busstop
10.09.03, 11:18
Gdy wczoraj wracałem z pracy autobusem 57 (o 14:24 z Gliwic ul. Piwna, nr
boczny 7103) w Żernikach do autobusu weszło dwóch podchmielonych i agresywnie
zachowujących się kolesi. Juz na wstępie zaczeli sie czepiac pasażerów, typu:
co sie patrzysz, chcessz w morde". Ot, szukali zaczepki.
W końcu więc na jednego pasażera padło (starszego gościa spokojnie siedzącego
z tyłu autobusu) i młodszy koleś do niego wystartował. Wywiązała się
szmotanna, aż tu nagle w rekach jednego z gości pojawił się nóż. Tył autobusu
opustoszał (inni pasażerowie uciekli), ale w końcu noża nie użyto, choć
szarpanina trwała, a autobus jak jechał, tk jechał. Nikt nie wezwał policji,
nawet kierowca, a pasażerowie pewnie najzwyczajniej w świecie się bali. W
końcu w Rokitnicy goście wysiedli i na przystanku zaatakowali stojącego
spokojnie chłopaka. Dostał w nos bo akurat miał pech, że tam był.
Ponieważ przystanek znajduje się 10 minut na piechotę od V Komisariatu
Policji w Zabrzu Rokitnicy, a ja też tam wysiadłem, z budki zadzwoniłem na
997. Chciałem zgłosić sprawę, gdyż ci agresywni kolesie widocznie nie dość
się jeszcze wyszumieli i stanowili poważne zagrożenie (wszak mieli nóż).
Przez conajmniej minutę nikt nie odbierał telefonu (!!!), potem zgłoszenie
przyjęto, a ponieważ po 15 minutach żaden patrol się nie pojawił, a goście
nadal szumili, zatelefonowałem jeszcze raz. Znów bardzo długo nikt telefonu
nie odbierał, ale w końcu komuś na Komisariacie zechciało się go odebraż i po
prawie 25 minutach od zgłoszenia patrol przejechał. Kolesi już nie było na
przystanku, znikneli gdzieś na osiedlu.
Zaznaczam - wszystko działo się niedaleko od V Komisariatu Policji - 10 minut
spacerkiem!!!
Morał z tego taki - nie ma co liczyć na policjantów z Rokitnicy, najlepiej
samemu kupić pożądny nóż i go ze sobą nosić.
Przystanek