Gość: Realista.
IP: *.zabrze.sdi.tpnet.pl
17.11.02, 17:22
W Biblii Józef mówi faraonowi, by przygotował się na siedem chudych lat.
To najstarszy zachowany dokument strategii gospodarczej i do niedawna jedyny
dostępny na polskiej ziemi. Po latach gospodarowania z dnia na dzień, tu i
teraz, na horyzoncie pojawiły się pierwsze w Polsce oznaki myślenia
globalnego. I co ciekawe, wizjonerów nie spotkamy na warszawskich salonach i
w klubach biznesmenów, ale w Myślenicach czy Ustroniu. Nie zawsze są to firmy
z pierwszych stron gazet, a jeśli już, to ostatnio pojawiają się raczej w
kontekście zwolnień i przeniesień niż celebrowania sukcesu. Mamy dziś bowiem
w Polsce dwa bezrobocia. Obydwa bolą i obydwa tak samo smakują tym bez pracy,
ale nie wszyscy są ofiarami recesji. Bo w cieniu gospodarczego zastoju
obserwujemy boom restrukturyzacji. Biznesmeni zawdzięczający sukces
instynktownemu pojmowaniu rynku teraz przez skórę czują, że muszą na gwałt
się zmieniać, by przygotować się na wejście do Unii. To smutna konstatacja,
ale firmy, które dziś nie zwalniają, to firmy mające małe szanse przetrwać
2004 rok. Parafrazując sławne zdanie Lejzorka Rosztwańca, można powiedzieć:
kto dziś nie zwalnia, ten nie będzie zatrudniał.
Jest grupa polskiego biznesu gotowa zmierzyć się z zachodnią konkurencją,
która rozpocznie szturm po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Zmieniają
branżę, podglądają, poszerzają działalność, specjalizują się, kupują fabryki
pasujące do ich koncepcji rozwoju, a zamykają pozostałe. Do pokonania unijnej
poprzeczki przygotowują się tacy jak Cupiał - prężni, przewidujący i
drapieżni, zaprawieni w pionierskich latach 90., przeczołgani przez recesję,
niepoddający się biurokracji. Swoje biznesy budowali od zera, bez
politycznych koneksji. A jeśli im nawet słoma z butów wystaje, to po wejściu
na unijny rynek będzie to już słoma europejska.
Obserwując firmy najprężniejsze i najlepiej czujące tętno rynku, możemy już
dziś powiedzieć, co się będzie działo niebawem w całej polskiej gospodarce.
Starcie z dobrze prosperującym biznesem unijnym prawie nigdzie nie
przebiegało bezboleśnie. W Hiszpanii na starcie firmy padały jak muchy,
bezrobocie sięgnęło 30 procent. Te, które przetrwały szok integracji,
wzmocniły się i zaczęły znów się rozwijać i zatrudniać. Bezrobocie zmalało o
połowę.
Jednak to dzięki nim mamy szansę wyrwać się z ekonomicznych peryferii Europy.
Może więc warto pamiętać pytanie postawione przez amerykańskiego piewcę
liberalizmu George'a Gillera: "Skoro jesteś taki mądry, to dlaczego nie
jesteś bogaty?".