mysza1973

09.02.08, 18:29
piszesz o tym neurologu z poznania ze nie alowalas kasy.. mnie nie
chodzi o kase tylko by znalezc kogos kto mi pomoze..moze to byc
nawet sam diabel.. haha a tak powaznie to napisz cos wiecej o tym
lekarzu, czym sie zjamuje jakie ma metody leczenia i czy sa
skuteczne..no i na ile skuteczne..ja mam ostatnio strasznie
zrzwscieczone migreny ..w ostatnim miesiacu 17 atakow..juz nie mam
sil..do poznania wprawdzie 600km..no ale polska to nie australia..
    • mysza1973 Re: mysza1973 10.02.08, 09:58
      Przepraszam najmocniej, że dopiero teraz odpisuję ale dopiero usiadłam do komputera.
      Z góry też przepraszam za chaos mojej wypowiedzi ale wczoraj zwiększyłam dawkę
      topamaxu (o tym później) i sama się łapię na tym że gadam momentami głupoty:)
      W kwestii doktora Michalaka, który jest lekarzem kliniki neurologii AM w
      Poznaniu i specjalizuje się chyba w leczeniu bólów głowy, to na dzień dzisiejszy
      wypowiadam się tak naprawdę tylko o jego podejściu do mnie jako pacjenta.
      Pierwsza sprawa to jest fakt, że podejście innych lekarzy do migreny w sposób
      olewczy: "musi się pani nauczyć z tym żyć" powodowało częste zmiany lekarzy ze
      względu na ich właśnie nieudolność.
      Druga sprawa, że rzadko który lekarz poza przepisaniem przeciwbólowych
      proponował jakąkolwiek kurację, bo nawet nie chciało mu się myśleć o tym,bo
      szkoda czasu, wizyty trwały czasem 10 minut, zresztą słyszałam niejednokrotnie:
      migreny nie da się wyleczyć (w sumie fakt),że trzeba ją zaakceptować...
      ALE JAK??? Macie sposób???
      Ja nie mogę zaakceptować napadów migreny z aurą średnio 3-6 razy w miesiącu
      trwającej od 2-3 dni, wykańczającej mnie i moją rodzinę.
      Ja mam dwójkę dzieci, z czego jedno właśnie skończyło 16 miesięcy (nawet kiedyś
      usłyszałam, że mogłam o tym pomyśleć zanim "sobie" zaszłam w ciążę).
      Teraz nie pracuję, ale kiedy chodziłam do pracy nie mogłam prowadzić samochodu,
      siedzieć przy komputerze, myśleć, nic...ach...przecież wiadomo...pomagał trochę
      ketonal lub tryptany.
      Wracając do doktora Michalaka. To pierwszy lekarz, który przez prawie godzinę
      ROZMAWIAŁ ze mną o moich bólach głowy, o tym jak wygląda moje życie z migreną i
      co z tym można zrobić.
      No i zaczynam od kuracji Topamaxem, który ma tu na forum więcej przeciwników co
      zwolenników ale ja już zaryzykuję bo nie mam nic do stracenia poza tym, że
      jestem teraz trochę większym głuptasem niż zazwyczaj;)
      Najgorzej było na początku ciągle spałam, kręciło mi się w głowie, wogóle
      koszmar, w sumie 3 dni, nie wiem dlaczego ale później trafiłam z atakiem migreny
      do szpitala na kroplówkę (pisałam o tym już) ale potem już było coraz lepiej, od
      wczoraj wieczorem biorę 1,5 tabletki i nie jest dobrze, tylko nie pamiętam
      niektórych słów i trochę mam kręciołka w głowie. Od tamtego czasu nie mam
      napadów...ufff....
      Czy mi to pomoże, czy nie to się okaże za dwa miesiące (czy nawet później), bo
      na tyle się umówiłam z doktorem Michalakiem (dodam, że nie kazał mi się pojawiać
      po miesiącu na "kontrolę" w celu wyciągania kolejnej kasy) no i efekty będą jak
      się nie pojawią te migreny...
      I dlatego nie żałowałam kasy, bo na terapie, bioterapie, nastawiania,
      akupunktury, lekarzy, specjalistów, kliniki i leki, które miały mi pomóc wydałam
      już jak tyle tysięcy że kolejne 90 czy nawet 150 nie stanowi różnicy, tym
      bardziej, że tu uważam, że warto.
      Acha Topamax dostałam na receptę z adnotacją "P" jako lek na chorobę przewlekłą
      i zapłaciłam nie 80 zł tylko 3,20 (to też na plus dla doktora:))
      A i jak doktor nie może rozmawiać to daje potem sygnał że jest dostępny już lub
      oddzwania (nie olewa pacjentów).
      Ło matko to chyba wszytko.
      Odezwę się jeszcze.
      Pozdrawiam
      Mysza
      • eni40 Re: mysza1973 10.02.08, 11:54
        no i wlasnie tu jest problem jesli chodzi o ten lek.. gdybym byla w
        takiej syt jak ty ze nie pracowalabym moze bym sie na niego
        zdecydowala.. a ja malo ze pracuje to jeszcze z malymi dziecmi i
        dojezdzam godzine do pracy.. nie moge byc ocięzala, splatana i
        nieprzytomna..juz i tak czasem po prochach pbolowych wstydze sie
        podniesc oczy bo mam nieprzytomne i chodze po szkole ze spuszczona
        glowa...
        • mysza1973 Re: mysza1973 10.02.08, 18:40
          Ech...ja właśnie jestem na etapie szukania pracy, nawet się boję iść na rozmowę
          kwalifikacyjną bo czasem takie głupoty gadam...a i skupić się nie mogę i
          alzheimer mnie dopada często niestety:(
          Znajomi mnie pocieszają, że to nie przez topamax tylko ze starości;)
          Ale faktycznie ciężko byłoby mi w innej sytuacji kurować się tymi tabletkami.
          Zresztą jak sobie przypomnę jak mi było np. po ketonalu czy cinie to w sumie nie
          ma różnicy, tyle że łeb nie nawala...
          Poprostu nie jest dobrze i tyle:(
    • mcbeal28 Primum non nocere 10.02.08, 21:55
      Primum non nocere, po pierwsze nie szkodzić...

      do Eni

      Jak wiesz z wątku o topamaxie brałam ten lek. ...źle się czułam

      Jak najbardziej rozumiem ciebie eni, że chcesz wyeliminować bóle
      głowy
      ale nie za cenę chodzenia ogłupiałym ( a mogę powierdzić to swoim
      przykładem...ten lek tak działa) Jednak na każdego ten lek działa
      inaczej....
      Ja juz nim zaczęłam brać topamax wiedziałam o tych wszystkich
      skutkach ubocznych....ale wiesz myślałam, że u mnie to, nie wystąpią.
      jak widać skutki uboczne po tym leku występują masowo...:-(((((
      Bedę dalej szukać leku proflaktycznego ...dobrego dla mnie
      i Tobie zycze też powodzenie w poszukiwaniach pod hasłem "Primum non
      nocere, po pierwsze nie szkodzić..."




      • eni40 Re: Primum non nocere 11.02.08, 18:48
        no wlasnie ali..najbardziej boje sie byc otumaniona..a juz przy
        pracy z małymi dziecmi to nie wchodzi w rachube..ja musze miec
        glowe"czynna" chocby nawet bolaca ale nie moge byc "tłumok"..nie
        dalabym rady tak pracowac..
Pełna wersja