annaconda
02.07.03, 18:56
Cytuję za GW i autorem tekstu Marcinem Pietraszewskim - 02-07-2003,
Prokuratura Rejonowa w Zabrzu wszczęła śledztwo w sprawie gróźb, jakie pod
adresem jednego z biznesmenów miał kierować Jan Chojnacki, poseł SLD. Zdaniem
świadków pijany Chojnacki miał wtargnąć w nocy na posesję biznesmena i
stwierdzić, że wezwie Ukraińców, którzy obrzucą ją granatami
Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez posła SLD złożył dyrektor
zajmującej się produkcją pokarmu dla rybek firmy Tropical. W nocy z piątku na
sobotę Jan Chojnacki miał wtargnąć na teren jego przedsiębiorstwa przy ul.
Leśnej w Zabrzu. Ponoć był pod wpływem alkoholu. Poseł miał wyłamać furtkę i
krzyczeć do pilnującego wejścia ochroniarza, że jeżeli firma nie przestanie
smrodzić na całą okolicę, on "wezwie Ukraińców, którzy obrzucą ją granatami".
Krzyki posła mieli słyszeć również dyrektor Tropicalu oraz jego brat.
W sobotę rano poszli oni na IV komisariat i złożyli zawiadomienie o groźbach,
jakie pod ich adresem kierował polityk SLD. W poniedziałek materiały w tej
sprawie przejęła już Komenda Miejska Policji w Zabrzu.
- Faktycznie takie zawiadomienie zostało złożone. Przekazaliśmy je jednak do
prokuratury, bo to ona ma zajmować się śledztwami, w których przewijają się
nazwiska funkcjonariuszy państwowych - potwierdził nam wczoraj podinspektor
Ryszard Wloka, zastępca komendanta zabrzańskiej policji.
Prokuratura wszczęła wczoraj śledztwo w sprawie nocnego zajścia na terenie
Tropicalu. Zostało zarejestrowane jako groźba karalna. Grozi za to kara dwóch
lat więzienia. Dzisiaj na przesłuchanie wezwano Pawła G., ochroniarza, który
miał stanąć oko w oko z posłem Chojnackim, a potem szefa Tropicalu. W
najbliższych dniach przesłuchany zostanie również poseł SLD.
- Immunitet nie uchroni go przed złożeniem zeznań. Będzie jednak stanowił
przeszkodę, gdybyśmy ewentualnie chcieli przedstawić mu zarzuty - powiedziała
nam prokurator Aleksandra Franczyk, szefowa Prokuratury Rejonowej w Zabrzu.
Poseł Chojnacki, który jest właścicielem pierwszej w Polsce prywatnej kopalni
węgla kamiennego [dawna kopalnia Jadwiga w Zabrzu - przyp. red.] zapewniał
nas wczoraj, że jest niewinny.
- Wrabiają mnie, bo od wielu lat walczę z nimi, aby swoją śmierdzącą
wytwórnią nie zatruwali ludziom życia - zarzekał się poseł. Przyznał, że w
piątek wszedł na teren Tropicalu. Jednak był trzeźwy i nie wyłamywał furtki. -
Poprosiłem tylko ochroniarza, aby wyszedł na zewnątrz i powąchał, jak
okropnie śmierdzi. Wszystko odbyło się spokojnie, bez gróźb - mówił nam
Chojnacki.
Udało się nam jednak dotrzeć do zmiennika Pawła G., który w sobotę rano
musiał naprawiać rozwaloną furtkę. - Miała uszkodzone elektromagnesy, tak
jakby ktoś otworzył ją kopniakiem. Paweł powiedział, że zrobił to poseł -
mówił ochroniarz (jego dane do wiadomości redakcji).
Sam Paweł G. nie był wczoraj zbyt rozmowny. - Co tam będę gadał dwa razy.
Opowiem wszystko w prokuraturze i tam się pytajcie - stwierdził G.
Szef Tropicalu i jego brat byli wczoraj dla nas nieuchwytni".
JAKOŚ NIE CHCE MI SIĘ WIERZYĆ W TE BREDNIE. NAPRAWDĘ, KAŻDEGO MOŻNA DZIŚ
ZESZMACIĆ . A CO WY MYŚLICIE NA TEN TEMAT ??