góry a migrena

25.01.08, 21:07
czy ktos z Was tez tak ma?
mieszkam w Warszawie
wystarczy, ze pojade do Krakowa, Jury krakowsko-czestochowskiej,
Bieszczady, Tatry (to juz w ogole..) a natychmiast dosteje
koszmarnej migeny na 3-5-7 dni! (te konkretne miejsca sprawdzalam,
reszty nie wiem, ale boje sie sprawdzac)

Tak samo jest gdy zmieniam klimat, np gdy jade na mazury.
przyjade i zaraz 3-dniowa migrena... :(

od 3 lat nie jezdze w gory bo to po prostu nie ma sensu. :(
caly wyjazd leze w lozku i po prostu umieram z bolu...znajomi nie
lapia co sie dzieje, a jak mowie, ze tak po prostu mam to najpierw
sie nade mna rozczulaja (pierwszy dzien) a potem sie wkurzaja i
stwierdzaja, ze z kolei ja sie rozczulam nad soba... :/

Mam migreny jeszcze po nurkowniu.
i wysilku (jazda na rowerze jest niezawodna ;) , WF w 3 kl liceum
byl juz niemozliwoscia...)

Mam 20 lat, wiec to nie jest takie przyjemne nie moc robic prawie
wszystkiego, co sie kocha...
(moge malowac-tak, zeby nie narzekac zupelnie)
    • minniemouse Re: góry a migrena 25.01.08, 21:23
      Wysokosci gorskie, lot samolotem, sa jak najbardziej wywolywaczami
      migreny i nie ma w tym nic dziwnego ze dostajes takie napady.
      Ja tez w gorach sie zle czuje.
      Widocznie jestes wrazliwa i na cisnienie i na zmniejwszona ilosc
      tlenu (im wyzej tym go mniej).

      Nurkowanie, chociaz to w przeciwna strone, pewnie tez dokonuje sie
      tego pod zwiekszonym lub zmniejszonym cisnieniem i pewnie tez
      dochodzi do malego niedotlenienia. Z kolei jazda na rowerze to
      wysilek fizyczny a wysilek fizyczny rowniez zalicza sie do
      wywolywaczy.

      A ja ci bardzo zazdroszcze tego malowania. dusze mam artystyczna a
      talentu za grosz. w przedostatnim filmie Harrego Pottera jest
      jeszcze na poczatku taka scena gdzie Harry i grupka mlodziezy siedzi
      w takim "czerwonym" pokoju, sciana jest ze zlotym szlaczkiem..
      Strasznie bym chciala sobie tak urzadzic jeden pokoj ale niestety
      nie potrafie... :(

      Zamiast gor radze morze a zamiast roweru - dlugie marsze po plaskim.

      Minnie


      • urselka Re: góry a migrena 26.01.08, 09:39
        :)
        i tak wlasnie robie. :)
        chodze na dlugie spacery-choc w Stolicy to wzgledna przyjemnosc. ;)
        góry omijam, rower i basen tez.
        I ucze sie akwareli. :)

        najtrudniejsze jest to, ze przyjaciele zapraszaja mnie na wyjazdy,
        tance, basen...a ja zawsze musze mowic NIE.

        ale zyje. :)
        i jestem z tym wszystkim nawet szczesliwa.
        Juz pogodzilam sie z tymi ograniczeniami-boli "tylko" reakcja
        innych... :/
        • minniemouse Re: góry a migrena 26.01.08, 11:44
          Tak, reakcje bola, szczegolnie ze od bliskich, przyjaciol nalezy nam
          sie wsparcie nie krytyka. Ale coz zrobic. Z czasem przyzwyczaisz sie
          i uodpornisz na reakcje, bo tak szczerze mowiac nawet nie ma innego
          wyjscia.

          Co mozesz zrobic to sprobowac skolowacic otoczenie wychodzac
          pierwsza z zaproszeniami na spacery, np. ciekawe wystawy,
          i kiedy proponuja wycieczke w gory - stanowczo powiedz "w gory nie
          ale nad morze bardzo chetnie :)"

          Minnie
    • Gość: cwaniarka1 Re: góry a migrena IP: *.ssp.dialog.net.pl 26.01.08, 19:28
      U mnie naszczescie do tej pory nie wystapila migrena w gorach i
      podczas lotu samolotem. Najgorzej balam sie dlugiego lotu do USA,
      ale bylo wporzadku a czulam sie b.dobrze.

      32 dni bez migreny...
      • urselka Re: góry a migrena 26.01.08, 22:40
        :)
        no to gartulacje. Ja nie odmierzam czasu od ostatniej, choc z czego
        pamietam byla jeszcze w poniedzialek...

        Wole nie liczyc jak czesto jest i kazda ktora sie trafi traktowac
        jak "wyjatek". to mi pomaga.
        Nieznosze swiadomosci, ze to mi ogranicza zycie i meczy tak czesto...

        Gdy o tym mniej mysle, latwiej sie z tym pogodzic. :)

        Taa...tylko ze mnostwo ludzi stwierdza ze morze jest beznadziejne,
        tak z zasady, a gory sa super i koniecznie musimy tam jechac... :/
        no to jada...

        A ja we wtorek pojade nad morze do cioci i mam nadzieje, ze tym
        razem zmiana klimatu nie bedzie bolesna.

        :)

        pozdrawiam wszystkich cieplutko, bo za oknem szaro i zimno. brr...
    • eni40 Re: góry a migrena 27.01.08, 10:13
      zawsze w pierwszych dniach pobytu w gorach bolala mnie glowa..nie
      jezdze teraz w gory..bo ich nie lubie..dzialaja na mnie
      klaustrofobicznie i przytlaczajaco i jeszcze ten bol glowy..błe
    • eni40 Re: góry a migrena 27.01.08, 10:17
      urselka napisala
      >
      > Mam 20 lat, wiec to nie jest takie przyjemne nie moc robic prawie
      > wszystkiego, co sie kocha...
      > (moge malowac-tak, zeby nie narzekac zupelnie)


      ja mam 41 lat a wiec o ponad polowe wiecej od ciebie i juz od 30 tez
      nie moge robic tego co kocham..co chcialabym..taki juz nasz los
      migrennikow..trudno sie z tym pogodzic..ale mamy jakis wybor? NIE i
      to jest tragiczne
      • urselka Re: góry a migrena 27.01.08, 12:16
        czy mowienie ze tak trudno jest sie z tym pogodzic, ze wkurza nas
        beznadziejne podejscie innych i mowienie otwarcie ze to boli, ze
        ogranicza, ze odbiera radosc z zycia - to jest uzalanie sie nad soba?
        czy to, ze nie radze sobie psychicznie z 3-dniowa migrena, to
        znaczy, ze jestem razpaskudzona dziewucha, ktora robi wszystko, zeby
        zwrocic na siebie uwage innych?
        Moze jestem beznadziejna, ale nie widze swojej winy w tym, ze mam
        migreny i ze tak koszmarnie bola...

        co kilka tygodni znikam na 3 dni.
        Ludzie nie rozumieja...
        Tak latwo im powiedziec: nie przejmuj sie.
        albo: po prostu tak masz. Zyj jakby nigdy nic.
        Ale jak mam niby udawac ze to nie istnieje?
        Jak nie myslec ze nie dasz rady zniesc tego bolu, tych mdlosci, gdy
        glowe normalnie rozrywa...?
        :(

        JEST MI TRUDNO SIE Z TYM POGODZIC.

        to przyszlo tak nagle, gdy dopiero zaczelam w pelni bawic i cieszyc
        sie zyciem...i nagle majac 14 lat musialam stac sie dorosla i
        opanowana, bo wszelkie szalenstwa (imprezy, wyjazdy) koncza sie
        migrena...
        Nie chce byc dorosla - siedziec caly czas spokojnie, tylko malowac i
        rozwiazywac krzyzowki, no i oczywiscie bez przerwy sie usmiechac!!!
        jakby nigdy nic nie dolegalo...
        Czuje sie na to za mloda... :/
        • urselka Re: góry a migrena 27.01.08, 12:19
          3 lata tkwilam w bulimii...bo nie umialam sie pogodzic ze wszystkim
          i pokochac siebie taka jaka jestem - ta z migrenami...
          Nie chodzilo tylko o to, ale to nie pomoglo...
          Dopiero co z tego wyszlam (badz dalej wychodze)
          zmarnowalam 3 piekne lata swojego zycia, siedzac samotnie w domu...
          a teraz, gdy juz wszystko ulozylam, mam tyle checi, tyle zapalu by
          zwiedzac swiat, tanczyc, skakac...i...i nie moge, bo migrena jest
          nadal... :((



          przepraszam, za uzalanie sie nad soba (nienawidze tego okreslenia)

          juz nie bede....


          Ula
    • pianazludzen Re: góry a migrena 27.01.08, 19:56
      teraz, dzieki temu watkowi, przypomnialam sobie, ze mialam migreny bedac zawsze
      w odwiedzinach w anglii, tyle ze wtedy nie wiedzialam jeszcze ze jestem
      migrenowcem...

      ostatnio mialam tez atak po nartach, bo zachcialo mi sie wybrac na szczyt
      najwyzszego w okoliy lodowca:) tak ze tez na mnie dzialaja te czynniki.
      • eni40 ula 27.01.08, 20:43
        to nie jest uzalanie sie nad soba..mowisz to co czujesz..i uwierz mi
        ja majac drugie tyle lat co ty czuje dokladnie to samo..tez mam
        chcec zyc, bawic sie, tanczyc, planowac..i co? tylko to mi
        zostaje..ale pociesze cie mam nadzieje..ja mam kilkanascie migren w
        miesiacu..pracuje w szkole z malymi dziecmi..ktorych coraz bardziej
        nie lubie..bo sa halasliwe, meczace....chwilami mysle ze wolalabym
        kamienie w kamienilomomie tluc jak isc do nich..
        tez tak jak ty sie buntuje..i strasznie sie juz wstydze codziennie
        mowic mojemu mezowi :capka mnie boli..chociaz wiem ze mnie przytuli,
        i powie cieple slowo..
        ulu wszystkim nam jest ciezko..a to ze czasem sie rozczulamy nad
        soba? jak tu sie nie rozczulic kiedy widzisz ze inni inaczej zyją?
        3m sie jakos..musisz..
        • urselka Re: ula 27.01.08, 22:07
          :)
          jakos musze... :)

          uwielbiam sie usmiechac - wszyscy to o mnie wiedza.
          Ale gdy przychodza dni, ze usmiechac sie nie mam sily, ludzie
          obrazaja sie na mnie, odchodza skrzywieni...

          Gdyby tak dla Swiata migrena przestala byc tylko choroba
          rozpaskudzonej arystokracji...
          niby mamy XXI wiek, a ludzie dalej tacy zacofani, nie?

          Wspolczuje tak czestych migren.

          Chcialabym byc w przyszlosci nauczycielka, ale z migrena nie dam
          rady isc do pracy, a juz napewno nie w szkole...

          ale to bedzie kiedys.

          Dzis moge isc na spacer do parku, posluchac szumu drzew.
          Nucic razem z ptakami piosenke o wiosnie.
          Moge rozgladac sie wokolo i lapac we wlosy promienie slonca.
          Moge byc piekna kobieta, pelna niecodziennego uroku.
          Rozswietlac swiat swoim usmiechem-gdy tylko mam na to sile,
          a gdy nie, moge zawsze zwinac sie w klebek w ciemnym kaciku,
          poczekac az ktos mnie przytuli-chocby miekki kot.
          pomruczy mi cicho do ucha i nie powie nic. :)
          a za kilka godzin, moze dni, wszystko wroci do normy
          i znow sie bede usmiechala-jakby bol po prostu nie istnial...
          :)
          • teresa995 Re: ula 27.01.08, 22:41
            Mnie też w górach dopada migrenka, staram się nie jeździć w góry.
            Ja też jestem z natury pogodna, często się uśmiecham, mam poczucie
            humoru, ale gdy dopada mnie ból moja osobowość zmienia się, staję
            się nieprzystępna, skrzywiona, a gdy ból trwa 3-4 dni to zaczynam
            warczeć na ludzi. Ale moje najbliższe otoczenie wie o mojej
            migrence, więc w takie dni staram sie z nkim nie rozmawiać, nawet
            staram się unikać ludzi, ale na ogół wszyscy to rozumieją i nikt się
            na szczęście nie obraża.
            pozdr.
Pełna wersja