Gość: P
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
30.09.12, 21:49
chociaż zaczął się z niewielkim poślizgiem był udany.
słychać było z początku że Józi coś dolega (a i akustyk nie zadbał o wokal)
jednak już przy trzecim kawałku było dużo lepiej, selektywny wokal którego brakło wcześniej i Józia się rozgrzała :-)
dalej już było idealnie. Józia zdradziła też, czemu początek był kiepski.
czekałem na Przebudzenie i nie zawiodłem się. to był najlepszy moment koncertu (oprócz banalnego "Orła cień")
zabrakło Tokyo, ale wybaczam. super że zagrali tyle starych kawałków, perełką było też "Gdy malujesz mnie". Józia udowodniła, że live jest chyba najlepszą wokalistką Varius, pomimo przeziębienia. Robert i chłopaki niezmiennie trzymali najwyższy poziom.
niestety koncert zakończył się punktualnie :-(
"łzy osuszył" pokaz fajerwerków.
dziękuję, było super. proszę o jeszcze!