eilee25
13.10.09, 13:35
Wiem,że nie ma jednego leku na migrenę, każdemu pomaga co innego, a powodów
jej występowania mogą być dziesiątki.
Ja jednak juz nie wiem sama jak sobie radzić.
Migrenę mam od 20 lat, 2 lata temu było bardzo zle. Wtedy brałam zapobiegawczo
fluonarizinę,seronil, akupunkturę.
Wszystko po trosze pomogło, wyszłam z bardzo kiepskiego stanu
Ale... po fluonarizinie przytyłam, po seronilu czułam się jakby ktoś żył za
mnie, a ja byłam sobie za szybą.
Teraz jest znowu bardzo źle. lekarz postanowił zmienić tryptany na coffecorn
forte i depakine zapobiegawczo.
Po pierwsze boję się,że nic oprócz tryptanu mi nie pomoże, a ostatnio nawet po
tryptanach musiałam jechać do szpitala na kroplówki. Po drugie depakine -
silna chemia.
Czytałam,że nie wszystkim pomaga.
Już nie wiem co mam robić ? Jestem zdesperowana. Może metody naturalne?
Lecytyna, magnez, oczyszczenie organizmu (pasozyty)? A moze to zatrucie
orgazimu, ten ciągły ból głowy od 2 miesięcy i codzienne mdłości. Czy ktos tak
ma? Takie totalne osłabienie i chęć zaśnięcia najlepiej na zawsze,żeby już nie
bolało.
Chyba napisałam ten post bardziej, żeby uporządkować myśli.
Przepraszam jeśli zaśmiecam, ale jeśli ktoś wyszedł z takiego pernamentnego
bólu, będę wdzięczna za jakiekolwiek rady.
Chyba siada mi psychika i dlatego nie wiem już jak sobie radzić.
czy komus z was kochani pomogły wyraźnie antydepresanty?
pozdrawiam