sea79
05.11.04, 01:37
Cześć
Tak się składa, że w tym temacie mam spoooore dośwaidczenie (nie ujmując
nikomu) - niestety. Z migrenami mam do czynienia od około 15 lat :( a mam
teraz 25. Co najlepsze, o tym, że nie jestem sam ze swoimi "zmianami"
dowiedziałem się około 3-4 lat temu. Ukrywałem to :) - wierzyłem, że te
cholerne odstępstwa od normy w widzeniu, dotyku, mówieniu itd. to tylko
kwestia mojej osoby. Myślałem, że jestem w jakiś sposób zmutowany i
nawracające braki zdolności funkcjonowania wśród ludzi świadczą o wadach w
konstrukcji mojego mózgu... heh. Nie wiem czemu pojawiającwe się napady bólu
traktowałem jak swego rodzaju tajemnicę (być może dzieci mają to do siebie,
że nie potrafią wyrzucić tego z siebie... nie chciałem opisywać dorosłym tego
jak się czuję - a czułem się INNY niż wszyscy - nie wierzyłem, że ktoś może
mi pomóc, że ktoś wie co się ze mną dzieje) i tak do 20, 21 roku życia.
Wówczas ktoś przy mnie zaczął opisywać dokładnie krok po kroku migrenę od
aury do gigantycznego bólu.
Tyle tytułem wstępu.
A moje migreny to:
1. Aury - zaburzenia widzenia, odrętwienie ciała (tylko lewa lub prawa strona)
przesuwające się od stóp do głowy (efekt powolnego zanurzania ciała w
chłodnej wodzie), mowa - wtrącanie innych niż potrzebne słów, wtrącanie liter
w wyraz np. głowa=głowua itp.
2. Bóle głowy (przez WIELKIE 'B') - koszmar, którego nie życzę nikomu...
trwające min. 24h a średnio 48. Jestem wówczas "wyłączony" - sen jest
najlepszą metodą... jak nie śpię to i tak leżę bo nie jestem w stanie nawet
palcem ruszyć.
A TERAZ TO PO CO DO WAS PISZĘ... nie wiem jakie są Wasze doświadczenia, ale u
mnie jest tak:
1. SEN - najlepiej 7-8h mniej lub więcej = podwyższone ryzyko. Co
najważniejsze drzemki w ciągu dnia są t r a g e d i ą - podobno organizm (w
tym mózg) zużywa olbrzymie dawki energi do "uruchomienia" się...
2. JEDZENIE - już sam nie wiem (tyle zmian było) jednak b. ważna informacja -
REGULARNIE I NIE PRZESADZĆ !!!. Szczególnie tuż przed snem należy zjeść LEKKĄ
kolację lub napić się soku i zapomnieć o jedzeniu (ciężkostrawne = MIGRENA...)
3. STRES/NERWY (tu także duży skok adrenaliny) - to jest zapalnik, uwieżcie
mi, to że się zaczynacie denerwować bardziej niż "zwykle" to tylko
informacja, że NALEŻY SIĘ WYCISZYĆ niezależnie od sytuacji, opanować emocje!!!
4. Zmniejszona aktywność umysłowa - sytuacje, w których nie chce nam się
myśleć - dosłownie (najczęściej właśnie wtedy, kiedy jesteśmy niewyspani).
Gdy tylko poczujemy się "migrenowo" trzeba szybko (bez emocji) przypomnieć
sobie cokolwiek (uruchomić mózg ;) np. imiona i nazwiska znajomych, rodizny,
sławnych ludzi - KIEDYŚ NIE MOGŁEM SOBIE PRZYPOMNIEĆ NAZWISKA PREZYDENTA - i
wiedziałem od trazu, że czeka mnie 2 dni wyjęte z życiorysu.
Ok a teraz NAJWAŻNIEJSZE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Od 2,5 roku stosuję lek... i uwierzcie mi, jak średnio RAZ w miesiącu miałem
ostrą migrenę tak przez ostatnie 2,5 roku zdarzyło mi się to tylko raz -
związane to było ze zmianą prazy (inne środowisko - niekoniecznie przyjazne :)
Ten lek to DIVASCAN - i nie wiem czy ktoś z Was go stosował i z jakim
skutkiem, sam też mimo największych chęci nie mogę niczego zagwarantować ale
jedno jest pewne... stosowałem dużo różnych metod i nic nie pomogło mi tak
jak ten lek (aha to profilaktyka, i nie jest droga...).
Nie namawiam nikogo - ale właśnie dlatego napisałem ten post, bo wiem ile sam
bym dał ok 3, 5 i 15 lat temu za taką informację... ja naprawdę zapomniałem
co to znaczy ten ból :) i wcale nie stosuję się do punktów 1, 2, 3, 4.
DO ADMINISTRATORÓW SERVERA - nie jestem żadnym przedstawicielem handlowym i
nie ma w tym żadnego interesu :) po prostu wierzę, że ten lek pomaga...
Pozdrawiam i życzę pogodnego nieba - niezależnie od metody działania.