Dodaj do ulubionych

Nawiedzony dom na Szeligowskiej

IP: *.dwo.com.pl 18.02.08, 15:06
Nawiedzony dom na Szeligowskiej - podobno jest taki, idąc od ul.
Lazurowej. Nikt kto kto tam mieszkał długo nie wytrzymał, nawet
bezdomni. Czy ktoś wie czy to jest mit, czy ten dom istnieje? W
którym miejscu na Szeligowskiej, na tym odcinku z autobusami przy
ul. Połczyńskiej czy na odcinku idącym "na wieś" czyli tam gdzie
Szeligowska odbija od Lazurowej w kierunku Chrzanowa?
Obserwuj wątek
      • gasper21 Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej 20.02.08, 19:58
        Dokładnie tak ja wyżej. Dom stoi wraz z całym gospodarstwem. Dom
        jest w stanie fatalnym (pękł na pół) ale jest bardzo ładny. Nawet w
        dzień jak się patrzy na niego to ciarki po plecach człowiekowi
        przechodzą. Ciekawą sprawą jest to że faktycznie nie jest on
        zamieszkany przez nikogo nawet przez bezdomnych. A nie jest on
        pilnowany. Nic nie sugeruję ale do tragedii naprawdę tam doszło. Ten
        dom stoi. Łatwo tam trafić. Plan został przedstawiony powyżej.
        Pzdr
        Gasper
        • Gość: Paulina Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.09, 22:22
          17.09.2009r godz 20.30 byłam tam dzis i nic strasznego się tam nie dzieje dziwne
          bo w całym domu było ciemno tylko w ost oknie po lewej str w oknie przy furtce
          było zapalone światło w środku chodził facet w czarnej koszulce i slipkach byłam
          z kolega zaczeliśmy się śmiać a reszta naszej ekipy czekała na uliczy bo sie
          bali wróciliśmy do nich i zaczeliłśmy im opowiadać kolezanka nie uwierzyła w to
          co mówimy więc poszliśmy jeszcze raz tym razem we trójke wyszedł do nas facet z
          kijem zaczeliśmy z nim rozmawiac i sie okazało że on tam mieszka i jest kuzynem
          tych co tam zgineli mówi że deneruje go to że naet ludzie dorośli jak
          przyeżdżają nie umieją się zachować wybijają szyby albo jak on wydzie to
          uciekają po polu kukurydzy! Więc nie wieże w to że tam straszy tj poprostu
          zwykłe ludzkie gadanie!!
      • Gość: Gość Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: *.dwo.com.pl 21.02.08, 10:25
        Pozwolę sobie wkleić tekst z grupy dyskusyjnej o Warszawie. Mam
        wrażenie że jednak mówimy o 2 miejsach - 1 na Batalionach Chłopskich
        i 2 na Szeligowskiej:

        "Nawiążę do domu przy Szeligowskiej, bo widzę, że was zaintrygował, a
        niebardzo wiadomo co i jak. Więc dom ten znajduje się bliżej Bemowa.
        Jeżeli idziecie od Bemowa na Szeligowskiej będzie zakręt i zaraz za
        tym zakrętem stoi ten dom. Wydarzenie miało miejsce z 25-30 lat
        temu. Wcale w tym domu nie było żadnej imprezy, tylko domownicy byli
        na imprezie. Wrócili nad ranem i wtedy stała się ta tragedia.
        Uważano,że to ojciec zabił żonę i dzieci, a na końcu popełnił
        samobójstwo,ponieważ znaleziono go z przestrzelonym gardłem. Jednak
        nikt tego nie widział i nikt tak naprawdę nic nie wie. Rozmawiałam
        trochę na ten temat i możliwa jest też opcja, że kiedy wrócili
        zastali włamywaczy i to oni ich załatwili, a samobójstwo tego faceta
        upozorowali. Tym bardziej jest to możliwe, że w budynku przy domu,
        mieszkały dwie kobiety (pełni chyba rolę w rodzaju służby) i kiedy
        usłyszały strzały ich drzwi były zamknięte od zewnątrz. Po tragedii
        wyprowadziły się stamtąd mówiąc, że nie chcą by je spotkał taki sam
        los. Niestety prawdę znają tylko Ci, którzy zginęli. Najsmutniejszy
        dla mnie jest fakt, że ciała dzieci znalezione ukryte za fotelem."
        • Gość: CPON Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: *.tktelekom.pl 22.02.08, 13:38
          Tak się składa, że kilka dni temu zaintrygował nas ten dom i
          postanowiliśmy zbadać sprawę. Na prawdę. Dom na Szeligowskiej 32
          wygląda strasznie nawet i za dnia. Na podwórku stoi zniszczona,
          zardzewiała, dziecięca huśtawka, która sama się porusza z powodu
          wiejącego wiatru - a nie jak myślą inni, przez duchy. Większość
          okien od strony ulicy jest zafoliowana, jednak od strony podwórka
          okna trzymają się nawet nieźle, a patrząc przez nie widać zadbane
          meble i artykuły domowego użytku, żywność też jest niczego sobie. Na
          całym terenie posiadłości (również w piwnicy) można spotkać
          pozostałości po imprezie motocyklowej, która odbyła się w 2005 w
          lipcu.
          Może to wszystko wg. was o niczym nie świadczy. Dlatego napiszę co
          mówią sąsiedzi o tym "nawiedzonym" domu.
          PAN NR 1 twierdzi, że w obecnej chwili mieszka tam młody chłopak,
          który rano wychodzi z domu, a wraca po południu. Świadczą o tym
          m.in. duże ilości puszek i butelek po przeróznych alkoholach.
          PAN NR 2 sądzi, że raz na tydzień przyjeżdza tam jakaś kobieta,
          tylko po to, aby pochodzić sobie po tym terenie (być może coś
          powspominać)
          ************************
          Czy moglibyście napisać coś o tym domie na Batalionów Chłopskich??
          • Gość: bbbbb Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.08, 22:10
            przejezdzam tam codziennie 2 razy raz do pracy i raz z pracy i
            szczeze mowiac/piszac to nigdy nie widzialem tam od okolo 10 lat
            zeby ktos tam mieszka, przebywal lub szwedal sie. jezdze czesto i
            codziennie tamtendy ale przejezdzaja co zawsze mam jakies dziwne
            uczucie. fak faktem kiedys byla tam jakas zrodnia rodzinna potem
            zlodzieje sobie tam dziule zrobili ale z tego co wiem tez tam zbyt
            dlugo nie byli i zmienili miejsce, kiedys tam tez byly wlamania ale
            ponoc kiedys tam sie ktos wkradl sie czegos przestraszyl czy cos
            innego i osoba zmarla z przyczyn niewiadomych, z tego co slyszalem
            to ponoc w tym nie bylo osob trzecich ani samobujstwo wyszlo to
            najaw ponoc, gdy straz miejska sprawdzala zima czy nie bezdomnych a
            tam ten czlowiek przebywal ponoc juz okolo 4 misiecy. tylko tyle
            moge powiedziec o tym domu co wiem
        • Gość: KW:*:*:*:* Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.08, 21:43
          To wszystko co pisza w necie o tym nawiedzonym domu ze tam straszy i
          ze tam sie cos dziwnego dzieje to sa klamstwa.Prawda jest ze zginela
          tam rodzina 20 lat temu.Ale ku.. niewiem po co ludzie pisza ze tam
          straszy i wogole jak polowa z nich tam nie byla.Ja tam bylam kilka
          razy i dostalam sie do domu i wszystko tam widzialam i tam nie ma
          praktycznie nic poza gruzami.Tam poprostu zajmuje sie ktos tym
          domem.Napoczatku jak odkrylam ten dom i dowiedzialm co tam sie stalo
          to mnie i moich znajomych strasznie zaciekawilo.Myslalam ze tam
          naprawde dzieje sie cos niespotykanego ale to nieprawda od krylam to
          dzis....Wszystkiego sie do konca dowiedzialm i juz mnie to nie kreci
          bo tam nic nie ma.Nie ma sie czym fascynowac!!!!!
          • Gość: Szybki Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: *.dwo.com.pl 04.04.08, 12:28
            Bzdura! Nie dalej jak 3 dni temu od kolegi słyszałem, że specjalnie
            poszeł tam z psem i jego pies odważny na codzień stanoł przed bramą
            i nawet siłą nie chciał wejsć. ciekawe co przecież wiadomo że
            zwierzeta czują wiecej spraw niz człowiek. psu zjeżył się grzbiet i
            nawet kroku dalej nie zrobił. no to niech każdy myśli co chce,
            niedowairki moga się wyśmiewać a tu jednak coś musi być, psy nie
            boją się domów ale ich "gości" niewidocznych.
            • Gość: Bemovvi@k Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: *.acn.waw.pl 04.04.08, 15:32
              Pleciesz bzdury, jak mało który i kolegów masz sobie podobnych. Znam ten dom,
              byłem tam kiedyś, nocą tamtędy nie raz chadzałem, znam te pola orne obok i nigdy
              nic nadzwyczajnego tam nie spotkałem, więc przestać pleść jakieś brednie z palca
              wyssane. Inni też niech przestaną głupoty wypisywać o duchach, białych
              poświatach i chłopcu w oknie. Sami wystawiacie świadectwo swej bezdennej głupocie.
              • Gość: Duchy! Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: *.dwo.com.pl 04.04.08, 16:00
                Matole a pies to co czytał w internecie najpierw ze sie potewm
                przestraszył??!!! zważaj se, bo to sa wyższe sprawy inteligenciku z
                koziej wólki. Skoro pies jako zwierze wyczuwa ze cos jest nie tak to
                ty mozesz sobie ci najwyzej pogadac, a stworzenie boskie dobrze wie
                co w trawie piszczy i tylko istoty w rodzaju duchów i zmarłych mogą
                go odstraszyć od wejścia na teren posesji. To jest pewne na 100% i
                jak ktoś nie wierzy biech wezmie swojego zwierzak to zobaczycie co
                sie stanie jak wam pies da noge zpod bramy!!!
                • Gość: Bemovvi@k Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: *.acn.waw.pl 05.04.08, 02:05
                  Nie denerwuj się tak, bo i tobie i psu piana z pyska pocieknie. Lepiej napisz,
                  gdzie i jaki stuff kupujesz, aby takie jazdy mieć. Obaj jesteście stworzenia
                  boskie a to co tu smarujesz, to jakaś nieboska komedia. Chyba nie w trawie
                  piszczy a trawa piszczy, po dobrym ususzeniu i wyjaraniu. Dokładnie dla takich
                  jak ty powstają sensacyjne audycje i książki o duchach, trojkątach bermudzkich i
                  ufo. Ale żeby pies miał takie jazdy, żeby spod bramy nawiać? Może też się dymem
                  z tej trawki zaciągał?
                • Gość: ana Stara masarnia IP: *.chello.pl 04.06.08, 19:30
                  Kawałek dalej od tego domu na Szeligowskiej jest opuszczona masarnia, gdzie
                  idiota zabijał ludzi, jednak potem został podpalony wraz z nią.... Byłam tam.
                  Ona jeszcze stoi,a ludzie twierdzą,że jeszcze można zobaczyć starego rzeźnika.
                  Ja próbowałam go dziś sprowokować jednak nie chciał się pokazać....ale atmosfera
                  jest tam dziwna....
                  • Gość: Pira Re: Tylko dla idiotów! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.08, 23:22
                    Że też was jeszcze nie wciągnęło w czarną dziurę...:) :) :

                    Straaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaach się bać!!!!!!!!!!!!!!!!!!;O ;o :o

                    Może jakiś scenariusz napiszcie wspólnie, albo audycję grozy....
                    To rozładuje wasze napięcie...na
                    pięcie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                    Buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
                • Gość: kk Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: *.subscribers.sferia.net 05.06.10, 12:12
                  nie chce nic mówić - ale co do tego psa.. To tak naprawdę psy wyczuwają kiedy My się boimy. i same się boją. Ja znam jedną historie, kiedy mój kumpel staną samochodem koło bramy i zaczęły mu alarmy wariować. Nigdy tak nie miał a tu nagle. Potem jego siostra zobaczyła kogoś w oknie i odjechali.
                  Ja osobiście byłam tam raz, stałam na ulicy i patrzyłam się, byłam za dnia.. zobaczyłam tylko że jakieś łepki wychodziły z posesji. Nie jest ona jakoś bardzo zadbana. Chciałabym wejść do środka. :) ale no.. jeśli są tam jakieś kłódki to nie za bardzo. Jak dom wygląda w środku? są tam jakieś meble czy coś? był ktoś w środku?
                    • Gość: :D Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.11, 17:05
                      Przecież to duchy zajmują się tym domem... Oczywiste! Ludzie dajcie sobie spokój.. To zwykły, stary, dom, którym ktoś mieszka i się nim zajmuje. Może jest warty zwiedzenia, może nie... Ja byłabym w stnie poprosić kogoś kto tam przebywa o pozwolenie/ oprowadzenie po tym domu :D Chociaż... Wątpie, żeby ten ktoś się zgodził. W końcu ja sama nie chciałabym, żeby koś chodził mi po moim domu. Ale dlaczego nie? Warto spróbowac :D
                  • Gość: :D Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.11, 17:01
                    Dokładnie. Psy wyczuwają, kiedy my się boimy. Przykład? Jeżeli spotkasz obcego psa i się go boisz, to on może się na ciebie nawet rzucić. Znam to z własnego doświadczenia. Mianowicie, jeżdżąc na rolkach z koleżanką, która panicznie boi się psów, nie raz spotkałyśmy jakieś psy, które obszczekiwały nas strasznie. Ja się nie bałam, więc mnie zostawiały w spokoju, a koleżankę łapały za kostkę ( naszczęście w rolkach nie mogły jej ugryźć (: ). Osobiście kocham psy i baardzo się nimi interesuję, więc w 100% potwierdzam. Co do domu... Chętnie bym się tam wybrała. Niekoniecznie bym chciała wejść do środka, ale chociaż zobaczyć go od zewnątrz...
                • Gość: Kamil. Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: *.adsl.inetia.pl 03.05.08, 23:06
                  Słuchajcie. Zawsze interesowaly mnie tematy o duchach itp. Od
                  niedawna mam neta. Pracuje jako kierowca w mercedesie i jezdze
                  szeligowska od 2lat do Ołtarzewa bo omijam tamtedy koreczki.
                  zauwazylem ten dom po prawej stronie tuz za zakkretem jadac od
                  lazurowej. odrazu wydal mi sie jakis dziwny, pusty, niespokojny...
                  Odrazu mialem chetke go zwiedzic ale nie mialem czasu. olalem go i
                  mijalem jak kazdy inny dom. Kiedys cos mi w nim w oknie na dole
                  smignelo jakis blysk ale nie mowie nic na 100procent co to bo
                  niewiem (moze slonce i tyle). Dzis tak se szukam info w necie o
                  duchach trafilem na te forum o domu na szeligowskiej i na
                  batalionow. Widze ze zdania sa rozne. Proponuje zorganizowac jakies
                  spotkanie i wybranie sie do tych domow bo sa blisko siebie i zbadamy
                  sprawe. sam jestem osobiscie ciekaw po tych waszych wypowiedziach.
                  Piszcie na moj GG to zorganizujemy jakas wyprawe na szeligowska. GG:
                  8820760. Piszcie, chociarz pogadamy o tym miejscu.
      • prawdziwy_dragon1 Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej 22.05.08, 19:18
        O kurcze nigdy sie tak nie bałem,byłem tam z kolegami na podwórku,no na
        Szeligowskiej tam jest strasznie,ktoś ten dom kupił bo pod jedną ze ścian stoi
        ze 100 worków z korą,ale faktycznie ten dom jest nawiedzony w pewnej chwili
        usłyszeliśmy kroki-jakby ktoś chodził po drewnianej podłodze.
        • Gość: Patrycja!!!!!!!! Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: *.subscribers.sferia.net 07.08.08, 19:19
          Byłam tam. 3.08.2008.
          Pi3rdolicie głupoty , że jest tam wszystko Ok.
          Sokro jest opuszczony to na h.. tam stoi 27273839 worków z torfem a
          drugie tyle jest wysypane prawie przed drzwi ??
          Zapraszam na www.upiornibracia.mojeforum.net
          Tam jest cała relacja oraz zdjęcia z pobytu tam.
          Na zdjęciach powychodziły rózne dziwne rzeczy.
          A jakas mądra koleżanka napisała ze ona była w środku.
          W dupie ku.. byłaś !!
          Jaki gruz ? Gruz chyba masz w głowie !!!
          Albo pypcia na mózgu !!
          Są do tej pory stare meble i tym podobne.
          Powiedziałam zapraszam na te forum i zobaczycie !!!
          Po co gadacie jakies głupoty skoro was tam nie było ??
          Nie panuje tam standardowa atmosfera.
          Jest dziwnie...
          Jezeli ktoś ma jescze jakieś wonty i chce pokonwersować zapraszam;
          GG - 7803419
      • Gość: michał Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: *.chello.pl 01.03.08, 10:00
        Podobno ktos kiedys wlazl do tego domu (piwnica), zeby przekonac sie
        jak jest w srodku i zobaczyl, ze nikt nie posprzatal go od tej
        tragedii. Na scianach i poscieli (podobno) sa (moze byly, bo to
        kilka lat temu bylo) slady krwi. Moja siostra chodzila do klasy z
        jedynm z zabitych chlopcow. Ja znam wersje, ze to ojciec zabil cala
        rodzine ( w tym swoja matke, ktora mieszkala z nimi, a o ktorej nikt
        wczesniej nie wspomnial), a nastepnie popelnil samobojstwo. Powodem
        byly interesy, ktore zle poszly. Kiedys w nocy poszlismy pod ten
        dom, nawet chcielismy wejsc na posesje, ale zobaczylismy cos w oknie
        i prawie sie pos.... ze strachu.... .
      • Gość: sasiadka Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.08, 10:49
        w nocy przed wyjsciem spadla mi szafka wiszaca, a pies wyl, ze az
        sasiedzi zaczeli walic w kaloryfer i nie poszlysmy.....
        uznalysmy to za zly znak,
        podobno dusze samobojcow kraza po ziemi, bo nie ma dla nich nigdzie
        miejsca, brrry
        zaciekawily mnie te historie, moze jeszcze najdzie mnie ochota na
        wycieczke tam,ale ta noc byla taka dziwna...
        dopiero wstalam, bo melisa mocno podzialala...chyba dzis nie zasne
        • Gość: gosc Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.08, 11:21
          Bylismy tam wieczorem ze znajomymi...podeszlismy pod sama
          brame..nikogo nie bylo..ciemno...zero swiatel..poswiecilismy dlugimi
          z samochodu i nic..na teren nie wchodzilismy gdzyz zrobilismy to
          rano.Napewno jeszcze sie wybierzemy ale tym razem z aparatem azeby
          zrobic zdjecia.Jakos bardziej niz "duchow" boimy sie policji ktora
          mogla by nas zatrzymac za wejscie na cudza posesje.Jesli ktos jest
          chetny to damy znac na forum z odpowiednim wyprzedzeniem kiedy
          bedziemy jechali.Jak nas bedzie wiecej to mozemy calosc
          zwiedzic..wchodzac nawet w podziemia.Pozdr
          • Gość: nieznajoma Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: *.subscribers.sferia.net 01.03.08, 12:46
            Ja jak wróciłąm z tego domu to poszłam spać i przec całą noc
            dręczyły mnie koszary np. typu: Poszłąm z moją przyjaciółką do tego
            domu i weszłyśmy do niego w samym wejściu była duża ,stara szafa
            zajrzałyśmy do niej i wyjełyśmy z niej album ze zdięciami następnie
            postanowiłyśmy przejść bardzo długim korytarzem gdzie wszędzie były
            białe drzwi postanowiłysmy wejść do ostatnich i gdy je otworzyłysmy
            były schody na duł a w około było ciemno i ujrzalłyśmy wyłaniającą
            się białąą postać z tych schodów która podniosła ręke i zaczeła iść
            w naszą strone jagby chciaął nas dotkną tą ręką .ZAczełśmy uciekać
            te wszystkie białe drzwi były wymazane krwią gdy dobiegłyśmy do
            drzwi wyjściowych były zamknięte a postać szłą w naszą ręke i się
            obudziałm całą zlana potem ... Od tamtej pory tam nie chodze bo
            ludzie mi mówią zę to może być przepowiednia
              • Gość: aaaa Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.08, 19:29
                ja nie mysle o zakupie tego domu tylo chcial bym go obejzec wewnacz
                i i siewiedziec dokladnie co tam si stalo jak tam jest itp.
                najbardziej mnie zainteresowalo to ze jak tam ze znajomymi zesmy
                byli w 2 oknie po lewej stronie byly 4 KWIATKI w doniczkach w
                stodole/szopie byl jakis w miare swiezy stol/biurko a po prawej
                stronie w budynku gospodarczym czy czyms podobne byla wiare swieza
                kludka a na terenie byly jakies slady opon...
                  • Gość: Bz. Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.08, 18:38
                    Zwrociliscie uwage na to, ze mimo, iz nikt tam nie mieszka, a dom zostal
                    opuszczony prawie 20 lat temu, trawnik przed domem w ogrodzie jest zieloniutki i
                    zadbany, jak gdyby zatrzymal sie tam czas? Normalnie, wszystkie tereny, którymi
                    nie opiekuje sie czlowiek, zarastaja, staja sie polanami, z trawy wyrastaja
                    chwasty, geste, cienkie kloski trawy i inne ziola... a tu? nic, gladko... Mimo,
                    ze juz poza terenem ogrodu, za plotem wyrastaja jakies krzuny.
                    Hmm...interesujace jest rowniez to zapadniete miejsce po lewej jak sie stoi
                    frontem do budynku - jak gdyby ktos zabral sie za budowanie fundamentow na
                    sasiedniej dzialce i przerwal w trakcie, zaniechal budowy i sie wyniosl...?
                • Gość: Aniu(L)ka Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: *.chello.pl 02.04.08, 22:11
                  tak mnie tez to zaintrygowało jestem w tym domu prawie codziennie i praktycznie wszystko już widziałam oprócz 3/4domu bo 1/4 juz obejrzałam...ze znajomi zdjęliśmy kłódkę i tam weszliśmy...zdziwiło nas ze były tam puste pudelka po fotelu masującym i masującym czymś do stóp. Na ścianie było napisane "die here" oraz "zgineliśmy". W łazience stał rower(składak ale tez coś) a w pokoju dużym był obrazek z krzyżem a z drugiej strony było napisane" gdzież sie podział krzyż? on stal sie dla nas bramą"- zadziwiło nas to bardzo. Baliśmy sie. były tam kolejne drzwi które tez po pewnym czasie udało nam sie otworzyć. Dalej bym pokój z gruzami ogólnie w tym domu wszędzie są jakieś gruzy lub stare meble czy różne takie. Próbowaliśmy otworzyć główne drzwi ale sie nie dało. Dziwi nas to że skoro nikt tam nie mieszka to czemu jak my coś rozwalimy to następnego dnia to jest naprawione np. kiedy otworzyliśmy drzwi były później wszystkie pozamykane, gdy przestawiłyśmy 7 ciężkich kamieni do budowanie drogi były odłożone na miejsce...tam się dzieją dziwne rzeczy ale ja i tak tam będę chodziła ale za nic bym tego domu nie kupiła...ja wieże że tam są duchy...
                  Pozdrawiam Ania z Jelonek...
                  PS. Ten dom jest straszny od ulicy ale tak naprawdę chyba nie ma sie czego bać przynajmniej z środku dnia można wziąć sobie kolegę to przytuli i pocieszy jak będzie źle.
          • Gość: rafal Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: 188.33.30.* 10.07.09, 02:43
            bylismy kiedys tam z 2 koleżankami, moim samochodem, w nocy, one oczywiscie
            strasznie spękane wystraszone. Chcialem sobie zrobić jaja wiec puscilem sprzęgło
            szybko przy wycofywaniu i samochod zdechł, zaczlem udawać ze panikuję zeby je
            postraszyć. Heheh z uśmiechem na twarzy ze udał mi się kawał przekręcam kluczyk
            zeby odpalić... i..... samochód nie chciał odplić. Zaznaczam ze nigdy mi sie nie
            działo tak, palił o tyku, za ktoryms razem odpalił lecz swiatła mijania nie
            chciały się zapalić , działały tylko pozyjne , na dodatek zakopaliśmy się....
            wtedy to i ja bylem obs rany ze strachu. DAlem na full gaz udało się, z piskiem
            ucieklem, światła same zapaliły się gdy wjechlem na lazurową, musialem jechać na
            przeciwmgielnych zeby widzieć droge. Zbieg okoliczności / ?? nie wiem
      • Gość: AA Re:Warszawa , ul .Szeligowska - poszukuję MK IP: *.dwo.com.pl 10.03.08, 10:16
        > Powiedzcie proszę czy jest taki adres w Warszawie na ulicy
        > Szeligowskiej - 30/24 lub 33/24 ?

        Tam są domki a nie bloki, więc jeśli już to adresy mogą być
        Szeligowska 30, Szeligowska 33.

        W niedzielę byłem przy tym "nawiedzonym" domu, w dzień nie sprawia
        wrażenia strasznego tylko zwyczajnie zapuszczonego. Na jego
        ogrodzonym terenie jest jakiś wąż do nawadniania pól, podejrzewam że
        przynjamniej z samego terenu podwórza ktoś korzysta.
    • Gość: igorass Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.08, 08:35
      Mam działkę a właściwie pole sąsiadujące z posesją o której
      piszecie, i bywałem tam o każdej porze dnia i nocy i nigdy nie
      widziałem tam nic nadprzyrodzonego.Dom stoi opuszczony, natomiast
      otaczające go pole jest dzierżawione i nadal uprawiane i stąd ślady
      samochodów na podwórzu. Rzeczywiście 22 lata temu doszło tam do
      tragedii, a mój ojciec chodził do jednej klasy z tym gościem który
      zabił swoją rodzinę i siebie na końcu.
        • martina_wawa Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej 24.03.08, 23:33
          Byliśmy tam właśnie z chłopakiem.
          Przejechaliśmy całą Szeligowską,nie widać nigdzie domu oznaczonego numerem 32
          więc próbowaliśmy sami go znaleźć.
          I rzeczywiście są 2 takie domy,które mogłyby pasować.
          Jeden jest tuż przy ulicy,ma okna przy ogrodzeniu-natomiast do drugiego prowadzi
          dróżka.
          Oba domy są po prawej stronie Szeligowskiej(jadąc od Lazurowej) i odległe są od
          siebie o kilkaset metrów.
          I teraz tylko pytanie-o który dom chodzi?
            • martina_wawa Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej 25.03.08, 16:50
              Przynajmniej wiem już,że chodzi o ten dom z drogą wjazdową:)
              AA,być może jest tam taka tabliczka,jednak byliśmy tam po godzinie 22 -a nie
              przypuszczam,żeby tabliczka ta była oświetlona.
              Myśmy nic podobnego nie widzieli..
              Zresztą niewiele w ogóle widzieliśmy,było stanowczo za ciemno...
    • Gość: Duchy? Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: *.dwo.com.pl 28.03.08, 11:04
      No to byłem tam wczoraj, pomiędzy 23 a 0:30. Do samej północy nic
      się nie działo. 15 minut po 24 poczułem dziwny chłód, choć wiatru
      nie było... Coś delikatnie świeciło w szparze pod drzwiami, choć nie
      było słychać dosłownie niczego. Powiem wam że po chwili uczucie
      strachu, irracjonalne, wymusiło szybką ewakuację. Nie wierzcie tym
      którzy piszą że tam nic nie ma. Często bywam w nocy w róznych
      miejscach bo jestem fotografem, ale tym razem bardzo się bałem.
      Szkoda że nie robiłem zdjęć, ale już drugi raz tam nie pojadę, wolę
      miec spokój w życiu i nie bać się po nocach.
    • Gość: martyna Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: *.chello.pl 01.04.08, 14:07
      Ciekawy wątek. We wspomnianym wyżej artykule
      www.mmwarszawa.pl/159/2008/3/25/szeligowska---przeklete-miejsce?category=997
      piszą, że "Terenem zainteresowali się także poszukiwacze zjawisk
      nadprzyrodzonych, o czym poczytać można na różnego rodzaju portalach o tej
      tematyce." Czy ktoś z Was wie, o których portalach mowa? Proszę o linka.
      Znalazłam też bloga, na którym przekopiowano w/w artykuł, są też zdjęcia tego
      domu: nawiedzone-miejsca.blog.onet.pl/2,ID306832008,index.html
      Muszę o tę historię popytać mojego wujka, jego rodzice znali tę rodzinę.
    • Gość: Anna_1964 Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: *.dwo.com.pl 10.04.08, 10:16
      Byłam nocą wczorajszą przy tym budynku. Brzydka pogoda sprawiła że
      było nieprzyjemnie. Nie chciałam wchodzić przez ogrodzenie więc
      kręciłam się dookoła budynku i zagrody. Jeśli ktoś naprawdę sądzi że
      tam nic dziwnego się nie dzieje, to mogę tylko powiedzieć żeby sam
      się tam wybrał. Po tym co wczoraj czułam będąc w tym miejscu już
      nigdy więcej tam się nie pojawię, ktoś tu pisał że chce mieć spokój
      psychiczny przed "nieznanym" i się z tym zgadzam. A do bojaźliwych
      nie należę. Nic więcej nie napiszę bo nie chcę prowokować "złego".
        • Gość: Bemovvi@k Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: *.acn.waw.pl 11.04.08, 00:14
          No a cóż tam mogło się niby wydarzyć? Nic się nie wydarzyło, bo nikogo nie ma.
          Baba wmówiła sobie jakieś bajki o duchach, strachach i demonach , więc pewnie o
          mało nie posiusiała się w majtki. Ja znam to miejsce, przechodziłem tamtędy nie
          raz, nie dwa, po nocy, po tych polach ornych z tyłu kiedyś kiedyś chodziłem. Tam
          nic nie ma, to bujdy!
          • martyna-beaux Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej 12.04.08, 23:55
            Mnie bardziej od duchów interesuje historia tego mordu...
            Wcześniej pisałam, że wujka popytam o całą sprawę no i właśnie miałam okazję. Pewnie wszystko już było na ten temat, ale oto co mi wujek powiedział:
            1. to była zamożna rodzina tzw. badylarzy, zatrudniali różną biedotę do pomocy, nie było tam żadnej służby jak ktoś wyżej napisał, tylko właśnie robotnicy tam nocowali,
            2. mój wujek nigdy nie słyszał o wersji ze złodziejami (dziś pierwszy raz usłyszał tę wersję ode mnie), zawsze była mowa o tym, że to ojciec wymordował rodzinę,
            3. ta impreza, z której wracali była imieninowa, z resztą ojciec rodziny miał tego samego dnia imieniny (miał chyba na imię Jerzy),
            4. facet był myśliwym, miał w domu broń myśliwską i właśnie z jej pomocą zabił rodzinę i siebie,
            5. żona i dzieci już spały, gdy zaczął do nich strzelać,
            6. wszyscy są pochowani na cmentarzu w Babicach, matka z dziećmi razem a ojciec osobno.

            Chętnie wybrałabym się zobaczyć ten dom, ale bardziej niż duchów obawiam się dzikich lokatorów i tego, że mnie ktoś stamtąd po prostu pogoni.
              • martyna-beaux Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej 14.04.08, 15:13
                Raczej się tego nie dowiemy, chyba że ktoś miał by dostęp do akt sprawy, ale cholera wie co tam powypisywali... Z relacji mojego wujka: stwierdzono, że facetowi odbiło i tyle. Wg mnie zawsze jest jakieś drugie dno i to mnie właśnie intryguje...
                • Gość: Pyrekcb Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: *.static.inode.at 14.04.11, 14:18
                  > Raczej się tego nie dowiemy, chyba że ktoś miał by dostęp do akt sprawy, ale cholera
                  > wie co tam powypisywali... Z relacji mojego wujka: stwierdzono, że facetowi odbiło i
                  > tyle. Wg mnie zawsze jest jakieś drugie dno i to mnie właśnie intryguje...

                  Znajomy, którego żona pochodzi z sąsiedniego Macierzysza, twierdzi, że palce maczało w tym SB - ponoć "strzelił samobója" kilkukrotnie, a badania wykazały, że strzały padły z odległości kilku metrów.
                      • gocu_86 Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej 23.04.08, 12:51
                        hmm...

                        muszę się zebrać i w wolnej chwili napisać co nieco o tym miejscu
                        więcej, bo ta historia z serwisu, którą pisałem na począku byłąmocno
                        ogólnikowa. trzeba to rozwiąć.

                        PS
                        czy z Twoim wujkiem można się jakoś skontaktować?
                        • martina_wawa Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej 23.04.08, 17:54
                          Byliśmy tam kilka dni temu ze znajomymi.Było parę minut przed północą.
                          Ta poświata od TV którą widać przez okno -o której piszą to w rzeczywistości po
                          prostu jaśniejsze okno.
                          Rzeczywiście sprawia wrażenie,jakby w środku było delikatne światło ale kiedy
                          podejść bliżej i przypatrzeć się-widać,że to tylko wrażenie...
                          • martyna-beaux Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej 24.04.08, 19:08
                            martina_wawa napisała:

                            > Byliśmy tam kilka dni temu ze znajomymi.Było parę minut przed północą.
                            > Ta poświata od TV którą widać przez okno -o której piszą to w rzeczywistości po
                            > prostu jaśniejsze okno.
                            > Rzeczywiście sprawia wrażenie,jakby w środku było delikatne światło ale kiedy
                            > podejść bliżej i przypatrzeć się-widać,że to tylko wrażenie...

                            A wchodziliście na teren działki? Bo ja bym się wybrała zrobić parę fotek w
                            dzień, ale nadal obawiam się, że ktoś tam mieszka i mnie poszczuje :)
                          • Gość: to dziwne Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: *.kielce.vectranet.pl 24.12.09, 13:48
                            no i właśnie o to chodzi ten przebłysk jest tu całą zagadką jest nawet taki film
                            na yutube jak ktoś filmuje ten dom i widać dokładnie jak świeci się światło w
                            oknie małym na ostatnim piętrze.Jeszcze jest jeden taki dom w Warszawie w którym
                            straszy dom Hanki która była zakochana w powstańcu jakiś wiek wstecz do tej pory
                            tam wydobywają się w środku jakieś dziwne dzwięki
                        • martyna-beaux Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej 24.04.08, 19:05
                          gocu_86 napisał:

                          > hmm...
                          >
                          > muszę się zebrać i w wolnej chwili napisać co nieco o tym miejscu
                          > więcej, bo ta historia z serwisu, którą pisałem na począku byłąmocno
                          > ogólnikowa. trzeba to rozwiąć.
                          >
                          > PS
                          > czy z Twoim wujkiem można się jakoś skontaktować?

                          Wszystko co wujek wie na ten temat napisałam wyżej, na prawdę więcej nic nie wie. Kontaktu nie podam, bo nie czuję się do tego upoważniona, jak masz jakieś konkretne pytania to napisz na mój gazetowy, ale tak jak pisałam wcześniej wydaje mi się, że więcej się nie uda ustalić poza tym co zostało tu napisane. Myślę, że lepiej popytać ludzi, którzy tam mieszkają i pamiętają całą tę tragedię.
                            • martyna-beaux Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej 28.04.08, 20:18
                              Gość portalu: gszok napisał(a):

                              > WITAM
                              > BYLEM DZIS TAM , NA TERENIE OBIEKTU ZOBACZYłEM PANIA RUDAWą
                              > POWIEDZIAłEM DZIEńDOBRY ,A ONA NA TO DOWIDZENIA PąńSTWU .
                              > I TYLE

                              Czyli tak jak myślałam - ktoś tam jednak mieszka/zajmuje się domem... Z jednej strony szkoda, bo chciałam tam pojechać i spenetrować dom, z drugiej może ktoś się wreszcie tym budynkiem zajmie...
                              • Gość: Kamil Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: *.adsl.inetia.pl 04.05.08, 00:02
                                Słuchajcie. Zawsze interesowaly mnie tematy o duchach itp. Od
                                niedawna mam neta. Pracuje jako kierowca w mercedesie i jezdze
                                szeligowska od 2lat do Ołtarzewa bo omijam tamtedy koreczki.
                                zauwazylem ten dom po prawej stronie tuz za zakkretem jadac od
                                lazurowej. odrazu wydal mi sie jakis dziwny, pusty, niespokojny...
                                Odrazu mialem chetke go zwiedzic ale nie mialem czasu. olalem go i
                                mijalem jak kazdy inny dom. Kiedys cos mi w nim w oknie na dole
                                smignelo jakis blysk ale nie mowie nic na 100procent co to bo
                                niewiem (moze slonce i tyle). Dzis tak se szukam info w necie o
                                duchach trafilem na te forum o domu na szeligowskiej i na
                                batalionow. Widze ze zdania sa rozne. Proponuje zorganizowac jakies
                                spotkanie i wybranie sie do tych domow bo sa blisko siebie i zbadamy
                                sprawe. sam jestem osobiscie ciekaw po tych waszych wypowiedziach.
                                Piszcie na moj GG to zorganizujemy jakas wyprawe na szeligowska. GG:
                                8820760. Piszcie, chociarz pogadamy o tym miejscu.


                                • Gość: Kami Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: *.adsl.inetia.pl 04.05.08, 00:15
                                  Znalazlem cos w necie. moze zainteresuje wiekszosc. a mianowicie tel
                                  do klubu ktory organizowal zlot matocyklowy na szeligowska najpierw
                                  macie link tej strony:
                                  portalmotocyklowy.w.interia.pl/kalendarz.htm i szukajcie
                                  daty 02.07.2005 wtedy kiedy byl zlot. zadzwonie rano po tamten nr.
                                  Moze cos widzieli, wydarzylo sie, albo foty jakies maja.. ciekawe..
                                    • Gość: agnostyk Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: *.aster.pl 04.05.08, 11:32
                                      Dlaczego tam akurat zrobili alkoholową imprezę? Wynajęli ten dom na
                                      jedną noc czy wmeldowali się tam na dziko? Jeżeli wynajęli, to
                                      musieli dotrzeć do jakiegoś właściciela? Pewnie nie ma on żadnych
                                      związków z tamtą tragedią, skoro zgodził się wynająć dom na
                                      motocyklową popijawę? A w ogóle, to może by tak więcej szacunku dla
                                      zabitych, niewinnych dzieci, które tam zginęły?
                                      • Gość: AA Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: *.dwo.com.pl 05.05.08, 11:30
                                        > A w ogóle, to może by tak więcej szacunku dla
                                        > zabitych, niewinnych dzieci, które tam zginęły?

                                        Czyli co proponujesz, postawić tam ołtarzyk i kwiaty i ogrodzić
                                        posesję? I może zakazać jeździć autami przy drogach gdzie zginęli w
                                        wypadkach ludzie na znak szacunku? Albo pić piwo w kupionym
                                        mieszkaniu gdzie umarł poprzedni właściciel? Bez przesady.
                                          • Gość: Łukasz & JASIEK 20 Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: *.jelonki.robbo.pl 06.05.08, 10:38
                                            Dnia 5.05.2008
                                            5 maja (wczoraj)postanowiłem pujść z kolegą na tą Szeligowską 36 i zrobić kilka fotek aby dowiedzieć się czy te całe ,,duchy"to prawda.Wyszliśmy z auta, podeszliśmy do bramy domu i robiliśmy zdjęcia,dom był bardzo straszny i mimo iż było jasno zdjęcia wychodziły bardzo Ciemne.Po 10 minutach i 20 fotach rozglądałem się jeszcze w około i gdy spojżałem w okno tego domu nagle zapaliło się światło na parterze!!!!!.Bardzo sie wystraszyłem i odszedłem na kilka metrówod od domu,jednak chciałem zrobić zdjęcie i wruciłem tam ponownie ,a światło już zgasło.Gdy rozglądałem sie po tym podwurku odniosłem wrażenie,że tam ktoś musi mieszkać i jak robiłem zjęcie podwórka to z drzwi tego (nawiedzonego domu) wyszła normalna dziewczyna lat około 25 normalnie schludnie ubrana z papierosem w ręku normalnie ubrana i nic do nas nie mówiąc przeszła obok nas.:(Mi z kolegą zrobiło się głupio i pojechaliśmy do domu.
                                            Więc TO BRDURA!!!! tam nieszkają ludzie i z tąd te poświaty TV itd.DZIEKUJE:):)
                                            • martyna-beaux Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej 06.05.08, 16:40
                                              Gość portalu: Łukasz & JASIEK 20 napisał(a):

                                              > Dnia 5.05.2008
                                              > 5 maja (wczoraj)postanowiłem pujść z kolegą na tą Szeligowską 36 i zrobić kilka
                                              > fotek aby dowiedzieć się czy te całe ,,duchy"to prawda.Wyszliśmy z auta, podes
                                              > zliśmy do bramy domu i robiliśmy zdjęcia,dom był bardzo straszny i mimo iż było
                                              > jasno zdjęcia wychodziły bardzo Ciemne.Po 10 minutach i 20 fotach rozglądałem
                                              > się jeszcze w około i gdy spojżałem w okno tego domu nagle zapaliło się światło
                                              > na parterze!!!!!.Bardzo sie wystraszyłem i odszedłem na kilka metrówod od domu
                                              > ,jednak chciałem zrobić zdjęcie i wruciłem tam ponownie ,a światło już zgasło.G
                                              > dy rozglądałem sie po tym podwurku odniosłem wrażenie,że tam ktoś musi mieszkać
                                              > i jak robiłem zjęcie podwórka to z drzwi tego (nawiedzonego domu) wyszła norma
                                              > lna dziewczyna lat około 25 normalnie schludnie ubrana z papierosem w ręku norm
                                              > alnie ubrana i nic do nas nie mówiąc przeszła obok nas.:(Mi z kolegą zrobiło si
                                              > ę głupio i pojechaliśmy do domu.
                                              > Więc TO BRDURA!!!! tam nieszkają ludzie i z tąd te poświaty TV itd.DZIEKUJE
                                              > :):)

                                              A może pomyliłeś domy? Adres to Szeligowska 32 a nie 36 jak napisałeś :)
                                              • Gość: Szałaput Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.05.08, 14:18
                                                Dobrze psów na Was nie spóścili Łukaszku, co ci do głowy przyszło,
                                                żeby nachdzić spokojnych ludzi. Przeczytaj uważnie cały wątek a
                                                potem pojedź na wskazany adres i szukaj duuuuchów. A weź ze soba
                                                Jaśka będzie Tobie potrzebny jak wiarygodny świadek "Blair Witch
                                                Project po Bemowsku". A jeśli nie znasz się na robieniu zdjęć to
                                                tego nie czyń. Albo poproś kogoś doświadczonego żeby nastawił Tobie
                                                właściwy czas i przesłonę nie zapomnij u ustawiaeniu właściwego ISO.
                                                Pzdr i życzę udanej wycieczki Łowcom Duchów

                                                p.s. ułatwię ci szukanie adres o któym mowa w wątku to Szeligowska 32

                                                Szałaput
                                                • Gość: baba_jaga Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: 212.244.174.* 07.05.08, 15:04
                                                  Wybrałyśmy się na spacer na Szeligowską w weekend majowy razem z moją
                                                  przyjaciółką. Dla bezpieczeństwa w ciągu dnia. Mamy kilka fotek domu z zewnątrz,
                                                  nie odważyłyśmy się wejść na teren posesji, mimo iż dom nie wygląda na
                                                  zamieszkały to nie chciałyśmy narazić się na pytania ewentualnych mieszkańców o
                                                  cel naszego najścia. W pełnym słońcu wcale nie wygląda strasznie...Na powtórkę w
                                                  nocy nie mogłam się zdecydować, może większą ekipą byłoby raźniej. Planujecie
                                                  jakieś wspólne wyjście??
                                                  • martyna-beaux Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej 08.05.08, 16:19
                                                    Gość portalu: baba_jaga napisał(a):

                                                    > Wybrałyśmy się na spacer na Szeligowską w weekend majowy razem z moją
                                                    > przyjaciółką. Dla bezpieczeństwa w ciągu dnia. Mamy kilka fotek domu z zewnątrz
                                                    > ,
                                                    > nie odważyłyśmy się wejść na teren posesji, mimo iż dom nie wygląda na
                                                    > zamieszkały to nie chciałyśmy narazić się na pytania ewentualnych mieszkańców o
                                                    > cel naszego najścia. W pełnym słońcu wcale nie wygląda strasznie...Na powtórkę
                                                    > w
                                                    > nocy nie mogłam się zdecydować, może większą ekipą byłoby raźniej. Planujecie
                                                    > jakieś wspólne wyjście??

                                                    A można gdzieś te Wasze fotki w necie zobaczyć?
                                                  • Gość: motocyklista Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.08, 01:07
                                                    ten nawiedzony dom to jedna wielka lipa wyssana z palca !!!! bylem
                                                    tam ogladalem w nocy itd..... i nic specjalnego tam nie widzialem po
                                                    prostu dom w ktorym nikt nie mieszka i tyle. a jakies postacie w
                                                    oknach swiatlo z telewizora hahaha dobre ludzie to maja wyobraznie.
                                                    jak ktos chce cos zobaczyc to zobaczy. nie ma sensu tam jezdzic i
                                                    sie nakrecac poniewaz nic sie tam nie ujzy. chyba ze po dobrych
                                                    dragach hahahaha. zycze powodzenia poszukiwaczom wrazen !!!!
                                                  • Gość: matko kochana@@ Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: 188.33.94.* 31.05.09, 20:00
                                                    Ludzie!!!

                                                    nie jeździjcie tam. Siedzieliśmy dziś ze znajomymi i gadaliśmy o tym domu,
                                                    kolega mieszka niedaleko. Ja lubie takie rzeczy, duchy itp...
                                                    Mieliśmy chwile wolną i pojechałam tam z kolegą (mieszkamy na jelonkach więc
                                                    blisko). Nikt inny nie chciał. Zaparkowaliśmy pod samą bramą, zajrzeliśmy przez
                                                    bramę, pusto i cicho. Trawa rzeczywiście skoszona perfekcyjnie. Dom piękny, cała
                                                    posiadłość utrzymana w charakterze dworka. Postanowiliśmy obejść dookoła od
                                                    prawej mijaliśmy szopę i dalej była dziura bez ogrodzenia, więc weszliśmy na
                                                    podwórko. Kolega oczywiście mnie straszył, ale ogólnie nic się niev działo,
                                                    cicho i pusto nadal. Nie podchodziliśmy do domu, bo ja się trochę bałam.
                                                    Pozaglądaliśmy w okna tych budynków gospodarskich i przeszliśmy za jeden z nich,
                                                    kiedy odwracaliśmy się żeby wracać. Mój kolega krzyknął tylko o k.... wziął mnie
                                                    za bluzę i zaczęliśmy uciekać. Dwa metry od nas sunął łysy facet, w brudnych
                                                    ciuchach z BEJSBOLEM w ręku. Żadne z nas go nie słyszało, żadne nie widziało.
                                                    Odwracaliśmy się i bach. Słuchajcie ! Tak szybko nie biegłam nigdy w swoim
                                                    życiu, uciekaliśmy przez krzaki i pole (i jakieś bagienko z pokrzywami i ostami
                                                    po pas) aż wybiegliśmy na ulicę. Trzeba było wrócić po samochód, kolega kazał mi
                                                    czekać (ja oczywiście za nim) i podchodzi z powrotem po wjeździe di bramy (ok
                                                    100 metrów)a ten facet z kijem oparty o bagażnik. Kolega tam do niego, że my z
                                                    internetu wyczytaliśmy, że to ,że tamto i poprosił o odłożenie kija to
                                                    odjedziemy. Facet odłożył pobluzgał i puścił nas , i jeszcze wyszła jakaś babka-
                                                    okropna chyba bez zębów, zaniedbana i powiedziała "nie interesujcie się". Oboje
                                                    mieli między 30 a 40 lat. Jestem pewna ,że to nie właściciele. Słuchajcie, nadal
                                                    nogi mi się trzęsą. To było gorsze niż stado duchów. Zwiedzić całe podwórko, nie
                                                    usłyszeć szelestu i pochwili Ci stanie taki bejsbolista. Śmierć w oczach.
                                                    Zwłaszcza, że sąsiad najbliższy na przeciwko od strony drogi. Nie jeździjcie
                                                    tam! My mieliśmy jechać nocą, DZIĘKI BOGU nie zrobiliśmy tam. Mam gdzieś, czy
                                                    tam straszy ,czy nie dom robił wrażenie. Ale jego "mieszkańcy" zapewniam, że
                                                    żadne duchy wystraszyli nas śmiertelnie (biegliśmy kurcze jak sprinterzy).
                                                    MASAKRA!
    • Gość: aa Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: *.dwo.com.pl 09.05.08, 16:09
      Właśnie rozmawiałem z kolegą który szuka straych znalezisk z
      wykrywaczem metalu. Kilka lat temu w zimie przy tym domu miała
      miejsca ciekawa historia. Wraz z grupa podobnych poszukiwaczy byli w
      okolicach czyli na tych polach z tyłu. Wtedy oczywiście nic nie
      wiedzieli o samym domu. Ponieważ poszukiwania takie odbywają się
      raczej w porach nocnych (są po prostu nielegalne), to i wtedy byli
      tam w nocy, jeszcze przed świtem. Jeden z nich zawołał że "ktoś tam
      jest" itd. Bez strachu przed duchami, ot chciał ostrzec że może
      policja czy coś w tym rodzaju. Okazało się, że widział postać
      chodzącą po podwórzu. Kiedy przeczekali chwilę i podeszli do domu,
      nikogo tam jednak nie było. Co ciekawe, pomimo że świecili swoimi
      szperaczami po podwórzu - i teraz uwaga - na całym dziedzińcu nie
      było ani jednego śladu stopy, a leżał świeży, miękki, dający
      widoczne ślady śnieg. Dopiero jakiś czas później (dni czy tygodni)
      od słowa do słowa wyszło, że w tym domu jakoby straszy itd., ale
      dowiedzieli się o tym po czasie. Sytuacja miała miejsce w 2005 roku
      (prawdopodobnie grudzień). Nie chcę budowac taniej sensacji, ale
      sytuacja była widziana przez ok. 8 osób, i na 100% jeden z nich
      KOGOŚ widział. Może przywidzenie a może... sami sobie dopowiedzcie.
      • martina_wawa Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej 10.05.08, 12:58
        No to wszystko jasne.
        tam nikt nie mieszka,te osoby,które były widziane na podwórzu owego domu,to
        duchy,które po osaczeniu ofiary(czyt.ciekawskiego) potem ubierają się w jego
        ubrania i tak straszą.
        Dlatego też ten rower,który ktoś widział w środku.Składak czy nie,ale ruszyć w
        pościg za ciekawskim się da.
        ;)
      • Gość: Kamil Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: *.adsl.inetia.pl 12.06.08, 23:24
        Przejezdzalem dzis przed 17 kolo tej szeligowskiej(jak zwykle) i
        patrzylem sobie na ten dom (jak zwykle) i zawsze na tym koniec.
        a dzis jak mijalem ten znak (szeligowska 32) to stala kolo niego
        starsza kobieta. Trzy sekundy pozniej spojrzalem jakos tak odruchowo
        w lusterko i... kobiety nie bylo!!! watpie zeby w 3s dobiegla do
        tamtego domu albo przebiegla ulice na druga strone bo w drugie
        lusterko tez patrzylem. No i nie wiem co mam o tym myslec....
        • Gość: Sąsiad Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: *.dwo.com.pl 13.06.08, 11:03
          > Przejezdzalem dzis przed 17 kolo tej szeligowskiej(jak zwykle) i
          > patrzylem sobie na ten dom (jak zwykle) i zawsze na tym koniec.
          > a dzis jak mijalem ten znak (szeligowska 32) to stala kolo niego
          > starsza kobieta. Trzy sekundy pozniej spojrzalem jakos tak
          odruchowo
          > w lusterko i... kobiety nie bylo!!! watpie zeby w 3s dobiegla do
          > tamtego domu albo przebiegla ulice na druga strone bo w drugie
          > lusterko tez patrzylem. No i nie wiem co mam o tym myslec....

          To niesamowite, miałem identyczną sytuację w zeszłym roku. Często
          tamtędy przejeżdżam z racji iż mieszkam niedaleko. Tuz przy tej
          dróżce prowadzącej do domu stała staruszka, no może jeszcze nie w
          wieku babci ale jakieś 50 lat, wyglądała jakby na zmęczoną. Po
          chwili, kiedy spojrzałem tam jeszcze raz już jej nie było! To było
          dosłownie 3-5 sekund różnicy, sam nie wiem, ale nie ma możliwości
          żeby nawet młoda osoba w takim czasie zniknęła z zasięgu wzroku.
          Chyba że położyła się na ziemi w jakimś dołku, ale to by było
          przecież bez sensu. Dodam że nie byłem nietrzeźwy, patrzę chłodnym
          okiem na otaczający świat więc proszę o darowanie sobie
          uszczypliwych komentarzy. Do dziś nie wiem jak to było możliwe. Aha,
          dodam że ta sytuacja miała miejsce jeszcze zanim wiedziałem o
          historii tego domu.
          Pozdrawiam
      • Gość: domek Re: info!!! IP: 62.233.167.* 16.05.08, 11:36
        ale gadacie bzdury, ludzie.

        Tak się składa, że znam siostre zamrdowanej kobiety (ciocie
        dzieci). Nie żadne imieniny, tylko wracali z wesela. Nie wiadomo
        dlaczego mu odbiło. nie był żadnym zazdrośnikiem, po prostu sie
        upił.

        Do niedawna własnie siostra chodziła do tego domu (mieszka
        niedaleko - może to ja ktos widział. Najbardziej sprawę przezyła
        matka i babcia zamordowanych. Nic tam nie straszy, pani z która
        rozmawiałam postawiła oczy jak to usłyszała..

        Ludzie, dajcie sobie spokój z jakimis teoriami, nie nawiedzajcie
        zbrodniczych miejsc. Takie tragedie sie zdarzaja, nie siejcie
        sensacji, tylko zostawcie to miejsce w spokoju, uszanujcie to
        miejsce i dajcie spokój. To nie jest powód do sensacji.
    • Gość: ana Tam już ktoś mieszka IP: *.chello.pl 04.06.08, 19:20
      Byłam tam dziś i jest porozwieszane pranie, doprowadzony prąd, piwnica zamknieta
      na kłódkę(przedtem była szeroko otwarta)....więc chyba nie ma sensu tam się juz
      wybierać i szukać przygód....(choć słyszałam, że najdłużej wytrzymano tam rok:)
      i nikt tam dłużej miejsca nigdy nie zagrzał) Może ta rodzina też sie niedługo
      wyprowadzi....:)
          • Gość: ak Re: Tam już ktoś mieszka IP: *.stansat.pl 06.07.08, 10:55
            Witam
            Jednak coś tam w tym domu się dzieje.
            Jeżdżę tą trasą bardzo często,któregoś dnia zatrzymał mnie facet z prośbą o
            podwiezienie do Lazurowej.
            Okazało się że mieszka w pobliżu tego domu.
            Zapytałem go co to za opuszczony dom przy Szeligowskiej 32.
            Opowiedział mi historię mrożącą krew w żyłach zresztą jak czytam wszyscy już ją
            znacie.
            Teraz za każdym razem jak przejeżdżamy to zwalniam i rzucamy okiem na tę posesję.
            W kwietniu tego roku przejeżdżaliśmy jak zwykle tą trasą , była lekka szarówka
            przed zmierzchem,jak zwykle zwolniłem spojrzeliśmy na dom i szok, obok domu na
            trawniku dwoje małych dzieci w wieku około czterech lat pochylonych coś szukało
            na ziemi.
            W pierwszej chwili myśleliśmy że po prostu są to dzieci okolicznych mieszkańców
            ale zastanowił nas ich strój.
            Otóż nie przystawał on w ogóle do obecnych czasów.
            Ich ubranka były ciemne wręcz smutne.
            Poza tym była to dosyć póżna pora około 21- szej i nie wyobrażam sobie aby tak
            malutkie dzieci były pozostawione same sobie bez opieki dorosłych
            Historia jest autentyczna owe dzieci widziały trzy osoby jadące ze mną.
            Możecie komentować to jak chcecie ale to są fakty.
            Pozdrawiam.
        • Gość: gosc Re: Nawiedzony dom na Szeligowskiej IP: *.aster.pl 16.11.08, 22:09
          Witam,
          szukajac dzialki na szeligowskiej natrafilem na to forum.
          Jestem od 30 lat mieszkancem jelonek , chodzilem do rownorzednej
          klasy z jednym z chlopcow ktory zgial w tej tragedji( wiekszosc
          dzieci z szeligowskiej chodzilo do 306 na polczynskiej ).
          Jak tu juz ktoś napisał byla to bardzo majetna rodzina , ten dom na
          owe czasy byl uznany za dwoerek a jak ktos byl w srodku to z
          latwoscia wychwycil zlote figorki i bogactwo wlascicieli w prownaiu
          z wyposazeniem mieszkan w blokowiskach . Ale i dzisludzie z
          szeligowskiej to bardzo bogate osoby ( najdrozsza dzialke jaka
          znalazlem na tym terenie okolo 5 000 m przy trasie metra to wycena
          na ponad 100 000 000 pln , tak 100 baniek zera mi sie nie pomylily)
          Tak wiec sobie mysle czy ktos piszac o tym domu nie chce obnizyc
          wartosci nieruchomosci znajdujacych sie w obrebie porzuconego
          dworku . Zapwene znajdzie sie rodzina ktora za miliony do tego nie
          dopusci. Jedna tylko iformacja nie daje mi spokouju.Slyszalem ze
          osoby z szeligowskiej zenily sie z bardzo bliska rodzina po to zeby
          nie utracic majatkow , i czy ta tragedia mze miec cos wspolnego z
          tym faktem ? Jesli ktos cos o tym wie prosze o info ( a ze straszy i
          to teraz po ponad 20 latch to bzdura kompletna - tu o kase chodzi )