38
Czy nadmierne owłosienie nie przeszkadza wam w kontaktach intymnych?
Obserwuj wątek
    • eeech Re: A jak u was z seksem...? 03.07.06, 23:02
      A czemu pytasz i w jakim sensie? A Tobie?

      Myślę, że jakbyś przejrzał nasze forum to byś znalazł odpowiedź, bo przewija się
      ona w większości wątków... W skórcie można powiedzieć, że przeszkadza na pewno
      na początku, bo występuje bariera psychiczna, ale jak już się przełamiemy to
      jest...:D
    • kasia_kar Re: A jak u was z seksem...? 06.07.06, 10:56
      hmm czy ja wiem... po ciemku to tak nie widać :P

      A tak na serio - mój narzeczony wie, o mojej chorobie i wiem, że kocha mnie taką
      jaka jestem. Przed nim nie wstydzę się mojego owłosienia, staram się regularnie
      depilować, chociaż są też dni kiedy nie mam na to siły i on to rozumie.
            • zanilk Re: A jak u was z seksem...? 06.07.06, 22:41
              ależ ja bynajmniej nie to miałam na myśli, by się zaszyć w domu i właściwie
              ograniczyć swój żywot do czterech ścian. ja podziwiam osoby, które mimo
              wszystko starają się nie zamykać.
              chodziło mi tylko o to, że cenię sobie moją niezależność i jeśli pewnych części
              ciała nie depilowałam nigdy, to nie wydepiluję ich dla mężczyzny. i nie chodzi
              tu o jakiś brak estetyki, ale o to,że nie chcę się męczyć ze szczeciną, jaka
              potem może mnie przywitać po kilkukrotnej depilacji.
    • william7 Re: A jak u was z seksem...? 06.07.06, 22:22
      Ja to aż się boję takiego zbliżenia, już sobie wyobrażam jak dziewczyna wyskakuje z łóżka, kiedy ja zdejmuje koszulke...Pewnie się nieżle wystraszy takiego niedzwiedzia jak ja.
      Ale co na każdej randce mam ostrzegać że jestem zarośnięty-sick!
      • zanilk Re: A jak u was z seksem...? 06.07.06, 22:45
        Boże drogi, williamie, robisz sztuczne problemy. czy na pierwszej randce
        opowiadasz wszystko o sobie? jeśli tak to masz odpowiedź, czego się boją
        dziewczyny.
        to jest dla mnie logiczne, że o pewnych kwestiach mówi się osobie, do której ma
        się zaufanie. to tak jakby hirsutka na randce odbiera bukiet, cześć, cześć i
        mam hirsutyzm.
        zresztą jeśli mężczyzna na widok "kudłatej" kobiety z łóżka nie wyskakuje, to i
        raczej twoja dziewczyna tego nie zrobi. no chyba, że jest to znajomość
        krótkotrwała i wasza zażyłość ogranicza się jedynie do waszego wizerunku. ale
        mniemam, że nie o to chodzi.
      • portret.doriana.graya Re: A jak u was z seksem...? 07.07.06, 12:55
        > Ja to aż się boję takiego zbliżenia, już sobie wyobrażam jak dziewczyna wyskaku
        > je z łóżka, kiedy ja zdejmuje koszulke...
        To może zdejmij koszulkę zanim pójdziesz do łóżka. W końcu przy pewnym stopniu
        zażyłości pokazania się dziewczynie z nagim torsem nie jest niczym
        nieprzywoitym. W każdym razie jest to bardziej przyzwoite niz paradowanie bez
        spodni. A seksu możes próbować jakiś czas później i przynajmniej będziesz
        wiedział, że ona już wie jak wyglądają Twoje plecy i barki.
        A bywając na plazy zdarzało mi się widzieć mocno zarośniętych mężczyzn a przy
        nich kobiety i dzieci.
          • czarodziejka24 Re: A jak u was z seksem...? 09.07.06, 12:19
            Nienawidze swojego owłosienia cholernie i nie wszystko usuwam ale jakoś przy
            każdym zbliżeniu z mężczyzna w tym konkretnym momencie kiedy wszystko się
            zaczyna chyba to podniecenie powoduje, że totalnie o tym zapominam. Na początku
            bylo inaczej i czasami przez króciutki momencik jest strach co on pomyśli gdy
            zobaczy ale potem nie wiem jak to opisać chyba tak bardzo zajęci jesteśmy sobą
            że nie ma to dla mnie znaczenia, i gdyby nawet on miał taki sam problem to tez
            nie miało by to dla mnie znaczenia a dokładnie ma On dość mocny zarost czasem
            nawet drapiący ale mówie nie przeszkadza mi to wcale i nie dlatego że mam hirsutyzm.
            Nie jestem w stałym związku więc nie potrafię sie wypowiadac jak to jest na
            codzień mieszkać z facetem i umiec żyć z hirsutyzmem ..... :( Moge tylko Wam
            powiedzieć, że nie można z tego powodu bac się i blokowac w intymnych sytuacjach
            bo jesteśmy tylko ludzmi i nie możemy oczekiwac ideałów i tego że wszyscy będą
            tacy sami piekni i wspaniali bo tak nie jest.
            :( pozdro czarodziejka24
            • zanilk Re: A jak u was z seksem...? 09.07.06, 18:41
              czarodziejka24 napisała:

              > Nienawidze swojego owłosienia cholernie i nie wszystko usuwam ale jakoś przy
              > każdym zbliżeniu z mężczyzna w tym konkretnym momencie kiedy wszystko się
              > zaczyna chyba to podniecenie powoduje, że totalnie o tym zapominam. Na
              początku
              > bylo inaczej i czasami przez króciutki momencik jest strach co on pomyśli gdy
              > zobaczy ale potem nie wiem jak to opisać chyba tak bardzo zajęci jesteśmy sobą
              > że nie ma to dla mnie znaczenia, i gdyby nawet on miał taki sam problem to tez
              > nie miało by to dla mnie znaczenia a dokładnie ma On dość mocny zarost czasem
              > nawet drapiący ale mówie nie przeszkadza mi to wcale i nie dlatego że mam
              hirsu
              > tyzm.
              > Nie jestem w stałym związku więc nie potrafię sie wypowiadac jak to jest na
              > codzień mieszkać z facetem i umiec żyć z hirsutyzmem ..... :( Moge tylko Wam
              > powiedzieć, że nie można z tego powodu bac się i blokowac w intymnych
              sytuacjac
              > h
              > bo jesteśmy tylko ludzmi i nie możemy oczekiwac ideałów i tego że wszyscy
              będą
              > tacy sami piekni i wspaniali bo tak nie jest.
              > :( pozdro czarodziejka24

              Zgodzę się, że jeśli człowiek jest w miłosnym amoku to raczej nie myśli o tym
              jak wygląda, chociaż przyznam szczerze, że ja zawsze o tym myślę i mimo
              wszystko mam to w głowie, mniej lub bardziej.
              • czarodziejka24 Do Zanik 09.07.06, 20:30
                Nie da się odizolowac od tej choroby i nie da się jej całkowicie wyprzeć ze
                świadomości ale Ja ucze się ją wypierac w mementach kiedy jestem szczęsliwa,
                kiedy super spędzam czas z przyjaciółmi wiadomo, że wiąrze się to wszystko z
                mozolnymi przygotowaniami dzień wczesniej czyli z usunieciem wszystkiego co sie
                rzuca w oczy i z innych miejsc (nie wszystko usuwam)Ale łapię każdą szcześliwą
                chwilę pomimo tego. I uwierz mi, że w takich momentach można o tym zapomnieć to
                tylko kwestia czasu i kwestia przełamania się. Choć dodam, że nie uwarzam się za
                osobe ładną czy zgrabną wręcz przeciwnie. Strach i taki paraliż jest silny ale
                musimy korzystać z życia i go pokonywac. Ja bardziej walcze obecnie z myślami
                które kołocza mi po glowie już po zbliżeniu z mężczyzną, czasami uderzają mnie
                okrropne myśli,co on wtedy o mnie myślał, czy coś zauważył czy to miało jakies
                znaczenie dla niego itp. Ale to tez mija i bede z tym walczyć.
                Nie możemy chowac się za nasza chorobą .....to sobie non stop powtarzam.:)
                • zanilk Re: Do Zanik 09.07.06, 20:54
                  Prawda, trzeba walczyć o każdą odrobinę normalności, nawet o jej minimalny
                  fragment i staram się to robić, ale czasem dopada mnie zwątpienie. We wszystko.
                  I pojawia się pytanie czy to wszystko ma sens? Ja nie mam niczyjego wsparcia,
                  ani rodziny ani znajomych, wręcz przeciwnie, o ile od obcych żartów nigdy nie
                  słyszałam tak słysze je od rodziny. Tłumaczę sobie, że przecież to po prostu
                  zwykłe żarty, ale czasem może człowiek zwątpić, gdy sam musi ciułać kasę, żeby
                  zrobić badanie, kiedy sam siedzi w nocy i w dzień z własnymi problemami. Wiem,
                  że narzekam i że się starają.
                  Ech, czasem się rozklejam jak głupia:)
                  • joanna224 Re: Do Zanik 09.07.06, 22:01
                    Hm...rodzina ...Ja wiele lat cierpiałam przez przytyki rodzeństwa ,czy
                    rodziców .Były to delikatne żarty (dlaczeego tato ona ma wąsy itp.)Wiem jak to
                    jest ,gdy sparcia znikad ,a jeszcze najbliżsi przybijaja Ci gwóźdź do
                    trumny.Nawet teraz z perspektywy czasu trudno mi o tym mówić...Chciałam się
                    leczyć ,coś robić w tym kierunku ,ale jak skoro bałam się poprosić rodziców o
                    pomoc.Może teraz dlatego od nich wszystkich uciekam ,ale to nieważe i inna
                    bajka...
                    Pomógł mi mężczyzna -najwspanialszy na świecie,któremu za dobre odpłacam złem:-(
                    Zanik trzymaj się mocno iuśmiechaj szeroko ,nie trac nigdy nadziei,bo kiedys
                    będdzie lepiej,łatwiej...- Nie jestes sama ...Bo jesteśmy tu my .Nam zawsze
                    możesz ponarzekać :-)pożalić się.Wiem ,że to niewiele ,ale zawsze coś...
                    Pozdrawiam
                  • czarodziejka24 Do Zanik 09.07.06, 22:23
                    W tych odczuciach nie jesteś sama choć pewnie tysiące razy tak się czułaś. Ja
                    ukrywam moją chorobe przed rodzina chociaz wiem, że musza coś załuważać przecież
                    nie mogę przed nimi biegac non stop w golfie. MOja mam często widzi jak usuwam
                    włosy woskiem ale ona uważa, to za normalne i nie wie, że dla mnie to koszmar.
                    Może odniosłaś wrażenie, że jestem Optymistką i cieszę się zyciem ale to nie
                    prawda mam lepsze i gorsze dni teraz akurat trafiło na te lepsze. Ale czasami
                    życie wymyka mi się spod kontroli tak jak kazdej z Nas ale to nie o to
                    chodzi....chodzi o to by zapamietywac i cieszyć sie tymi
                    krótkimi....dobrymi....szczęśliwymi chwilami nawet jeśli to będa krótkie minuty.
                    To jest nasze życie i nikt je za nas nie przeżyje więc musimy sami sobie dozowac
                    chwile szczęscia i zalamania.
                    Ale damy chyba radę choć w wielu moich postach na forum wręcz wyłam z
                    rozpaczy.........Taki nasz los.
                    Zanik....ja wierze w to, że i Ty masz swoje szcześliiwe momenty do których
                    możesz wracac i wierze, że przed toba i przed Nami wszystkimi będzie takich
                    momentów multum....Cieszmy się tym co mamy
                    Buźka Zanik :)
                    • zanilk Re: Do Zanik 09.07.06, 22:54
                      dziękuję, chyba mi tego trzeba było. staram się szukać tych pozytóywów i
                      najczęściej dopalaczem dla mnie są fora. gdy widzę, że ktoś się poddaje, mówię
                      sobie że ja tego nie zrobię.
                      ja powiedziałam mamie, czemu? chyba dlatego, że chciałam, żeby mi załatwiła
                      wizytę, słowem wykazałam się egoizmem. choć z początku matka wykazała się
                      zrozumieniem i próbowała, ale po prostu po pewnym czasie zrezygnowała. dla niej
                      wystarczy zbadać testosteron, bo nie interesowała się nigdy hormonami a tym
                      bardziej hirsutyzmem i nie wie ile to badań trzeba robić. choć gdzie może to
                      czyta, by wiedzieć co i jak, żeby nie olać.
                      ale co chciałam mówić, wiem że trzeba szukać momentów szczęścia, bo mimo
                      wszystko hirsutyzm ich nie zabiera, przynajmniej nie wszystkie. i czasem warto
                      powalczyć z losem w myśl zasady, że my jesteśmy jego kowalami;)
                      i mam nadzieję, że tak jest i że się uda.
    • heidi80 Re: A jak u was z seksem...? 27.07.06, 12:14
      na wstepie zaznacze, ze nie jestem hirsutką, testy nie wykazaly korelacji i to
      wszystko prawdopodobnie wina typu urody. Jak kazda soczysta brunetka zmagam sie
      z owlosieniem na łydkach, zaznacza sie szlaczek wlosow na brzuchu w gore pepka,
      pare wloskow na biuscie, jest lekko zarysowany meszek na gornej wardze.

      Jednakze, co do tematu postu, poniekad jako zdrowa osoba czuje wiele kompleksow
      i zahamowan przy kontakcie z druga osoba. Kiedy mam odrosty na nogach, nie dam
      sie tam dotknac, bo skora przypomina w dotyku papier ścierny;)

      Cale podbrzusze, zarosniete gęsto i grubo, miejscami wewnetrzne strony ud i
      pachwiny wprowadzily mnie w nie lada klopoty. Przy kazdym blizszym kontakcie jak
      mialo dojsc do konkretow, kurczowo trzymajac majteczki na pupie czmychalam czym
      predzej, gdzie pieprz rosnie;) Przy duzej atrakcyjnosci fizycznej i sporym
      zainteresowaniem mą osoba, pomimo goracego temperamentu bylam niedostepna jak
      Kilimandżaro;))) Po pewnym czasie probach i depilacyjnych bledach, pogodzilam
      sie z ze swoim buszem, depiluje jedynie linie pachwin i ud, aby nic nie
      wystawalo spoza bielizny. Jak partner/partnerka kocha, zaakceptuje wszystko,
      wystarczy napomknac o swych kompleksach. Co do prosb o depilacje TAM, najpierw
      zaproponuje pomyslodawcy, niech sam sprobuje na wlasnej skorze i zobaczy jaki to
      ból.

      Prawdopodobnie wszystkie te moje prywatne perturbacje to wynik medialnego
      terrou, aby wszystko bylo gladkie, obecnie staram sie podejsc do tego z dystansem...

      Coz, dziewczyny, trzymajcie sie! Nie pozwolcie sobie stracic pieknych chwil w
      zyciu!

      powodzenia;
      heidi
      • ad.cam Re: A jak u was z seksem...? 15.08.06, 18:48
        Witam. Jak poprzedniczka również nie jestem hirsutką. Jednakże natura obdażyła
        mnie bardzo ciemnym kolorem włosów, oraz jasną karnacją. Wynikiem tej
        kombinacji jest ciemny meszek porastający mnie od brzucha, poprzez dół pleców
        az do samego końca (wyłanczając oczywiście stopy).

        Patrząc w przyszłość ogarnia mnie strach właśnie przed zbliżeniem. Włosy na
        brzuchu mogę rozjaśnić, na plecach i nogi wydepilować u kosmetyczki. Ale co z
        pośladkami, bikini i okolicami odbytu.

        Myślę sobie :"Pójdziesz na laser"... Ale nie wiedzieć czemu wydaję mi się to
        tak mało realne, że ta myśl nie jest w stanie poprawić mi humoru.

        Zakochałam się. Nie wsółżyłam jeszcze z chłopakiem. Chciałabym żeby to były
        piękne chwile, a nie przepełnione lękiem i ciągłym oczekiwaniem na koniec
        zbliżenia.

        Pozdrawiam.
        • heidi80 Re: A jak u was z seksem...? 20.08.06, 21:02
          ha! moje drogie!

          zakochalam sie po uszy w pewnym przystojniaczku. Cos mi podpowiada nawet, że to
          On, to On, ten Jedyny! Si, si, po kilku spotkaniach znalezlismy się w łóżku (tu
          proszę o ukrócenie swej bujnej wyobraźni-po parugodzinnej rozmowie, zasnęlismy
          bardzo grzecznie, lekko skrępowani w pidżamkach:) Jakież było moje zdziwienie,
          kiedy mój ideał przemknął rano topless do łaziennki! Bowiem moim oczom ukazało
          się...zjawiskowe futerko na plecach...! Nie pokazałam po sobie, ale uśmiałam się
          w duchu, że chyba mamy podobny kompleks. Na pewno we dwójkę bedzie raźniej go
          zwalczyc i nabrać dystansu do siebie...

          Porozmawiam niedługo o tym z moim lubym. Podejrzewam, że również się męczy ze
          zbyt hojnym darem natury i przez to nie zażywł kąpieli całe lato (a przecież
          mieszka tuż nad morzem!) Na pewno go kocham takim jaki jest i nie pozwole mu
          usunąc ani jednego włoska bez mej zgody! Mam również nadzieje, że i on
          zaakceptuje niewielki, acz zawsze nadmiar włosków to tu to tam:)

          Jest pięknie, jest pięknie!

          c.d.n.
          :)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka