Migrena z charakterem

06.02.04, 14:55
Tak wlasnie dzis przyszlo mi stwierdzic. Migrena to moja towarzyszka zycia,
myslaca, wymyslajaca coraz to inne taktyki, zebym sie nie mogla zbytnio do
niej przyzwyczaic i dbajaca o to bym o niej nie zapomniala. Migrena - wiecznie
z nowymi pomyslami, jak "oslodzic" zycie, gotowa do zmian, spontaniczna,
slowem, z charakterem, niekoniecznie dobrym. Jak siegne pamiecia i sobie
przypomne, jak bylo na poczatku i jak z nia walczylam, to zauwazam, ze owszem,
moja taktyka walki, a czasem "przyzwyczajania sie" bo taka taktyka, jak mi sie
wydawala, bedzie dla mnie lezjsza do zniesienia, dawala jakies tam skutki. Ale
zawsze kiedy bylam juz pewna, ze przyjdzie, a ja wiem jak sie mam zachowac,
robila mi swinstwo i zupelnie inaczej osaczala moje cialo. Znow zacynalam sie
zastanawiac dlaczego w taki sposob a nie inaczej, dlaczego wieczorem a nie
rano, dlaczego sen najpierw pomagal a teraz nie, dalczego juz nie wymiotuje a
przedtem deska klozetowa byla moja poduszka. Teraz, znow dalam sie nabrac.
Obserwowalam dokladnie i juz juz pasowala mi moja toria...a tu znow
niespodzianka. Migrena przyszla niespodziewanie, dala nadzieje na polepszenie,
nasteonie ja znow zabrala...i teraz znow nie wiem co jest grane? Wszystkie
schematy wziely w leb, ze tak powiem.

Sabba - znow nowicjuszka:((
    • donjuan Re: Migrena z charakterem 06.02.04, 17:06
      Migrena tak jak i smierc w jezyku polskim jest rodzaju zenskiego i byc moze
      dlatego zachowuje sie tak kaprysnie i nie po dzentelmensku cha, cha...
      • venus22 Re: Migrena z charakterem 06.02.04, 19:04
        Sabbo, jak ty to swietnie ujelas!
        Dokladnie do tych samych wnioskow doszlam.
        Moje migreny tez zmienily sie wielokrotnie odkad zaczelam je miec jako male
        dziecko.
        jak mala dziewczynka, ok 5 lat , mialam je raczej rzadko.
        Ale za to od razu z wymiotami, trwajace zawsze cala noc- to pamietam.
        Pozniej mialam troche czesciej ale na szczescie reagowalam na tabletki od
        bolu glowy z krzyzykiem. To byly czasy- dwie a najwyzej trzy tabletki i po
        ataku..
        jako mloda dziewczyna nie bylam taka poddatna na bodzce- moglam dlugo spac,
        jesc co chcialam, pic alkohol (ale nie bylam z tych pijacych) sluchac muzyki,
        uzywac perfum, itd..
        Jak mialam 25 lat, cos sie zmienilo.
        Nagle przestaly pomagac tabletki- pamietam jaki to byl dla mnie szok.
        Nie pomagalo nic.
        Pomalu zaczely mi przeszkadzac rozne rzeczy- w pierwszej linii- zapachy..
        i tak pomalu pomalu az do dnia dzisiejszego - migreny daja sie teraz lepiej
        opanowac lekami ale za to mam nieraz dzien w dzien przez tydzien lub dwa..
        kilka dni przerwy, i znowu..
        Jestem okropnie wrazliwa na kazdy bodziec, musze uwazac na wszystko- na
        swiatlo, na halas, na zapach, na jedzenie, nie moge sie wyspac..
        naprawde, migrena jest straszna i nieobliczalna.
        Venus


        • marialudwika Re: Migrena z charakterem 06.02.04, 20:04
          Migrena jest poprostu wredna,atakuje znienacka,wywoluje ja jedzenie/nadal nie
          wiem czego.../albo dodawane do niego konserwanty,barwniki,srodki
          chemiczne,ktore pomagaja zachowac sztuczna swiezosc warzyw....Poza tym to
          wszystko o czym piszecie to jest PRAWDA!!!!Pozdrawiam
          ml-z "globusikiem"
          • venus22 Re: Migrena z charakterem 06.02.04, 21:33
            Glowna przyczyna wyowlujaca migreny w jedzeniu to TYRAMINA, NITRATY (Sodium
            Nitrate) zawarte w misie wi wyrobach miesnych,
            I SULFITY czy sulafty, juz nie wiem - po ang sulfites
            GLUTAMINIAN SODU -monosodium glutamate, np w winie,
            kofeina, a wiec kawa i czekolada,
            zolte sery.
            To najbardziej popularne.
            Konserwanty owszem i np czerwony barwnik spozywczy, zolty -tez.

            Venus
            • venus22 Re: Migrena z charakterem 06.02.04, 21:35
              POPRAWKA!!! w winie sa SULFITY!
              MSG albo GS to w chinskim, np.
              Venus
Pełna wersja