Dodaj do ulubionych

Na terenie Zabrza toleruje się przestępstwo!

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.07, 11:41
Bo chyba się nie mylę, nazywając rzecz po imieniu!
Jeśli jest inaczej, niech nas Pan oświeci, rzeczniku Zabrzańskiej Policji-
Panie Wypych.
Od października ubiegłego roku, obowiązuje prawomocny wyrok Sądowy,
niezawisłego Sądu Rodzinnego w Zabrzu, który w sposób jednoznaczny- ponadto i
w obecności kuratora sądowego, ustala kontakty Pani Ireny Ł., ze swoją wnuczką
Olą R.

Ola jest córką "zabrzańskiej nauczycielki Wioletty R, której Pani Irena nie
może spotykać z tego oto powodu,że eks zięć sobie tego nie życzy, a krajem
"zawiadują" dwaj bracia, z partii Prawa i Sprawiedliwość!!

Oczywistym jest, że Ci dwaj Panowie o tym raczej nie wiedzą, ale są lokalni
posłowie PiS, którzy o tym powinni informować swoich zwierzchników!

Policja w Zabrzu też pośrednio przysłużyła się źle sprawie, zapewniając opinię
publiczną poprzez prasę o użyciu wariografu, wydając niezasłużone rekomendacje
mężowi zaginionej tragicznie nauczycielki.
Oto link na powyższą stronę :
zabrze.naszemiasto.pl/wydarzenia/524218.html

Stąd nasz bolesny apel do ludzi dobrej woli, nie dajmy sie zwariować!
Jutro możemy zostać w podobnej lub gorszej niż ta opisana - sytuacji!

ps prosimy o nieusuwanie tego wątku, aoraz o wpisywanie swych opinii i uwag!
Albo jesteśmy u siebie w domu?, albo nam się tylko tak wydaje.

rodzina Wiolki
Obserwuj wątek
        • Gość: nauczycielka Re: Na terenie Zabrza toleruje się przestępstwo! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.07, 17:11
          Jak My sąsiedzi i mieszkańcy Zabrza, możemy na to pozwolić?
          Nie dosyć że dopuściliśmy do śmierci niemal za ścianą naszych domostw, to teraz
          tolerujemy takie niszczenie na naszych oczach, aż dwójki ludzi.
          Złamano prawa dwójki osób, zarówno obolałej matki po śmierci córki
          (zamordowanej- w co ona jest świecie przekonana), jak i tego biednego dziecka,
          które nie zostało przyzwoicie przebadane przez psychologa.
          Panowie Posłowie z PiS, to dziecko było badane przez psychologa, przez t.zw.
          "uszko tatusia", siedząc mu na kolanach!
          O tym należy Pani Ireno, powiadomić Rzecznika Praw dziecka i Praw Obywatelskich,
          bo w ten oto sposób, zostały złamane prawa dziecka i człowieka, w dodatku dwóch
          ludzi.
          • Gość: Michał Pytanie do rzecznika prasowego Policji w Zabrzu. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.07, 21:20
            Oto co powiedział rzecznik prasowy Policji w Zabrzu, Marlenie Polok Kin autorce
            artykułu pt."Tragiczna pętla", z racji udzielonego wywiadu.

            Cytat"Wiadomo, że w domu Rybków doszło feralnej nocy, z 5 na 6 sierpnia, do
            rodzinnej scysji. Mąż powiedział policji i krewnym, że kiedy żona opuściła dom,
            spał. Jego teściowa wystąpiła do prokuratury o sprawdzenie jego alibi. Jak się
            natomiast dowiedzieliśmy od zabrzańskich policjantów, Krzysztof Rybka
            zadeklarował współpracę i chęć wyjaśnienia tej sprawy.
            – W pełnym zakresie był do naszej dyspozycji – podkreśla Wypych. – Uznaliśmy, że
            nie będzie zatem problemów z badaniem go wariografem.", koniec cytatu.

            Proszę teraz publicznie odpowiedzieć (napisać), dlaczego odstąpiono od tego badania?
            Wiadomo że być może ulżyło by to obu stronom konfliktu, i pozwoliło stopić
            istniejące i narastające lody, istniejące i narastające nadal, czyniące
            nieodwracalną ewidentną szkodę, głównie dla tego małego dziecka właśnie.

      • Gość: bliska krewna Podziękowanie Prezesowi Sądu Rej. w Zabrzu. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.07, 19:10
        Wdzięczność osoby tak okrutnie sponiewieranej przez los, jest najwyższą zapłatą
        za każdy trud, płynący od instytucji i osób spoza rodziny.
        Co prawda jedna jaskółka nie czyni wiosny, ale mama Wiolki ma nadzieję, że skoro
        otrzymała odpowiedź od tak dostojnej osobistości, coś zaczyna się wreszcie
        pozytywnego dziać!
        Nie mam bladego pojęcia o co sie zwracała i co jej odpowiedziano, ale wiem na
        pewno, że została podbudowana na duchu, bo to się daje natychmiast wyczuć.
        • Gość: d. Re: Podziękowanie Prezesowi Sądu Rej. w Zabrzu. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.07, 22:08
          Sorry, ale o co prosiła? I do kogo zwracała się bezpośredio mama Violki? Czy tylko bezpośrednio do Prezesa Sądu Rejonowego?
          Z tego co jest mi wiadomo, Prezes Sądu Rejonowego w Zabrzu, był jedynie ujęty w rozdzielniku, ale pismo kierowane było między innymi do Prezydenta RP, PRM RP (Premiara), oraz Marszałków obu izb parlamentu RP, no i wielu wielu osób z rozdzielnika.
          Pozdrawiam.
          • Gość: obserwujący pisarz O czym świadczy ten apel, prócz tego że są wakacje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.07, 13:47
            Jedynie o tym że wakacje miną, a złudzenie biednej Pani Ireny że coś sie po
            wakacjach zmieni, pryśnie jak bańka mydlana.

            Nie łudźcie się droga matko, rodzino i Polacy!

            Prawo i Sprawiedliwość to tylko hasło-przyzwoitka, przykrywka i przygrywka do
            wygrania wyborów.
            Z tego co mi się udało wyczytać, wszystko niemal od samego początku dzieje się
            po wygranych wyborach PiSu.
            Można jedynie napisać o tym tak, "tego jeszcze dotąd nie grali", co dzieje się
            za czasów sprawowania rządów przez PiS!.
            PiS jak żadna partia dotąd, ma praktycznie całą władzę w Polsce, a powiadomieni
            o powyższym incydencie, precedensie, a nawet ewenemencie- posłowie PiS, maja to
            w przysłowiowych czterech literach.
            Tak jak było- jest nadal, można wszystko pisać, a nawet robić, łącznie z
            nierespektowaniem postanowień sadowych, i nic z tego nie wynika, nikt tego kto
            powinien, po prostu nie widzi, a nawet gdy sie im podsuwa pod nos, odwracają głowy!
            To jest skandal nad skandale!
        • Gość: mariusz Mąż zabrzańskiej nauczycielki ma być przesłuchany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.07, 15:17
          Mąż Wioletty poszukiwanej pod kryptonimem "zabrzańskiej nauczycielki" ma zostać
          ponownie przesłuchany.
          Powodem tego stanu rzeczy, są miedzy innymi- nieścisłości (rozbieżności) w
          stanie uzębienia odnalezionej denatki, nie pokrywające się ze stanem uzębienia w
          dokumentacji stomatologicznej Wioletty.
          To nie jest żadna tajemnica śledztwa, o tym pisały- jako pierwsze- Zabrzańskie
          Nowiny.
    • Gość: rodzina Violki Re: Na terenie Zabrza toleruje się przestępstwo! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.07, 15:29
      O tym skandalicznym dotąd łamaniu prawa, powiadomiono obecnie również Panów
      Posłów z Prawa i Sprawiedliwości, zarówno z Zabrza jak i sąsiednich Gliwic, skąd
      Violka pochodziła.
      Prawdopodobnie w Bytomiu, skąd wywodzi się mąż Violki, jest Pan Poseł PiS- u, z
      wykształcenia prawnik.
      Może ktoś zna namiar na tego Pana Posła.
      Macie Panowie Posłowie teraz okazję, pokazać ludziom na własnym terenie, ze to
      co dzieje się na szczeblach władzy centralnej, będzie realizowane również w terenie.
      Zakładamy w dobrej wierze, że dotąd o tym skandalu nie wiedzieliście>
    • weun2 Re: Na terenie Zabrza toleruje się przestępstwo! 04.06.07, 15:40
      Gość portalu: rodzina Wioletty napisał(a):

      > Bo chyba się nie mylę, nazywając rzecz po imieniu!
      > Jeśli jest inaczej, niech nas Pan oświeci, rzeczniku Zabrzańskiej Policji-
      > Panie Wypych.

      Tu się powinien wypowiedzieć raczej, Komendant Rejonowy Policji w Zabrzu, a
      także prokurator Rejonowy i Prezes Sądu Rejonowego w Zabrzu.

      Ludzie reprezentujący instytucje i urzędy, którym obligatoryjnie powierzono
      nasze bezpieczeństwo oraz respektowanie prawa, pozostawiają ludzi "leżących w
      przysłowiowym błocie", samym sobie!
      To jest skandal i bezprawie!, nic ponadto!
    • Gość: rodzina Wioletty Artykuł pt."Tragiczna pętla", pisano 07.10.2005 r. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.07, 16:31
      Ponieważ już mieliśmy okazję usłyszeć, że sprawa nie jest jeszcze zakończona,
      czynimy niniejsze sprostowanie.


      Artykuł pt. "Tragiczna pętla",o którym wspomina autor tego wątku, pisany był
      blisko dwa lata temu, i tak wówczas sprawa wyglądała, albo raczej tak starał się
      ją kreować, rzecznik Zabrzańskiej Policji.
      Efekt tego jest taki, że wariografu nie zastosowano, bo według Policji- osoba ta
      wie zbyt dużo na temat zdarzenia (tak jakby o coś innego niż wiedzę, miało w
      badaniu chodzić), no i ponadto obecnie, "kanarek wyfrunął" rzekomo z miejsca
      zamieszkania wraz z dzieckiem.

      Na tyle przydatne stały się ówczesne zapewnienia rzecznika prasowego.
    • Gość: wuj- Władysław Nie Sprawy zaszły zbyt daleko i w złym kierunku! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.06.07, 21:29
      Sprawy zaszły zbyt daleko i w złym kierunku!, aby o tym nadal milczeć.
      Szanowni państwo forumowicze, począwszy od okresu poszukiwań naszej krewnej, bylismy zwodzeni przez niby powinowatego męża Wioletty.
      Przez ostatnie parę lat, nie czynił żadnych starań by nas widzieć, ani do domu zaprosić, zaś my przeżywajac pasmo własnych dramatów, nie chcieliśmy "zakwaszać" swoimi smutkami, życia młodemu i rozwojowemu małżeństwu. Tak to przynajmniej na zewnątrz wyglądało.
      Jednak w chwili rzekomego zaginięcia żony, były mąż Wioletty zadzwonił właśnie do naszego domu, i oznajmił że żona zabrała notes z adresami i swoja komórkę, i dla tego on jest "uziemiony totalnie", mając jedynie (nie wiem skąd?) namiar jedynie na nas.
      Kiedy jednak zadzwoniono na komórkę jego żony, ale z numeru jej (ani jak widać jej mężowi) nieznanego, to wówczas właśnie- właśnie jej mąż odebrał , odebrał tę rozmowę.
      Kolejnym chwytem socjotechnicznym, były wirtualne wizje jasnowidzów, mające pozytywne prognozy (że Wioletta żyje, i jak dojrzeje wróci ), jednak nigdy nie potwierdzone niczym, ani pisemnie, ani w rzeczywistośći.
      Trzecia juz sprawa, to wizyta u jasnowidza Jackowskiego. Nie ukrywam przy okazji, że była to wówczas ostatnia nasza szansa, z która nie wiazaliśmy praktycznie zadnej nadziei, ale chcieliśmy wykorzystać wszelkie możliwe sposoby, ryzykujac nawet własnym honorem.
      Jak się później okazało, tkwiliśmy w szkodliwym dla siebie przekonaniu.
      Ale sprawa którą chcę obecnie wyeksponować, jest zwodzenie nas (istnieją na ten temat po dziś dowody w postaci SMSów), że mąż wioletty jest umówiony z jasnowidzem, na kolejny (trudny do określenia) weekend, iż mistrz Jackowski ma się osobiście pofatygować do Zabrza Mikulczyc.
      Po skonfrontowaniu tej "przymiarki" z jasnowidzem, i wyjaśnieniu że nigdzie się nie wybiera, udaliśmy się do Czuchowa osobiście, nie informujac tym razem osoby która nas w żywe oczy kłamała.
      Te nasze (moje) spostrzeżnia i uwagi, zostały spisane i zaprotokółowane, ale jak widać nie wywarły na nikim (na kim powinny), najmniejszego wrażenia.
      I sprawa już osatnia.
      Podczas wizji lokalnej na miejscu zdarzenia, pozorantki (dwie młode dziewczyny), wchodziły na prawdopodobne miejsce kaźni, mając uwiarygodnić lub obalić tezę, że mogło to być samopowieszenie.
      Otóż drodzy Państwo, przystawiany odcięty konar, do istniejącego tam nadal fragmentu przy drzewie, nie zgadzał się grubością średnicy- około 3 cm.
      Według mojej obiektywnej wiedzy z tej dziedziny, brakowało około 30 - 50 cm fragmentu drzewa, i cała wizja była według mnie, jedna wielką mistyfikacją.
      Ponadto według mnie, który widziałem stan faktyczny i ten pozorowany, róznica wysokości sprowadzała się do wysokości, sięgającej aż pół metra.
      Co jest możliwe w odległości (czy na wysokości) 2.5 m, nie jest w absolutnie możlwe, przy wysokości 3.0 m.
      Ale moje uwagi- wszystkie zresztą, zostały zignorowane, gdyż pisemnie o tym świadczyłem.
      • weun2 To się po prostu w pale nie mieści! 05.06.07, 06:46
        Gość portalu: wuj- Władysław Nie napisał(a):

        > Sprawy zaszły zbyt daleko i w złym kierunku!, aby o tym nadal milczeć.

        > Ale moje uwagi- wszystkie zresztą, zostały zignorowane, gdyż pisemnie o tym świ
        > adczyłem.


        W jakim my naprawdę kraju żyjemy?
        Co tak naprawdę w tym wszystkim ma znaczenie i co się do licha liczy.
        W przedstawionym przykładzie widać czarno na białym, ze kasa i dobry adwokat.

        Rodzino, Pani Ireno, czy macie Państwo jakiegoś adwokata? chociażby z urzędu?
        Jeśli tak, to kto to jest?. To niestety bardzo ważna sprawa.
        Waszych interesów najprawdopodobniej nie ma kto reprezentowć.
        Przecież przedstawiacie sprawy tak oczywiste, że nie sposób przejść obok!

    • Gość: Maria Co z domem państwa "R" na Łowieckiej. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.07, 09:30
      Co prawda tylko "pocztą pantoflową", ale jednak krążą takie wieści, że mąż
      "zabrzańskiej nauczycielki" sprzedał ten dom, musiałby więc uzyskać na to zgodę,
      Sadu IV- go Rodzinnego i Nieletnich.

      Gdyby jednak ten precedens polegał na fakcie, to naszym zdaniem doszło by do
      sądowej sprzeczności wewnętrznej. Krótko i zwięźle rzecz ujmując, Sąd Rodzinny
      ustalając kontakty Babci z wnuczką pod wskazanym adresem, Wyrokiem Sądowym
      zalegalizował bowiem "platformę" miejsca spotkań.

      Czy nie ma już charytatywnych radców prawnych?, i za wszystko trzeba płacić.

      Pytanie pozostaje jednak nadal otwarte.
    • weun2 Znaleziono zapis "Interwencji" na POLsacie. 05.06.07, 09:58
      Oto link na powyższą interwencję, z dnia 15,03.2007.

      interwencja.interia.pl/news?inf=882415

      po wybraniu strony trzeba kliknąć w ten napis (zobacz reportaż), który znajduje
      się pod obrazkiem, na którym z kolei widnieje krzyż z brzozami rosnącymi w tle.
      Sąsiadka z ulicy łowieckiej i jej mąż, wypowiadając się, wyraźnie mówią o
      sprzedaniu domu.
      Ponadto matce przez domofon (bo to nie sąsiadka),wyrywa się kłamstwo o pobiciu syna.
      Czy tych reportaży nikt zainteresowany nie ogląda?.
      Okazuje się że dożyliśmy czasów, kiedy można mówić i pisać wszystko, tyle tylko,
      że nic z tego mówienia i pisania nie wynika.
      A co to za facet, który po cywilnemu (nie chodzi więc o Wypycha) wypowiada się
      do kamery w imieniu "stróży prawa".
    • Gość: Wuj W.N. Re: Na terenie Zabrza toleruje się przestępstwo! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.06.07, 17:38
      Wczoraj rozmawiałem z Panią komisarz z KMP w Zabrzu, która zastępowała pana Wojciecha Kucaba, bądź pełniła obowiązki osoby dotychczas zajmującej się sprawą naszej tragicznie zmarłej krewnej.
      Pytając Panią, dlaczego Policja nie chce się zająć sprawą odnalezienia ojca wraz z dzieckiem, aby wyrokowi sądowemu uczynić zadość, otrzymałem nastepującą odpowiedź.
      "Jeśli babcia- p.Irena, wyraża nadal chęć widzenia się z dzieckiem, to jeśli wie gdzie jest jej ojciec wraz z dzieckiem, niech powiadomi tamtejszą lokalną Policję."
      Przyznać muszę Drodzy Państwo, że mimo swego wieku i wielu przeżyć, myślałem że odpowiedź ta powali mnie z nóg ! ! ! Nie byłem w stanie nadal spokojnie rozmawiać.
      A nie sposób nie żądać tak prozaicznego pytania, jakie nasuwa się samo przez się ! ! !
      Co z dzieckiem "Drogi Wymiarze Sprawiedliwości", kto przestrzega praw tego dziecka, skoro nawet Wy nie macie pojęcia gdzie ono jest?
      Kto zagwarantuje, że to dziecko nadal żyje? Czy ktoś się nad tym zastanowił choć przez chwilę?
      Muszę z konieczności o tym wspomnieć, że p.Irena otrzymała opieczętowane pismo od adwokata męża zmarłej córki, iż jego rodzina nie życzy sobie, aby ich nachodzono. Więc porada pani komisarz w dniu wczorajszym, kłóciła się wewnętrznie z tym, co przysłał jej osobisty adwokat Krzysztofa R.
      O tym iż nie można czegoś znaleźć nie szukając, doświadczyliśmy już szukając- odnajdując sami Wiolette.
      A jeśli wiecie, bo to lepsze od niewiedzy, to ponosicie za to wszyscy odpowiedzialność, że przykładacie rękę do łamania prawa względem prawomocnego wyroku Sądu!
      Biedna kobieta, która w sposob tragiczny straciła swoje dziecko, i sama z rodziną znalazła je, teraz prywatnie poprzez Polski Czerwony Krzyż próbowała szukać drugiej swojej zguby, która na oczach "Organów Wymiaru Sprawiedliwości" i niejako za ich przyzwoleniem została wywieziona przez Ojca.
      Ponieważ otrzymalem pełnomocnictwo, do zajęcia się tą sprawą, informuję niniejszym wszystkich, którzy dotąd spławiali biedne matczysko, żeby się solidnie wzięli za wypełnianie swoich obowiązków, bo poruszymy teraz "niebo i ziemię", jeśli zaistnieje taka potrzeba.
      Z tych nierealizowanych kontaktow, które miały odbywać się w obecności kuratora sądowego, wynika dodatkowe zagrożenie, bo dziecko pozostawione jest bezkrytycznie wyłącznie jednej osobie, bez żadnej kontroli!
      Czy jego rozwój jest właściwy, i czy coś złego się dziecku nie dzieje?
            • Gość: gnyka Kiedyś zalegałam 2 złote, i nasłano mi komornika! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.07, 20:35
              Kiedyś zalegałam niecałe 2 zł PLN, które nie z mojej winy urosły w urzędzie
              skarbowym do kwoty 112 złotych, no i komornik przyszedł z Policją, i musiałam
              ich wpuścić do mieszkania.
              Później, po wyjaśnieniu i zwrocie niesłusznie pobranej opłaty, jedynie mnie
              przeproszono za spodziewany kłopot i komornicze najście.
              Tutaj czytam i stwierdzam, że wyrok sądowy jest pomiatany jak wiecheć, i to
              zarówno przez podsądnego jak i *stróży bezprawia* ! ! !
              • Gość: radca prawna Trzeba być kompletnym dyletantem aby tak pisać. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.07, 16:37
                Miałam w swoich rękach opinię prokuratora, który(a) w taki prosty sposób
                rozprawiła się z problemem zabójstwa poprzez samopowieszenie, lub udział osób
                trzecich.
                Bazowanie na takiej opinii, że według CLK KWP wynika iż na podstawie oględzin
                fragmentu konara drzew z zamocowanym sznurem biegli ustalili że odwzorowania na
                tym konarze powstały na skutek znacznego obciążenia go sznurem, i że nie ma na
                tym konarze śladów wskazujących na przeciąganie obciążonego sznura po jego
                powierzchni.
                W konkluzji pada stwierdzenie, że biegli tym samym wykluczyli tezę, by zwłoki po
                uprzednim doprowadzeniu do bezbronności, zostały wciągnięte dla upozorowania
                samobójstwa.
                Nie potrzeba się specjalnie wysilać, aby znaleźć kilka- jeśli nie kilkanaście
                sposobów, możliwych, i jednocześnie łatwiejszych do zrealizowania.
                Pomijam fakt, o którym wspomina osoba znajdująca te zwłoki, że jej zdaniem
                podczas wizji lokalnej, brakowało fragmentu konara.
                Trzeba być kompletnym idiotą, aby zakładać że morderca wciągał zwłoki ofiary na
                konar, przeciągnąwszy wcześniej przez ten konar sznurek.
                Konar to nie wielokrążek ani, nie (nawet) pojedynczy krążek, tylko wąska i
                ponadto bardzo chropowata powierzchnia, zaś opisany przypadek- jest być może
                realny, ale nie wyłącznie jedyny z możliwych, żeby cokolwiek wykluczyć.
                Trochę więcej wyobraźni, i raczej wskazana rezygnacja z odpowiedzialnej pracy,
                zarówno w prokuraturze jak i Policji
                • marta502 Kompletne draństwo i cygaństwo "uzasadnienia" 16.06.07, 18:27
                  W uzasadnieniu postanowienia o umorzeniu śledztwa, posłużono się
                  niedopuszczalnym kłamstwem.

                  Otóż ni mniej ni więcej napisano tak.

                  "W dniu 18 września 2005 r. Komenda Miejska Policji w Zabrzu, prowadziła
                  czynności zmierzające do ustalenia miejsca pobytu Wioletty Rybka.
                  Nieopodal oczyszczalni ścieków w Zabrzu- Mikulczycach, ujawniono zwłoki w daleko
                  posuniętym rozkładzie."

                  Otóż jest to szczyt bezczelności i szalbierstwa jednocześnie, bo Komenda Miejska
                  Policji w Zabrzu spoczywała nadal (jak przez całe 40 dni) na laurach, czekając
                  aż zguba sama się znajdzie.
                  To rodzina matki Wioletty wraz z matką (bynajmniej nie mąż), odnalazła zwłoki.
                  Makabrycznego odkrycia (na podstawie wskazań jasnowidza Jackowskiego) dokonał
                  wuj zaginionej, ale ponieważ był to widok rzeczywiście makabryczny, odciągnięto
                  na chwilę- w inne miejsce matkę- by jej oszczędzić widoku, po czym powiadomiono
                  Policję.

                  Jeśli więc w takich oczywistych, i łatwych do sprawdzenia wydarzeniach, pisana
                  jest fantazja i demagogia, to czegóż można sie spodziewać w trudnych do
                  udowodnienia, dziedzinach finezji kryminalnej.
                  • Gość: ad Libi um Według zabrzańskiej prokuratury jest możliwe. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.07, 20:38
                    Według (wydumanej, nie podpartej żadną wiedzą) interpretacji Zabrzańskiej
                    Prokuratury, miejsce znalezionych zwłok Wioletty, miało być jej dobrze znane i
                    uczęszczane za życia.
                    Ponadto, co jest draństwem do e"N"tej potęgi, jest przypisywanie tego
                    stwierdzenia jej matce.
                    Otóż Mama Wiolki oświadczyła zgodnie z prawdą, że miejsce znalezionych zwłok,
                    nie było za życia znane Wioletcie. Ale to jak widać, nie przeszkodziło w
                    wydumaniu takiej tezy, przez "wieszczących"- niż opierającej się na dowodach-
                    prokuratorach.

                    Zadaję więc niegramotnym prokuratorom pytanie zasadnicze, skoro dla jednego z
                    członków nowobogackiej rodziny, miejsce znajdowania się zwłok było miejscem
                    znanym małżonce Krzysztofa R, to "na Boga", dlaczego on sam, nie zaszedł tam
                    piechotą?

                    Ludzie (funkcjonariusze publiczni), czy Wy się sami kontrolujecie w tym co
                    publicznie wypowiadacie?, czy też macie to wszystko w "zupie"?
                    • Gość: mirella Prośba do Sądu Rejonowego w Zabrzu, podtrzymajcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.07, 20:50
                      Prośba ta, skierowana jest do Sądu Rejonowego w Zabrzu.
                      Podtrzymajcie ten werdykt- Prokuratury Okręgowej w Gliwicach, i nie szkodźcie
                      więcej tej sprawie.
                      "Opinia publiczna", sama osadzi według własnych kryteriów, kto jest winien
                      potępienia, a kto- moralnego wsparcia.

                      Ponoć sam Kmiczic z "trylogii" powiedział, "?, |kończ Waść, wstydu oszczędź"!
                      I to by było na tyle!
                      • marta502 Badanie wariografem, i materiały wysłane do IES 17.06.07, 08:03
                        Analizując te dwie okoliczności, można odnieść wrażenie, iż jest ktoś w KMP w
                        Zabrzu kto sprzyja zacieraniu wszelkich śladów.
                        No bo od samego początku nie zastosowano dostępnych metod kryminalistyki i
                        techniki śledczej.
                        1. nie użyto bowiem zapowiadanego helikoptera z kamerą termowizyjną!
                        2. nie użyto psów tropiących, a jeśli ich użyto- tak jak gdzieś relacjonowano,
                        to dla czego nie zbadano czemu te psy nie podjęły tropu? Kto i jakie zastosował
                        chemikalia?
                        3. od zapowiadanych badań przy użyciu wariografem odstąpiono, bo rzekomo osoba
                        mająca zostać poddana temu badaniu, zbyt dużo wiedziała na temat okoliczności.
                        Dzisiaj mamy XXI wiek i internet, i wszyscy doskonale wiedzą, że przy takim
                        badaniu nie o wiedzę chodzi tylko o prawdomówność. Można wszystko i dokładnie
                        wiedzieć, i łgać jak z nut, ale badanie takie potwierdzi bądź wykluczy
                        podejrzenie co do sprawstwa czynu.
                        4. materiały wysłane do Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie, zostały
                        przesłane tak jakby przesyłała je prywatna osoba a nie profesjonaliści.

                        Tych żenujących dokumentów jest cała masa, ale nie można ich na razie
                        publikować, z zachowaniem prawa, w tym prawa prasowego.
                        Dlatego zachodzi prośba, do lokalnych reprezentantów prawa i sprawiedliwości,
                        aby umorzyli śledztwo, dając szansę mamie Wioli, na skuteczne szukanie
                        sprawiedliwości, metodami poza konwencjonalnymi i prawnymi.

                        Już raz tego dowiodła.
                        • marta502 Pytanie do Pani Maroczkaniec, skąd Pani to wie? 18.06.07, 11:24
                          W opinii psychologa napisano:


                          >"Ojciec dziecka zgłosił się do po uprzednim upewnieniu o zachowaniu pełnego
                          >bezpieczeństwa podczas badania." i "W umówionym dniu dziecko funkcjonowało pod
                          >wpływem wysokiej temperatury i zapalenia oskrzeli. Po wizycie u psychologa
                          >pojechali prosto do prywatnego lekarza na konsultację".

                          Dlaczego Pani nie napisała prawdy że ojciec dziecka nie stawiał się na kolejne
                          wezwania, kiedy była również wezwana babcia, dopiero kiedy dziecko było ledwie
                          żywe, i nieskłonne do żadnej rozmowy i trzymając dziecko na kolanach.
                          Uważa takie badanie za zgodne ze standardem?
                          Skąd Pani wie że pojechali?, i dlaczego do prywatnego?, też nie wzbudziło w Pani
                          najmniejszej wątpliwości ani obawy?
                          Czy Pani jest psychologiem sadowym czy też prywatnym?, i czy prywatność pozwala
                          na łamanie etyki czysto ludzkiej w tym lekarskiej i przysięgi Hipokratesa.

                          Jakże ponadto- dziecko czy ktokolwiek, może odpowiadać "jednoznacznie i
                          negatywnie- NIE", nie wydając z siebie jednego tonu głosu?.
                          Czy Pani się kontroluje czasem sama siebie?.
                          A może to Pani właśnie, powinna złożyć wizytę komuś takiemu jak Pani, z prośbą o
                          poradę!, a może i coś więcej- jakieś leki?
                          • Gość: zasmucona do łez! Czytam i własnym oczom nie wierzę! Nikt nie przecz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.07, 22:40
                            Czytam i własnym oczom nie wierzę!

                            Nikt temu wszystkiemu- choć po części, nie próbuje zaprzeczyć?

                            Bagatelizujecie to sobie państwo; Policjo, Prokuraturo, Sędziowie?, albo to
                            wszystko, co piszą tu rozgoryczeni krewni i przyjaciele, to niestety prawda?

                            Z lektury tej wniosek nasuwa się jeden, że nie dosyć iż oskubano tę kobietę ze
                            wszystkiego żywcem, to jeszcze próbuje się ją zastraszać?
                            Oj biada Wam biada, biedni służalczy wasale.
                            Nikt naprawdę nikt z tych na pozór niezależnych służb, nie ma grama cywilnej
                            odwagi, żeby powiedzieć wreszcie i stanowczo- NIE?
                          • Gość: radca poradca Mataczenie "funkcjonariusza publicznego" ! ! ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.07, 15:25
                            Zarówno zaprzysiężony Biegły Sadowy, jak też Sądowy psycholog, są osobami
                            kwalifikowanymi jako "funkcjonariusz publiczny, o randze szczególnego zaufania.
                            Jeśli więc taki ktoś, świadomie zaciera jakieś niekorzystne zdarzenia i
                            zjawiska, ponosi odpowiedzialność zgodnie z par. 231 kk.

                            Moim zdaniem należy powiadomić prokuraturę!. Tylko którą?

                            Pani Mama Wioletty, ma prawo wyboru, a więc i zawiadomienia o podejrzeniu
                            popełnienia przestępstwa przez funkcjonariuszy publicznych, i wyboru tejże
                            prokuratury!
                            Wcale nie oznacza Pani Ireno, że obliguje Panią cokolwiek i wiąże w jakimś
                            stopniu, z zabrzańską (i Okręgową w Gliwicach) prokuraturą.
                            Jeśli Pani utraciła do tej prokuratury zaufanie, to może Pani sobie równie
                            dobrze, wskazać prokuraturę do której ma Pani zaufanie.
                            Tyle tylko, że wówczas, nie będzie już odwrotu!
    • Gość: krewni Wioletty O tym bezprawiu, powiadomiono P. Posłów z PiS. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.07, 10:30
      O tym bezprawnym i bezprecedensowym przypadku, świadczącym o bezsilności Państwa
      jako instytucji, powiadomiono już bezpośredni Panów Posłów z PiS, z Gliwic,
      Zabrza, i Bytomia, na terenie których, dzieje się to bezprawie.
      Powiadomienia dokonano za pośrednictwem poczty elektronicznej.
      Ponieważ posłowie PiS angażowani są obecnie w rządzenie Państwem, może więc inni
      posłowie, będący "Ludźmi dobrej woli", podejmą wspierające nas działanie.
      Łączność z nami można nawiązać, korzystając z telefonów podanych do publicznej
      wiadomości przed blisko dwoma laty.

      zabrze.naszemiasto.pl/wydarzenia/505173.html

      Akcja już nie aktualna, wiadomo ze Wiolka nie żyje, zeszła z tego "łez padołu",
      i ktoś jej w tym zejściu pomógł, nie podając jej zwykłej ludzkiej ręki.
    • Gość: d. Re: Na terenie Zabrza toleruje się przestępstwo! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.06.07, 12:55
      Ja się nie znam.

      Ale czasem wydaje mi się, że nie ma sprawiedliwości w tym kraju.
      Dlaczego?
      Bo ludzie się nie kochają, nie szanują, bo nie wiedzą kto to Bóg, a jeśli wiedzą, to i tak nic z tego nie wychodzi, bo widzą tylko siebie, ewentualnie to, co znajduje się w odległości metra od nich.
      Jestem młodą osobą, mam zaledwie 22 lata i mnie się zawsze wydawało, że świat jest sprawiedliwy, że policja łapie złodziei i morderców, że nie zajmuje się sprawami błahymi.
      Że Policja to najbardziej sprawiedliwa instytucja na świecie, a przynajmniej taką powinna być.
      A tu co? Rządzi ten kto ma pieniądze. Siedzieć idą ludzie, którzy ukradną, bo nie mają co do garnka włożyć, a mordercy, malwersanci, złodzieje chodzą sobie po ulicy i wszystko uchodzi im na sucho.
      Uczę się na przykładzie sprawy Wioli, że nie liczy się sprawiedliwość i dojście do prawdy. Liczy się akurat Krzysztof R. - mąż Wioletty, który uciekł z córką i jako "niewinny", chowa się gdzieś, nie wiadomo gdzie. Jako "niewinny" ukrywa wnuczkę przed babcią, jakby to ona zagrażała w jakiś sposób dziecku.
      A tu chyba odwrotnie powinno być. Tylko, że Policja ma gdzieś sprawiedliwość, nakaz sądowy i podejrzenie, że Krzysztof R. nie jest taki niewinny, biedny i skrzywdzony, jakiego z siebie robi.
      Policji życzę odrobiny serca, Babci Wioletty i Jej rodzinie - optymizmu, że przyjdzie wreszcie sprawiedliwość.
      A sobie życzę wiary... wiary w nowy, lepszy kraj.
          • Gość: Rodzina O którą rodzinę chodzi?, bo są dwie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.07, 21:57
            O którą rodzinę chodzi?, bo są dwie, i obecnie mocno skonfliktowane?
            Ale Tobie zapewne chodzi o prowokację przyjacielu, wiąc już Ci grzeczniutko
            napiszemy w czym rzecz.

            Po pierwsze to nie o zmarłą tu chodzi a o żywe małe dziecko, które jest
            przedmiotem- być może molestowania przez ojca dziecka. Wszakże detektyw Andała,
            a później też Rutkowski, udzielali takiego wywiadu prasie, ze to mjest raczej
            przyczyna całej tragedii ze względu na wielkość łóżka, w którym ojciec sypiał z
            dzieckiem.

            No a co do skalpela i żyletki.
            Skoro można kogoś zabić, równie dobrze można denatowi cokolwiek- w tym i do
            kieszeni- włożyć.
            Dopóki była panienką, tych rzeczy raczej nie nosiła, nie wiemy co później się
            podziać mogło. Na ten temat powinien wypowiedzieć się sam małżonek.
            Gdyby jednak miał powody i żywił jakieś obawy o swoją żonę, powinien o tym
            powiadomić jej liczna rodzinę, od której ją stopnowo i skutecznie izolował.
            Identycznie jak teraz dziecko, i cały świat może to sobie pooglądać, od blisko
            dwóch lat.Nawet wbrew sądowi.
            • weun2 Re: O którą rodzinę chodzi?, bo są dwie! 06.06.07, 22:52
              Gość portalu: Rodzina napisał(a):

              > Gdyby jednak miał powody i żywił jakieś obawy o swoją żonę, powinien o tym
              > powiadomić jej liczna rodzinę, od której ją stopnowo i skutecznie izolował.
              > Identycznie jak teraz dziecko, i cały świat może to sobie pooglądać, od blisko
              > dwóch lat.Nawet wbrew sądowi.

              Człowiek który stawia się ponad prawem, mając za nic wyrok niezawisłego Sądu,
              jest przestępcą, co nie pozostawia cienia wątpliwości jakim bezwzględnym tyranem
              mógł być, w odniesieniu do własnej służącej żony, która mu ślubowała.
              Dziecko to też człowiek, nie jest więc niczyją własnością, nawet rodzica płci
              przeciwnej! A może szczególnie z tego względu.
    • Gość: Bo Re: Na terenie Zabrza toleruje się przestępstwo! IP: *.stk.vectranet.pl 06.06.07, 23:25
      Czy dziecko miało paszport?Sprawdziliście Państwo dotychczasowe żródła
      utrzymania osoby której poszukujecie?Dziecko 7 latek podlega obowiązkowi
      szkolnemu,powinno być zgłoszone do szkoły na terenie na którym przebywa,a szkoła
      (z rejonu właściwa w/g zameldowania) musi być powiadomiona o fakcie
      zgłoszenia .Jest jeszcze kalendarz szczepień,rejestracja usług medycznych.
      • Gość: r. Wioletty Właśnie o to chodzi, ze wszyscy rozkładaja r ęce! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.07, 12:52
        Mamy niestety prawo martwe i co najmniej chore, prawdopodobnie doszło do
        bezprecedensowej sytuacji.

        Ktoś, nie wiadomo kto (i czy rzeczywiście), wydał zgodę na sprzedaż domu
        rodzinnego państwa "R" w Mikulczycach. Ponieważ spadkobiercą majątku po zmarłej
        Wiolecie jest również dziecko, zgodę taką powinien wydać Sąd Rodzinny i
        Nieletnich, który "sam" bezpośrednio wyrok o kontaktach (pokrewieństwa) wydał, a
        jako miejsce spotkań, ustanowił ten dom właśnie.
        Współwłaściciel domu- ojciec dziecka, wraz z tym dzieckiem, wyprowadził się z
        Mikulczyć nocą i polnymi drogami.
        Tak wyprowadzają się zawsze pod osłoną nocy- uciekając, jedynie przestępcy, choć
        niekiedy jeszcze nie zidentyfikowani, którym oficjalnie nic nie udowodniono.
        Sąsiedzi zaniepokojeni tym faktem, ponoć informowali o tym lokalną Policję, gdyż
        żywili obawy że to jest włamanie.
        O ile więc matka dziecka, teoretycznie mogła odejść niepostrzeżona, to obecna
        "zguba" związana wyrokiem sądowym z tym miejscem, była widziana że znika, i być
        może (nie wykluczone) miała na to zgodę, kompetentnej w tej kwestii władzy.

        Dostrzegamy więc kompletny rozdźwięk, pomiędzy Policją, Prokuraturą, i
        niezależną z pozoru instytucją, jaką winny być niezależne Sądy, ale wcale nie
        oznacza to, że w przypadku takich zjawisk i zdarzeń jakie zachodzą w tym
        przypadku, nie powinno być szczególnej koordynacji między tymi sektorami władzy.

        Toczą sie dwie niezależne z pozoru procedury. Są nimi; ustalenie przyczyn i
        okoliczności śmierci Wioletty, oraz nierespektowanie ustalonych wyrokiem
        Sądowych, kontaktów rodzinnych spokrewnionych osób.
        Procedury te są niezależne z pozoru, ale zachowywanie się "głównego bohatera" w
        obu przypadkach, może- i powinno być brane pod uwagę w każdej z nich.

        Prawdopodobnie prokuratura chce umorzyć śledztwo, w sprawie okoliczności i
        przyczyn śmierci Wioletty.
        Jeśli więc Sąd Rejonowy w Zabrzu (gdzie skierowano obecnie akta), wyda na
        umorzenie zgodę, będzie to według nas, kolejny dowód na to, że "Wymiar
        Sprawiedliwości" jest bezsilny wobec trudnego do ustalenia adresu uciekiniera
        uchylającego się przed prawem, względem wyroku.
        Najprościej dla siebie (prywatnie być może) umorzyć wszystko wbrew prawu i
        istniejącym dowodom.
        Mimo iż prościej byłoby połączyć wspólnie siły w obu procedurach, i wysłać
        wezwanie w sprawie "ustalania okoliczności i przyczyn śmierci", a doświadczona
        tragicznie matka Wioletty, nie musiała by prywatnie narażać się na dodatkowe
        stresy, pisząc do PCK, czy szukać jak dawniej ciała Wioletty.

        Wymiar Sprawiedliwości naszym zdaniem, dostosowuje się do "poprzeczki"
        dyktowanej przez uchylającego się od wyroku, nieuchwytnego uciekiniera ( i jego
        adwokata), czy wręcz zbiega.
        Wymiar Sprawiedliwości w naszym odczuciu, celowo się rozdwaja i rozczłonkowuje-
        czyniąc "Prawu i Sprawiedliwości" a także prawu i sprawiedliwości z małej litery
        (czyli samym sobie) wielką krzywdę , nagradzając przy okazji osobę, która nie
        respektując prawa- jakim są rygory Wyroku Sądowego, ciążące na niej.

        Ale jeśli tak sie stanie, wówczas akta sprawy nie będą chronione rygorem
        poufności, i zostaną opublikowane w postaci "Białej Księgi", do czego gromadzone
        są już materiały.

        Jednak pytanie i problem pozostaje ciągle otwarty i aktualny!, gdzie jest
        dziecko?, i co z jego prawami?
        Kto go należycie chroni?, wychowuje?, leczy?, i jak, oraz czy w ogóle żyje?

        Jeśli na takie podstawowe proste pytania, dotyczące dziecka po tragicznych
        przeżyciach, nie potrafi dzisiaj nikt odpowiedzieć, jest to bardzo zły prognostyk!
        Być może staczamy się- aspirując zasłużenie i powoli, do miana Państwem
        bezprawia, i beztroskiej koncepcji na model i wychowanie w rodzinie!


          • Gość: społ. Radca prawny Czym "Postanowienie Sądu" różni się od"Wyroku" ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.07, 12:19
            Gość portalu: NASA napisał(a):

            > Niesamowite, jaką brudną robotę robi PiSowi sadownictwo prokuratura i policja
            > na Ślasku.
            > Kiedys cos na ten temat w programie Jaworowicz o tym mowiono.
            > jesil to jest na fakcie, to gazeta Fakt powinna się tym zająć!


            Otóż "Postanowienie Sądu", mimo tak zwanej klauzuli wykonalności, jest raczej
            zwykłym "pobożnym życzeniem", ale wydający takie Postanowienie Sąd, winien
            interesować się wcielaniem w życie wydanego Postanowienia.
            Jeśli więc Postanowienie (tym bardziej że potwierdzone werdyktem Sądu
            Okręgowego) okazało się być nieskutecznym, należało niezwłocznie podjąć stosowne
            działania (ponowne postępowanie Sądowe), aby Postanowienie zmieniło kwalifikację
            prawną i zaczęło obowiązywać jako Wyrok, z rygorem bezwzględnego wykonania.
            W tym przypadku Sąd Rodzinny ustanowił kuratora Sądowego, musiał więc być na
            bieżąco i obligatoryjnie informowany.
            Przynajmniej powinien! ! !
            • Gość: krewna Klauzula wykonalności (egzekucji) ,niewykonalna? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.07, 16:00
              Jakim prawem nie można weegzekwować "Postanowienia", skoro na tymże Sądowym
              dokumencie (nawet "Postanowieniu"), widnieje taka oto pieczęć, o następującej
              treści.
              cyt." Sąd Okręgowy w Gliwicach stwierdza ze niniejszy tytuł uprawnia do
              egzekucji (w całości- skreślone)punktu 1 postanowienia, oraz poleca wszystkim
              urzędom oraz osobom, aby postanowienia tytułu niniejszego wykonały, a gdy o to
              prawnie będą wezwane, udzieliły pomocy.
              Orzeczenie podlega wykonaniu jako prawomocne.

              Punkt 1 "Postanowienia" precyzuje dokładnie miejsce i czas (godzinę) spotkań,
              oraz uwzględnia że będą te widzenia (kontakty) odbywać się w obecności kuratora
              sądowego.
              W pozostałych punktach (2, 3, 4), Sąd oddala pewne postulaty, ustosunkowuje się
              do kosztów poniesionych przez strony, oraz obciąża jedna ze stron kosztami na
              rzecz Skarbu Państwa.
    • Gość: Ciocia Wioletty Re: Na terenie Zabrza toleruje się przestępstwo! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.07, 17:49
      W dniu 6 września- środa, miało się odbyć pierwsze spotkanie Pani Ireny ze swoją wnuczką, no i w obecności kuratora sądowego, zgodnie z wyrokiem Sądu.
      O ustalonym czasie obie Panie (kurator to też Pani), zakołatały do bramy stanowiącej ogrodzenie domu.
      Po upływie pół godziny Pni kurator "odpuściła" sobie dalsze bezsensowne czekanie, ale Pani Irena w obecnosci sasiadów, odczekała ustalony wyrokiem Sądowym czas dwóch godzin, stojac jak "Wyspiański na weselu".
      Kiedy po upływie dwu godzin nikt nie otworzył, p. Irena zabrała ze sobą swoją siostrę i szwagra, i pojechała do Bytomia pod dom matki Krzysztofa R.
      Pod domem stał służbowy samochód Krzysztofa, a w nim dziecinna parasolka i płaszczyk Oleńki, oraz drobne rzeczy dziecka.
      Kiedy p. Irena zadzwoniła do domofonu, mimo że matka Krzysztofa odebrała domofon, nie została jednak do domu wpuszczona.
      Udała sie więc na pobliski, I- szy Komisariat Policji w Bytomiu, a po okazaniu Wyroku Sądowego ( z klauzulą wykonalności), patrol składajacy sie z dwóch funkcjonariuszy, udał sie "z odsieczą" wraz z Panią Ireną.
      Ale po przybyciu pod dom, również nie zostali wpuszczeni.
      Takie prawo, które nie wymusza skutku respektowania wyroku Sądowego, jest martwym prawem, i trzeba to jak najszybciej zmienić.
      Pytanie jednak rodzi się następujace! Po co ustalać takie prawo, które pozwala obrażać Wyrok Niezawisłego Sądu.
    • Gość: przyjaciólka I.Ł Powiem szczerze jak Pawlak, "zabij nie pojmę"! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.07, 21:53
      "Postanowienie Sądowe" wydawane jest w takich sytuacjach jak opisana,
      przeważnie zawsze, gdyż jest ono niejako "probierzem" stanu faktycznego.
      Zdarzają się nierzadko sytuacje, kiedy "troskliwy" rodzic któremu ograniczono
      prawa rodzicielskie, albo tak jak w tym przypadku babcia (lub inny krewny),
      nadużywa gościnności i poczucia dobrego smaku, a czasem zwykłej ludzkiej
      przyzwoitości.
      Ale bywa też na odwrót, kiedy będący w roli "gospodarza" współpartner, zachowuje
      się jak "kapo" w więzieniu, pobrzękując kluczami natarczywie przypomina o
      kończącym się widzeniu, chcąc sie jak najszybciej konkurenta do dziecka pozbyć.
      Dlatego warunki "Postanowienia Sądu" mogą ulec zmianie, począwszy od odstąpienia
      w ogóle od kontaktów, albo zwiększając ich częstotliwość, a nawet wydania Wyroku!

      Dlatego moje zdumienie budzi owa okoliczność, iż do żadnego kontaktu nie doszło,
      istnieją na to niezaprzeczalne dowody, a mimo to Sąd nie korzysta z posiadanego
      prawnie instrumentu, pomimo iż takowy posiada.
      Z ustnych relacji o przebiegu procesu sadowego, pani Sędzina (jako kobieta) była
      osobiście bardzo przejęta losem dziecka, dając temu wyraz wielokrotnie,
      przytaczanymi z życia przykładami.
      Co nagle u licha sie stało?, czyżby ta Pani Sędzina już nie pracowała w
      Zabrzańskim Sądzie ?, albo naciski na nią ktoś wywiera?.
      Przecież to Niezawisły Sąd!
      Tym bardziej, że od Postanowienia Sądu pierwszej Instancji, po odwołaniu się
      ojca dziecka, Sąd Okręgowy odrzucił jego zażalenie, i nie uwzględniwszy
      zażalenia, wydane postanowienie utrzymał w mocy.
    • Gość: poinformowany Re: Na terenie Zabrza toleruje się przestępstwo! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.07, 00:55
      Od chwili znalezienia zwłok Wioletty R, jej były mąż Krzysztof, ani razu nie
      zgodził sie na kontakt babci ze swoją wnuczką, bedącą jego córka?.
      Tym dzieckiem w pierwszym okresie zycia, p. Irena babcia dziecku, zajmowala się
      i wychowywała je, pielęgnując je i troszcząc się o nie, czyniła to co drugi
      dzień, przez trzy okragłe lata.
      Dlaczego teraz kochający rzekomo ojciec, odarł własne dziecko- dodatkowo prócz
      matki, z osoby którą dziecko akceptowało, kochało, i z którą świetnie się
      bawiło.
      Tę akurat okoliczność, mogą poświadczyć najbliżsi sąsiedzi z Mikulczyc, obecni
      przypadkowo w czasie wizyty babci na podwórku, kiedy jeszcze mamy dziecka
      szukano jako zaginionej?
      A może dziecko jednak coś pamięta i zadaje nurtujące ojca pytania, a o czym on
      chciałby by zapomniało, robiąc mu wodę z mózgu?
      Bo jakże inaczej wytłumaczyć niechęć do akceptacji spotkań dziecka, z bliską i
      znaną dziecku osobą?
      • Gość: wiktor Re: Na terenie Zabrza toleruje się przestępstwo! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.07, 09:11
        Widocznie pani AlU, takie już dzisiaj wszystko felerne mamy.
        Ale skoro Lepper może być ministrem z teką, i wicepremierem jednocześnie, a
        Wałęsa prezydentem, to cóż mieć pretensje za to do Wypycha, że sie pycha na
        radnego.
        A niech się wypchnie i wypnie na Policję, której racze szkodzi niż poprawia
        wizerunek swoimi wypowiedziami i niezasłużonymi pochwałami.
        "Znaleźliśmy" i w "kompleksie leśnym".
        Trzeba naprawdę popadać w jakieś kompleksy, by tak fakty precyzować!
    • Gość: Observer Re: Na terenie Zabrza toleruje się przestępstwo! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.07, 22:39
      W demokracji o ile mi wiadomo wyroki sądowe powinny być konsekwentnie
      przestrzegane a aporni zmuszani do ich respektowania siłą!!! Społeczenstwa mają
      instytucje siłowe między innymi - policję by w opornikach wymuszać delikatnie
      określąc zmniejszać opory. W społeczeństwach ktore fałszywie pojmują demokrację
      funkcjonuje ustrój potworek >>> DEMON-kracja a wtedy każdy w myśl zasady tzw.
      Owsiaka - "róbta co chceta" robi co mu sie podoba np. nie zgadza się z wyrokiem
      sądowym i basta !!!!. Dziwi mnie fakt, że ten gość ignoruje - ma głęboko w
      DU.... wyrok sądowy bo się mu nie podoba ex. teściowa i jest fri lub inaczej
      jest wolny jak ten przyslowiowy ptak niebieski na niebie! Sądzę, że w
      porządnych i szanujących się panstwach tzw. demokratycznych szybko
      sprowadziliby go przy pomocy, policji na ziemię!!!!
      • Gość: "kinga" Nas dziwi najbardziej to jako sasiadów, że wyniósł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.07, 08:50
        Nas dziwi najbardziej to, jako sasiadów, że wyniósł się w nocy jak złodziej, i
        bez słowa pożegnania.
        Jak robił remont tej chałupy, to nie miał nawet prądu, więc każdy jak mógł
        starał się być pomocny. Widocznie drań ma coś rzeczywiście na sumieniu, a
        dziecko coś istotnie widziało, skoro teraz z taką bezwzględnoscią nie pozwala
        Pani Irenie widywać się z dzieckiem. Za cenę, aby babcia nie mogła widywać
        dziecka w przedszkolu do którego uczęszczała w Mikulczycach, wziął i
        wyprowadził się z Mikulczyc.
        Szkoda że Policja jest taka tolerancyjna dla jednych, a taka bezwzględna dla
        drugich.
        Babcia wychowujac w maleńkości dziecko, obecnie UPROWADZONE przez ojca TYRANA,
        chodziła z tym dzieckiem na długie spacery, między innymi do pobliskiej
        stadniny koni, wystarczy o to po prostu zapytać ludzi.
        On Ojciec nigdy nie był widziany z dzieckiem w pojedynkę na spacerze, tylko
        albo w trójkę gdzieś szli, najwyzej do kościoła kiedy Pani Wioletta jeszcze
        żyła, a on zabierał dziecko do samochodu i gdzieś wywoził.
        Dlaczego nikt z Policji oto nigdy dotad nie pytał.

        Sądzimy jako lokalna ludnosć, że powinno się odbyć coś w rodzaju pod
        napieciem "Wrony" z telewizji TVn, tu na pograniczu ulic Łowieckiej i Leśnej,
        Niech ludzie wiedzą co się w Polsce jeszcze okropnego dzieje.
      • weun2 Re: Na terenie Zabrza toleruje się przestępstwo! 10.06.07, 15:12
        Mamy niestety chore "prawo", bo skoro Postanowienie Sądu może byći nic tej
        osobie za to nie grozi, to nie ma o czym mówić.
        Trzeba wszakże siegnąć do meritum sprawy, i zdać sobie sprawę z tego czego,
        czego Postanowienie dotyczy.
        Matka odnalazła na obcym jej terenie (w niejscowosci zamieszkania zięcia)
        zwłoki swojej córki, to teraz skazana jest za to przez wdzieczny "wymiar
        sprawiedliwości", szukanie zawieruszonej umyslnie wnuczki.
        To jest nieuczciwa gra, przypominająca oszukiwaną "grę w berka"-ej !
    • Gość: mietek Czy to ten sam Grzybowski?, adwokat diabła! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.07, 15:00
      Czy ktoś może potwierdzić lub zaprzeczyć, że to ten sam człowiek?

      katowice.naszemiasto.pl/wydarzenia/587557.html

      Wiadomo wszakże, że adwokatem rodziny Rybków jest Mirosław Grzybowski, nie
      wiadomo tylko czy to ta sama osoba.
      Bo gdyby tak było istotnie, świadczyłoby iż jest jednocześnie (za i
      przeciw), "szlachetnym obrońcą ludzi pokrzywdzonych, i bezlitosnym masochistą w
      odniesieniu do biednej pozostawionej samej sobie- na dodatek wdowy!

    • Gość: sąsiad i znajomy Re: Na terenie Zabrza toleruje się przestępstwo! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.07, 16:24
      To skandal co się dzieje !
      Znam wszystkich powiazanych z ta sprawą! Znałem tez Piekną Wioletkę!
      Po prostu skandal!
      Taka dziewczyna!
      A teraz jeszcze wnuczka!
      Co ta biedna Pani Ł.zrobiła złego że tak ja los doswiadcza!
      To dobra kobieta!
      W imieniu swoim i rodziny życze szybkiego zakonczenia tej sprawy!
      Chociaz wiem że" sprawa "to się nigdy szczesliwie nie skończy , bo nigdy juz
      Pani Ł nie zobaczy swojej córki.
      Dajcie jej chociaz ucałowac od czasu do czasu Oleńkę!Na Boga.
      Skandal i wielka tragedia!
      Zawsze do dyspozycji
      Sąsiad i przyjaciel Wiolki

      PS. A jak to czyta R to :
      R , skończ tą parodię i daj wreszcie zobaczyć Olę Babci!
      Tyko to jej zostało!


    • Gość: koleżanka Wioli Re: Na terenie Zabrza toleruje się przestępstwo! IP: *.zabrze.net.pl 10.06.07, 20:36
      czy rzeczywiście nie ma sposobu żeby prawo było respektowane i wypełniane? czy
      od egzekwowania prawa jest osoba jakby nie było pokrzywdzona?!ma znależć gdzieś
      ojca wnuczki i... no właśnie i co? to nieprawdopodobne i przerażające!to
      państwo prawa czy samowolki? bo jesli nie mozemy liczyć na "wymiar"
      sprawiedliwości to na co? na siebie? to po co są sądy ? po co i dlaczego mamy
      tam domagać się sprawiedliwości ? no pytam ?!
      • Gość: równie ktos bliski Nawet jeśli znajdzie, NIC Z TEGO ! ! ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.07, 08:57
        Juz taki przypadek zaistniał przy pierwszym mającym sie spotkaniu.
        Gostek został namierzony u swojej matki, ale Policja nie została wpuszczona do
        mieszkania przez matkę.
        Ktoś twierdzi że ten ich mecenas Grzybowski ma jakieś powiązania i koneksje w
        struktórach paramapijnych, i dla tego jes jak jes (jes, jes, jes), ale kto
        wysoko skacze, i tym dolegliwszych skutków upadku moze doznać.
        Pozostaje tylko wierzyć w to, że to co mówiła matka (przedstawiająca siebie
        jako sasiatkę), że to iz jej syna dwókrotnie napadnięto, jest prawdą.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka