Nie tylko nowak....

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.14, 16:29
Następny "kolekcjoner zegarków"...
wpolityce.pl/gospodarka/204247-prywatyzacja-po-polsku-zaklad-sprzedano-za-32-mln-zl-a-wartosc-samych-nieruchomosci-wyceniano-na-80-mln-zl
    • Gość: y nie tylko IP: *.gl.digi.pl 12.07.14, 18:30
      "...Patriotyzm w telekomunikacji

      W imię wspierania polskiego kapitału Kulczyk zarabia też ponad miliard złotych na sprzedaży akcji Polskiej Telefonii Cyfrowej Era GSM. Do przetargu startuje wspólnie z Elektrimem, dawną centralą handlu zagranicznego. Zdominowany przez SLD i PSL sejm stawia warunek – polski kapitał musi mieć co najmniej 51 proc. udziałów w spółce. Kulczyk kupuje akcje za 16 mln zł. W maju 1999 r. sprzedaje je za 825 mln zł – z przebiciem 5 tys. procent! Wspieranie „narodowych interesów” pomaga też Kulczykowi za rządu Jerzego Buzka. „Byłoby dziwne, gdyby narodowy operator nie miał polskiego kapitału” – tak biznesmen z Poznania uzasadnia swój udział w prywatyzacji Telekomunikacji Polskiej SA. Akcje TP SA. kupuje konsorcjum Kulczyk Holding i France Telecom.

      „Faktyczny szef” grozi procesem

      „Potężny sprzymierzeniec” za rządów PO objawiał się wiele razy, a ostatni raz w czerwcu tego roku, kiedy Kulczyk przejął 51 proc. akcji strategicznego koncernu chemicznego Ciech, kontrolowanego dotąd przez polski rząd. Tym samym sprzedano jedne z ostatnich sreber rodowych, jakie pozostawały w polskich rękach. Skarb państwa ma na prywatyzacji Ciechu osiągnąć przychód ponad 600 mln zł. Tymczasem roczny zysk koncernu, który właśnie wychodzi z dołka po kosztownej restrukturyzacji, wyniósł ponad 100 mln zł i w kolejnych latach powinno być znacznie lepiej.

      Gdy w poniedziałek kończyłem pisać ten tekst, portal Niezależna.pl poinformował, że Kulczyk grozi procesem Joannie Lichockiej za komentarz, kończący się słowami: „Za rządów PiS u Jan Kulczyk wyjechał z kraju. Rząd PO oddał mu faktyczną władzę”. Jak brzmiał tytuł tekstu, który tak zdenerwował postkomunistycznego oligarchę? „Faktyczny szef”."
    • Gość: y Re: Nie tylko nowak.... IP: *.gl.digi.pl 12.07.14, 18:39
      niezalezna.pl/56698-sytuacja-w-sektorze-chemicznym
      "..Na kilka dni przed wybuchem afery związanej z negocjacjami pomiędzy ministrem Sienkiewiczem a prezesem NBP Markiem Belką, opinię publiczną zelektryzowała inna wiadomość – rosyjski Akron przekroczył 20 proc. udziału w kapitale tarnowskich Azotów. Natomiast kilkanaście dni wcześniej – dokładnie 4 czerwca, w rocznicę budowania systemu polityczno-gospodarczego III RP – minister skarbu państwa sprzedał inną spółkę chemiczną – Ciech – na rzecz firm kontrolowanych przez Jana Kulczyka. Tak więc ekipa pana Tuska rozgrywa równolegle bardzo poważne interesy.

      Komuna i „liberałowie” w akcji
      Zacznę od spółki Ciech. W 2005 r. zastaliśmy w skarbie państwa kilka transakcji w toku prowadzonych przez SLD-owską ekipę. Zamierzano sprzedać cztery duże firmy chemiczne: tarnowskie Azoty, Kędzierzyn-Koźle, Organikę-Sarzynę i bydgoski Zachem. Wstrzymaliśmy sprzedaż Tarnowa i Kędzierzyna na rzecz niemieckiej firmy PCC – oferowana cena była za niska i uważaliśmy, że duże firmy przemysłowe powinny pozostać w polskich rękach. Natomiast doprowadziliśmy do sprzedaży Sarzyny i Zachemu na rzecz kontrolowanej przez skarb spółki Ciech.

      Powstała duża grupa chemiczna solidnie oparta na kilku segmentach produktów – sodzie, żywicach oraz TDI. Firmy, które weszły w skład Ciechu, zyskały szanse na rozwój – szczególnie bydgoski Zachem był wtedy w bardzo kiepskiej kondycji. Kilka lat władzy nomenklatury SLD zrobiło swoje, w 2005 r. prasa pisała o bliskiej jego upadłości, w spółce brakowało gotówki, pracownicy i związki domagali się sprzedaży Ciechowi, który de facto wówczas uratował Zachem.
      Po 2007 r. nowa ekipa rządzących wyrzuciła z Ciechu i Zachemu ludzi, którzy zaangażowali się w tworzenie polskiego silnego sektora chemicznego – do Zachemu przyszła nomenklatura Platformy z województwa kujawsko-pomorskiego.

      Ludzie, którzy nie mieli pojęcia o zarządzaniu, w pierwszej kolejności anulowali strategię rozwoju spółki, która przewidywała wybudowanie w Bydgoszczy instalacji do wytwarzania aminy (podstawowego surowca do produkcji TDI), po to aby uniezależnić się od kapryśnego dostawcy zagranicznego. W zamian nowy zarząd podpisał długotrwałe umowy dostawy aminy według formuł cenowych, które nie pozwalały na zyskowność produktu końcowego – TDI. Wyjaśniam, TDI to surowiec do syntezy pianek poliuretanowych, mających gigantyczny rynek zbytu w budownictwie, robotach montażowych, maszynka do zarabiania pieniędzy, ale nie dla spółki w rękach platformersów.

      Efekt – pierwsze dwa lata Zachemu w grupie Ciech to zyski, potem już tylko straty. Kurs Ciechu – spółki matki – odzwierciedlał te procesy. Na początku rządów Prawa i Sprawiedliwości oscylował wokół trzydziestu kilku złotych za akcję, przekroczył 100 i doszedł do 130 zł. Potem gwałtownie spadał. W Bydgoszczy zamknięto fabrykę TDI, a cały Ciech sprzedano Kulczykowi za 31 zł za akcję, razem ok. 600 mln zł. Po kilku latach zaniżonej wyceny spółkę sprzedano za przysłowiową czapkę gruszek. Transakcję prowadził wiceminister Tamborski, postać bardzo kontrowersyjna, który w nagrodę (!?) za sprzedaż Ciechu ma zostać prezesem warszawskiej giełdy. Gdy podczas komisji skarbu państwa pytaliśmy Tamborskiego o zarząd Ciechu i Zachemu, powiedział, że spółka nie miała szczęścia do zarządów. Niestety, nasz kraj też nie ma szczęścia do rządów..."
    • Gość: y dobrodzieje lewej nogi IP: *.gl.digi.pl 12.07.14, 19:02
      "...Odpowiedzialność rządu

      Skandaliczna decyzja rządu, który sprzedał Polskie Huty Stali wraz z koksowniami, bez wyceny należących do PHS koksowni, oraz z kopalniami węgla koksującego - jest kolejnym przykładem rabunkowej gospodarki, wyprzedaży majątku narodowego i jedynych w Europie najcenniejszych zasobów przyrodniczych, jakie stanowią olbrzymie złoża tzw. węgla koksującego. "Koksowa żyła złota", którą rząd polski chce podarować Grupie LNM jako dodatek do sprzedaży Polskich Hut Stali - jest kolejnym przykładem ignorancji decydentów rządowych działających na szkodę Polski. Jak można sprzedawać wraz z koksowniami i zasobami węgla koksującego najlepsze polskie przedsiębiorstwa przetwórcze (kopalnie i huty stali), rentowne, i to w okresie najlepszej koniunktury - światowej hossy na rynkach węgla, koksu i stali?
      Jak podały oficjalne czynniki rządowe, sprzedaż polskich hut stali nastąpiła za około 8 mld zł - to tyle, ile jest wart polski rynek stali w ciągu jednego roku. Skandal to mało. To przestępstwo! Z tej kwoty prawie 5 mld zł to koszty długów Polskich Hut Stali, które wykupi Grupa LNM, reszta to nakłady inwestycyjne tej grupy na przyszły rozwój - z pominięciem spraw kilku tysięcy pracowników PHS, których ten kontrakt w ogóle nie dotyczy.
      Rząd L. Millera po raz pierwszy w powojennej historii Polski sprzedał ogromny kompleks przemysłowy - nie licząc się w ogóle z zatrudnionymi tam pracownikami. Stworzono po raz pierwszy w Polsce precedens, który jest nie do przyjęcia. "Sprzedano huty wraz z ludźmi".
      Zwracając uwagę na cały ciąg zdarzeń z serii "pozbyć się wszystkiego, co się da sprzedać" - trzeba zatrzymać się jeszcze przy jednym fakcie. Rząd polski mógł ze sprzedaży Polskich Hut Stali otrzymać dużo większą kwotę, niż "wynegocjował" - właśnie z uwagi na należące do PHS koksownie i kopalnie węgla. Wydzielając na przykład Koksownię Zdzieszowice, Przyjaźń czy Koksownię Huty im. T. Sendzimira w Krakowie - można było je sprywatyzować odrębnie, z olbrzymim zyskiem, o czym wiedza specjaliści z branży w kraju i za granicą.
      Jak dużym - tego nie wiadomo, bo rynkowa wycena tych koksowni nie została przez rząd sporządzona i ich wartość nie jest znana. To kolejny skandal prywatyzacyjny. A krążące w parlamencie opinie "specjalistów rządowych", że za same huty moglibyśmy nie otrzymać ani grosza - są uwagami dyletantów...."
      riad.usk.pk.edu.pl/~rhk/odrodzenie/odrodzenie/odrodz5.html
      • Gość: y dobrodzieje lewej nogi IP: *.gl.digi.pl 12.07.14, 19:13
        "“...Polski budżet stracił 200 miliardów!
        Gazeta Finansowa: Czy wiemy za ile sprzedano sektor bankowy?
        Janusz Szewczak: Za całość, tj. ok. 80 proc. całego sektora bankowego – na podstawie ostrożnych szacunków – otrzymaliśmy za polskie banki ok. 25 miliardów złotych. Dzisiaj tyle kosztuje jeden bank. Mało tego, jeśli przyjrzeć się poszczególnym prywatyzacjom, można powiedzieć tak, że Skarb Państwa za jeden z większych polskich banków otrzymywał od 1,5 miliarda do 6 miliardów złotych. Czasami było to zaledwie kilkaset milionów złotych. Dzisiaj te same banki przynoszą rocznie zysk netto w wysokości od 0,5 miliarda do 1,5 miliarda złotych. Po trzech latach, jeśli ktoś kupiłby taki bank, to dzisiaj z samej dywidendy miałby zwrot zainwestowanego kapitału. Nigdzie na świecie tak się nie dzieje. Sprywatyzowane wówczas BPH i Pekao S.A., które sprzedano mniej więcej za 5–6 miliardów zł, mają obecnie aktywa rzędu 115 miliardów złotych.

        GF: Ile więc polski budżet stracił na prywatyzacji tego sektora?

        JS: Według ostrożnych szacunków straty mogą się wahać w granicach 150-200 miliardów złotych. W przypadku niektórych prywatyzacji nie dokonano pełnej ewidencji zarówno ruchomości, jak i nieruchomości, czyli sprzedawano bank, nie wiedząc, tak naprawdę, co posiada na stanie. A do niektórych prywatyzacji wręcz dopłacano oddłużając bank, przyznając pomoc BFG lub dokapitalizowując państwowymi obligacjami.

        GF: To jak naprawdę wyglądała prywatyzacja polskiego sektora bankowego?

        JS: Przeprowadzono ją w sposób pospieszny, prymitywny, szkodliwy i wysoce niefachowy w sensie opłacalności oraz bardzo kosztowny dla Skarbu Państwa i wszystkich Polaków. Bank przed sprzedażą najpierw oddłużano, potem dokapitalizowano i umarzano zaległości podatkowe w latach 1994–1998. W czasie, kiedy prywatyzowano banki, otrzymywały one ogromną pomoc z budżetu państwa, na zasadzie specjalnych pożyczek oprocentowanych na 1 proc. W tym samym czasie polski przedsiębiorca płacił za taki kredyt 40–60 proc. W ten sposób sprywatyzowano m.in.: PKO S.A., Bank Handlowy i BIG Bank Gdański, Polski Bank Rozwoju i Polski Bank Inwestycyjny. Były to kwoty rzędu miliardów złotych. Dziwne, że nikt nie chce podnieść w Polsce problemu, że wielkie polskie banki były zwalniane z podatku tuż przed prywatyzacją, o czym zwykły, uczciwy przedsiębiorca nie mógł nawet śnić.

        GF: A na czym polegała ostatnia prywatyzacja PKO BP?

        JS: Tu również było wiele nieprawidłowości. Prawie połowę tego banku sprzedano za 7 miliardów złotych. Zwykli obywatele zaciągnęli w bankach kredyty w kwocie ok. 15 miliardów złotych, po to, żeby kupić akcje tego banku, nie licząc oszczędności, które wyjęli z przysłowiowej skarpety. Potem się okazało, że jest 90-proc. redukcja. Świadomie wprowadzano to ograniczenie dla prywatnych inwestorów, żeby zagranicznemu inwestorowi sprzedać jak najwięcej walorów banku. Na jaw wyszło również, że nie podniesiono znacząco ceny emisyjnej za akcję, pomimo dużego zainteresowania. Zadecydował o tym ówczesny premier Marek Belka.

        GF: Jak Pan sądzi, kto niebawem stanie, a przynajmniej powinien stanąć, przed komisją ds. banków?

        JS: Najważniejsi, których powinno się rozliczyć i muszą stanąć przed komisją, to: Balcerowicz, Kornasiewicz, Gronkiewicz-Waltz, Kostrzewa, Bogusław Kott, Wojciech Kwaśniak, Marek Belka, Stypułkowski, Wiśniewska, Jan Krzysztof Bielecki – czyli ludzie kojarzeni jednoznacznie ze środowiskami politycznymi. SLD i układ pałacowy Kwaśniewskiego. Komisja powinna się zająć tzw. aferą sprzętową, a dotyczącą wykupienia przez panią Gronkiewicz-Waltz jako prezesa NBP długów prywatnego banku BIG Banku Gdańskiego w latach 1997–1998.

        GF: Oczywiście wyżej wymienieni nie robili tych prywatyzacji za darmo?

        JS: Wszyscy, których wymieniłem albo są albo byli w różnych państwowych urzędach, zarządach lub zajmowali eksponowane stanowiska w prywatnych już bankach, których prywatyzacjach często uczestniczyli. Warto podkreślić ich wynagrodzenia. Najlepszym przykładem jest Bank Millenium, z rekordzistą jeśli chodzi o zarobki – bliskim znajomym Aleksandra Kwaśniewskiego – Bogusławem Kottem. Bank ten, przez wiele lat był przechowalnią dla wielu decydentów, przyjaciół eksprezydenta i układu związanego z pałacem prezydenckim. Dochody miesięczne na poziomie 100–300 tys. zł, czyli w skali roku blisko 3 mln, były dość powszechne, gdy chodzi o prezesów banków..."
        www.eprudnik.pl/tak-sie-prywatyzowaly-polskie-banki-wywiad-z-januszem-szewczakiem/
        • Gość: y dobrodzieje lewej nogi IP: *.gl.digi.pl 12.07.14, 19:20
          "...Na ławie oskarżonych zasiądzie 18 osób, m.in. Aleksandra Jakubowska, była posłanka SLD (zarzut: przyjęcie ponad pół miliona złotych łapówki), jej mąż Maciej (zarzut: wzięcie i "wypranie” 481 tys. zł), były poseł i baron opolskiej lewicy Jerzy Szteliga (zarzut: przyjęcie 90 tys. zł), Stanisława Ch., była szefowa opolskiego PZU, Henryk Sz., były prezes Elektrowni Opole (zarzut: przyjęcie 550 tys. zł), a także kilkanaście osób, z pomocą których, zdaniem prokuratury, legalizowano łapówki przy ubezpieczaniu Elektrowni Opole....
          A na czym według prokuratury polegał szwindel? Elektrownia co roku na ubezpieczenie swojego majątku płaciła składkę przekraczającą 10 mln zł. Najpierw zakład ubezpieczało nieduże towarzystwo Heros, którego szefową była Stanisława Ch. Pośrednikami w tej transakcji byli Anna i Antoni D., brokerzy z opolskiej spółki Pegaz. Inkasowali prowizję w wysokości 23 proc. od całości składki. W 2001 roku był to milion złotych, rok później już 1,8 mln zł. Połową tej kwoty brokerzy musieli się dzielić. Pieniądze przelewali na konta, które wskazał Leszek W., członek zarządu elektrowni. W 2002 roku prezesem elektrowni został Henryk Sz. Zdaniem prokuratury, to on decydował o wysokości prowizji i jej podziale. W lipcu 2002 roku 90 tys. zł trafiło do lewicowego stowarzyszenia "Dla Przyszłości”. Pieniędzy - według oskarżenia - zażądali posłowie Jerzy Szteliga i Aleksandra Jakubowska. Szteliga nie przyznaje się do winy i twierdzi, że była to dobrowolna darowizna. Zdaniem prokuratury chciał tych pieniędzy, by wykorzystać je na cele związane z działalnością stowarzyszenia.

          Dzięki wsparciu Aleksandry Jakubowskiej Stanisława Ch., gdy odeszła z Herosa, została dyrektorem opolskiego oddziału PZU. W ślad za nią do PZU przeszła polisa ubezpieczeniowa elektrowni. Zmienił się broker, którym została wrocławska kancelaria Jargo. Przez cztery lata miała inkasować 15 proc. prowizji od składki płaconej przez elektrownię - łącznie 6,4 mln zł. Właścicielom kancelarii zostawało jednak tylko 30 proc. tej sumy.

          Połowa prowizji pozostawała do dyspozycji prezesa elektrowni Henryka Sz. i członka zarządu firmy Leszka W., którzy rozdzielali ją między stowarzyszenia i kluby piłkarskie. Część pieniędzy - według prokuratury - miała też trafić do kieszeni prezesa. Pozostałe 20 proc. trafiało do Aleksandry Jakubowskiej i jej męża oraz Stanisławy Ch. W ciągu dwóch lat mieli zainkasować blisko pół miliona zł. Z kancelarii Jargo łapówki wyprowadzano dzięki fikcyjnym umowom-zleceniom. Prokuratura uznała, że było to pranie brudnych pieniędzy... "
          www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090305/POWIAT01/949460126
          • Gość: fac Re: dobrodzieje lewej nogi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.14, 19:32
            Jak już musiałeś to mogłeś to wszystko zlinkować i zredagować w jednym poście.
            Te dwa ćwoki i tak nie przeczytają bo tekst przekracza 2 linijki.
            • Gość: y Re: dobrodzieje lewej nogi IP: *.gl.digi.pl 12.07.14, 21:16
              "Śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej nie jest potrzebne. Kto chce znać słuszne wyjaśnienie, ten i tak od pierwszej minuty wie, jaka była przyczyna katastrofy. Kto chciałby poznać jakieś inne, szkodzi rządowi, dla którego nie ma alternatywy oraz pojednaniu z Rosją, dla którego też nie ma alternatywy, więc trzeba mu zamknąć gębę, opluć, wykpić i zdyskredytować robiąc jako wariata, a nie dawać do ręki argumenty.
              Pan prezydent Komorowski, jeden z tych, którzy od pierwszej chwili wiedzą, orzekł wszak autorytatywnie - samolot spadł, bo próbował lądować. Gdyby nie próbował lądować, to by nie spadł, więc "prawda jest najboleśniej prosta". Mówiąc Barańczakiem: "Taka jest prawda (najboleśniejsza), nieprawda, i innej prawdy nie ma".
              Szkoda czasu tracić na udowadnianie, że prawda o Bronisławie Komorowskim jest również "najboleśniej prosta". Jest on po prostu... Gryzę się w język przez szacunek dla urzędu, i szukam pokrętnych peryfraz tam, gdzie słowo proste narzuca się w sposób oczywisty. Jest on po prostu, tak to ujmijmy, umysłowością nader mierną, dalece nie spełniającą wymogów nie tylko urzędu prezydenckiego, ale także wcześniej przez niego sprawowanych - marszałka Sejmu czy nawet wiceministra Obrony Narodowej; kariera, jaką człowiek o takich horyzontach zrobił w III RP, sama w sobie pokazuje "najboleśniejszą prawdę" o państwie, w którym żyjemy.....Inna sprawa, że gdyby był to lot cywilny, to w takim razie pilot, podejmujący decyzję o lądowaniu, musiałby mieć pełną wiedzę, gdzie jest, na jakiej ścieżce etc. - i tę wiedzę zobowiązana mu była dać, zgodnie z obowiązującymi, wyśrubowanymi normami lotnictwa cywilnego, wieża kontrolna. Ale, jak wiemy, zapisów z wieży nie ma, bo "się taśma zacięła", zeznania kontrolerów się po paru miesiącach oficjalnie zmieniły, kto oprócz nich był na wieży, i z kim konsultowali decyzje telefonicznie, też nie wiadomo i nie będzie wiadomo, a na dodatek wciąż niemożliwe do otrzymania okazują się podstawowe informacje na temat lotniska, nawet takie, jak książka obowiązujących na nim procedur, nie poprawiane po fakcie zapisy meteorologiczne czy plan układu radiolatarni....Skoro wszystko jest tak "najboleśniej proste", to po co tyle ściemniania? Zapewne, gdyby pilot nie próbował wylądować, to by się nie rozbił, tak jak, można rzecz z tą samą kategorycznością, nie byłoby pogromów i ostatecznie holocaustu, gdyby Żydzi nie rozleźli się byli z Bliskiego Wschodu po całej Europie. Istota problemu jednak w tym, że pilot, próbował lądować w przekonaniu, że jest w osi pasa i innym zupełnie miejscu, niż był w rzeczywistości, najprawdopodobniej upewniany co do tego namiarami nieprawidłowo ustawionej radiolatarni i co najmniej nie wyprowadzany z błędu przez kontrolera, który, teoretycznie, śledził jego pozycję na radarach (tych, co to się im taśma zacięła) i który, teoretycznie, mając w tej kwestii głos rozstrzygający, dał mu zgodę na to lądowanie....Mieć w tej sytuacji pretensje do pilota, że "uległ presji" (choć, jak przyznał pan Klich, dowodów na istnienie jakiejkolwiek opresji wciąż nie ma) i schodził jak po sznurku na katyńskie sosny, to jak mieć pretensje do kierowcy ze starego sowieckiego kawału o zawaleniu się oddanego na rocznicę oktiabrskiej rewolucji wiaduktu: "widzi, durak, przed sobą most, i jedzie!".
              To wszystko oczywiście zbyt skomplikowane dla umysłu pana prezydenta i jego zwolenników. Nie byłoby katastrofy, gdyby nie lądował. Nie lądowałby, gdyby nie wystartował. Nie wystartowałby, gdyby Kaczyński nie pchał się do Katynia, chociaż mu przecież jasno dawano do zrozumienia, że ani Tusk, ani Putin go tam nie potrzebują. I wyjaśnienie katastrofy staje się równie oczywiste, jak robienie bigosu....Oczywiście, rzecz głupią można powiedzieć głupio, a można jeszcze głupiej. Można też powiedzieć ją w sposób obnażający nie tylko głupotę mówiącego, ale też jego nikczemność i zacietrzewienie. Słowa prezydenta Komorowskiego były słowami stosunkowo wyważonymi, ale stanowiły swoistą emanację udeckiego środowiska, które uczynił on swoim intelektualnym zapleczem. Środowiska, które ma także pomniejszych heroldów, zupełnie nie próbujących, czy z racji swych możliwości umysłowych niezdolnych ukryć, jacy naprawdę są.
              Wydaje mi się, że modelowym wręcz przykładem mentalności tego środowiska jest wypowiedź Haliny Flis-Kuczyńskiej zamieszczona przez "Gazetę Wyborczą": "Pora skończyć z żałobą, wieńcami, pochodami i wołaniem o uczczenie. Dobrze by było, gdyby zostało jasno powiedziane, jak to pycha prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego drażliwość na punkcie swojego znaczenia doprowadziły do sytuacji, w której nie śmiał mu się sprzeciwić pilot samolotu i bał się zabronić lądowania rosyjski operator na lotnisku. Ta katastrofa była zawiniona przez klimat wytworzony przez nieżyjącego prezydenta i... nie można dać się w nieskończoność terroryzować bratu zmarłego."......Ślady zaorane, taśmy "się zacięły", oryginałów rejestratorów nie ma, a na kopiach zapis "zaszumiony", wrak i inne dowody zniszczone, zeznania oficjalnie podmienione... Teraz się mogą Polaczki błąkać w katyńskiej mgle do wiadomego skonania, tym bardziej, że w tę mgłę, w której po omacku szukają odpowiedzi, wpuszczono jeszcze mrowie krzykliwych durniów i zwykłych łajdaków, chorych z nienawiści do tych, których nazywają "prawdziwymi Polakami" - w głębokim przekonaniu, że to obelga."
              fakty.interia.pl/felietony/ziemkiewicz/news-w-katynskiej-mgle,nId,892829
              • Gość: Y Re: dobrodzieje lewej nogi IP: *.zabrze.vectranet.pl 12.07.14, 21:48
                forum.gazeta.pl/forum/w,120,138961681,,Adminie_zrob_cos_z_tym_spamerem.html?v=2
              • Gość: Y Dobrodzieje lewej nogi IP: *.gl.digi.pl 13.07.14, 19:22
                "Stefan Michnik, Józef Światło, Julia Brystygierowa, Anatol Fejgin, Jacek Różański, Józef Cyrankiewicz, Adam Humer, Helena Wolińska, Zygmunt Bauman, Mieczysław Moczar, Czesław Kiszczak
                Z listy oprawców: Igor Andrejew, Julia Brystygierowa, Kazimierz Drohomirecki
                Skazywali na śmierć, oskarżali, torturowali, zabijali żołnierzy wyklętych, przeciwników nowego ustroju, niewinnych ludzi. Po swoich ofiarach zacierali wszelkie ślady i pamięć. Żyli wygodnie, bez materialnych trosk. Niektórzy wciąż żyją i z przywilejów zdobytych w nikczemny sposób korzystają do dziś, pobierając wysokie, resortowe emerytury.

                Stefan Michnik, Józef Światło, Julia Brystygierowa, Anatol Fejgin, Jacek Różański, Józef Cyrankiewicz, Adam Humer, Helena Wolińska, Zygmunt Bauman, Mieczysław Moczar, Czesław Kiszczak - to tylko niektóre ze 118 postaci opisanych przez Tadeusza Płużańskiego w książce "Lista oprawców" (Wydawnictwo Fronda, 2014).
                "Staliniści nie zostali pociągnięci do odpowiedzialności ani na fali tak zwanej gomułkowskiej odwilży, w gruncie rzeczy będącej rozliczeniem fasadowym, propagandowym, ani we współczesnej Polsce. Dawne komunistyczne układy, ludzie tamtego systemu i struktury, funkcjonują dalej, mając często przemożny wpływ na życie publiczne" - pisze we wstępie do książki jej autor.
                Przedstawiamy trzy sylwetki z listy oprawców.
                Igor AndrejewUrodzony w 1915 r. w Wilnie, sędzia, który podtrzymał wyrok śmierci na gen. Augusta Emila Fieldorfa "Nila",twórca Kodeksu karnego PRL, wykładowca akademicki.
                Pochodził z wileńskiej spolszczonej rodziny rosyjskiej. Był wnukiem adwokata Bazylego Andrejewa i synem znanego w latach międzywojennych wileńskiego adwokata Pawła Andrejewa. Ojca Sowieci aresztowali zaraz po zajęciu Wilna w 1939 roku; zmarł w 1942 roku na Syberii. Był to odwet za to, że w 1927 roku bronił przed sądem zabójcy sowieckiego dyplomaty, syna białogwardyjskiego działacza.
                Igor Andrejew ukończył Gimnazjum im. Joachima Lelewela w Wilnie. Był absolwentem Wydziału Prawa i Nauk Społecznych Uniwersytetu im. Stefana Batorego w Wilnie. Przed wojną pracował jako asystent na Wydziale Prawa USB i aplikant sądowy.
                Po wojnie, w 1947 roku, został przymusowo przesiedlony z Wilna do Warszawy, gdzie aplikował w Sądzie Apelacyjnym, ale szybko zaczął orzekać w Sądzie Najwyższym. W 1950 roku obronił doktorat na Uniwersytecie Warszawskim (tytuł rozprawy: "Istota czynu w rozwoju nauki burżuazyjnej"). Dwa lata wcześniej został dyrektorem Centralnej Szkoły Prawniczej im. T. Duracza w Warszawie.
                W 1990 roku tak tłumaczył konieczność powstania takiej szkoły: "Tandeta tej edukacji [stalinowscy sędziowie i prokuratorzy kończyli przyspieszone kursy prawnicze] przekroczyła jednak wszelką miarę i (...) aby ratować sytuację(...) jesienią 1948 r. utworzono w Warszawie Centralną Szkołę Prawniczą im. Teodora Duracza, z dwuletnim cyklem nauczania".
                "Duraczówka" miała być kontynuacją średnich szkół prawniczych, a naukę w niej określano mianem studiów, choć ze zdobywaniem prawdziwego wykształcenia nie miało to nic wspólnego. Andrejew jednak z dumą stwierdzał: "CSP jest pierwszą w Polsce wyższą uczelnią prawniczą, w której wszystkie przedmioty są wykładane zgodnie z założeniamimarksizmu-leninizmu". Dyrektorem CSP był do 1953 roku.
                W 1950 roku został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi.
                Był jednym z sędziów, którzy w 1952 roku zatwierdzili wyrok śmierci na gen. Augusta Fieldorfa "Nila". Rozprawa Sądu Najwyższego odbywała się w trybie tajnym, bez udziału oskarżonego, na podstawie dokumentów rozprawy niższej instancji. Andrejew, podobnie jak pozostali dwaj sędziowie, nie podważył zebranych w ubeckim śledztwie rzekomych dowodów winy generała. Na posiedzeniu 20 października 1952 roku, razem z Emilem Merzem i Gustawem Auscalerem, podtrzymał karę śmierci wobec gen. Fieldorfa. Następnie, 12 grudnia 1952 roku, w tym samym składzie negatywnie zaopiniował prośbę o ułaskawienie.
                Kariera Andrejewa rozwinęła się. Był współautorem najważniejszego w okresie stalinizacji Polski podręcznika "Prawo karne Polski Ludowej "(1954). Od 1964 roku był profesorem nauk prawnych, wykładowcą i pracownikiem naukowym Uniwersytetu Warszawskiego i Instytutu Nauk Prawnych PAN, a potem dyrektorem tegoż instytutu.
                Był autorem kilkudziesięciu prac naukowych dotyczących pojęcia przestępstwa, jego ustawowych znamion oraz prac z dziedziny prawa porównawczego. Zajmował się m.in. pojęciem przestępstwa w różnych krajach, np. w Afryce i państwach bloku socjalistycznego. Napisał książkę o ocenach prawnych karcenia dzieci i związanych z tym problemach.
                W końcu Igor Andrejew był współautorem Kodeksu karnego z 1969 roku (obowiązywał do 1997 roku). Był organizatorem studiów zaocznych prawa na Uniwersytecie Warszawskim, wieloletnim prodziekanem Wydziału Prawa, a także przewodniczącym sekcji polskiej Międzynarodowego Stowarzyszenia Prawa Karnego, gdzie pisywał artykuły m.in. o etyce w wymiarze sprawiedliwości. Został honorowym wiceprezydentem tego stowarzyszenia.
                Wykładał w Berlinie, Brukseli, Caracas, Frankfurcie nad Menem, Freiburgu, Hanoi, Kolonii, Londynie, Mediolanie, Moskwie, Nowym Jorku, Paryżu, Pradze, Rotterdamie, Rzymie, Tbilisi, Tybindze. W 1980 roku poparł "Solidarność".
                Przez lata jego rola w zbrodni sądowej na gen. Fieldorfie nie była szerzej znana. Jeszcze w 1988 roku Uniwersytet Warszawski, dla uczczenia pracy naukowej Andrejewa, opublikował XVI tom "Studia Iuridica".
                Rok później, kiedy wyszedł na jaw udział Andrejewa w sprawie Fieldorfa, wykładowcy i studenci przeżyli szok. Andrejewa wykluczono z Rady Naukowej Instytutu Prawa Karnego, a wkrótce potem z Międzynarodowego Stowarzyszenia Prawa Karnego. Mimo to aż do śmierci Andrejewa w 1995 roku jego podręczniki figurowały w spisie lektur Wydziału Prawa UW. Do uczniów Andrejewa należeli m.in. Lech Falandysz i Lech Gardocki. Przez ostatnie lata życia był sparaliżowany. Pochowano go na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach...."
                naszeblogi.pl/48152-z-listy-oprawcowstefan-michnik-jozef-swiatlo-etc
                • Gość: ... Re: Dobrodzieje lewej nogi IP: *.zabrze.vectranet.pl 13.07.14, 21:04
                  Człowieku nie wysilaj się tak bardzo, tych epistoł nikt nie czyta, nic nowego ani nic ciekawego z tego się nie dowiadujemy.
                  Weź sobie na luz i idź lepiej na piwo albo na spacer !!!

                • Gość: fac Re: Dobrodzieje lewej nogi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.14, 21:12
                  Tak jak pisałem wyżej.
                  Ani złodziejski ćwok z TG ani tym bardziej vectra pod wszelkimi możliwymi nickami i "bezloginami" nie przetrawią więcej niż dwóch linijek zdań złożonych. To zdecydowanie ponad ich możliwości intelektualne.
                  Pisz krótko ,wal po mordach ,punktuj złodziejskie szumowiny.
                  Ale krótko i zwięźle.
                  • Gość: ... Re: Dobrodzieje lewej nogi IP: *.zabrze.vectranet.pl 14.07.14, 15:58
                    Podżeganie do przemocy oraz mowa nienawiści - karalne !!!
                    • Gość: y Skad fortuny III RP IP: *.gl.digi.pl 18.07.14, 07:57
                      "Napady, strzelaniny, przemyt biżuterii, handel walutą, sutenerstwo – tak w PRL rodziły się fortuny polskich biznesmenów, brylujących później w świecie polityki i mediów. A wszystko pod pełną kontrolą komunistycznej bezpieki....."
                      niezalezna.pl/57428-oligarchowie-bez-biografii-ujawnienie-prawdy-o-nich-byloby-koncem-iii-rp
                      • Gość: y Re: Skad fortuny III RP IP: *.zabrze.vectranet.pl 18.07.14, 22:04
                        napisz o tym polskim sukienkowym z Watykanu za kadencji JP II i o tych 2 mln Euro
                        • Gość: y Amber...panstwo PO IP: *.gl.digi.pl 23.08.14, 08:20
                          "..Minęło 2 lata od upadłości spółki Amber Gold, a winnych ciągle nie ma.
                          1. W poprzedni tygodniu minęło 2 lata od ogłoszenia upadłości spółki Amber Gold, syndykowi masy upadłościowej udało się ustalić, że pokrzywdzonych wierzycieli spółki jest aż 18 tysięcy, a ich straty wynoszą astronomiczną kwotę 851 mln zł.
                          Wprawdzie prezes spółki Marcin P. i jego małżonka ciągle siedzą w areszcie śledczym (obojgu już postawiono ponad 40 zarzutów), a łódzka prokuratura co kilka miesięcy występuje do sądu o kolejne przedłużenia okresu zatrzymania ale poza tą dwójką nikomu więcej, nie przedstawiono żadnych zarzutów.
                          Czyżby za największą aferę finansową ostatnich kilku lat, w której zostało poszkodowanych kilkanaście tysięcy często niezamożnych ludzi, których wysokie oprocentowanie skusiło do ulokowania w tej piramidzie finansowej oszczędności swojego życia, naprawdę odpowiadało tylko tych dwoje oskarżonych?
                          Przypomnijmy tylko, że oprócz działań prokuratury wobec wspomnianej dwójki oskarżonych i postępowania syndyka masy upadłościowej Amber Gold, cisza jak makiem zasiał nad odpowiedzialnością instytucji państwa za swoiste „przyzwolenie” na działalność tej piramidy finansowej.....Tylko istnieniem jakiejś „ nadzwyczajnej ochrony” nad Marcinem P. i jego interesami, można tłumaczyć także fakt, że gdańska prokuratura mimo doniesienia Komisji Nadzoru Finansowego w 2009 roku, umorzyła postępowanie wobec Amber Gold, a po odwołaniu się do sądu przez KNF i uchyleniu tego umorzenia, zajęła się ponowie sprawą dopiero po upływie ponad 2 lat.
                          4. Rządzący Polską od blisko 7 lat więc już ustalili, że z wielu instytucji państwowych, które powinny czuwać nad polskim systemem finansowym i bezpiecznym oszczędzaniem przez Polaków, tylko 2 osoby z gdańskiego urzędu skarbowego, dopuściły się zaniedbań i w związku z tym poszkodowanych zostało prawie 18 tysięcy ludzi na kwotę blisko 851 mln zł.
                          Poszkodowani są więc sami sobie winni, iż powierzyli takie kwoty oszustom i teraz muszą się uzbroić w cierpliwość i poczekać na działania syndyka masy upadłościowej, który być może coś dla nich odzyska (do tej pory udało mu się sprzedać majątek spółki na kwotę 32 mln zł ale w pierwszej kolejności będą zaspakajane koszty samego syndyka, roszczenia pracowników spółki, urzędu skarbowego i ZUS-u, a dopiero później roszczenia pozostałych wierzycieli).......Donald Tusk do tych 18 tysięcy poszkodowanych i całego społeczeństwa, mówi po raz kolejny swą słynną już frazę -Polacy nic się nie stało."
                          naszeblogi.pl/48989-minelo-2-lata-od-upadlosci-spolki-amber-gold-winnych
    • Gość: fac Re: Nie tylko nowak.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.14, 16:31
      www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz%2Fwprost-ujawnia-szczegoly-rozmowy-wojtunika-z-bienkowska
      Wypływają następne męty.
      • Gość: fac Re: Nie tylko nowak.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.14, 16:35
        gmyz.dorzeczy.pl/id,3695/CBA-na-tropie-Burego.html
        Jeden odłam mafii szantażuje drugi aby go zmusić do współpracy...
        • Gość: y Re: Nie tylko nowak.... IP: *.zabrze.vectranet.pl 18.07.14, 00:00
          natemat.pl/110267,cba-znalazlo-sztabke-zlota-u-znanego-biskupa-sztabke-zlota-agenci-szukali-jej-w-zwiazku-ze-sledztwem-korupcyjnym
          • Gość: fac/pac Re: Nie tylko nowak.... IP: *.zabrze.vectranet.pl 04.08.14, 21:31
            "Zeszły rok(2012) Grzegorz Bierecki może chyba zaliczyć do udanych. Prawie milion złotych wpadło mu ze spółki Arenda (kiedyś zarządzała wynajmowanymi SKOK-om nieruchomościami). Ponad 3,5 mln zł udało się dorobić w zarządach i radach nadzorczych 12 podmiotów związanych ze SKOK-ami (TUW SKOK, TUnŻ SKOK, Asekuracja, TFI SKOK, Towarzystwo Finansowe, Towarzystwo Zarządzające SKOK, Ecard, Apella, WCCU, SKOK Holding, Stefczyk Finanse, Stefczyk Nieruchomości).

            W dziale "należności z tytułu stosunku pracy" Grzegorz Bierecki zaraportował 3,05 mln zł dochodu. Dzięki pracy wykonywanej za granicą miał zaś 1,16 mln zł dochodów. Senator zarobił więc w zeszłym roku ponad 8,5 mln zł - prawie dwa razy więcej niż najlepiej wynagradzany finansista w Polsce, czyli Luigi Lovaglio, prezes Banku Pekao (o aktywach blisko dziesięciokrotnie większych niż SKOK-i i w dobrej sytuacji finansowej)."...

            ch*d* i skoków kupa.
            • Gość: dd Re: Nie tylko nowak.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.14, 22:34
              Łot de fak?

              Nowak złodziej a ten tutaj zarządza i co z tego?
              • Gość: alik Re: Nie tylko nowak.... IP: *.zabrze.vectranet.pl 07.08.14, 18:32
                00036hont1qn2aak-c302.jpg
                • Gość: y posilaja sie i pija IP: *.gl.digi.pl 18.08.14, 15:07
                  "..Gazeta informuje, że spośród wszystkich restauracji w jakich jadali działacze PO wyróżnia się jedna - Wioska Rybacka w Katowicach. Wystawiła partii rachunek opiewający na 106 tys. zł. W ofercie restauracji jest m.in. rekin, krewetki, sandacz i małże. Politycy platformy - jak widać - lubią dobrze zjeść. W 2013 roku w restauracjach zapłacili łącznie 410 tys. zł. Pamiętamy zamówienia resortu Bartosza Arłukowicza, czy chociażby wykwintną kolację Radosława Sikorskiego, za którą zapłaciliśmy ponad 1300 zł. A tak stołowali się politycy PO w restauracji Sowa i Przyjaciele.

                  - W śląskiej restauracji zamawiana była obsługa cateringowa dwóch konwencji partyjnych – tłumaczy gazecie skarbnik PO, Łukasz Pawełek.

                  Okazuje się, że „co czwarta wydana w knajpach złotówka poszła na uczty organizowane tuż przed świętami” – czytamy na fakt.pl.

                  Gdzie i za ile jedli działacze PO:

                  Wioska Rybacka w Katowicach 106 tys. zł;
                  Hawełka w Krakowie 26,9 tys. zł;
                  Karczma pod Wielką Solą w Wieliczce 25 tys. zł;
                  Bankiet w Łodzi, catering 23,7 tys. zł;
                  Gastropol w Poznaniu, catering 20,1 tys. zł;
                  Restauracja Kuźnia Smaku w Warszawie 19,9 tys. zł;
                  Jurek katering w Mogilanach 18,9 tys. zł;
                  Honoratka w Warszawie 14,3 tys. zł;
                  Hawełka w Warszawie 9,1 tys. zł;
                  Nowa Łania w Chorzowie 8,2 tys. zł;
                  Różowy Kontrabas w Kielcach 5,2 tys. zł;
                  Malta Cafe w Olsztynie 4,2 tys. zł."
                  niezalezna.pl/58445-gdzie-i-za-ile-jedli-politycy-po-na-posilki-w-restauracjach-w-2013-r-wydano-majatek
                  • Gość: y y Re: posilaja sie i pija IP: *.zabrze.vectranet.pl 18.08.14, 15:32
                    do 1,8 mln prezesapana jeszcze duuużo brakuje.Nie wspomnę o tych pożycznych 3 stówach.
                  • Gość: hm Re: posilaja sie i pija IP: *.zabrze.vectranet.pl 18.08.14, 16:39
                    Jak PiS ma swoje spędy, to cały dzień siedzą o suchym pysku, a może kanapeczki przywożą z sobą w reklamówkach ?
                    • Gość: Y absurdalna III RP IP: *.gl.digi.pl 19.08.14, 11:05
                      naszeblogi.pl/48928-polska-kraj-absurdow
                      "...Szewczak podaje też tragiczne kontrasty w tych absurdach bezprawia: „Sąd uniewinnił większość założycieli gangu pruszkowskiego, ale władz wkroczyła nocną porą do samotnej matki wychowującej dwoje dzieci, by ją zatrzymać na polecenie urzędu skarbowego i sądu za niezapłacenie 2 tysięcy złotych z tytułu błędnej faktury ( str.143) i dodaje „PO-landyzacja prawa zaczyna się przeradzać w legislacyjne bezprawie, a egzekucja prawa w prymitywny zamordyzm w stosunku do szaraczków”. Natomiast grube ryby jak marszałek województwa podkarpackiego jest oczyszczony z siedmiu zarzutów korupcyjnych, a sąd apelacyjny uniewinnia posłankę PO Beatę Sawicką od zarzutu korupcji, mimo że cała Polska widziała i słyszała jak ta przyjęła wysoką łapówkę. I tu Autor konkluduje: „To już prawdziwy dramat polskiego wymiaru sprawiedliwości – Himalaje kompromitacji. Polska gnije.” ( str.143)
                      Właściwie nie wiadomo jak dalej kontynuować opis absurdów III RP, bo jest ich mnóstwo i różnych dziedzin dotyczą, a Szewczak wymienia je na wszystkich stronach swej książki. W państwie o wielkim współczynniku bezprawia rząd PO chce poprawić życie złodziejom, o czym świadczy projekt zmiany kwalifikacji drobnej kradzieży ( do tysiąca złotych, przedtem pułap wynosił tylko 250 zł!) z przestępstwa na wykroczenie! Absurd czy może świadome przyzwolenie na jeszcze większe złodziejstwo...- komentuje Szewczak – skoro kradną miliony, giną miliardy, to po co pochylać się nad kilkuset złotową krzywdą ludzi najbiedniejszych? ( str.38) Jednocześnie władza w ramach oszczędności ( widać państwo bankrutuje ) ma plany likwidacji kilkuset komisariatów, części sądów okręgowych, prokuratur w terenie oraz blisko 1500 szkół.
                      Bezkarność aferzystów popycha ich do recydywy ( tu Autor podaje przykład Bagsika) lub do wyzywającej fanfaronady, np. A. Gąsiorowski – poszukiwany listem gończym – wystąpił ze... skargą do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka! I czytamy dalej:
                      „Absurdalne prawo, wymiar sprawiedliwości tylko dla zamożnych i ustosunkowanych, „rozgrzani sędziowie”, spolegliwi prokuratorzy, troska o celebrytów i pogarda dla maluczkich to przecież nasza codzienność. Bankierzy, prezesi, politycy, gangsterzy, łapówkarze, oszuści, malwersanci nie muszą się obawiać.(...) a w sprawach o korupcję, aż 90% wyroków zawieszono.” ( str.39). O systemie służby zdrowia ( a raczej o systemie destrukcji zdrowia jak pisze Szewczak ) jest dłuższy rozdział ( str.107-118), który polecam szczególnej uwadze. Tu wspomnę jedynie zgon chorego w Niepołomicach,do którego wysłano karetkę aż z Nowej Huty zamiast z pogotowia położonego 250 metrów od jego domu! „Słowa pełne nienawiści i gróźb, wyzwisk to dziś dzień powszedni parlamentarzystów, uważających się za elitę IIIRP. Poseł PO Stefan Niesiołowski jest tu niedościgłym wzorem. Nie tylko ten medyczny przypadek pokazuje nam dobitnie jakość państwa, jak i klasę elit. Całkowity upadek moralny, pogarda dla wszystkiego co tradycyjne, narodowe, patriotyczne. ( ...) O jakości polskiego państwa świadczy nie tylko fakt, że nie potrafiono dopilnować, by w trumnach spod Smoleńska leżały właściwe osoby, ale również drobny, choć wiele mówiący fakt, że w sprawie policjanta sadysty, który brutalnie skopał uczestnika obchodów Święta Niepodległości, prokuratura zamiast oskarżać, zaapelowała o nieukaranie, gdyż działał w silnym zdenerwowaniu (!), a jego czyn ponoć miał niską szkodliwość społeczną. ( str.147/8)..."
                      • Gość: e Re: absurdalna III RP IP: *.zabrze.vectranet.pl 23.08.14, 12:28
                        SKOKi,Szewczak,Bierecki i wszystko jasne.
                        ch.d.i skoków kupa.
                        • Gość: fac Re: absurdalna III RP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.14, 19:19
                          Nowak,następny człowiek "honoru", kłamliwy tchórz,drobny menelek.

                          Jak cała banda z po.
Pełna wersja