Gość: yyyy
IP: *.opera-mini.net
08.11.12, 14:02
wiadomosci.wp.pl/martykul.html?kat=1329&wid=15074703
" Do katastrofy rosyjskiego samolotu Tu-204
Aviastar-TU lecącego z Hurgady w Egipcie do
Moskwy doszło 22 marca 2010 roku podczas
podejścia maszyny do lądowania na lotnisku
Domodiedowo. Tu-204 tego dnia wykonywał lot
transportowy, na pokładzie było tylko ośmiu
członków załogi.
Jak pisze "Fakt", samolot rozbił się w nocy około
1000 metrów od pasa startowego lotniska
Domodiedowo w gęsto zalesionym terenie. Spadł na
brzozowy las. Mimo że maszyna skosiła ponad 100
metrów lasu i straciła skrzydła, jej kadłub nie
rozpadł się. Wszyscy członkowie załogi przeżyli, ale
czterech odniosło bardzo poważne obrażenia.
Dochodzenie w sprawie wypadku prowadził m.in.
moskiewski MAK. Ten sam, który badał katastrofę
polskiego Tu-154. Jak to możliwe, że jedno drzewo
- w przypadku samolotu z polską delegacją -
wywołało więcej szkód niż cały brzozowy las?
Zaważyć mogła prędkość - tu-204 leciał znacznie
szybciej niż Tu-154. "Paradoksalnie to właśnie
mogło uratować życie załogi. Siła nośna maszyny
była przez to znacznie większa. Maszyna skosiła
drzewa, a nie zatrzymała się na nich. W dodatku
uderzała w drzewa oboma skrzydłami, przez co nie
przekrzywiła się i nie uderzyła w ziemię bokiem" -
czytamy w "Fakcie".
Rosyjscy śledczy za przyczynę katastrofy uznali, tak
jak zrobili to w przypadku tu-154, błąd pilotów. W
marcu 2011 roku przedstawiono im zarzuty.
Kontrola wykazała również liczne uchybienia w
liniach lotniczych, do których należała maszyna."