Gość: yyyy
IP: *.opera-mini.net
06.11.12, 07:51
" Historia
niewiarygodna,
pointa
kiczowata, a
wszystko
przypomina
baśń z
morałem. Na
dodatek
szczypta
metafizyki, bo rzecz dzieje się dokładnie w Dzień
Zaduszny. Jak podaje portal
TvnWarszawa.tvn24.pl, krótko po godz. 16
dwumiejscowy motoszybowiec, podczas
podchodzenia do lądowania obok lotniska
Bemowo rozbił się, ścinając latarnię uliczną.
Dwie osoby zostały ranne. Przecieram oczy ze
zdumienia. Od półtora roku znamy raport min.
Millera, z którego wynika, że olbrzymi samolot po
zetknięciu z brzozą stracił skrzydło, wykonał
półbeczkę i spadając na miękki grunt, uśmiercił
96 osób. Tutaj motoszybowiec skosił słup latarni.
Zdjęcia pokazują uszkodzony, lecz
niepokawałkowany samolocik, z rozerwaną tylko
częścią kadłuba. Z kolejnego komunikatu
dowiadujemy się: „Za sterami siedział członek
Państwowej Komisji Badania Wypadków
Lotniczych". To właśnie eksperci tej komisji pisali
raport Millera. Oskarżyli pilotów, wypowiadali się
na temat brzozy i opisywali, jak samolot
wykonuje „półbeczkę". Życzę ekspertowi
szybkiego powrotu do zdrowia po to, by go
zapytać, czy nadal podtrzymuje tę wersję.
Odpowiedzi spodziewam się na piśmie, bo wg
niepotwierdzonych doniesień podczas wypadku
pilot odgryzł sobie język."
niezalezna.pl/34509-smolenska-basn-z-moralem