Gość: gość
IP: *.dynamic.chello.pl
31.07.14, 20:44
Rzadko zdarza mi się korzystać z komunikacji publicznej, ale dzisiaj stojąc na naszym dworcu miałam ochotę podejść i któregoś z kierowców palnąć. Ulewa - mało powiedziane, zresztą każdy kto dziś między 15.30 a 16.00 czekał na autobus to wie jakie było urwanie chmury. I żeby tak kierowcy podjechali na przystanek, to nie.. siedzą na poboczu w autobusie i czekają... na pól minuty przed odjazdem ruszają. Ludzie stoją pod wiatami, deszcz sieka bo wiało, matki z małymi dziećmi, wózkami mokną. Nowe autobusy co podjeżdżają to nie pod nasza główną wiatę.. gdzie tam..stają na poboczu za budynkiem ZPEC, ludzie wysiadają, bez parasoli i.. maraton szybko pod najbliższa wiatę oddaloną całkiem sporo, czasem z wózkiem, z dzieckiem. Nie wiem, czy kierowcy mają jakieś wytyczne, zakazy, żeby ludziska pod wiatą odstawić - zwłaszcza w taka ulewę?