Gość: czytacz
IP: *.dynamic.gprs.plus.pl
24.11.09, 18:20
Oświadczenie w związku ze sprawą skierowaną przeciwko Lechowi
Frydrychowskiemu
Ukazujące się od kilku dni informacje prasowe na temat tzw. „długów
prezydenta” z pewnością stanowią sporą sensację i dlatego rozumiem,
że Państwo o tej sprawie mówicie i piszecie, bo taka jest rola
mediów.
Jest faktem, że pożyczyłem od Lecha Frydrychowskiego kwotę 25
tysięcy złotych. We wrześniu 2003 roku Lech Frydrychowski
zaproponował sformalizowanie pożyczki poprzez podpisanie umowy.
Ponieważ – jak twierdził – wiedział, że bardzo się spieszyłem,
zaproponował, że sam wypełni wszystkie pozycje w druku standardowej
umowy, który miał w ręku. Uznałem, że mogę synowi swojej byłej
wspólniczki w pełni ufać, tak jak ufałem do tej pory, więc zgodziłem
się na to. W połowie sierpnia 2004 roku zwróciłem całą pożyczoną
kwotę Lechowi Frydrychowskiemu. Otrzymałem od niego pokwitowanie
odbioru pożyczonej kwoty 25 tysięcy złotych i sprawę uznałem za
zakończoną. Samej umowy nigdy nie otrzymałem.
Dlatego tak wielkim zaskoczeniem, zarówno dla mnie, jak i mojej
rodziny, był sądowy nakaz zapłaty, jaki otrzymałem na adres domowy.
Wówczas po raz pierwszy zobaczyłem kopię umowy. W dokumencie, który
jakoby miał być kopią umowy podpisanej przeze mnie, była wpisana
kwota blisko dziesięciokrotnie większa niż ta, którą w
rzeczywistości pożyczyłem i oddałem. Lech Frydrychowski wpisał
bowiem do umowy sumę 246 800 zł, czyli kwotę przerastająca wartość
mojego majątku. Natychmiast złożyłem do Sądu sprzeciw, a do
Prokuratury Rejonowej w Zabrzu zawiadomienie o popełnieniu przez
Lecha Frydrychowskiego przestępstwa polegającego na próbie
wyłudzenia pieniędzy i sfałszowaniu dokumentu. W końcu grudnia 2004
Prokuratura Rejonowa w Zabrzu zamknęła dochodzenie w sprawie i
skierowała akt oskarżenia przeciwko Lechowi Frydrychowskiemu z
art.13 §1 kk w zw. z art. 286 § 1 kk i art. 294 § 1 kk.
Sprawa na tym się jednak nie kończy. Jak się zapewne Państwo
domyślacie, nikt nie mógł liczyć na to, że taką kwotą dysponuję, mój
majątek jest bowiem znany. Rozwój sytuacji w sposób jednoznaczny
wykazał, że sfałszowanie dokumentów miało służyć celowi o wiele
poważniejszemu – zaszantażowaniu mnie w celu osiągnięcia korzystnych
decyzji dotyczących majątku gminnego. Jest to więc – podkreślam to z
całą mocą – nie sprawa rzekomych długów, ale sprawa o próbę
korupcji.
Wobec ostatnich publikacji zwróciłem się do Policji z prośbą o
określenie, jakich informacji mogę udzielić opinii publicznej i
otrzymałem zalecenie nie udzielania żadnych informacji ze względu na
dobro prowadzonego śledztwa. Mogę jedynie przekazać Państwu
sygnaturę sprawy prowadzonej przez Prokuraturę Okręgową w Gliwicach:
V Ds. 34/05.
Jerzy Gołubowicz, Prezydent Zabrza
www.esil.pl/Oswiadczenie_Prezydenta_Miasta_Zabrze,wiadomosci,e,272.html