koleandra
29.03.05, 12:50
Ja migrenkę mam po swojej mamie, siostra jedna i druga zresztą też.
Moja mama już dawno jest po menopauzie, jest na rencie, oszczędza się i
migren nie miewa tzn. migren w postaci bólu głowy nie miewa ale aurę jak
najbardziej... i to jaką aurę! Ja uważam, że to aura migrenowa, żaden lekarz
tego nie stwierdził a już piszę jak i co jej jest.
Dzwoni do mnie, że nie może wstać z łóżka, tak potwornie kręci jej się w
głowie, że jak wstanie to od razu zatacza się i upada! Ma mroczki przed
oczami i drętwieją jej ręce, przy tym nie za bardzo daje radę mówić i dziwnie
słyszy. Oczy robią jej się jakieś takie jasne i zmęczone jak przy gorączce,
podsiniałe. Zapomina! tzn. nie zupełnie zapomina tylko ma trudności z
zebraniem mysli i przypomnieniem sobie niektórych wydarzeń kiedy były itp.
Robi jej się troszkę duszno i często biega do toalety na siku.
Mama od razu poszła do lekarza gdzie wykonano jej badania: ciśnienie,
morfologię, cukier, mocz. Wszystko w porządku! Wyniki idealne.
Pojechałam do mamy w piątek przed świętami żeby porobić zakupy i wszystko
przygotować. Powiedziałam jej, że mnie to wygląda na zwykłą aurę migrenową
(ja mam bardzo podobnie i moja siostra też z tymże u nas to jest troszkę
łagodniejsze no i z bólem głowy) i że za 3 dni stanie na nóżkach jak nowa! I
tak było - w niedzielę już śmigała zdrowiuteńka.
Ale ale... mojej mamie przy każdym takim ataku się wydaje, że umiera...
nie wiem co mam jej mówić, co robić...
Jesli chodzi o tą migrenę to moja mama chodziła do neurologa i ten machną
ręką z usmiechem i powiedział "to migrena" (badania robił i taką diagnozę
postawił). Leki brała póki ją głowa bolała a teraz co? Jest coś na samą aurę?
chyba trzeba to przecierpieć, nie? bo po lekach to się człowiek jeszcze
bardziej odurzony czuje...
Jak pomóc? no jak? nie mogę się co miesiąc przyglądać cierpiącej mamie...
zwłaszcza, że niedługo u mnie zamieszka.