Gość: hugolina
IP: 83.230.34.*
13.08.09, 15:19
od kilku tygodni zauważyłam, że pod sklepem komfort lub w jego
poblizu stoi jeden lub dwóch mundurowych (pewnie strażników
miejskich) i czekają na osoby parkujące samochody za znakiem zakazu
postoju. jezeli znajdzie sie smiałek, wysiadzie z samochodu,
straznik/cy podchodzą i... najczesciej wypisują mandat. Stróże PRAWA
spedzają tak praktycznie całą dniówke. - mam okazje to obserwowac z
okna :) niech ktoś mi wyjasni fenomen ze staraznicy miejscy wolą
czekac pod znakiem na kolejnego bidoka a nie zajmuje się czyms
pozytecznym?