lampereczka
19.06.12, 17:04
O co chodzi z tymi zabrzańskimi urzędnikami? Nie można ich posłać na jakieś skrócone szkolenie z savoir vivre skoro w domu tych ludzi nikt nie nauczył podstaw właściwego zachowania? Nie chodzi mi tu oczywiście o posługiwanie się nożem i wybór widelca do ryby, tylko o podstawowe zasady jak należy się zachowywać w towarzystwie osób trzecich w dodatku w miejscu pracy i podczas obsługi interesanta, a w Zabrzu w mieszkaniówce np to norma, że koleś kiwa się na krześle i żuje gumę odpowiadając ledwo co na pytania, mimo, że to jego robota i za to teoretycznie mu płacą, w dodatku nie jakiś tam praktykant tylko facet po 50:> Albo starsza siwa pani, która już dawno pewnie dorabia do emerytury i nie potrafi udzielić informacji, na proste pytania odpowiada burknięciem... Jakaś blondyna, która rozmawia przez telefon na prywatne tematy nie przejmując się wchodzącym do biura człowiekiem...Rany co z wami ludzie? Ja rozumiem, że jak już siedliście w tym urzędzie to długo już was nikt z niego nie wykurzy, tzw ciepła posadka po znajomości, ale powinno się wam zabierać z wypłaty za takie zachowania i naprawdę obyśmy doczekali takich czasów żeby zarobki urzędnikami zależało też od jego kompetencji a nie tylko od tego, że zna odpowiednie osoby i żeby wreszcie dało radę zrobić z wami porządek, bo 3/4 was jest zupełnie niepotrzebnych a w dodatku jesteście zwyczajnie chamscy. Oczywiście pewnie są wyjątki, dlatego pozdrawiam pracowników zabrzańskich urzędów na poziomie;)