niu_82
28.01.10, 11:59
Każda/y z nas próbował zapewne różnorakiej suplementacji, z różnorakimi skutkami.
Z tych, do których wracałam kilka razy, dając im kolejną szansę, wymienić mogę
magnez. Niestety, w moim przypadku ta suplementacja niewiele daje, jeśli
chodzi o migrenę.
Podobnie jest z witaminami grupy B i żelazem.
Jakiś czas temu spróbowałam lecytyny i po czterech miesiącach przerwałam - nie
odczuwałam żadnej różnicy.
Kiedyś (jakieś 10 lat temu) przez jakiś czas piłam mariomigran (złocień
maruna, również powszechnie znany). Pamiętam jednak, że wtedy stosowałam go
bez rezultatów i krótko.
Ostatnio w jakimś medycznym (polskim) artykule na temat suplementacji
przeczytałam, że jednak nie można oceniać jej przed upływem 6 miesięcy.
Zawzięłam się i teraz mariomigran piję codziennie (10 ml) od czterech
miesięcy. Dodatkowo (od dwóch miesięcy) stosuję castangus (także drugi raz).
Po tym czasie, w sumie 4 miesięcy, stwierdzam poprawę ok. 20 procentową. Lubię
określać ból w procentach:) jest więc o 1/5 lżej.
Oczywiście suplementacji nie będę przerywać.
Nadal mam prawie codzienne poranne bóle głowy (wybudzają mnie na ok. godzinę
przed wstaniem, czyli ok. 5 rano), które mnie męczą i stresują, ale po wstaniu
i "tozchodzeniu" mijają. Przed rozpoczęciem tej suplementacji miałam ok. 8-10
migren w miesiącu, w styczniu miałam 6. Zjadłam o 1/4 tabletek mniej.
Niestety, nadal bóle okołookresowe (i owulacyjne) są nie do przerwania.
Zobaczymy, czy coś się jeszcze poprawi i na ile to starczy.
Wiem, że nie wniosłam na forum nic nowego, bo sama znam je na pamięć:)
Tak się tylko chciałam pochwalić swoją wytrwałością ;)
Pozdrawiam