Kochani, mam nowy sposób na migrenę (delikatną)

22.05.05, 10:50
Wstałam dziś rano stosunkowo za późno. Efekt - wszystkie symptomy
zaczynającej się MIGRENY (niedzielnej). Już miałam brać tabletki, ale
przypomniałam sobie tekst z jakiejś świeżo wydanej książki - poradnika. Nie
pamiętam tytułu, ani autora, ale mogę to sprawdzić.
Do rzeczy. Autor (uzdrowiciel) radzi, żeby zatkać nos, zamknąć usta i mocno
dmuchać, do momentu aż migrena przejdzie. Muszę przyznać, że zadziałało,
podkreślam, że migrenę miałam delikatną, tzn. początek migreny. Nie jestem
tylko pewna, czy to metoda bezpieczna - bardzo kręci się w głowie, hehe.
No i nie przeszła od razu, ale już jej nie mam - a to się liczy!
Pozdrawiam i życzę miłej niedzieli
Pa
    • n_nadia Re: Kochani, mam nowy sposób na migrenę (delikatn 22.05.05, 13:01
      Byl taki film "miedzy niebem a pieklem" z Robin Williamsem, w ktorym on gral neurologa dzieciecego. W tym filmie byla taka wlasnie scena, ze przychodzi do niego mala dziewczynka z bolem glowy i on kaze zatkac jej reka nos i buzie i dmuchac. Po kilku minutach bol przechodzi. A on stawia diagnoze - migrena.
      Kilka razy probowalam i rzeczywiscie, w przypadku lekkiego bolu, to pomaga, ale jak sie rozkreci, to juz nic nie dziala:)
    • jahreshka Re: Kochani, mam nowy sposób na migrenę (delikatn 23.05.05, 10:26
      Może jakaś niekumata jestem, ale nie jarzę. Jak mam dmuchać z zamkniętymi
      ustami? Chodzi o nadymanie policzków? Wsrzymanie oddychania?
      Proszę o szczegóły, chcę się ratować...
      • granta Re: Kochani, mam nowy sposób na migrenę (delikatn 26.05.05, 16:12
        Zamknij usta, ściśnij palcami nos i wydmuchuj powietrze przez nos, tak długo
        jak tylko wytrzymasz.
        Powodzenia
        • venus22 Re: Kochani, mam nowy sposób na migrenę (delikatn 27.05.05, 08:27
          chyba wiem o jaki film chodzi... czy nie gral tam Robert De Niro?
          jesli tak to jest to film na podstawie ksiazki znanego amerykanskiego
          neurologa Oliver'a Sacks'a "Awakening".

          Oliver Sacks zaczal swoja kariere w latach 1965, swoje poglady na temat migreny
          opieral glownie na psychologicznych teoriach S. Freuda, ktory z kolei twierdzil
          ze migrena bierze sie z "histerii", "niespelnionych marzen", "frustracji" a
          szczegolnie "frustracji sexualnych" itp.
          Chodzi oczywiscie glownie o kobiety ktore to czesciej zapadaly na te szczegolna
          dolegliwosc. Histeryczki.

          Sacks ktory wiedzial o biolgocznych przyczynach bardziej wierzyl ze zrodla
          migreny leza glownie w psyche dodatkowo uwaza ze sami chorzy wybrali zycie w
          ciaglym bolu jako rodzaj stylu zycia w odpowiedzi na trudnosci zyciowe. Malo
          tego szczegolnie interesuje go zycie seksualne chorych na migrene kobiet i z
          tego tez wyciaga wnioski na temat migreny.. i pomimo ze w latach 90 juz byly
          dowody na to ze migrena ma podloze biologiczno- chemiczne on tylko troche
          przychyla sie do nowych teorii twierdzac ze byc migrenikiem to jest pewien
          sposob bycia.


          Chyba widac z tego ze Sacks nie cieszy sie moja sympatia....

          Teraz jest juz z niego staruszek, ma 72 lata, i juz wiele do neurologii nie
          wniesie a w dzisiejszych czasach teorie migrenowe takie jak jego i Freuda coraz
          czesciej wrzuca sie do kosza... a przynajmniej taka mam nadzieje...

          Venus





Pełna wersja