Gość: Ewa
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
06.06.10, 22:39
Od wielu lat mieszkam w Zabrzu ale tylu pijaków przesiadujących pod
sklepami z alkoholem nigdy wcześniej nie widziałam.
Od wczesniego poranka ledwo otworzą taki sklep aż do późnych godzin
nocnych : chleją, zaczepiają ludzi, przeklinaja, sikają, wypróżniają
się gdzie popadnie i awanturują się.
Czy dzień powszedni czy niedziela non stop trzeba ta pijackie mordy
oglądac.
Człowiek przychodzi z pracy chce odpocząc - to nawet nie może okna
otworzyc, żeby nie wysłuchiwac przeklenstw i plugawego języka tych
pijackich żuli.
Wejścia do klatek, podwórka w sąsiedztwie punktów sprzedaży alkoholu
całe zajszczane, zarzygane i zfekaliowane.
Małe dzieci muszą się temu wszystkiemu przyglądac i w pewnien spoób
też mogą byc demoralizowane
Niestety pijacy w Zabrzu są bezkarni a zwykli mieszkańcy,
szczególnie starsze osoby muszą to znosic bo nikt nie chce zrobic z
tym porządku.
Mam pytanie : czy w ogóle można z tym coś zrobic ?
Bo jak na razie ani władze miasta ani Policja czy Straż Miejska
sobie z tym nie radzą.
Zwyli ludzie muszą cierpiec i denerwowac się z powodu pijakiej
hołoty ?
Najgorsze jest to, że juz nawet młodzież w tym uczestnicy.
Czy można z tym w końcu zrobi porządek ?