Marudne wiecznie narzekające baby...z migreną.

18.09.09, 15:25
Hej, niedawno stwierdzono u mnie migrenę, mam 25 lat.
Kilka moich znajomych-raczej starszych ode mnie kobitek po 50-tce ma migrene.
Zawsze kojarzyło mi się to z kobietą, co wiecznie ją boli głowa, marudzi,
wszystko jej przeszkadza... i męczy tym swoją rodzinę i otoczenie.
Teraz ja boję się, że będę taką babą (poniekąd już jestem),
ale tak bardzo nie chcę być ciężarem dla swojej rodziny, matką której wciąż
wszystko dolega, żoną która wciąż się żali i kobietą z której czasem po prostu
nie ma żadnego pożytku :(

Nie czujecie się tak czasami?
    • gabrielafrancuz Re: Marudne wiecznie narzekające baby...z migreną 18.09.09, 17:11
      Nie wiecznie, tylko podczas ataków. :-) Cierpiętnicza mina robi się sama i
      ciężko udać, że wszystko w porządku. Zresztą, po co. Wszyscy powinni w końcu
      zrozumieć, że jest to przewlekła choroba, a nie jednorazowe widzimisię, bo
      "palec i główka"...
    • gabrielafrancuz Re: Marudne wiecznie narzekające baby...z migreną 18.09.09, 17:13
      P.S. Odrobina zdrowego egoizmu - nie tylko dawania i bycia do dyspozycji
      wszystkich 24 godziny na dobę ale też brania; nikomu jeszcze nie zaszkodziła.
    • rosalie.r Re: Marudne wiecznie narzekające baby...z migreną 18.09.09, 22:49
      Ja miałam tak, ale tylko ostatnio kiedy migrena dopadała mnie kilka razy w
      tygodniu. I to nie taka, która przechodzi po godzinie (takie mam zazwyczaj), ale
      taka, która nie dała mi spokojnie nawet zasnąć. Nigdy w życiu głowa nie bolała
      mnie tak mocno, nie mówiąc o pozostałych dolegliwościach. Najgorsze było to,
      kiedy złapała mnie w pracy :/ I weź tu udawaj, że wszystko jest OK tym bardziej
      jak się siedzi tuż przy oknie, a podczas migreny światło zza okna wydaje się być
      parokrotnie silniejsze.
      • minniemouse Re: Marudne wiecznie narzekające baby...z migreną 19.09.09, 07:26
        Oj, tak, tym bardziej ze do tego dochodza bole fibromyalgiczne czyli
        jakby reumatyzm tkanki miekkiej plus mam od czasu do czasu zapalenie
        torebki stawowej w biodrze, tez nic milego...

        ale co zrobic, czy to moja wina, nie prosilam sie o to. uwazam wiec
        ze mam prawo kwekac i narzekac. i wymagac :)

        Minnie
    • ksywa Re: Marudne wiecznie narzekające baby...z migreną 19.09.09, 09:12
      Hmmm... Tu bym polemizowała. Wszystko się równoważy. Akurat
      migreniczki IMO świetnie umieja doceniać te momenty, te dni, kiedy
      akurat nie boli, i wtedy mam wrażenie jesteśmy w dwójnasób
      nastawione życzliwie do życia, świata i ludzi. I takie "mocne".
      Nieraz słyszę: kobieto, alez ty masz energii, chce ci się? No pewnie
      że mi się chce! Jak przyjdzie migrena, to nie będzie mi się chcialo
      nic. Muszę się wyżyć, pożyć na zapas! Kiedy nie boli to bardziej niż
      inni dostrzegamy, jak jest cool:-) Mamy tę świadomość, cos
      jak "szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie, jak smakujesz, az się
      zepsujesz". My mamy świadomość, że trzeba je doceniać w przerwaćh.
      Jak juz pisałam, od roku mam migreny codziennie, tylko że lekkie i
      wszyscy o tym wiedzą i doceniają, że trzymam fason (nie za bardzo
      kumają, że kiedy tylko ćmi to nie jest to az takie poświęcenie dla
      otoczenia, tylko po prostu zachowanie adekwatne do natężenia bólu.
      Przecież nie będę kwękać, jesli wiem, że może być gorzej. Mam
      porównanie. tak samo nie będę za bardzo kwękać w przypadku
      niestrawności, bo cóz to jest wobec migreny, nie? ;-) Wszystko
      zależy od tego jak postrzegamy same siebie! Na pewno nie maq co się
      samobiczować i miec do siebie pretensje. A może dla odmiany trzeba
      się trochę popodziwiać, podoceniać za kazdy przeżyty atak? ;-)
      • donjuan Re: Marudne wiecznie narzekające baby...z migreną 21.09.09, 15:20
        Z reguły kobiety cierpiące i słabe wyzwalają u męzczyzn instynkt
        opiekuńczy i wiele kobiet wykorzystuje tę cechę męskiej psychiki.
        Gorzej gdy męzczyzna słabuje bo wtedy kobiety stać na ogół tylko co
        najwyżej uczucie pobłażliwej litości . A w oczach innego mężczyzny
        wyzwala to uczucie pogardy i lekceważenia. W filmie o generale
        Pattonie jest scena gdy żołnierza w stanie załamania nerwowego
        Patton policzkuje , określa mianem tchórza i symulanta i goni do
        walki. A przy okazji, minniemouse ja także od niepamiętnych czasów
        mam bóle w lewym stawie biodrowym i pośladku, czasami dotkliwie boli
        mnie cały rejon dolnej części kręgosłupa. Podejrzewam , że są to
        bóle na tle depresyjnym. Pozdrawiam nieocenioną minniemouse !
        • smutna_kochanka Re: Marudne wiecznie narzekające baby...z migreną 21.09.09, 17:41
          Ja narzekam to fakt. Ale staram się normalnie funkcjonować, sprzątam, gotuję i
          pracuję tyle, ile tylko mogę. Ale zrzędzę strasznie ostatnio szczególnie, kiedy
          jest ze mną kijowo.

          Fakt, kobiety nie lubią jęczących mężczyzn ale ta scena opisana nie
          odzwierciedla jednak zachowań przeciętnej żony :-)
        • minniemouse Re: Marudne wiecznie narzekające baby...z migreną 22.09.09, 00:02
          A przy okazji, minniemouse ja także od niepamiętnych czasów
          mam bóle w lewym stawie biodrowym i pośladku, czasami dotkliwie boli
          mnie cały rejon dolnej części kręgosłupa.



          Nie wiem czy mamy to samo, nie wiem tez czy nazwa bursitis to
          poprawnie nazwa po polsku zapalenie torebki stawowej. mnie lekarka
          wytlumaczyla ze to po prostu wiek, i trywialnie od wstawania i
          siadania cos tam sie wyciera, wyrabia i stad te bole.

          'kondycja' objawia sie bolem w boku nogi i posladka mniej wiecej na
          wysokosci biodra, przy stawaniu na noge "strzejalacy" bol w dol i
          gore nogi, boli tez posladek.

          gdy uciska sie posladek, noge wzdluz boku to boli jakby bylo mocno
          skopane i posiniaczone.

          wyglada to mniej wiecej tak.
          ty Donjuanie jako naukowiec bez problemu rozszyfrujesz co i jak :)
          (a to mi sie rymnelo)
          :
          www.eorthopod.com/images/ContentImages/hip/hip_trochanteric_bursitis/hip_trochburs_intro01.jpg
          www.sportlink.co.uk/images/Hip_Bursitis.jpg
          www.physioworks.com.au/images/Injuries-Conditions/troch.bursa.jpg
          www.bcbsri.com/BCBSRIWeb/images/image_popup/ww5ro77.jpg
          www.winchesterhospitalchiro.com/images/hip_trochburs_symptom01.jpg
          w to miejsce mozna dostac zastrzyk blokujacy bol:
          3.bp.blogspot.com/_mxpW90_9ezo/R-HuRG8P2GI/AAAAAAAAANU/Nv1oMBv98ZQ/s320/hip%2Bbursitis.jpg


          ale jeszcze ze mna nie jest tak zle. poza tym leki p/bolowe ktore
          biore na Mgr (migrene) pomaga takze i na to.

          czy kregoslup jest z tym zwiazny, trudno powiedziec, mnie sie nie
          wydaje ale kto wie. moze masz to samo, i jesli tak to z pewnoscia
          nie jest depresja. to jest po prostu "zuzycie" resorow z wiekiem, ze
          tak powiem :)


          Masz zupelna racje z ta uwaga ze inaczej traktuje sie chorych
          mezczyzn a kobiety, a szczegolnie
          gdy dotyczy to tzw "niewidzialnych dolegliwosci".

          Jestemy przeciez od dziecka kondycjonowani ze chlopcy musza byc
          silni, nie moga plakac, nie wypada im okazywac uczuc, 'slabosci' (a
          co to takiego?) powinni opiekowac sie dziewczynkami a dziewczynki
          odwrotnie, powinny byc delikatne, zdawac sie na 'silnych chlopcow',
          wolno im plakac i byc uczuciowe i zmienne.
          Ile w tym jest biologii naprawde a ile kondycjonowania, trudno
          powiedziec.

          Nic wiec dziwnego ze General Patton (nawiasem mowiac wlasnie to u
          nas lecialo w TV ze swietnym Scott'em, ale ja nie lubie takich
          filmow)
          nie mial milosierdzia dla naprawde chorego zolnierza - bo to byl juz
          naprawde mocno chory czlowiek ktory w dzisiejszy czasach bylby
          zdiagnozowany jako ciezki przypadek PTSD - post traumatic stress
          disorder i wyslany do szpitala- i wypchal go z powrotem do walki -
          tak byl ukondycjonowany od dziecka - inaczej nie umial, lepiej nie
          wiedzial. jak i wszyscy.

          (Najgorsze to jest to ze przez takie kondycjonowanie czesto te same
          osoby ktore doswiadczaja tej samej udreki - czyli wpierw sa ofiara,
          bez namyslu i wspolczucia gotuja ten sam los innym stajac sie w
          jednej chwili oprawca)

          My - starszaki :), mam 52 lata - tez wyrastalismy w takiej tradycji
          ze chlopak ma byc silny i nie wolno mu plakac a juz zeby glowa
          bolala albo jakies depresje, tez cos! a dziewczynka owszem, jak
          najbardziej,
          i ciagle ponosimy tego konsekwencje, niestety.
          ale na szczescie to sie zmnienia, i chociaz daleko jeszcze do pelnej
          akceptacji publicznie, otwarcie szlochajacego mezczyzny to juz nie
          uwaza sie ze mezczyzna ktorego boli glowa albo ktory ma depresje to
          jakis mieczak. wbrew przeciwnie, sadze ze teraz takie rzeczy
          traktuje sie calkiem powaznie poniewaz sluzba zdrowia jest swiadoma
          jak ciezko walczy sie ze stereotypami.

          (no ale oczywiscie ze w raju nadal nie jestesmy i pewnie ze w
          prawdziwym zyciu nawet wsrod sluzby zdrowia wciaz zdarzaja sie
          durnie ktorzy nie przeczytali powyszego memo, ale wiecie o co chodzi)

          Technologia tez na pewno do tego sie przyczynila, dzieki temu ze o
          wiele wiecej mozna zobaczyc co sie w srodku, w mozgu zwlaszcza,
          dzieje, niz np tylko 20 lat temu.

          A w oczach innego mężczyzny
          > wyzwala to uczucie pogardy i lekceważenia.


          Ale to tylko wsrod pewnego typu mezczyzn, bardzo twardoglowych, ze
          tak sie wyraze, co maja ogolone glowy i lubia chodzic w dresach :) a
          z opinia takich nie ma co sie liczyc :)

          I ja cie pozdrawiam, mily Donjuanie zawsze milo mi cie tutaj
          widziec :)

          Minnie
Pełna wersja