aprilsky
23.04.10, 12:07
Witam. Mam 19 lat i powazny problem, a zaden lekarz nie potrafi mi
pomoc, tak wiec jedyny ratunek to pytanie sie innych osob, bo moze
ktos mial podobne dolegliwosci. BLAGAM o jakiekolwiek informacje,
jesli ktos ma jakies podejrzenia w sprawie mojego stanu...
(Co prawda nie jest to migrena, ale polecono mi zalozyc watek wlasnie na tym forum.)
W kwietniu zeszlego roku pewnego dnia zaczela bolec mnie glowa -
czolo, skronie, czesc potyliczna - wlasciwie cala glowa. Nie bylo to
od uderzenia, tylko po prostu ot tak. Od tamtej pory boli mnie
CODZIENNIE PRZEZ CALY CZAS. Bol nigdy nie ustepuje, nawet na minute.
Nie bylo dnia ani nocy, zeby mnie glowa nie bolala. W nocy i rano
kiedy sie budze, pierwsze co czuje to bol glowy, tak wiec od roku
chodze niewyspana i zmeczona. Bole czasem sie nasilaja, gdy np. sie
stresuje, zdenerwuje, kiedy zmienia sie cisnienie, kiedy zmecze sie
fizycznie itp. Ale kiedy wszystko jest ok to bol jest na swoim
stalym poziomie. Bol jest taki uciskowy jakby, tepy - nie sa to klucia.
Nie wymiotuje ani nie mam problemow z widzeniem.
W lipcu 2009 pewnego dnia chyba zbyt mocno sie czyms zdenerwowalam i
bol byl tak silny, ze trafilam do szpitala na neurologie. Zrobiono
mi komplet badan, m.in.: rtg czesci szyjnej kregoslupa, usg
tarczycy, pelne badanie okulistyczne, staly pomiar cisnienia,
tomografia komp. i nawet rezonans magnetyczny - nie wykryto zadnych
nieprawidlowosci, wykluczono guza. Dostawalam nawet antybiotyki na zapalenie zatok
(bo dopuszczano taka mozliwosc), ale tez to nic nie dawalo, zreszta przy zatokach nie boli potylica.
Zadne tabletki przeciwbolowe nie pomagaja, nawet po zastrzykach
przeciwbolowych czy kroplowkach, ktore dostawalam w szpitalu nie
bylo zadnego efektu. Po prostu nic nie dziala.
Od 2,5 roku biore tabletki antykoncepcyjne Microgynon 21. W szpitalu
kazano mi przerwac ich zazywanie, zeby sprawdzic czy to moze od tego
sa bole. Odlozylam je i nie bralam przez 3-4 miesiace, ale bol nie
ustepowal. Wypisano mnie ze szpitala, bo lekarze nie mieli juz
pomyslow co moze byc ze mna nie tak (sami to przyznali), a na
wypisie mam napisane, ze byc moze przyczyna sa nerwy, stres (kazdy
czlowiek ma stresy w zyciu, no ale bez przesady). Przepisano mi
antydepresanty, po ktorych czuje sie jak roslina, wiec ich juz nie
biore.
Tak wiec od roku caly czas zyje z uciazliwym bolem glowy, nie wiem
juz nawet na jakie badania mam sie zapisac. Czuje sie tym gorzej,
ze teraz doszedl drugi staly bol - bol podbrzusza i dolnej czesci
plecow. Boli mnie caly czas od 2 miesiecy. Lezalam teraz w szpitalu
na chirurgi, mialam kolonoskopie i wykryto w jelicie cienkim
pseudopolipy, ale dokladny wynik bedzie dopiero za 2 tygodnie. Nie
wiem czy te dwa bole maja cos wspolnego ze soba, oprocz tego ze
utrzymuja sie juz bardzo dlugo, sa stale, bardzo uciazliwe i nic nie
pomaga.
Bardzo prosze o pomoc - jestem juz niewiarygodnie zmeczona bolem, nie wiem jak dlugo jeszcze pociagne.