aani
28.03.05, 02:38
Witam i od razu się przyznam - podczytuję Was od dłuższego czasu.
Migrenowcem jestem od dziecka, ostatnio pomaga mi Migea - na tyle, że osłabia
objawy i pomaga jako - tako funkcjonować.
W ostatnich dniach zdarzyło mi się kilkanaście zasłabnięć - to dla mnie też
nie nowość, ale taka częstotliwość trochę mnie przeraża. Oczywiście zdążyłam
przez te kilka dni "zaliczyć" kilku lekarzy, kilka badań - wszystko jest OK -
powodu brak.
Przy pierwszych atakach zdziwił mnie brak bólu głowy PO. Dotychczas, jeśli
zdarzało mi się zasłabnąć, zdarzało się to w czasie ataku migreny, albo
migrena następowała natychmiast potem. A tym razem nic. Było to dla mnie
czymś tak dziwnym, ze czułam wręcz fizyczną pustkę w głowie. Po kilku dniach
wszystko wróciło do normy, czyli migrena jest, zasłabnięcia się zdarzają.
I tu moje pytanie - czy zasłabnięcie może być ekwiwalentem bólu głowy w
migrenie?
Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie
ani