Gość: antymańka
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
09.08.14, 01:16
Dziś pod halą MOSiR obyło się fetowanie otwarcia 3-kilometrowego odcinka DTŚ.
Impreza najwyrażniej dla osób niedosłyszących, bo głośniki ryczały na full. Mieszkam w bloku vis a vis hali, więc jak ruszyli z imprezą ok.17 to własnych myśli nie słyszałam. Wychodząc z psem pofatygowałam się pod MOSiR, żeby zobaczyć na jaką okoliczność taki jazgot. A tam estradka z wodzirejem wprost z remizy (w Kończycach?) gadającym coś do mikrofonu, ale nie sposób było zrozumieć co, bo tak dudniły głośniki oraz namiocik z kiełbasą z rożna. Oraz sporo rowerzystów w odblaskowych kamizelkach.
Myślę, ok, ludzie się bawią, ale po co tak głośno? Przecież ogłuchnąć można było od tego hałasu tam na miejscu (nie przesadzam, wierzcie mi), a ludzie mieszkający w blokach po drugiej stronie ulicy (np. ja) nie mieli szans na obejrzenie tv czy posłuchanie muzyki na własnym sprzęcie.
No nic. Myślę sobie, że mieszkamy przecież w państwie prawa, są odpowiednie służby.
Dzwonię do Straży Miejskiej, odbiera dyżurny podinspektor. Wyłuszczam problem i proszę o interwencję - niech się bawią, ale ciszej nieco! Tu pan strażnik miejski sie zapowietrzył i rzekł, że interwencji NA PEWNO nie będzie, bo to impreza pod patronatem UM i "szanownej" Mańki. A w ogóle to jest to impreza na wielką skalę, ogólnokrajową wręcz (cytat niemal dosłowny, bo z pamięci). Tu ja sie zdziwiłam: ta buda z kiełbaskami, wodzirej i dęta orkiestra to wielka, ogólnokrajowa skala?
Wniosek taki mam, że strażnicy miejscy to podnóżki "szanownej" Mańki i za nic mają obowiązujące przepisy np. te o normach hałasu.
A drugi wniosek jest taki, że gusta Mańki, wprost z remizy w Kończycach, zdominowały sposób świętowania w Zabrzu - ma być głośno, głośno, głośno, bo bez tego nie ma porządnej zabawy!