Gość: rafi
IP: *.bnet.pl
28.10.11, 00:17
Witam
Przeczytalem wpisy w watku:
forum.gazeta.pl/forum/w,120,116752609,116752609,ogrzewanie_w_zabrzanskiej_spoldzielni_mieszkaniowe.html
i postanowiłem, że chyba lepiej będzie założyć nowy niż ciągnąć stary, bo w zasadzie nie interesuje mnie (chwilowo) spór pomiędzy zwolennikami, bądź przeciwnikami podzielników. Swoje zdanie mam, ale teraz interesuje mnie przede wszystkim JAKIE SĄ KOSZTA ogrzania typowego bloku.
Koszt ogrzania naszego to 54 tysiące - Tatarkiewicza 2/2A
Biorąc pod uwagę, że mamy tutaj 20 mieszkań po 52 m2 i 10 mieszkań o kilkanaście m2 mniejszej kubaturze można domniemywać, że średnio koszt ogrzania takiego większego mieszkania to w granicach 2.5 tys złotych rocznie, a tego mniejszego to około 1.5 tys.
W zasadzie przez poprzednie lata różnie bywało, ale jednak zawsze było tak, że jeden sąsiad miał lepiej, inny gorzej, jeden mniejsze dopłaty inny z kolei zwroty. Nie było specjalnej reguły. Tym razem sytuacja zaczyna być dramatyczna, bo ludzie - wszyscy, z którymi rozmawiałem z mojego bloku - mają dużo gorsze wyniki, niż rok temu. Rozumiem, że może się zdarzyć ktoś kto ma lepiej - pytanie czemu na takiego nie trafiłem?
Poza tym koszt ogrzania takiego bloku 54 tys. złotych - czy to nie przesada? Czy ktoś jest w stanie podać ile w danym bloku wyniosły w tym roku koszta ogrzania budynku? Najlepiej z jego wymiarami w m2, bądź ilością mieszkań czy kosztem jednej jednostki z podzielnika. W moim przypadku koszt jednostki poszedł do góry i jest teraz około 2.5 razy tego co było w zeszłym roku. Zużyłem minimalnie ale jednak mniej jednostek więc sądziłem, że rozliczenie przyjdzie podobne jak rok temu (zwłaszcza, że zima była łagodniejsza niż rok temu), a tutaj zaskoczenie potworne :(
Dodam jeszcze, że mam dostęp do danych ze spółdzielni w Sośnicy (kilku moich znajomych tam mieszka) - oni mają zaliczki w okolicach 2.40 do 2.90 za m2 (czyli w przypadku mojego metrażu płaciliby od 1500 do 1800zl, a ja place 2200) i zdarza się, że mają zwroty!!!
Moi rodzice mają mieszkanie własnościowe we wspólnocie, maja instalacje C.O. gazową i ich koszty rzadko kiedy przekraczają 2 tys. złotych a mają ponad 100metrowe mieszkanie w starym budownictwie, wysokie na 3.5m bez obniżanych sufitów, bez całkowicie ocieplonego budynku, no i na długości blisko 30m (to ściana 3 pokoi) mają ścianę szczytową.
Ludzie piszą, że podzielniki 'be', a moim zdaniem problem jest szerszy, bo jeśli ogrzanie takiego budynku jak mój kosztuje prawie 55 tys. złotych to ja się zastanawiam, gdzie w tym wszystkim jest sens i czy w tym nie należy dopatrywać się źródła problemów.
Może jestem naiwny, ale sądzę, że moi sąsiedzi są uczciwi i nikt nie robi jakiś specjalnych oszczędności. Owszem - rzadko się zdarza, aby ludzie zapoznali się z ulotkami podzielników, więc podejrzewam, że mam jeden z nielicznych lokali, gdzie na zimę mam firanki do wysokości okien, to samo zasłony, że wietrzę mieszkanie kilka razy dziennie, ale przez określony, krótki czas. Staram się nie robić z mieszkania solarium, ale też nie zdarza mi się chodzić w swetrze w mieszkaniu, tylko w t-shir'cie, nie zakładam wełnianych skarpet jak gdzieś wyczytałem na forum, że ludzie tak robią ;), jak tylko wprowadziłem się do mieszkania - b.szybko wymieniłem okna nie czekając na ZSM, bo mi zaproponowali termin blisko 10 letni.
Słowem - naprawdę staram się racjonalnie korzystać z ciepła i w tym roku jestem naprawdę zły na ZSM, bo po co nam takie podzielniki, jak mam odczucie takie, że zostaliśmy wszyscy oszukani - koszty CO wyższe, mimo słabej zimy i niższych wskazań na podzielnikach.