Dodaj do ulubionych

dym tytoniowy - już nie wytrzymuję

13.10.05, 09:18
Jak wiekszość migrenowców jestem "uczulona" na wiele rzeczy (zmiany cisnienia
atmosferycznego, mleko, gorzka czekolada itd. długo by wymieniać). Jestem też
wrażliwa na dym tytoniowy i to ostatnio stało sie moja zmorą. Bezpośrednio
przy mnie raczej nikt nie pali ale wystarczy, że chodnikiem idzie ktoś przede
mna i poleci dymek M. murowana. W pracy dyrekcja w wiekszości paląca a i
pracownicy choś pala na klatce schodowej, wystarczy że na chwilę niedomkną
drzwi to juz po mnie. Ostatnio moją wrażliwość na dym znacznie wzrosła. M.
mam prawie regularną co dwa dni. Nie dawno odstawiłam pigułki
antykoncepcyjne. Czy może istnieć związek nadmiernej wrażliwości na dym
tytoniowy z tym faktem? Nie jestem w stanie wyeliminowac kontaktów z dymem
(choć bardzo się staram)a współpracownicy nie są migrenowcami i sprawe
bagatelizują. Czy można jakoś osłabić moja nadwrażliwośc na dym, po prostu
nie daje już sobie z tym rady.
Obserwuj wątek
    • ikaria3 Re: dym tytoniowy - już nie wytrzymuję 13.10.05, 14:26
      Wspólczuję Ci bardzo, że nie możesz wyeliminować dymu ze swojego otoczenia. Ja
      też mam migrenę jak się nawdycham i dlatego szerokim łukiem omijam palaczy na
      imprezach, "w gościach", na imieninach, i tym podobnych.
      Zawsze denerwują mnie palacze bo palenie w towarzystwie niepalących uważam za
      duży nietakt i brak szacunku.

      Pozdrawiam serdecznie
      • venus22 Re: dym tytoniowy - już nie wytrzymuję 13.10.05, 20:18
        >>>palenie w towarzystwie niepalących uważam za
        duży nietakt i brak szacunku.<<

        bo tak rzeczywiscie jest. w wielu krajach wprowadza sie zakaz palenia w
        miejscach publicznych, przoduje pod tym wzgledem chyba Kanada gdzie w BC nawet
        w pubach wprowadzono zakaz palenia.
        szkodliwosc palenia na dluzsza mete zostala juz dawno udowodniona a o takich
        problemach jakie maja bezposrednio z dymem alergicy, migrenicy, astmatycy i kto
        wie kto jeszcze to sie nawet nie mowi.

        Trudno powiedziec czy odstawienie pigulek ma wplyw na zwiekszenie wrazliwosci
        wechowej. Byc moze tak czy siak kiedys ta wrazliwosc by wzrosla, tak jak stalo
        sie u mnie, stopniowo a nieublaganie.
        W tej chwili zapachy to moj numer 1 bodziec i tez wlasnie staram sie omijac
        szerokim lukime wszelkie zapaszki, mile czy brzydkie.

        nie ma pojecia jak moznaby rowiazac te sprawe. Popytaj w pracy czy sa jeszcze
        inni ktorzy maja taki problem jak ty i moze razem jakas petycja do dyrekcji o
        zakaz palenia na klatce, i tylko i wylacznie na zewnatrz?

        Venus

        • n_nadia Re: dym tytoniowy - już nie wytrzymuję 13.10.05, 21:31
          >>>palenie w towarzystwie niepalących uważam za
          duży nietakt i brak szacunku.<<

          zgadzam sie z tym!
          bylam w tym roku w grecji i przed samym wyjazdem kilka osob mnie ostrzegalo, ze tam palenie jest na porzadku dziennym. nie sadzilam jednak, ze tak to wyglada. grecy pala wszedzie i w potwornych ilosciach. dym tyoniowy nie wywoluje u mnie M., chyba ze spedze wieczor w knajpie i sie nawdycham, jednak sam jego smrod powoduje u mnie odruch wymiotny i strasznie drazni drogi oddechowe.
          w kazdym razie, w owej grecji, w restauracji hotelowej byly wyznaczone miejsca dla osob palacych. niestety nie byly one w zaden sposob odizolowane od tych kilku stolikow dla niepalacych. po prostu cos sie we mnie gotowalo, kiedy siadalam do stolika, a za chwile obok jakas smarkula pomiedzy kesami obiadu zaciagala sie dymem papierosowym. szczerze mowiac, mam gdzies, ze jest to szkodliwe, bo w koncu to jej zdrowie (choc moje w tej sytuacji rowniez), ale nie jestem w stanie pojac dlaczego osoby palace w ogole nie licza sie z tymi niepalacymi, a juz zupelnie nie pojmuje, jak mozna palic w czasie posilku. to nie tylko brak szacunku dla osob znajdujacych sie w najblizszym otoczeniu, ale rowniez brak szacunku dla samego siebie. brrr ochyda!
          sie rozpisalam, troszke nie na temat M., ale mnie ponioslo:)
    • bonawentura99 Re: dym tytoniowy - już nie wytrzymuję 03.11.05, 14:37
      Znam problem z własnego doświadczenia.Dla przykładu podam że przechodząc na
      ulicy koło palacza od lat robię to samo tj wstrzymuję oddech na kilka lub
      kilkanaście kroków.
      Moja propozycja na wytrzymanie dymu w pracy tj sztyft do nosa RHIN BAC. To
      sztyft dla osób z katarem ale doskonale tuszuje "zapach" dymu. Miej go zawsze
      przy sobie, w kieszeni czy nawet w ręku a w odpowiednim momencie wsuń do
      nosa.Tego nikt nie musi widzieć bo zasłonisz nos dłonią.
      Lata temu był to mój sprawdzony sposób na wytrzymanie smrodu współpracowniczki
      z pokoju. Ta pani się nie myła, nie opierała i twierdziła że jej pierdy nie
      śmierdzą. Wyobraźcie sobie co się działo w pokoju.
      Pozdrawiam serdecznie

      Abyśmy zdrowi byli

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka