21.03.12, 08:41
Jak znosicie zmianę pogody i nadejście wiosny?
I.
Obserwuj wątek
      • iza_czarnecka Re: Wiosna... 24.03.12, 07:17
        Ano rzuty przychodzą zwykle jesienią i wiosną, razem ze zmianą pogody. Ale - też z osłabienia, przemęczenia zimą...
        Przyznam, że szybka zmiana, nadchodzące ciepło mnie osłabia. Z jednej strony - pięknie, ciepło, przyjemnie, bez nadmiaru ubrań, z drugiej - organizm nie potrafi tak szybko się przestawić
        I
        • Gość: Maja Re: Wiosna... IP: *.satfilm.pl 03.05.12, 23:16
          mam podobnie -i to mnie bardzo denerwuje spać nie mogę i ciągle jestem zmęczona , słonce piękne -dla mnie wręcz okrutne -każdy promień czuje jak ogromne poparzenie z silnym bólem -nie mogę wychodzić na zewnątrz i dlatego wiosna -tak gorąca wcale mnie nie cieszy
      • caaay Re: Wiosna... 20.04.12, 13:14
        Bądź taką samą żoną, jak przed diagnozą.
        Nie pomożesz mu depresją i użalaniem się nad nim.

        Da się z tym żyć. Jest trochę trudniej, ale się da.
        A wsparcie rodziny, to najważniejsze co można mieć, więc jak nie dajesz rady, to przejdź się do lekarza, żaden wstyd, niech Cie z depry wyciągnie i żyjcie z mężem dalej.
        • Gość: Magda Re: Wiosna... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.04.12, 14:43
          Diagnozę poznaliśmy 6 miesięcy temu. To był po prostu SZOK. Życie było takie poukładane, bez problemów, dziecko zdrowe, odchowane- po prostu bajka. I nagle jak grom z jasnego nieba- SM. Ja - wieczna pesymistka- nie mogłam zrozumieć... ja sama mam problem ze zdrowiem wiec mąż miał być tą osobą, która w razie czego sie zaopiekuje rodziną naszą.
          Przyszedł strach, niedowierzanie, złość, żal, nieprzespane noce, płacz i pytanie co dalej?Paweł jest teraz leczony betaferonem i mam nadzieję, ze może sie uda zatrzymać na jakis czas chorobę, żeby "normalnie" funkcjonować. Boje się, ze kiedyś nie bedzie pieniędzy na leki, życie, studia dziecka itp. Zawsze mi sie wydawało, ze takie cieżkie życie jakie miałam przez całe dzieciństwo (walka o życie z chorobą) zdołało mnie zahartować, ale sie myliłam. Teraz próbuje sie pozbierać. Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę dużo zdrowia:-)
          • iza_czarnecka Re: Wiosna... 04.05.12, 08:31
            Magdo, jesteście na najlepszej z możliwych dróg w opanowaniu paskudztwa. Szybka diagnoza, włączenie od razu do leczenia, możliwość - o ile leczenie podziałą - leczenia 5 letniego.
            To banalne, ale w tej chorobie równie ważne jak leczenie jest nastawienie do życia. I nad tym trzeba już samemu pracować, nie ma pigułki na naukę życia. Ja korzystam z buddyzmu, ale można szukać innych dróg.

            Sarah Philips, wieloletnia szefowa MSIF, osoba z SM, w wywiadzie doi nowego kwartalnika powiedziała mi rzecz dość brutalną. MOże to nie jest najlepsze życie, ale jest nasze i mamy tylko jedną jedyną szansę by przeżyć je pełnie. Ta pełnia nie jest zależna od sprawności, ale od nas samych.

            Oczywiście masz prawo do buntu i to zdrowy bunt, o ile doprowadzi do rozwoju. Pisz, my jesteśmy po to, by rozmawiać.
            Iza
            Sarah zastanawiała się, czy nie zmienić tej wypowiedzi, ale - moim zdaniem to jest dobre.
            • Gość: Magda Re: Wiosna... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.05.12, 13:08
              Pani Izo!
              Bardzo dziękuję za słowa otuchy. Myślę że z czasem uda mi sie tak pozbierać żeby doszło do tego rozwoju:-) Forum czytam regularnie od kilku miesiecy ale zawsze obawiałam sie zabrać głos. Bałam sie takiego "linczu" od forumowiczów że jestem do niczego jako partner życiowy i jak mogę sie tak zachowywać...
              Nie wiem czy to prawda- bo jestem nowicjuszką, że nawet jak sie dostaje betaferon i leczenie jest skuteczne, to te skutki widać tylko przez czas leczenia a później choroba "nadrabia" i bardzo szybko jest pogorszenie? Proszę o odpowiedź.Serdecznie pozdrawiam
              • iza_czarnecka Re: Wiosna... 07.05.12, 16:26
                Prosze mi wierzyć, ten lęk, niekiedy potrzeba zaprzeczenia są normalne. Każdy z nas ma swój czas na przeżycie żałoby, utraty, rozpaczy. Każdy przez to przechodzi. Nie może być w takim przypadku linczu. Lęk partnera jest naturalny, przecież Pani też ma SM, tylko inaczej, ale - jest Pani dotknięta SM...

                Jeśli chodzi o interferon, to reakcje na odstawienie też są rózne, tak jak efekty przyjmowania. Generalnie jesdnak zaleca się przyjmowanie leku tak długo jak jest skuteczny. Zdarza się niestety, że po jego przerwaniu dochodzi do "odbicia" i choroba nagle przyspiesza. Zdarza się, że choroba z upływem czasu łagodnieje. Zdarza się też, że trzeba zmienić lek, bo organizm przestał z upływem czasu na niego reagować. To są rzeczy bardzo indywidualne. Na prawdę nie ma sensu na zapas myśleć "co będzie". Przecież równie dobrze może dojść do wypadku na ulicy i wtedy wszystkie kalkulacje i tak diabli wezmą.
                I - prosze mi wierzyć, SM to paskudztwo parszywe, ale - są choroby i sytuacje w życiu znacznie gorsze. :( Proszę zatem cieszyć się życiem, tym że ono jest :)
                I

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka