Dodaj do ulubionych

Stare - czy zawsze złe?

17.10.06, 15:21
Kiedyś było tak, żeby jeździć z ostrogami czy korzystać z czarnej wodzy
trzeba było reprezentować sobą już jakiś określony poziom jazdy. W ogóle
ostrogi to była nagroda za osiągnięcia w jeżdziectwie. Teraz każdy może sobie
kupić, przypiąć.... Obserwuje się mnóstwo ludzi, którzy nie dają sobie rady
sami ze sobą więc zapinają konia w dziesiątki pasków, ubierają się w ostrogi,
chwytają za bat... Kompletnie bez zrozumienia. Smutny widok.
Przez ostatnie dwa lata widziałam na zawodach (oczywiście nei bywam na
wszystkich) jedną (!) dziewczynę, która rzeczywiście powinna się tam znaleźć.
Na dodatek stanowiła obraz jaki chciałoby się oglądać na najwyższych
poziomach. Rozluźniony jeżdziec na rozluźnionym, delikatnie prowadzonym
koniu. Jedyna prawdziwa para na zawodach. Dlaczego tak mało?!
Obserwuj wątek
    • cordata1 Re: Stare - czy zawsze złe? 17.10.06, 23:09
      ja mam wrazenie ze im ktos gorzej jezdzi tym coraz to dziwniejsze wynalazki
      wklada zwierzakowi do pyska...
      jezdze na oliwce, a moje konie naleza do raczej bardziej niz mniej
      ekscentrycznych ale chodza rozluznione na oliwce, ( chociaz moja trenerka co
      jakis czas mowi ze powinno byc zwykle) i jakos nie ma z niczym probelmu.
      ostanio widzilam konia na pelamie, ale tylko na dolnej wodzy, gora calkiem
      wypieta,(???), coz. pani nie miala pojecia o dzialniu krzyem, polparadzie itp..
      ale kon podobno narowisty.. ciekawwe czemu, tez bym byla gdyby mi takie cos
      zainstalowano w paszczy...
      • dobrotka06 Re: Stare - czy zawsze złe? 18.10.06, 14:14
        Ja z kolei ostatnio dowiedziałam się od "trenera sportowego", że młode konie to
        tylko na munsztuku się uczy... :( Ciekawa teoria.
        Moje też chodzą na oliwkach, mają prawo do wątpliwości i zadawania pytań.
        Jedyną zmianę jaką im czasem wprowadzam to - ostatnio - jazda bez niczego, na
        kantarze. I muszę powiedziec, że lepiej się z nimi tak pracuje niż nawet na
        oliwkach. Ale oczywiście nie ze wszystkimi. Tyle, że mnie już nie jeden raz
        próbowano udowodnić, że mam nierówno pod sufitem.... Szczególnie jak bawiłam
        się z moim ogierem w przepychanki... :) A jak się z nim miałam bawić? Lalki mu
        przynosić czy samochodziki?
            • egzekutor99 Re: Stare - czy zawsze złe? 03.01.07, 17:31
              Jest takie bardzo dobre powiedzenie ktore uwazam oddaje sedno sprawy
              'Im wiecej sprzetu tym mniej talentu'a z tym idzie w parze naduzywanie ostrog i
              placata.
              Bedac sedzia zawodow widze i jedno i drugie. Nie wszyscy pamietaja o kodeksia
              postepowania z koniem. Kiedys bylam swiadkiem jak amazonka na parkurze zaczela
              bic konia po glowie raczka od palacata bo nie chcial skoczyc przeszkody ktora
              ona probowala zaatakowac po raz 4ty.
              Calkiem niedawno bedac na rozprezalni przypadkiem uslyszalam jak mamusia
              tlumaczyla dziecku ze konik nie chce skakac i trzeba bedzie nowego poszukac.

              Sedzina z Leszna
              • ww4114 Re: Stare - czy zawsze złe? 18.06.07, 11:54
                Witaj, jak widzę, jesteś sędziną na zawodach i nic nie zrobiłaś??
                jak mozna konia być, do konia trzeba mieć podejście a największym podejsciem
                jest go kochać , udowodnić mu sama wiesz,ze taka jest prawda
                mam córkę w wieku 15-stu lat, gdzie jeździ konno, brała udział w pokazie konnym
                (coś ślicznego do tego piękny podkład muzyczny, takie imprezy są na zakończenie
                sezonu z mszą świętą)przytoczę .. w czasie mszy(oczywiscie wszystkie Amazonki
                na gala..siedzą na koniach..a tu nagle jeden z koni zarżał w głos,że ksiądz
                przerwał i się uśmiał , ) skończył szybko mszę i wszyscy patrzyli na pokaz,
                później również w kadrlu, nie muszę pisac , bo wiesz jakie to wszystko jest
                piękne,
                teraz moja chce skakać, juz próbowała,ale widzę ,że mądrze do tego podchodzi i
                bedzie próbowac na przyszły sezon, gdzie nie ukrywam,że jako mama bardzo się
                boje, spadła już z 7-em razy a i tak wsiada na konia.
                Teraz szykuje się na obóz konny do Chełmna , gdzie tam najlepiej się czuje,
                ciągle prosi nas ,żebyśmy jej kupili konia(jest osobą bardzo skromną, nie lubi
                nikogo naśladować , jest normalna dziewczynką)ubiera się skromnie , mimo,że jej
                równieszniczki sama wiesz jak chodza ubrane w tym w wieku (tu narazie mogę być
                dumna z niej , oby nie zapeszyć)dla niej tylko się liczą konie to jest jej życie
                coprawda kupowałam jej z mężem na urodzinki kantar, szczotki i różne drobiazgi
                ale trzeba mieć kasę ,żeby kupić , ma jednego ukochanego i bardzo się boi,że
                ktoś go kupi.
                Niedawno był w Chełmnie Turniej Rycerski, w Janowie i Grudziądzu, ona wypełniał
                tło , w pięknych strojach, rycerze zjeżdżali się z różnych stron,
                ale Ci jedno mogę powiedzieć,że przez te lata dużo koni widziałam, gdzie moja
                córka jeździ, ale ten którego ja widziałam(o którym ona marzy)to w oczach miał
                coś wyjatkowego jakby chciał powiedzić kup mnie , musiałam wyjść bo mi łzy
                spłynęły z oczu i w gardle staneło, pozdrawiam wszystkich koniarzy, nie mogę
                nawet juz pisać bo widzę piekne jego oczy.
    • ann.k Re: Stare - czy zawsze złe? 14.01.07, 21:23
      Nie jestem super doświadczonym jeźdzcem - jeżdzę dopiero dwa lata. Jeździłam w
      dwóch różnych klubach i miałam już co najmniej kilku instruktorów (7-8). Klacz,
      na której teraz jeżdżę należy do grupy niezbyt ożywionych koni, potrafi wręcz
      zasnąć w czasie stępa, o ile jeździeć nie umie jej "popchnąć" do przodu i
      pozwala jej samej iść. W kłusie też nie jest zbytnio wyrywna i jeśli jeździec
      jest słaby, ona prawie natychmiast zaczyna go wozić po swojemu i chociaż idzie
      w środku zastępu nagle przechodzi w stęp i w ogóle nie reaguje na docisk łydki.

      Ja uważam, że zanim użyję na nią palcata w takiej sytuacji, mam jeszcze do
      dyspozycji głos (na który bardzo dobrze reaguje) i bardzo mocną łydkę.
      Natomiast praktycznie wszyscy instruktorzy, z którymi się zetknęłam w tej
      stajni od razu do mnie krzyczą: Masz bat to go użyj.

      Po waszych postach wydaje mi się, że moje podejście jest poprawne. Natomiast
      trochę niepokoi mnie fakt, że aż tylu instruktorów oczekuje ode mnie
      natychmiastowej reakcji palcatem. Kto waszym zdaniem ma słuszność?
      • marius68 Re: Stare - czy zawsze złe? 15.01.07, 09:34
        Odpowiedź nie jest taka łatwa jak wydawałaby się z pozoru.
        Inaczej to wygląda jeżeli jeździsz na własnym koniu. Jego systematycznie możesz nauczyć poprawnego
        reagowania na dosiad, łydkę czy głos. I tu użycie palcata będzie naprawdę sporadyczne.
        Niestety konie "szkółkowe" są poddawane różnym bodźcom i "tępieją". Dobrze jest już od początku jazdy
        dać znać że jesteś wymagającym jeźdzcemi wiesz co to aktywny dosiad. Nie pozwalasz na wożenie się. Na
        początku wystarczy lekka perswazja i koń reaguje prawidłowo. Po 30 minutach "wożenia się" , gdy nagle
        zaczniesz od niego coś wymagać bez palcata ani rusz. Koń będzie ciebie zlewał.
        Mariusz
        • ann.k Re: Stare - czy zawsze złe? 16.01.07, 11:32
          W tym wypadku to też nie jest takie oczywiste. Ta klacz potrafi na przykład być
          posłuszna przez pierwsze 30 minut, a potem "wozi". Kłus, kłus i stęp bez
          powodu. Zwalnia trochę i czeka że jeśli nie dostanie łydki, będzie mogła w
          ogóle przejść do stępa.
          • dobrotka06 Re: Stare - czy zawsze złe? 13.06.07, 12:55
            A mnie się znowu nasunęło... Bo ostatnio widziałam zawody ujeżdżeniowe, na
            których co najmniej połowa zawodników absolutnie nie powinna się znaleźć. I
            wcale nie mówię tu tylko o takich co dopiero zaczynają. Dosiad w stylu
            siedzenia na poszczerbionym nocniku, totalny brak jakiejkolwiek koordynacji w
            ruchu, widocznie siłowe prowadzenie konia, który z przerażeniem w oczach za
            wszelką cenę stara się najlepiej jednym susem pokonać cały program żeby tylko
            mieć to za sobą.... To całkiem, niestety, normalne widoki na naszych zawodach.
            I mam w takim razie pytanie do sędziów - dlaczego do tego dopuszczacie?
            Dlaczego my, widzowie, musimy oglądać takie tragedie? I dlaczego, do cholery,
            takie koszmarki osiągają wyniki pozwalające im pchać się dalej? A potem się
            okazuje, że jak juz w ten sposób wypracowana "kadra" wychodzi za granicę to
            tylko po to żeby rozbawić tamtejszą publiczność bo nie bardzo widzę po co
            jeszcze.... A potem rozpacz, że nikt nie chce sponsorować jeździectwa...
            Jakiego jeździectwa pytam?

            Znam osobą, która autentycznie nie umie jeździć. Po prostu kobieta nie ma do
            tego nie tylko talentu, ale nawet odrobiny zdolności bo niemal od dwóch lat
            trenuje u "dobrego trenera" a do dziś właściwie głównie dręczy konie bo nie
            jest w stanie opanować swojego ciała i żadnych podstawowych zasad. A startuje w
            ujeżdżeniu i, o zgrozo!!!!, choć na zawodach towarzyskich ale potrafi dotrzeć w
            okolice pudła!!! Niech mi ktoś powie JAK TO JEST MOZŁIWE? Sędziowie na wejściu
            dostają ślepoty czy jak? A na zawodach skokowych nie widzą, że zawodnik przed i
            po każdej przeszkodzie nawala konia batem, a potem jak go koń wreszcie wyrzuci
            w drągi to po wstaniu jeszcze poprawia z ziemi i tego też nikt nie widzi? A
            potem takie właśnie mamusie oglądające tłumaczą dzieciom, że konik był
            niegrzecznyh, nie chciał skakać to dostał lanie.....
            • dobrotka06 Re: Stare - czy zawsze złe? 18.06.07, 13:13
              No i zrobiło się smutno...
              A ja bym chciała żeby wreszcie przstało tak być. Skoro wszyscy widzą te
              nieprawidłowości to kto ma to zmienić? Kto ma zarządzić zmartwychwstanie takich
              dobrych zasad, o których mówiłam na początku?

              Miały coś zmienić odznaki jeździeckie. Ale z tego co słychać "na rynku" to nie
              dość, że nic nie jest lepiej to jeszcze odwrotnie - pogorszyło się. Bo w
              trakcie realizacji zadania gdzieś zgubiono jego główny sens... Jakże to
              polskie. Tak się zastanawiam, czy cokolwiek nam w końcu wyjdzie? Poza
              włosami...?
            • bajkal2000 Re: Stare - czy zawsze złe? 24.06.07, 16:30
              Niestety masz rację. 1) brak dobrych trenerów, wiekszości instruktorów
              prowadzących szkółki nie dopuściłabym w okolice stajni, a co dopiero konia,
              2) kompletny brak podstaw u młodych jeźdźców, jedyne znane pomoce to palcat,
              ostroga, czarna wodza, mam wątpliwości czy słyszeli o pracy krzyżem , czy
              miękkiej ręce, 3) sędzowie nie zwracąjący uwagę na sposób obchodzenia się z
              koniem. Na Zachodzie w zawodach dla początkujących ocenia się sposób jego
              prowadzenia, delikatność, zgranie z koniem, zadbanie o jego wygląd, koń swoja
              postawą musi wyrażać szczęście i chęć pracy. U nas zawody dla początkujących
              potrafią skutecznie zniechęcić do tego sportu dziecko wychowane z empatią w
              stosunku do zwierząt.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka