idyllla
08.10.07, 14:52
Ponieważ ja nie ustaję w poszukiwaniu odtrutki na migrene dla swojej
córki, którą podejrzewam o dziedziczenie jej po ojcu - miewa
ostatnio dość często bóle głowy ale raczej "zwykłe" (obawiam się, ze
na razie :(( ) natknęlam się na artykół nt. melatoniny, która
miałaby być pomocna w leczeniu migreny. Może ktoś chciałby spróbowac
albo podzieli się z forumowiczami opinią jak to działa.
Wklejam wspomniany artykuł:
Wielkopańska choroba
Melatonina, hormon pomocny w leczeniu zaburzeń snu, potrafi także
zapobiegać atakom migreny. Na dolegliwość tę cierpi od 10 do 12
proc. całej populacji, trzykrotnie więcej kobiet niż mężczyzn.
Migrena uniemożliwia pracę, odbiera radość życia. Jak z nią walczyć?
Okazuje się, że można do tego wykorzystać hormon - melatoninę.
Naukowcy z Sao Paulo udowodnili 80-procentową skuteczność melatoniny
w walce z tą chorobą.
Melatoninę wydziela szyszynka - gruczoł umiejscowiony w mózgu.
Hormon ten bierze udział w regulowaniu zegara biologicznego,
stymuluje okresy czuwania i snu, dlatego wykorzystywana jest w
terapii bezsenności. Zażywają ją osoby często odbywające dalekie
podróże, podczas których przekraczane są strefy czasowe.
Nowe perspektywy
Najnowsze badania wskazują, że wahania poziomu melatoniny w
organizmie mogą mieć związek z intensywnym odczuwaniem bólu, także
migrenowego.
Brazylijscy naukowcy z Hospital Israelital Albert Einstein w Sao
Paulo zbadali, jak działa ten hormon w przypadku osób cierpiących na
migrenę, zarówno z tak zwaną aurą, jak i bez. Badaniami objęto grupę
33 osób. Na pół godziny przed udaniem się na nocny spoczynek osoby
te przyjmowały trzy miligramy melatoniny. Po trzech miesiącach
przyjmowania tego hormonu u 25 osób migreny zaczęły pojawiać się o
połowę rzadziej, a u ośmiu pacjentów w ogóle ustąpiły. Co więcej,
ataki migrenowe były zdecydowanie krótsze i miały łagodniejszy
przebieg. W rezultacie zmalała ilość leków przeciwbólowych
zażywanych przez chorych - ze wszystkimi pozytywnymi skutkami, jakie
pociąga tego rodzaju redukcja.
Wyniki uzyskane przez brazylijskich naukowców wymagają badań
potwierdzających, które obejmą również osoby zażywające placebo.
Dlaczego boli
Migrena nie jest chorobą psychosomatyczną, badania naukowe nie
potwierdziły również teorii "osobowości migrenowej". Aktualnie
badacze przyjmują istnienie różnych ścieżek wiodących do migreny.
Jedna z nich polega na tym, że włókna nerwu mózgowego Nervus
trigeminus kończą się m.in. w większych naczyniach krwionośnych
mózgu. Przy podrażnieniu tego nerwu (chemicznie, mechanicznie) może
wystąpić stan zapalny, w rezultacie dochodzi do rozszerzenia naczyń
krwionośnych, przepływa nimi więcej krwi, impulsy bólu są
silniejsze, osiągają poziom migreny.
Z kolei według teorii biochemicznej dochodzi do nadmiernego
uwalniania serotoniny, utrzymującej właściwe napięcie ścian naczyń
tętniczych. Jeśli ma to miejsce w fazie skurczu naczyń, a potem
dochodzi do spadku jej stężenia w fazie rozszerzania naczyń -
następuje atak migreny.
Jakość życia
Wiele osób nie przyznaje się do migreny, ponieważ choroba ta ma
opinię "niepoważnej, wielkopańskiej". Tymczasem, jeśli za miarę
choroby (w najbardziej potocznym i powszechnym rozumieniu) uznać
ból, migrena powinna być zaliczona do kategorii chorób najbardziej
dolegliwych. Pojawia się nieoczekiwanie, bez wyraźnego powodu, nie
udaje się go powiązać z konkretnymi sytuacjami życiowymi; na
przykład nie musi łączyć się ze stresem, pojawia się w okresach
odprężenia, podczas urlopu. Atak migreny może się przydarzyć zarówno
podczas oglądania spektaklu teatralnego, jak i ważnej konferencji
służbowej. Matka w momencie ataku migreny nie jest w stanie
opiekować się dziećmi. Migrenowcy odwołują ważne spotkania służbowe,
nauczyciele - lekcje, kierowcy wysiadają z samochodów. Wszystko to
sprawia, że ludzie cierpiący na migreną uważani są za "niepewnych,
nieprzewidywalnych", rodzi to trudności w kontaktach międzyludzkich.
Przewlekle chorzy. np. z niewydolnością serca czy reumatyzmem, wyżej
oceniają jakość swego życia niż migrenowcy.
Kosztowna choroba
Dane z Polski nie są znane, lecz w Niemczech roczne koszty leczenia
migreny, w skali całego kraju, zostały w przybliżeniu oszacowane na
pięć milionów euro. W Stanach Zjednoczonych na migrenę cierpi blisko
28 milionów osób, a straty z powodu nieobecności w pracy i mniejszej
wydajności sięgają rocznie 13 miliardów dolarów. Na te gigantyczne
koszty składają się dwa elementy: wartość leków przepisywanych
pacjentom w leczeniu doraźnym i profilaktycznym (w USA - 8 milionów
wizyt u lekarzy w ciągu roku) oraz pośrednie koszty wynikające z
czasowej niezdolności do pracy bądź z mniejszej niż normalnie
sprawności zawodowej. Według specjalistów niemieckich, koszty
leczenia są w tym wypadku nawet dwunastokrotnie mniejsze od strat
spowodowanych tym, że ludzie cierpiący na migrenę albo nie mogą
przez jakiś czas pracować, albo pracują niewydajnie, nieuważnie,
źle.
W naszym kraju koszty leczenia migreny ponosi niemal w całości osoba
chora.
Mimo że rozpoznanie tej dolegliwości wydaje się oczywiste i łatwe,
diagnozę powinien postawić lekarz, ponieważ migrena nie zawsze ma
typowe objawy. Symptomy wielu chorób przypominają objawy migreny.
Dlatego - podobnie jak żadnej innej choroby - nie należy leczyć jej
na własną rękę.
Ból migrenowy zazwyczaj umiejscowiony jest za gałką oczną, w rejonie
skroni i czoła, po jednej stronie głowy, po obu bądź przemiennie.
Napady migrenowego bólu głowy trwają od kilku do kilkudziesięciu
godzin. Towarzyszą mu takie objawy jak: nudności, wymioty,
nadwrażliwość na światło, zapach, dźwięk, zawroty głowy. Średnio u
co piątego chorego występują zakłócenia w widzeniu - mroczki,
zygzaki, zanik widzenia. Migrena może występować już w wieku
dziecięcym, w ciągu życia częstotliwość i siła ataków ulegają
zmianie. W wielu krajach migrena uznawana jest za chorobę
przewlekłą.
nauka|rzeczpospolita - KRZYSZTOF KOWALSKI|15 09 2004 publikował bn