krzysztofuks
14.07.08, 09:51
O swoim mieście mógłby powiedzieć wszystko, ale głównie - dobre rzeczy. Ceni
jego specyfikę, oryginalność, historię. A przede wszystkim zaś - ludzi. Miasto
kiedyś lansowane jako miasto przemysłu, a to przede wszystkim wielki potencjał
ludzi.Jeśli spytać znanego aktora i równocześnie - zabrzańskiego radnego
Zbigniewa Stryja z czego jest w mieście dumy, a co zaś uważa za powód do
wstydu - nie ukrywa, że w ogólnym rachunku jego zdaniem przeważają plusy.
- Jako powód do dumy ostrzegam otwarcie szlaku turystycznego. O tym, że jest
to rzeczywiście powód szczególny, przekonują mnie ludzie przybywający do
miasta - są zachwyceni potencjałem naszych atrakcji turystycznych - podkreśla
Stryj. - Przy odrobinie wysiłku stworzymy wielką, niezwykłą propozycję
turystyczna. Jest piękny Skansen Luiza z wieżą widokową, jedyna w swoim
rodzaju kopalnia Guido, plany uruchomienia podziemnych wypraw łodziami w
Sztolni Dziedzicznej. Ale także niezwykłe kwartały kamienic w Biskupicach,
szyb Maciej Ludzie, którzy nigdy nie byli na Śląsku mówią, że to piękne
miasto, z ciekawą architekturą.
Drugim wielkim powodem do dumy to jest całe środowisko plastyczne, znane nie
tylko w Polsce, ale także poza granicami kraju. Lista jest długa i znamienita:
Oslislo, Nowotarscy, Szołtysek. Ludzie fotografii, filmu, teatru...
Sławę Zabrza i powód do dumy stanowi także światowy poziom Filharmonii
Zabrzańskiej.
- Dzieje się tak za sprawą Sławka Chrzanowskiego, to wybitny menedżer i
artysta. Jeśli już jesteśmy przy sztuce, to trudno nie wspomnieć o naszym
posiadającym wielki potencjał Teatrze Nowym wraz z jednym z najpiękniejszych
budynków teatralnych - wylicza Stryj.
Co jeszcze podziwia? Ludzi zwykłych, ich zagmatwane historią koleje życia. I
to, że miasto jest tak pięknie zróżnicowane: od miejskiego charakteru, po
tereny wiejskie leśne.
Czego w Zabrzu nie lubi, albo wręcz - wstydzi się, zwłaszcza przed
przybywającymi zewsząd gośćmi? Jak sam mówi - na tle wielu plusów dworzec
kolejowy to cios, który przyjeżdżający do miasta dostaje między oczy.
- To mnie boli i jest mi wstyd, ale jestem dobrej myśli, bo są plany i
zamierzenia, aby maksymalnie szybko tę sytuację zmienić - mówi Stryj. - Z całą
pewnością wstydem jest moloch o nazwie "Szpital Gliwice-Zabrze". To jakiś
koszmar. Jeszcze taka rzecz osobiście mnie boli to "niewpał" sprzed lat: fakt,
że w 200-tysięcznym mieście nie ma parku wodnego. To przecież sportowe miasto,
broni się wciąż Górnikiem i piłką ręczną. Tu jest potencjał!
Z dumą w sercu, czyli polska stolica kardiochirurgii
Jeśli rzucić hasło: "Zabrze", to dla wielu ludzi w Polsce odpowiedź będzie
tylko jedna: nowe życie darowane po przeszczepie, albo też - leczenie chorób
serca i zupełnie nowa jakość życia.
To dla nich Śląskie Centrum Chorób Serca. Kojarzą jednoznacznie: z plejadą
znakomitych lekarzy, prof. Marianem Zembalą, prof. Lechem Polońskim i
oczywiście - prof. Zbigniewem Religą. To on w zabrzańskiej placówce
przeprowadził pierwszy w Polsce przeszczep serca.
Zabrze to także jedyny w Polsce niepubliczny instytut naukowo-badawczy, czyli
Fundacja Rozwoju Kardiochirurgii, założona przez prof. Zbigniewa Religę. To
Oskary Serca, niezwykłe koncerty wspaniałych wykonawców, poświęcone ludziom
wspierającym ideę stworzenia polskiego sztucznego serca, ale przede wszystkim
- nowatorska myśl polskich inżynierów, naukowców i lekarzy, którzy pracują nad
urządzeniami pomagającymi ratować ludzie życie: komorami wspomagania serca,
kardiochirurgicznym robotem i wieloma innymi. Wszyscy - z myślą o
potrzebującym ratunku pacjencie. A to na pewno powód do największej dumy.
Marlena Polok-Kin - POLSKA Dziennik Zachodni