Kto biega, nie błądzi a zwłaszcza p.Borys

11.09.02, 12:08
Poznaliśmy już Pański rozkład dnia.
Może więc ja zaprezentuję swój.

Codziennie wstaję o 5:30 i przez ok 9 godzin pracuję w swoim stałym miejscu
pracy.
Około 17:00 wracam do domu na obiad, a później dalej pracuję ponieważ pensji
nie starcza mi nawet na opłacenie mieszkania.
Kładę się z reguły po 1:00 w nocy, na sen zostaje mi około czterech godzin.
Nie biegam, w kinie byłem może ze dwa lata temu, w tym roku cudem udało mi
się wyjechać z rodziną na pięć dni w Bieszczady co odbiło się zaleganiem z
czynszem w ZSM.
Oczywiście ZSM upomniała się o swoje łącznie z należnymi odsetkami.
W każdą sobotę i niedzielę udaje mi się jeszcze jakoś wygospodarować czas dla
rodziny ale sytuacja materialna zmusza mnie ostatnio do pracy nawet w te dni.

Kto ma czas na bieganie ??
Kto ma czas na uprawianie polityki ??
Kto ma czas na działalność „społeczną” ??

Na pewno nie zwykły, szary mieszkaniec Zabrza.

A może Panie Borysie razem pozbieramy złom, bo mojej rodzinie mimo wyższego
wykształcenia nie starcza na życie ??
    • Gość: Borys Re: Kto biega, nie błądzi a zwłaszcza p.Borys IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 11.09.02, 12:34
      Zdążyłem jeszcze przed wyjazdem.

      Nie mogę polemizować z faktami, na które nie mam wpływu. Mogę jedynie powiedzieć, że mój dzień wygląda podobnie. Wstaję o 6 rano, o 7 codziennie uczę angielskiego w jednej z zabrzańskich firm, potem pracuję w dwóch innych, od października zaczynam również pracę asystenta w Katedrze Prawa AE w Katowicach. Na bieganie znajduję czas zawsze wieczorem, w weekendy rano.

      A że jeszcze działam w dwóch stowarzyszeniach i udzielam się społecznie to chyba nie jest zła rzecz. Starcza mi czasu, choć z trudem.

      Z pana wypowiedzi mogę jedynie wyczytać duży żal, ale ja nie jestem tu nic winien. Tez mam z wyższe wykształcenie (dzięki temu, że rodzice mogli mnie utrzymywać podczas studiów). Ale nauczono mnie też, żeby pomagać innym. I staram się to robić. Nie na pokaz, nie ku uciesze publiki.

      Pierwszy raz spotkałem się z tym, że moje życiowe hobby ktoś sprowadził do roli zabawy dziecka bogatych rodziców. Zaręczam, że podteksty ukryte w Pana wypowiedzi są chybione, a wręcz demagogiczne. To właśnie dzięki bieganiu staram się wyrobić w sobie systematyczność i pracowitość. A to że starcza mi na to czasu zawdzięczam sile woli, bo pomimo tego co Pan myśli ja również pracuję.

      Pozdrawiam,

      BorysBudka.pl
      • raban1 Re: Kto biega, nie błądzi a zwłaszcza p.Borys 11.09.02, 13:01
        Widzę, że skróty Ctrl+C i Ctrl+V opanował Pan doskonale.
        Zaznaczam także, że nie znam kolegi złomiarza i tylko przypadek sprawił, że
        napisaliśmy tekst o podobnej traści.
        Demagogię raczej można panu zarzucić.
        Najłatwiej jest napisać ogólny tekst i wysłać go do ludzi o tych samych
        poglądach.
        Nigdy nie zrozumie Pan problemów ludzi najniżej sytuaowanych w społeczeństwie.
        Nie dziwi mnie spadek zinteresowania polityką, czego odbiciem jest spadająca z
        wyborów na wybory frekwencja wyborcza.
        Pan i panu podobni ludzie uzurpują sobie prawo do wypowiadania się w imieniu
        ogółu.
        Nie sądze abyście Panowie mieli cokolwiek do zaoferowania tym ludzim, którzy
        najbardziej na was liczyli, a teraz stracili wiarę w to, że coś dla nich
        zrobicie.
        • klausberg Re: Quo vadis Polonia? 11.09.02, 16:56
          Jestesmy na najlepszej drodze powrotu do spoleczenstwa stanowego.
          Przedtem dziedziczylo sie tytuly szlacheckie, a obecnie syn lekarza zostaje
          lekarzem, syn adwokata, adwokatem a syn polityka laduje miekko w Radzie
          Nadzorczej zagranicznego koncernu. Mysle, ze zbedne jest stwierdzenie, ze dla
          syna robotnika zarezerwowane jest co najwyzej miejsce sily wykwalifikowanej
          (oczywiscie mobilnej i dyspozycyjnej tzn dzisiaj pracujesz w Zabrzu a jutro w
          Hrubieszowie).
Pełna wersja