smutna_kochanka
18.04.10, 09:27
Dawno mnie tu nie było...przez chwilę, tzn. jakieś dwa tygodnie było znośnie...
Ale potem zaczęły się stresy, nerwy. I wszystko prysnęło jak bańka mydlana.
Mimo iż wydaje sie, że jest lepiej, że nie mam czym się martwić, to jestem w
strasznym stanie zarówno psychicznym, jak i fizycznym... Co ja mam
robić...Psychotropy nie działają, magnez (wzięłam już ponad 20 kroplówek) nie
pomógł, piję tramal jak alkoholik wódkę... nie wiem,co robić... już tyle leków
brałam, miałam pełno badań, niby wszystko, oprócz prolaktyny (na którą ciągle
biorę leki), ok.
Tracę wiarę, że z migreną wygram:( przepraszam, nie liczę na rady, tylko
chciałam się wygadać, bo jestem z tym problemem coraz bardziej sama...
Wiem, że mój wątek nie wniesie niczego do forum... skasujcie, szanowne adminki
jakby co:) ja się tylko wygadać chciałam:)
pozdrawiam i dużo dni bez bólu życzę!