gubię się.....

13.10.09, 13:35
Wiem,że nie ma jednego leku na migrenę, każdemu pomaga co innego, a powodów
jej występowania mogą być dziesiątki.

Ja jednak juz nie wiem sama jak sobie radzić.

Migrenę mam od 20 lat, 2 lata temu było bardzo zle. Wtedy brałam zapobiegawczo
fluonarizinę,seronil, akupunkturę.
Wszystko po trosze pomogło, wyszłam z bardzo kiepskiego stanu
Ale... po fluonarizinie przytyłam, po seronilu czułam się jakby ktoś żył za
mnie, a ja byłam sobie za szybą.

Teraz jest znowu bardzo źle. lekarz postanowił zmienić tryptany na coffecorn
forte i depakine zapobiegawczo.
Po pierwsze boję się,że nic oprócz tryptanu mi nie pomoże, a ostatnio nawet po
tryptanach musiałam jechać do szpitala na kroplówki. Po drugie depakine -
silna chemia.
Czytałam,że nie wszystkim pomaga.
Już nie wiem co mam robić ? Jestem zdesperowana. Może metody naturalne?
Lecytyna, magnez, oczyszczenie organizmu (pasozyty)? A moze to zatrucie
orgazimu, ten ciągły ból głowy od 2 miesięcy i codzienne mdłości. Czy ktos tak
ma? Takie totalne osłabienie i chęć zaśnięcia najlepiej na zawsze,żeby już nie
bolało.

Chyba napisałam ten post bardziej, żeby uporządkować myśli.
Przepraszam jeśli zaśmiecam, ale jeśli ktoś wyszedł z takiego pernamentnego
bólu, będę wdzięczna za jakiekolwiek rady.
Chyba siada mi psychika i dlatego nie wiem już jak sobie radzić.
czy komus z was kochani pomogły wyraźnie antydepresanty?
pozdrawiam



    • alkop5 Re: gubię się..... 13.10.09, 16:08
      > Teraz jest znowu bardzo źle. lekarz postanowił zmienić tryptany na coffecorn forte i depakine zapobiegawczo.

      Kilkanaście lat funkcjonowałam na coffecornie forte, jego działanie odkryłam sama metodą prób i błędów. Początkowo można było kupić go bez recepty, zresztą znajoma aptekarka (też migreniczka) sprzedawała mi bez oporów widząc, w jakim stanie wchodzę do apteki. Migreny miewałam co 2-3 dzień, czasem trwały tydzień z maleńką przerwą. Rok temu trafiłam na wspaniałą, młodą lekarkę (lekarz rodzinny), która jako pierwsza poważnie podeszła do moich problemów z migreną. Kazała kategorycznie odstawić coffecorn, bo powoduje on bóle z odbicia, przestawiła mnie na tryptany i zapobiegawczo amizepin (lek starej generacji, ale mnie trochę pomógł). Po miesiącu stosowania amizepinu częstotliwość migren spadła (miewałam nawet 2-3 tygodnie przerwy), a to już był sukces! Niestety, po pół roku mój organizm się uodpornił i migrenka zaczęła się pojawiać regularnie, czyli 2 razy w tygodniu:(((

      >czy komus z was kochani pomogły wyraźnie antydepresanty?

      Próbowałam dwukrotnie brać antydepresanty (dwa różne), ale po trzech dniach pojawiał się potworny ból głowy (nie migrena)trwający nieprzerwanie kilka dni i nie dający się niczym uśmierzyć.
      Teraz próbuję lecytynkę, ale za wcześnie na efekty, bo biorę dopiero 9 dzień.

      > Chyba siada mi psychika i dlatego nie wiem już jak sobie radzić.

      Znam ten ból, doskonale Cię rozumiem, bo też miewałam i nadal miewam takie doły, że aż wstyd przyznać, o czym wtedy myślę:(((
      Migrenę mam ponad 20 lat, zżarłam tony leków, środki zapobiegawcze nie pomagały, pogodziłam się z tym, że ta "przyjaciółka" - wierniejsza niż pies - pozostanie ze mną do końca:(
      Pewno Ci nic nie poradziłam, ale zastanów się, proszę, zanim zdecydujesz się przejść na coffecorn.
      • eilee25 Re: gubię się..... 13.10.09, 18:25
        Dzięki za odpowiedź:)
        No właśnie, a czemu jeśli mogę spytać,uważać na coffecorn. Przyznam,że
        intuicyjnie też mam obawy przed tym lekiem
        • alkop5 Re: gubię się..... 13.10.09, 22:55
          Częste stosowanie coffecornu powoduje tzw. bóle z odbicia, czyli polekowe bóle głowy.
          Kilka informacji znalezionych w necie na temat coffecornu:
          "Przez wiele lat za leki skuteczne w doraźnym leczeniu napadu migreny uważane były alkaloidy sporyszu, a konkretnie winian ergotaminy (polecany w formie iniekcji i obecnie nadal stosowany jest jako Ergotaminum tartaricum czyli coffecorn). Pozytywna reakcja na ergotaminę była uważana za czynnik diagnostyczny migreny. Jednak nawet jednorazowe podanie ergotaminy, ze względu na jej silne uogólnione działanie naczyniozweżajace może być niebezpieczne dla zdrowia. Zwłaszcza dla osób z chorobami układu sercowo-naczyniowego. Mniej niebezpieczne, ale także mniej efektywne, są inne pochodne alkaloidów sporyszu.

          W przeszłości sporysz stanowił ogromne zagrożenie nie tylko dla zdrowia, ale i dla życia ludzi i zwierząt domowych. W latach gdy występował w dużych ilościach wywoływał groźne epidemie (ergotyzm), często zbierając ofiary śmiertelne. Alkaloidy zawarte w sporyszu powodowały albo niedokrwienie tkanek i przez to zgorzel palców, skóry nosa i płatków uszu lub też drgawki opisywane jako taniec św. Wita.

          Ergotamina jest także stosowana w napadach migreny - kurczy naczynia mózgowe. Działanie kurczące na naczynia jest na tyle duże, że może doprowadzić do bólów wieńcowych, drętwienia kończyn czy nawet niedokrwienia palców. Przy stosowaniu ergotaminy mogą pojawiać się działania uboczne. Do niegroźnych należą mdłości, wymioty i skurcze. Mogą jednak wystąpić poważniejsze skutki uboczne, np. uzależnienie, którego efektem jest zwiększanie dawki, a niekiedy zwiększenie częstości napadów migrenowych lub ergotyzm, czyli zatrucie sporyszem - gdy pojawią się objawy niedokrwienia kończyn (mrowienie i marznięcie palców rąk i nóg oraz ból w stopach przy chodzeniu), należy natychmiast odstawić lek; dalsze jego stosowanie może doprowadzić do skurczu tętnic, a nawet uszkodzenia mózgu. Komplikacje te jednak są rzadkie, jeśli lek jest stosowany doraźnie".

          Ja stosowałam coffecorn często, tak jak pisałam, miałam migreny co 2-3 dni i trwały czasem nawet tydzień. Byłam od niego uzależniona, im częściej brałam, tym częściej pojawiały się ataki migreny i koło się zamykało.
          • eilee25 Re: gubię się..... 14.10.09, 14:27
            Alkop, dziękuję Ci za wklejenie tych informacji. Brzmi co najmniej groźnie.
            Głównie ze względu na to uzależnienie. Nie wyobrażam sobie takiego koła
            zamkniętego. Ja nawet przy rzadszych atakach jestem tak osłabiona i pozbawiona
            chęci życia,że brak słów.
            Z tego co piszesz, to już przeszłość. Udało Ci się jakoś z tego wyjść. Sama
            sobie pomogłaś, że tak powiem, czy znalazł się jakiś mądry lekarz ? A teraz jak
            dajesz radę ? tryptany ? Czy jakieś zapobiegacze dodatkowo ?
            pozdrawiam ciepło :)
            • alkop5 Re: gubię się..... 14.10.09, 22:13
              eilee25 napisała:
              Sama
              > sobie pomogłaś, że tak powiem, czy znalazł się jakiś mądry lekarz ?
              Tak jak pisałam, trafiłam na wspaniałego lekarza rodzinnego, w ciągu tygodnia miałam zrobioną tomografię z kontrastem (na fundusz), a lecząc się wcześniej u różnych neurologów prywatnie nie mogłam się doprosić o skierowanie na TK.

              A teraz jak
              > dajesz radę ? tryptany ? Czy jakieś zapobiegacze dodatkowo ?

              Obecnie nie biorę żadnych środków zapobiegawczych, od 10 dni za radą babeczek z forum biorę lecytynę i w ciągu tych 10 dni tylko raz miałam migrenę. Doraźnie biorę tryptany. Na Imigran mnie nie stać, dobrze toleruję Cinie 100 + 2 Apapy Noc, aby móc zasnąć i nie odczuwać tak bardzo skutków ubocznych tryptanu.
        • anthonka Re: gubię się..... 14.10.09, 07:35
          Coffecorn to świństwo i, tak jaj poprzedniczka, radziłabym uważać. Może warto
          spróbować tryptany innego rodzaju. Oprócz najbardziej chyba popularnych
          sumatryptanów (Cinie, Sumamigren, Imigran), są jeszcze tryptany drugiej
          generacji - rizatryptany (Maxalt), zolmitryptany (Zomig) i kilka innych
          (niestety niedostępnych w Polsce).

          Doły spowodowane bólem miewa chyba każda z nas, więc doskonale Cię rozumiem i
          współczuję.
    • klaudyna108 Re: gubię się..... 14.10.09, 10:46
      Tez mam totalne migreny od ponad 20 lat i przerabialam wszystkie mozliwe leki. Z
      antydepresantow tak naprawde pomogl mi tylko anafranil, potem w polaczeniu z
      seroxatem. Leki przeciwpadaczkowe, a bralam depakine, lamictal a takze topamax w
      ogole mi nie pomogly. Ale antydepresanty oczywiscie maja wiele skutkow
      ubocznych. Rok temu zaczal mi pomagac plavix, ale to lek kardiologiczny, dopiero
      w kwestii migren testowany na zachodzie, wiec lekarze robia duze oczy jak mowie
      ze to biore. Wiec teraz pol roku biore plavix, a pol roku niemal zawsze
      niezawdodne triptany.
      • eilee25 Re: gubię się..... 14.10.09, 14:44
        Kobietki, dziękuję, za rady i że się odezwałyście. Czasem czuję się strasznie
        samotna w tej mojej nierównej walce :)
        No właśnie tak to już jest,że czasem trzeba przejść drogę krzyżową,żeby się
        przekonać,że bierzemy po pierwsze jakieś gó..., które truje, a na koniec uzależnia.

        Musze Wam napisać, że dzisiaj w nocy obudził mnie atak migreny. To pewna nowość.
        Nigdy nie zaczynały się w nocy (!).
        A ja po raz pierwszy byłam bez tryptanów. 1 w nocy - panika. Miałam tylko
        wykupiony ten nieszczęsny coffecorn i naproksen. Łyknęłam i podziałał na mnie
        tak,że ból odchodził bardzo długo, ponad dwie godziny nim zasnęłam. Zanim
        zasnęłam przytrafiło mi się dziwne pobudzenie
        Baaaaaardzo dziwne uczucie. A rano nie mogłam się obudzić. Tzn śniło mi się,ze
        już wstałam i pojechałam gdzie miałam jechać:)
        Jakiś kompletny zjazd.Chemia dużego kalibru.

        No nic muszę poszukać innego trypranu niż sumamigren i wrócić do starej pani
        neurolog z prośbą o dobry antydepresant.
        Eksperyment z profesorem się nie udał :)

        O plavixie także nie słyszalam, to jest doraźne , czy profilaktyka?
        Doraźny chyba, prawda ?

        pozdrawiam cieplutko
        • mika_1 Re: gubię się..... 14.10.09, 20:59
          Ja też się gubię... Od miesiąca non stop boli mnie głowa. Już mi nic nie pomaga...
          Co dostajecie, jak jedziecie na kroplówkę do pogotowia?
          Muszę iść wyżebrać taką karteczkę od neurologa i chodzić na kroplówki chyba...
          Poratujcie radą, pliiiis....
          • anthonka Re: gubię się..... 15.10.09, 07:20
            Ja dostaję sterydy, środki przeciwbólowe, przeciwwymiotne i często coś na
            uspokojenie - nie wiem dokładnie, czy za każdym razem dostaję to samo, bo mało
            przytomna wtedy jestem ;).

            Informacja od neurologa jest dobrym pomysłem, bo po pierwsze nie tracisz czasu
            na opowiadanie co Ci jest ani na głupie dyskusje odnośnie zbawiennego działania
            apapu i spacerów na Twój wyimaginowany problem, a po drugie masz większą
            pewność, że Ci podadzą leki, które Ci pomogą.

            Wprawdzie w prywatnych przychodniach z reguły traktują Cię jak człowieka, ale w
            państwowej izbie przyjęć takie zaświadczenie kilkukrotnie oszczędziło mi nerwów.
            • smutna_kochanka Re: gubię się..... 15.10.09, 10:42
              a hormony badałaś? Ja, odkąd biorę leki na prolaktynę, trochę jakby lepiej się
              czuję... Ale oprócz tego antydepresanty:/ Venlectine , a do tego co drugi dzień
              Depakine...
          • eilee25 Re: gubię się..... 15.10.09, 13:26
            Jeżeli głowa boli non stop parę od tygodni tzn(wg mojego lekarza ),że doszło do
            transformacji, czyli ból przeszdł w ciagły. Wtedy oczywiście kroplówki doraźnie,
            ale tutaj trzeba chyba włączyć lekarstwa niedopuszczające do ataku ( podobno do
            tej grupy należą depakine, fluonarizinum ) one niestety działają po kilku
            tygodniach.
            Ale trzeba to zrobić koniecznie.Inaczej mozna sobie żyły otworzyć...
            Doraźnie polecam ( mnie pomogło) akupunkturę. Do poradni leczenia bólu zaglądam
            zawsze jak już boli ciągle i odechciewa się żyć.

            Wczoraj zaczęłam, muszę tam dojechać spod Warszawy i właściwie ledwie to robię,
            ale jeśli lekarz jest dobry, ból powinien ustąpić około 6-7 go zabiegu.( w
            warszawie mochnackiego 10 )o dziwo jest to refundowane.
            Aha no i zaczęłam łykać magnez w dużych dawkach + lecytynę 1200
            I czekam...

            Jeśli chodzi o pogotowie, to istny cyrk. Wszystko zależy na kogo się trafi.
            Generalnie lekarze chcą Ci zrobić zastrzyk z pyralginy lub ketonalu i won do
            domu. Jak się trafi jakiś np dermatolog na dyżurze, to trzeba mu tłumaczyć
            niemalże gdzie się ma głowę i,że boli w środku :)

            Jeśli chodzi o szpital, sama jestem ciekawa waszych opinii. Mnie kilkukrotnie
            zdarzyło się po prostu popłakać w szpitalu z bezsilności.
            Po pierwsze zostałam w niewybrednych słowach poinformowana,że nie mam
            skierowania więc właściwie powinno mnie tu nie być. Oni pomagają nagłym
            przypadkom. A to,że ja trafiłam już prawie nieprzytomna, odwodniona , generalnie
            3/4 zombie, to nieważne....
            Zawsze słyszałam też ( nawet na neurologii !) żebym nie przesadzała, bo to
            zwykły ból głowy. Miałam ochotę powiedzieć,że zwykły to może być katar baranie,
            ale szkoda słów.

            Podpinają mnie do pyralginy lub ketonalu + metoclopramid. I wszystko. I jeszcze
            pytają co maja mi podłączyć ,żeby pomogło.
            Po ostatniej wizycie postanowiłam,że umrę, a więcej tam nie pojadę. Jak sobie
            radzicie? Czy lekarze są dla was w miarę wyrozumiali i czy wiedzą co podać? Ja
            mam wrażenie jak bym była w supermarkecie, co sobie wyjmę z szafki w dyżurce to
            mi podadzą....
            A Wam co pomaga ?
            • minniemouse Re: gubię się..... 16.10.09, 01:58
              Jeszcze mozna by sprobowac zapobiegawczo beta-blokery, blokery
              kanalow wapnia
              a moja jedna kolezanka (tylko jedna) experymentacyjnie dostala lek
              na Alzheimera -NAMENDA- na migrene, bo nic jej nie pomagalo a
              cierpiala strasznie, z bardzo dobrym skutkiem.
              lek ten poprawia jakos komunikacje miedzy komorkami "we lbie".

              Plavix to jest z kolei lek ktory moze pomoc ale ze wzgledu na skutki
              uboczne trzeba go brac do konca zycia. trzeba sie wiec dobrze
              zastanowic.

              Minnie
            • anthonka Re: gubię się..... 16.10.09, 07:01
              Szpital to dla mnie ostateczność właśnie z opisanych przez Ciebie powodów - na
              szczęście jest coś takiego jak prywatna opieka medyczna :). Tak jak pisałam
              wyżej - poproś neurologa o zaświadczenie o migrenie i lekach, które mają Ci
              podać. Oszczędzisz sobie tłumaczenia co i jak.

              Jeżeli chodzi o brak skierowania to właśnie jesteś nagłym przypadkiem - w razie
              czego po prostu mów, że zemdlałaś wcześniej. Najlepiej byłoby, gdyby ktoś mógł w
              takich przypadkach jechać z Tobą i wziąć na siebie wykłócanie się z królową w
              rejestracji.
              • mika_1 Re: gubię się..... 17.10.09, 12:27
                Na pyralginę jestem uczulona,więc ten argument przechodzi i nie dają mi. Ale muszę czuwać, bo choć w karcie stoi jak byk: uczulona, to nie raz już prawie ją dostałam. Gdybym była nieprzytomna, nikt już nie pomoże.
                Akupunktura pomaga świetnie, ale ja po prostu nie mam kasy, żeby co 2-3 miesiące zostawiać 700zł u magika. Poradnia Leczenia Bólu nie ma fachowca, więc szkoda po prostu czasu na chodzenie tam.
                Flunarizinum brałam przez 6 miesięcy - nie pomogło.
                Już po prostu mam dość...
                • eilee25 Re: gubię się..... 17.10.09, 14:45
                  Mika, a z jakiej części Polski jesteś ?
                  Ja chodzę w warszawie na NFZ. Normalnie lekarz wystawia mi skierowanie do
                  poradni LB i nic nie płace. Wiem też ,że lekarz, który robi ma akupunkture
                  szkolił lekarzy w całej Polsce i za granicą w tej kwestii. Jesli chcesz, napisz
                  na priv podam Ci numer do poradni, tam podadzą Ci numer do jego gabinetu :) i
                  sobie z nim porozmawiasz.
                  Generalnie jest to osoba raczej szorstka , ale wrażliwa na ludzkie cierpienie.
                  Tam przychodzą tylko tacy, zgięci w pół:)

    • nessie-jp Depakine 17.10.09, 15:31
      Dziewczyny, nie demonizujcie tej Depakiny. Co to znaczy "silna chemia"? A
      tryptany to nie jest silna chemia? A pyralgina, która ma w dodatku bardzo
      niebezpieczne skutki uboczne?

      Depakine wprowadzana stopniowo nie powinna dawać żadnych przykrych efektów
      ubocznych poza może sennością (ja biorę na noc). No i niestety, można po niej
      przytyć. Ale to tyle, jeśli chodzi o problemy. Takie same skutki uboczne ma
      zwykły Zyrtec.

      Naprawdę zachęcam cię do wypróbowania Depakiny. Jeśli pomoże, to masz szansę
      zrezygnować z innej "poważnej chemii", łykanej doraźnie i przyjmowanej w
      kroplówkach.
    • marzenarumba Re: gubię się..... 17.10.09, 23:58
      Witaj.2 lata temu miałam farta,bo ktoś ze znajomych powiedział mi,że jest coś co
      może mnie zainteresować.Są to naturalne preparaty firmy,która jest jedyną tego
      rodzaju firmą od niedawna pozostającą pod auspicjum WHO (Swiatowej Organizacji
      Zdrowia).Od dwóch lat wraz z całą rodziną jem tą -można powiedzieć - zdrową
      żywność.Nie muszę już truć się nie wiadomo czym aptecznym czyli syntecznym czyli
      plastikiem.Nawet jeśli będziesz brała swoje leki na migrenę możesz śmiało
      zajadać preparaty.Bóle z czasem ustąpią.Są lekarze,którzy pomogą Ci dojść do
      szybszej równowagi zdrowotnej.Chodzi o to,byś doprowadziła swój organizm do
      takiego stanu,gdzie z czasem odstawisz chemiczne preparaty a na bieżąco będziesz
      zupełnie profilaktycznie łykała to,dzięki czemu będziesz czuła się lepiej i
      lepiej wyglądała.Tak się składa,że ja mam 43 lata a wyglądam conajmniej o 10 lat
      młodziej.W Warszawie w najbliższą sobotę jest ogólnopolski Dzień Zdrowia i
      wykład lekarza onkologa.Temat jest dla wszystkich którzy żywo interesują się
      swoim stanem zdrowia,raczej bardziej dla laików niż dla lekarzy.Lekarz boi się
      często przyznać,że całkowicie naturalnymi preparatami może sobie pacjent lepiej
      poradzić z chorobą niż pod jego opieką medyczną.Ja jestem osobą po 4 narkozach i
      wiem co mówię.Chętnie służę wszelką poradą,bo to moja pasja.Mimo bardzo nerwowej
      pracy na uczelni w ogóle nie wiem co to apteka.Podaję adres do ew. kontaktu:
      marzenarumba@wp.pl
      Serdecznie pozdrawiam i życzę przespanych nocy.
      • minniemouse Re: gubię się..... 18.10.09, 01:41
        .Ja jestem osobą po 4 narkozach i
        wiem co mówię


        a co, podczas narkozy rozmawialas z samym Bogiem albo co???

        Minnie
        • alkop5 Re: gubię się..... 18.10.09, 09:56
          "Ja jestem osobą po 4 narkozach i
          wiem co mówię"

          He, he, ja mam za sobą 6 narkoz (w tym 3 we wczesnym dzieciństwie), ale jakoś
          nie przyszło mi do głowy, aby się tym chwalić:)
      • nessie-jp Re: gubię się..... 18.10.09, 14:43
        > Nie muszę już truć się nie wiadomo
        > czym aptecznym czyli syntecznym

        Nie no, niewiadomoco apteczne-synteczne mnie rozwaliło :) Nie ma to jak uśmiech
        na forum Migrena.

        Ciekawa jestem, Marzeno, czy w stany czterech narkoz wprowadzałaś się za pomocą
        nieaptecznych i niesyntecznych preparatów? A jeśli tak, to jakich? Może... może
        to był blekot?

        A poważnie, twój post to idiotyczna reklama znachorstwa. Gdyby "ludowe"
        sposoby pomagały na migrenę, to nikt by nie chorował, bo że apteczne nie
        pomagają, to my wiemy. Doskonale. A rzeczy "niesynteczne" potrafią być
        niesłychanie szkodliwe, Marzeno. Najgroźniejsze i najbardziej zabójcze trucizny
        na świecie to produkty w 100% naturalne. Na przykład rycyna albo rakotwórcze
        aflatoksyny.

        Zdrowe odżywianie to piękna idea, ale nie sądzę, żeby trzeba było aż kontaktu z
        tobą na mejla w celu odżywiania się zdrowo
    • Gość: arleta78 Re: gubię się..... IP: 89.16.78.* 24.11.09, 00:14
      To forum jest prawdziwą kopalnią wiedzy na temat migreny,ale ja też
      czasami się gubię...Taka już dziwna ta nasza choroba ,że ile ludzi
      tyle przypadków...Praktycznie każdemu pomaga coś innego i czasem
      bywa to nawet magnez czy lecytyna...
Pełna wersja