Dodaj do ulubionych

nie mówiłam prawdy, Ditta

06.01.13, 01:50
nie było miło.
Było boleśnie, każdy nerw był jak struna napięty, aluzje, niedomówienia, ucisk w gardle, jakieś bolesne, subiektywne wynurzenia wyciągane z przeszłości i dużo by jeszcze mówić.
Leczyłam rany. Do dzxisiaj.
I dzisiaj zmieniłam nicka.
Obserwuj wątek
    • uwierz_w_to Re: nie mówiłam prawdy, Ditta 06.01.13, 07:22
      szpile_i_ostrygi napisała:

      > nie było miło.
      > Było boleśnie, każdy nerw był jak struna napięty, aluzje, niedomówienia, ucisk
      > w gardle, jakieś bolesne, subiektywne wynurzenia wyciągane z przeszłości i dużo
      > by jeszcze mówić.
      > Leczyłam rany. Do dzxisiaj.
      > I dzisiaj zmieniłam nicka.

      Było beznadziejnie.
          • uwierz_w_to Re: nie mówiłam prawdy, Ditta 06.01.13, 10:36
            Mnie nikt już nie rozumie,żona mnie dzisiaj na siłę w domu zostawiła kiedy chciałem wynająć,pytała się co dalej to jej powiedziałem że nie wiem ale chcę żyć w końcu swoim życiem, matka też nic nie rozumie, jestem obecnie sam pomimo tego że mam rodzinę obok,przyjaciół nie mam w zasadzie tylko koledzy i żony znajomi.
            Ciężej mi jest teraz tak żyć niż samemu na wynajętym.
              • uwierz_w_to Re: nie mówiłam prawdy, Ditta 06.01.13, 12:07
                szpile_i_ostrygi napisała:

                > W wynajętym będziesz wył do księżyca, Uwierzu.
                > Obce, nieznośne zapachy.
                > Jesteś jak ten wilk, samotnik, ale i on ma oznaczony przez siebie rewir.

                Nie nie tu się mylisz, nie jestem samotnikiem, nie będę wył do księżyca, dopiero wszystko mi się układa:), idę na ustępstwa ale nie daje sobie wmawiać:), potrzebny mi czas porostu i to tyle.
        • uwierz_w_to Re: nie mówiłam prawdy, Ditta 06.01.13, 11:15
          szpile_i_ostrygi napisała:

          > Tak jest, Uwierzu.
          > Beznadzieja ciągle spowija mnie jeszcze jak kokon larwę.
          > Pożywiam się nią.

          Beznadzieja już jest za mną, z kokonu się wydostaję,nie boję się życia, co ma być to będzie,jeszcze nic nie planuję zobaczę gdzie mnie serducho poprowadzi.
              • uwierz_w_to Re: nie mówiłam prawdy, Ditta 06.01.13, 12:34
                szpile_i_ostrygi napisała:

                > Corndelią, M
                > usiałabym wysiąść, nawet przy ponad setce/h.

                Nie jestem szaleńcem,i wiem jak jeździć,kiedy można kiedy nie,kiedy stwarzam zagrożenie.
                Kiedyś ktoś się zesikał u mnie w samochodzie jak go przewiozłem.
                Wiem że nie boję się niczego, to nie o de mnie zależy ile będę żył i co osiągnę.
                Rozumiem że mogę wszystko co tylko zapragnę, nie potrafie jeszcze tego wyzwolić,być może wyzwole, może nie, nie wiem co, nie wiem kim będę.Nie wiem czy będę do końca dni swoich z żoną czy z inną kobietą, tak naprawdę jeszcze nic nie wiem.To się okaże, na razie jestem kameleonem:D

                • szpile_i_ostrygi Re: nie mówiłam prawdy, Ditta 06.01.13, 13:10
                  kiedyś byłam dobrym kierowcą. Umiałam radzić sobie w trudnych i kłopotliwych sytuacjach.
                  Zaczęło się, gdy podjeżdżałam serpentyną, ciasną, ciemnawą, o dość stromym nachyleniu, na obudowany parking. Zaczęła mnie dławić panika. utknęłam na stromiźnie a za mną sznur samochodów niecierpliwie jazgotał. Musiałam wysiąść i poprosić kierowcę, który stał za mną, by mi samochód odholował na górę. Potem poszło lawiną. Wystarczyło parę samochodów na światłach, to, podjeżdżając, już dławił mnie lęk. Nakręcał się, i nakręcał. Wysiadałam, i prosiłam o pomoc. Mogę jeździć windą, ale muszę w niej być sama. Czuję się bezpiecznie. Gdy zatrzymuje się po pasażera, muszę z windy uciekać.
                • ditta12 Re: nie mówiłam prawdy, Ditta 06.01.13, 13:21
                  Tak gorzki to post.Przeczytałam wczoraj i zupełnie zgłupiałam a nie śmiałam pytać kim jesteś więc rzuciłam takie zdanie bo nie wiem o co chodzi.
                  Komu nie mówiłaś prawdy?W domu ?Tu na forum?
                  Nie zgadłam że to Ty ale cieszę się ze to TY bo strasznie Cię polubiłam i Twój styl pisania.:)
                  Zawsze czekam i wypatruję kiedy się pojawisz ale tak rzadko bywałaś jako C.
                  • szpile_i_ostrygi Re: nie mówiłam prawdy, Ditta 06.01.13, 13:33
                    Pytałaś mnie Ditto, jak się udały.
                    Odpowiedziałam, że było miło.
                    A teraz przestraszyłam się, że chcesz zniknąć z forum.
                    Odczułam przymus, by na Twe pytanie odpowiedzieć rzetelnie a nie uciekać do grzecznościowej formułki.
                    Cieszę się, że wróciłaś.
                    • ditta12 Re: nie mówiłam prawdy, Ditta 06.01.13, 13:43
                      > A teraz przestraszyłam się, że chcesz zniknąć z forum.>
                      Muszę Ci powiedzieć ze miałam taki zamiar ale Twój wątek mnie przywołał tu z powrotem.Nie mogłam tak zostawić samemu sobie kogoś -choć nie wiedziałam kim jest -ale wielki ból i rozdarcie wyzierało ze słów.
                      To jest forum i każdy może rzucić jakiś temat nawet najbardziej absurdalny i muszę Ci powiedzieć Szpile że smutek wielki mnie ogarnął gdy się dowiedziałam że jakieś popierduchy wklejam,śmiecę,jakbym nie umiała się zachować wśród ludzi,jakbym była kobietą która już nie wie czy ma sprzątać w domu czy nie sprzątać,jak jakiś robot tylko podczas sztormu.
                      Współczuję niektórym kobietom że są w takiej sytuacji domowej i chciałyby jak najlepiej a okazuje się że nie spełniają wymogów jaśnie pana małżonka bo on woli wielki bajzel ;)
                      Ale niekoniecznie bo za chwile się okaże że jednak musi być porządek w tym domu.
                        • ditta12 Re: nie mówiłam prawdy, Ditta 06.01.13, 14:23


                          W pokoju jest słoń.
                          Jest ogromny, pękaty, trudno się obok niego przecisnąć.
                          Mimo to przeciskamy się rzucając „Jak się masz” i „Wszystko w porządku”…
                          I tysiąc innych banalnych pogawędek.
                          Rozmawiamy o pogodzie.
                          Rozmawiamy o pracy.
                          Rozmawiamy o wszystkim innym – tylko nie o słoniu w pokoju.
                          W pokoju jest słoń......
                          Terry Kettering

                          :)
    • mskaiq Re: nie mówiłam prawdy, Ditta 06.01.13, 13:18
      Zmiana nika niczego nie zmienia. Zmienić może zobaczenie co było takie trudne
      w przeszłości. Jest to zmierzenie sie z częscia która jest bolesna i która ma tak
      przemozny wpływ na Ciebie.
      Pozdrawiam serdecznie.
      • szpile_i_ostrygi Re: nie mówiłam prawdy, Ditta 06.01.13, 13:29
        Tamten nick mierził mnie. W nowym czuję się bezpieczniej i nie anonimowo.
        A co do przeszłości, to problem mój jest taki, że nie potrafię się od niej odgrodzić wprost oświadczając, że sobie tego życzę. Czuję się manipulowana a robię dobrą minę do złej gry.
        W tej fałszywej sytuacji gardzę samą sobą.
        Też Cię pozdrawiam.
        • mskaiq Re: nie mówiłam prawdy, Ditta 06.01.13, 14:37
          Jakaś część Ciebie gardzi Tobą, ale to Ty decydujesz czy tak bedzie czy nie. Jeśli
          chodzi o przeszłość to ona tworzy lęki, złość, zal, nienawiści, sympatię, które
          ciagle są obecne w teraźniejszośzości.
          Można to wszystko pogodzić, mozna temu nadać sens tak, że przeszłość
          przestaje zagrażać, niepokoić i manipulować.
          Pozdrawiam serdecznie.

          • ditta12 Re: nie mówiłam prawdy, Ditta 06.01.13, 15:02
            <Tamten nick mierził mnie.
            W nowym czuję się bezpieczniej i nie anonimowo.>
            Nick jest jak suknia,czasem trzeba ubrać nową żeby się lepiej poczuć.Byle nie za często;)
            Ja łażę w swojej starej,wyświechtanej,trochę podartej i już wiele przez nią widać ale tak ją lubię że nie chce mi się kupować nowej.

            <A co do przeszłości, to problem mój jest taki, że nie potrafię się od niej odgrodzić wprost oświadczając, że sobie tego życzę. Czuję się manipulowana a robię dobrą minę do złej gry.
            W tej fałszywej sytuacji gardzę samą sobą.>

            Z manipulacją innych trudno sobie poradzić a szczególnie rodziny.
            Oni wszystko wiedzą najlepiej za ciebie,jak masz żyć,co dla ciebie najlepsze.Tak piszę ogólnie,nie do Ciebie konkretnie się to odnosi Szpile(nie mogę się jeszcze przyzwyczaić do twego nowego nicku).
            Nie chcesz ich skrzywdzić bo jesteś delikatna,stanowczo za delikatna to włażą na głowę bo im na to pozwalasz ale co będzie gdy się sprzeciwisz?Zatoczysz tajemny krąg z niewidzialnych niebieskich płomieni wokół własnej osoby i wtedy nie będą mogli podejść zbyt blisko.
            Tylko......jak to zrobisz to sama się dowiesz w swoim czasie.


              • madau Re: nie mówiłam prawdy, Ditta 06.01.13, 15:36
                Corndelio, Ditto, nie uciekajcie.
                ja sie tak dobrze przy Was czuje i ze zniecierpliwieniem kazdego ranka otwieram strone forum.
                Nie jest mi dzisiaj dobrze. na spacerze spotkalam B. zaczelam wylewac pomyje na temat dotyczacy naszego zwiazku. Bylo tam sporo pomyj na mnie sama. tak jakbym to li i wylacznie ja przyczynila sie do rozpadu. Duzo jest w tym prawdy. Stoczylam sie na dno zyjac od psychozy do psychozy, czesto brudna i byle jak ubrana, jak fleja, gruba fleja.
                Odkad mieszkam sama i zrzucilam 9 kilo, jakbym odzyla. Ciesze sie widzac ze cos jest dla mnie za duze. Maluje sie, myje wlosy, zapuszczam paznokcie.
                ta rozmowa z B. byla tak psychicznie dla mnie ciezka ze czuje sie wyczerpana. i znow napadla mnie chandra bo nie mam komu o tym powiedziec.
                tak sie ciesze ze jestescie
                • ditta12 Re: nie mówiłam prawdy, Ditta 06.01.13, 15:54
                  <Odkad mieszkam sama i zrzucilam 9 kilo, jakbym odzyla. Ciesze sie widzac ze cos jest dla mnie za duze. Maluje sie, myje wlosy, zapuszczam paznokcie.>

                  Jesteś bardzo wartościowym człowiekiem,wychodzisz z życiowego doła,piękniejesz i przechodzisz odnowę biologiczną.
                  Feniks z popiołów się odradza :)
                • szpile_i_ostrygi Re: nie mówiłam prawdy, Ditta 06.01.13, 16:17
                  Droga, mała, Madau.
                  Miałaś taką potrzebę, wygadać się. Jesteś spontaniczna i w Tobie to piękne. Musiałabyś ciężko pracować, by powstrzymać się od wynurzenia i byłaby to już gra. Udawanie kogoś innego. Byłoby ciężko. Sama siebie teraz biczujesz. Wiem, dobrze radzić, sama mam ciężką chandrę.
            • mskaiq Re: nie mówiłam prawdy, Ditta 06.01.13, 15:56
              Ditta napisała
              > Z manipulacją innych trudno sobie poradzić a szczególnie rodziny.
              > Oni wszystko wiedzą najlepiej za ciebie,jak masz żyć,co dla ciebie najlepsze.Ta
              .....
              Myślę że piszesz tutaj o sobie Ditto.
              Oni nic nie moga zrobić, nie mogą zmanipulować, jeśli nie ma w nas zezwolenia
              na taką manipulację bo zawsze już od dziecka jej się ulegało.
              Żeby to zmienić musisz zmienić najpierw to w jaki sposób reagowałaś na działania
              Twojej rodziny. Mam wrazenie że masz schematy postepowania, które ciągle
              wygladaja tak samo, od czasu kiedy byłaś dzieckiem.
              Pozdrawiam serdecznie.
              • ditta12 Re: nie mówiłam prawdy, Ditta 06.01.13, 16:08
                <Myślę że piszesz tutaj o sobie Ditto. ?

                piszę przez pryzmat swojej osoby bo nie wiem przecież nic o problemach Szpile.

                <nie ma w nas zezwolenia
                > na taką manipulację bo zawsze już od dziecka jej się ulegało.>

                To jest nawyk.Tak mocno wrosło że trudno wyplenić jak palenie papierosów.
                Od początku życia zakodowane:masz się słuchać bo jak nie........
                Groźby,kary a człowiek to tylko zniewolone zwierze,klapki na oczy i do przodu ciągnąc swój wóz.
                <Żeby to zmienić musisz zmienić najpierw to w jaki sposób reagowałaś na działani
                > a>
                A jak pokonać strach żeby to zmienić?A może to inni a nie ja mają takie klapki na oczach,nie widzą na boki i myślą że i ja tak działam?Moje słowa są odbierane dziwnie(heretyczka)a ja nie wiem co to herezje,skąd ma wiedzieć:wybór?

                • mskaiq Re: nie mówiłam prawdy, Ditta 06.01.13, 17:01
                  Ditta napisała
                  > A jak pokonać strach żeby to zmienić?A może to inni a nie ja mają takie klapki
                  > na oczach,nie widzą na boki i myślą że i ja tak działam?Moje słowa są odbierane
                  > dziwnie(heretyczka)a ja nie wiem co to herezje,skąd ma wiedzieć:wybór?
                  No własnie jak pokonać strach. Wazne, że zauwazyłaś z czym się to wiąże.
                  Mam wrażenie, że to nie inni mają takie klapki na oczach, tylko Ty używasz
                  takich schematów, że inni uznają Ciebie za cheretyczkę, albo osobę chorą.
                  Te schematy zawsze przynosiły taskie rezultaty. Nigdy w szpitalu nie wzięto
                  pod uwagę tego co mówiłaś.
                  Ja wiem co sie z Tobą dzieje i wiem jaka naprawde jesteś, ale w szpitalu nie
                  wiedzą.
                  Pozdrawiam serdecznie.
                  • ditta12 Re: nie mówiłam prawdy, Ditta 06.01.13, 17:21
                    > Mam wrażenie, że to nie inni mają takie klapki na oczach, tylko Ty używasz
                    > takich schematów, że inni uznają Ciebie za cheretyczkę, albo osobę chorą.>

                    Schemat poznawczy,bo chyba o takim piszesz to podstawowy element wiedzy o świecie społecznym.
                    Może ja mam zdeformowaną wiedzę o świecie społecznym.
                    Sztanca w psychiatrii:
                    <Nigdy w szpitalu nie wzięto
                    > pod uwagę tego co mówiłaś.>
                    Oni tam pytają -Jak się pacjent czuje,no jak?
                    A ja naprawdę nie wiem co mam odpowiedzieć na takie pytanie.
                    Mówię zwyczajowo ,że dobrze, na co lekarz:
                    Musi pani tu z nami jeszcze zostać.

                    • mskaiq Re: nie mówiłam prawdy, Ditta 06.01.13, 17:48
                      > Oni tam pytają -Jak się pacjent czuje,no jak?
                      > A ja naprawdę nie wiem co mam odpowiedzieć na takie pytanie.
                      > Mówię zwyczajowo ,że dobrze, na co lekarz:
                      > Musi pani tu z nami jeszcze zostać.
                      Kiedy mówisz lekarzowi, że dobrze sie czujesz po tym kiedy Twoja matka wsadza
                      Cię do szpitala to jest coś nie tak. Po czymś takim nie można się czuć dobrze.
                      Ty z jakiegos powodu zaadoptowałas odpowiedź "dobrze" chociaż jest źle jak tylko
                      być może.
                      Boisz sie powiedzieć prawdy ?
                      Pozdrawiam serdecznie.
                      • ditta12 Re: nie mówiłam prawdy, Ditta 06.01.13, 18:07
                        > Boisz sie powiedzieć prawdy ? >

                        Kiedyś siedziałam w szpitalu dwa tygodnie,spokojna z nogami na kaloryferze paląc papierosy bez leków(czekałam na sędzinę).
                        Zapytana powiedziałam wtedy że czuję się źle osadzona w szpitalu i nic mi nie dolega jak widać.
                        Co sędzina orzekła nie rozmawiając ze mną nawet to już wiesz.
                        Co mam komu powiedzieć?
                        • mskaiq Re: nie mówiłam prawdy, Ditta 06.01.13, 18:51
                          No włśnie odpowiedzi dobrze, żle. Jak sama mogłaś sie przekonać takie
                          odpowiedzi nie sa wystarczające aby przekonać w szpitalu lekarza, że
                          wszystko jest z Toba dobrze.
                          Lekarz otrzymał dokładne wyjasnie dlaczego Twoja rodzina chce abyś
                          została zatrzymana w szpitalu. Gdyby Twoja matka powiedziała, że chce
                          abyś została w szpitalu dlatego, że jesteś chora to też lekarz tego by nie
                          przyjął.
                          Ty nie odniosłaś się do tego, nie powiedziałaś co się wydarzyło, nie
                          podważyłaś wersji matki.
                          Przed sędzina powiedzenie, że się źle czujesz to za mało. Ty musisz bronić
                          siebie powiedzieć dlaczego, przekonać.
                          Twoja matka przekonuje lekarza a Ty nie robisz tego.
                          Pozdrawiam serdecznie.
                          • ditta12 Re: nie mówiłam prawdy, Ditta 06.01.13, 19:03
                            > Przed sędzina powiedzenie, że się źle czujesz to za mało. Ty musisz bronić
                            > siebie powiedzieć dlaczego, przekonać.
                            > Twoja matka przekonuje lekarza a Ty nie robisz tego.>

                            Powiedziałam lekarzowi że źle się czuję uwięziona w szpitalu,sędzina nie chciała w ogóle ze mną rozmawiać ani mnie słuchać tylko podsunęła do podpisania ową kartkę z której nic nie dało się wyczytać a którą miałam podpisać.Uczono mnie:Nie podpisuj czego nie możesz przeczytać.
                            Rzecznik Praw Pacjenta nie wiem po co tam jest.Proces Kafki jednym słowem.

                            Nie byłeś nigdy pacjentem to nigdy nie zrozumiesz jak to wszystko wygląda w rzeczywistości.
                            Przeczytaj chociaż Obłęd Krzysztonia.
                            • mskaiq Re: nie mówiłam prawdy, Ditta 06.01.13, 19:37
                              Znam szpitale od strony pacjenta bo rozmawiam z pacjentami. Wiem jak wiele
                              zależy od samego pacjenta i jego zachowania.
                              Sędzina to inna sprawa. Ona działa pod wpływem tego co lekarz jej powiedział,
                              ona nie ma żadnego prawa podwazyć decyzji lekarskiej.
                              Sprawa pomiędzy Tobą a Twoja rodziną to sprawa pomiędzy argumentami jakie
                              przedstawia rodzina a jakie przedstawiasz Ty.
                              Oni mają jedeną tylko przewagę, historię Twoich pobytów w szpitalach i
                              poprzednie diagnozy.
                              Dlatego lepiej unikać sytuacji, które mogą prowadzić do akcji Twojej rodziny.
                              W tej chwili radzisz sobie sobie z tym dobrze. Zagrożenie pojawia sie tylko
                              kiedy pojawia sie strach z którym nie możesz sobie poradzić.
                              Pozdrawiam serdecznie.


                              • ditta12 Re: nie mówiłam prawdy, Ditta 06.01.13, 19:50
                                > Dlatego lepiej unikać sytuacji, które mogą prowadzić do akcji Twojej rodziny.
                                > W tej chwili radzisz sobie sobie z tym dobrze. Zagrożenie pojawia sie tylko
                                > kiedy pojawia sie strach z którym nie możesz sobie poradzić.>

                                Tak,teraz jestem zadowolona :)
                                Mam nadzieję że nic mi nie zagraża od nikogo i niczego.Radzę sobie jakoś.

              • szpile_i_ostrygi Re: nie mówiłam prawdy, Ditta 06.01.13, 16:08
                mskaiq napisał: schematy postepowania, które ciągle
                > wygladaja tak samo,

                zgadza się. U mnie zawsze jest tak samo. Odruchowo zakładam czyste intencje. Dopiero "po uczynkach ich poznacie", widzę manipulację, ale zawsze to już musztarda po obiedzie.
                • mskaiq Re: nie mówiłam prawdy, Ditta 06.01.13, 17:53
                  Piszesz bardzo oględnie. To co dla Ciebie jest czystymi intencjami dla innych
                  nie muszą. Wszyscy sie różnimy i te róznice musza być uznane przez obie
                  strony ale czesto obie strony tego nie robią.
                  Pozdrawiam serdecznie
                  • szpile_i_ostrygi Re: nie mówiłam prawdy, Ditta 06.01.13, 18:16
                    Czy dobrze Cię zrozumiałam, że chciałeś powiedzieć, iż w kontaktach międzyludzkich, jako że przecież powszechna wiedza ta "wszyscy się różnimy" , tak więc, że w kontaktach międzyludzkich a priori zakładać należy nieczystość intencji, fałsz i podstęp? Że należy skierowane do ciebie sygnały najpierw rozłożyć na czynniki pierwsze, poddać analizie głębszej i dopiero po osądzeniu, czy nie obciążone interesem osobistym sygnał wydającego, odpowiednio do sygnału owego się ustosunkować?
                    • mskaiq Re: nie mówiłam prawdy, Ditta 06.01.13, 18:57
                      Trzeba zakładać, że się różnimy i tylko tyle. Nie można jednak zakładać, że
                      każda rożnica oznacza fałsz i podstęp.
                      Bardzo wiele osób patrzy w taki sposób albo białe albo czarne i nie ma nic
                      pomiedzy.
                      Dla takich osób świat ma tylko dwie barwy i ten kto mysli inaczej musi być
                      przeciwko.
                      Pozdrawiam serdecznie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka