Jak wiele migrena zmieniła w Waszym życiu?...

25.10.03, 00:26
Wiebe zadala niezwykle istotne pytanie...
"Jak wiele migrena zmieniła w Waszym życiu?
Jak wiele"

Bardzo wiele.

Pozbawila mnie mozliwosci zarobkowania i kariery zawodowej.
Spowodowala powazne konflikty w rodzinie i ze znajomymi.
Pozbawila mnie zdrowia, energii, a nawet czasami checi do zycia.
Jako matka, nie jestem w stanie wykonywac moich obowiazkow jak nalezy a
ponadto czesto sprawialam i sprawiam dziecku zawod, nie mogac dotrzymac
przyrzeczen, np. pojscia do kina albo po "ciuchy' albo zawiezc do
kolezanki...
Mam w domu czesto balagan, nie gotuje zawsze obiadow, nie zawsze na czas
zrobie pranie..
Sama siebie zaniedbuje:
...po kilku dniach migreny nie chce mi sie golic nog...
...polozyc make-up'u...
...pofarbowac dwumiesieczne odrosty...
Rzadko kiedy mam sile i ochote na towarzyskie spotkania, na hobbies, na
wyjscie z domu.
nawet zycie malzenskie na tym cierpi.
venus


    • weibe Re: Jak wiele migrena zmieniła w Waszym życiu?... 25.10.03, 13:27

      Cóż, jakby to powiedzieć - nie brzmi to wesoło....
      Zwłaszcza jesli sprawa jest świeża i jeszcze niedawno było sie
      energiczną, pogodną młodą mamusią i obiecującą zawodowo kobietą...
      Na razie wolę wierzyć, że to jakiś fatalny zbieg okoliczności sprawił,
      że mam te bóle (to podobno normalna faza na początku każdej przewlekłej
      choroby - nieakceptowanie faktu, że T O też nas dotyczy).

      Czy w ogóle można zaakceptować migrenę? Czy można się z nią pogodzić?
      Czy towarzyszy Wam częste poczucie żalu, niesprawiedliwości, buntu: Dlaczego ja?
      (mogę sobie wyobrazić względną akeptację, jeśli ataki zdarzają się raz-dwa na
      miesiąc, ale jeśli głowa boli codziennie?)
      I jeszcze jedno - czy brałyście jakieś leki przeciwdepresyjne? uspakajające?
      Czy mogą pomóc?

      dieWeibe
      • venus22 Re: Jak wiele migrena zmieniła w Waszym życiu?... 25.10.03, 21:01

        ...nie to niemozliwe, to nie jest migrena...
        nie, mnie nie moglo to spotkac... musi byc jakas przyczyna, jesli porobia mi
        dokladne badania to sie znajdzie, usunie i bole przejda..
        badania nic nie znalazly? musi cos byc, cos przeoczyli...
        zaczyna sie szukanie na wlasna reke, studiowanie medycyny naturalnej..
        moze to drozdzyca? moze to brak selenu? na pewno brakuje mi selenu, wezme i
        pomoze..
        homeopata mowi ze to z watroby, zapisal mi chole.nie drogie mikstury, ale cos
        nie widze zeby dzialaly...
        plakac mi sie chce..

        nie pomaga.. dlaczego ja..
        dlaczego ja tak cierpie, za jakie grzechy..
        Boze ile to bedzie trwalo.. nie che mi sie zyc..
        juz caly tydzien mam depresje..

        oh jak potwornie boli, najlepiej by bylo teraz nagle odejsc.. koniec
        cierpienia..

        ale co z dzieckiem?!
        nie moge nawet spokojnie umrzec...
        oh nareszcie koniec tej mordegi.. moze jakos bedzie...

        tak mniej wiecej wyglada moje ostatnie 20 lat.

        Nie kazdy ma tak silne migreny jak ja, wiekszosc ma slabsze..
        poza tym uratowaly mnie triptany,
        Dopoki nie tego nie bylo jedynie co mi czase pomagalo to narkotyki, ale
        narkotyki mozna bylo tylko dostac w szpitalu a nie zawsze (przewaznie)
        podczas ataku mialam sile jechac do szpitala..

        tak migrena jest o wiele ciezsza choroba niz na to wyglada.
        Nienawidze jej, ale nie mam wyboru - nie akceptuje migreny, ale musze
        zaakceptowac fakt ze ja mam, ze mi sprawia bol i utrudnia zycie, i uczuc sie z
        nia zyc..

        Antydepresanty i leki p/padaczkowe, beta i wapn- blokery stosuje sie jako leki
        zapobeigajace migrenom, codzieniie, z roznym skutkiem.
        W zaleznosci od osoby pomagaja lub nie.
        ja akurat nie mialam szczescia z antydepresantami ale duzo ludziom pomaga.
        To samo z innymi lekami - beta blokery nie, wapn- blokery nie, a
        p/padaczkowych nie mam ochoty probowac, skoro na bol doraznie jako tako pomaga
        mi moj zestaw..
        Ale trzeba probowac..

        Mloda matko- trzeba ale to trzeba zorganizowac sobie pomoc przy dziecku..

        venus
        • marialudwika Re: Jak wiele migrena zmieniła w Waszym życiu?... 25.10.03, 23:24
          I ja zanim "dotarlo" do mnie,ze to migrena bylam w panice na co to ja moge byc
          chora!!!!Mdlosci,dolegliwosci zoladkowe,brak laknienia..a moze to watroba?
          Nie,bo proby watrobowe etc o.k.A moze candida albicans..nie,a moze
          alergia..pokarmowa?,nietolerancja ..zatoki,hipoglikemia...a szkoda gadac.
          Jakos funkcjonuje i "sie trzymam",ale nie tak jak bym chciala.Np.
          dlugoterminowe spotkania b.czesto musze odwolywac bo jak na zlosc -
          migrena,zycie towarzyskie tez szwankuje z powyzszych powodow,poza tym nie
          uzywam alkoholu/ze strachu/.....etc.Pozdrawiam
          tara
      • wodnik82 Re: Jak wiele migrena zmieniła w Waszym życiu?... 25.11.03, 17:33
        Drogie koleżanki,
        Ja miewam ataki bólu 2 razy do roku i trwają one od 2 tygodni do (jak na razie
        maksymalnie) 2 miesiecy.I nieraz już sobie zadawałem dokładnie te same pytania
        co Wy.Dlaczego ja?Czemu to mnie spotyka?Na szczęście mam długie okresy przerwy
        od bólu i wtedy zupełnie o nim zapominam.Ale gdy się pojawia to nie wiem co mam
        z sobą zrobic.Mój neurolog przepisał mi Rudotel(jest na stany lekowe,pobudzenie
        i napiecia emocjonalne) i Cipramil który jest antydepresyjny.W zeszłym roku to
        działo i to po 4 dniach odkąd zacząłem je brać.Obecnie biorę 5 dni i już czuję
        że ból jest mniej uciążliwy ale ciągle muszę się wspomagać przeciwbólowym
        Cataflamem.Można go brać 3 razy dziennie bez obaw,stosuje sie go tez w stanach
        zapalnych i generalnie trudniej sie nim zatruc.(kiedys brałem po 4 Saridony na
        dobe i po 4 dniach sie zatrułem żeby było śmieszniej to miało miejsce w
        szpitalu)A cataflam najdluzej bralem przez jakies 2 tygodnie czasami jedna
        tabletke czasami dwie.Pozatym jest to lek na recepte,pozostałe z resztą
        też.Pozdrawiam.
    • kena1 Re: Jak wiele migrena zmieniła w Waszym życiu?... 27.10.03, 15:40
      Codziennie nastawiam budzik na 3:00, żeby obudzić się i sprawdzić, czy boli
      mnie głowa i ewentualnie wziąć leki, tak żeby zadziałały przed wyjściem do
      pracy. Nie zawsze działa, bo czasami ból zaczyna się jak już wstanę i trochę
      pochodzę. Oprócz tego oczywiście zaplanować nigdy niczego na 100% nie mogę...
    • kolczatka Re: Jak wiele migrena zmieniła w Waszym życiu?... 28.10.03, 10:32
      W moim życiu migrena nie zmieniła wiele, bo istnieje właściwie od zawsze.
      Nauczyłam się z nią żyć, o ile można się nauczyć żyć z migreną. Staram się
      funkcjonować mimo bólu, tak aby migrena nie wyrzucała mnie każdorazowo z życia.
      • kici.kici Re: Jak wiele migrena zmieniła w Waszym życiu?... 29.10.03, 09:17
        to tak jak u mnie
        jedyną rzeczą której nie robie to nie biore orgazmów bo po nich wyje z bólu ale
        to nie znaczy ze nie kocham sie z męzem.....
        • ypsilon Re: Jak wiele migrena zmieniła w Waszym życiu?... 29.10.03, 14:34
          Kazdy inaczej podchodzi do życia. Ja z migreną żyję prawie 30 lat i staram sie
          korzystać z zycia. Zanim pojawiły sie triptany, miałam ataki kilkudniowe,
          zwykłych tabletek nie mogłam juz łykać bo na sam widok żołądek robił hop, pilam
          zastrzyki itp itd. Ale gdy tylko ból przechodził, rzucałam sie w wir zycia.
          Uprawiałam (i uprawiam) sporty, wychowałam dzieci, podróżuję, pracuję. Nieraz
          zdarzyło się, że zamiast jechać do pracy, to jechałam w łazience do r...
          Ale nigdy nie było to przyczyna depresji-ale chyba jestem nieustającą
          optymistką. U mnie w domu specjalista od depresji jest mąż - przerabia za nas
          dwoje.
          Prawdą jest, że nieraz nie dotrzymałam danego słowa z powodu ataku, ale to
          akurat wszyscy rozumieją i akceptuja. Poza takimi wypadkami zawsze staram sie
          postępować ok, dlatego nie czuję się winna, że kogoś zawodzę. Ja po prostu mam
          takie a nie inne ograniczenia.
          Z pewnych rzeczy rezygnuję np. alkohol. Czasami sobie pozwolę na lampkę, ale
          często potem muszę to okupić bólem. Poza tym do tej pory nie ustalilam, co
          wywołuje u mnie ból.
          Innych leków poza ZOMIG-iem nie uzywam. Żadnych uspokajaczy, nawet przy bardzo
          silnym stresie (a miewałam takich wiele), żadnych antydepresantów, żadnych
          innych - chyba że już muszę, bo wymaga tego mój doktor.
          Dlatego też pozdrawiam Was antydepresyjnie
    • a4tm Re: Jak wiele migrena zmieniła w Waszym życiu?... 30.10.03, 01:31
      ups, chyba czas na herbatkę
    • brita5 Re: Jak wiele migrena zmieniła w Waszym życiu?... 04.11.03, 17:48
      Od czasu kiedy Imigran jest na rynku problem migreny odszedl w 'sina dal'.
      Nawet nie pamietam ostatnich migren bo jak tylko boli mnie glowa i jestem pewna
      ze to bole migrenowe to biore tabletke i po problemie. A wczesniej...niestety
      zastrzyki w szpitalu, lezenie w goracej wodzie w wannie, lezenie w lodowatej
      wodzie w wannie, siedzenie z glowa na parzacym kaloryferze. Do tej pory unikam
      dyskotek, tlumu ludzi, duzej ilosci swiatel. Ale jak juz powiedzialam teraz mam
      migrene pod kontrola i ona jest moim niewolnikiem a nie ja jej!!!
      Pozdrawiam!
      • venus22 Re: Jak wiele migrena zmieniła w Waszym życiu?... 04.11.03, 20:08
        O, to wspaniale!!!

        zeby to tak kazdemu..
        a z tym goracym trzeba uwazac - jak kiedys spalam przy kaloryferze to za
        kazdym razem budzilam sie z bolem.
        To samo z za goraca kapiela- atak murowany.
        Wiekszosci gorac szkodzi, chociaz sa nieliczni ktorym to pomaga bardziej niz
        worki z lodem.
        Venus
    • asto72 Re: Jak wiele migrena zmieniła w Waszym życiu?... 04.11.03, 23:41


      Ja to sie pod listem venus tylko podpisac moge.... dokladnie tak to wyglada .
      Dodatkowo jakakolwiek koniecznosc planowania jest dla mnie tortura , tudziez
      jazda samochodem ( zwlaszcza podluzszej przerwie - czy ktos tez tak ma?).
      A pozatem regoly na moja migrene nie ma . Mam juz od dziecka i pamietam
      rzygania w podstawowce , szpitale w szkole sredniej - bezradnosc rodzicow i
      niemoc lekarzy.
      Kidys dostalm "Z darow" Supadol - jakis francuzki lek przeciwbolowy i bylybym
      zeszla bo dostalam wstrzasu - nie toleruje paracetamolu!
      Ratuje sie AscoTop - em , ale wydziela mi lekarz po trzy tabletki i zawsze
      chcac "zaoszczedzic" przyplacam to niemilosiernym atakiem .
      Pozdrawiam Ania
      • kena1 Re: Jak wiele migrena zmieniła w Waszym życiu?... 05.11.03, 06:38
        Aniu, możesz napisać co to jest za lek AscoTop?
    • medea5 Re: Jak wiele migrena zmieniła w Waszym życiu?... 19.11.03, 11:37
      Witam!

      Co migrena zmieniła w moim życiu?

      Podejrzewam, że zwolniono mnie z pracy ponieważ nie było tygodnia, w którym,
      albo wychodziłam wczesniej do domu, albo wogóle nie docierałam do pracy z
      powodu migreny. Było to 7 lat temu, więc wiedza na ten temat była dość skromna
      i wielu osobom objawy migreny mogły kojarzyć się z zatruciem alkoholowym po
      przebytej balandze, czyli pospolitym kacem.

      Uniemożliwiła mi normalne funkcjonowanie po urodzeniu dziecka. Często córką
      zajmowała się moja mama bo ja nie mogłam podnieść się z łóżka.

      Pozbawiłam mnie przyjemności jedzenia niektórych potraw - chińska kuchnia,
      potrawy z dodatkiem czosnku lub cebuli, picia niektórych trunków - czerwone
      wino, gin z tonickiem, i innych.

      Ilość i długość trwania ataków, spowodowały zobojętnienie u męża na moje
      dolegliwości. Pomaga mi, ale jest już zmęczony całą tą sytuacją. Czasem
      wyjście lub wyjazd odwołujemy w ostatniej chwili bo ja nie mogę podnieść głowy
      z poduszki.

      Migrena zburzyła też mój wew. spokój. Nigdy nie wiem kiedy zaatakuje. Burzy
      mój zaplanowany dzień, powoduje rozdrarznienie, nerwowość.

      Po atakach często czuję się upodlona, bez życia. Najchętniej spałabym.

      To tylko kilka ze smutnych zmian jakie zaszły w moim życiu.

      pozdrawiam
      medea

      • marialudwika Re: Jak wiele migrena zmieniła w Waszym życiu?... 19.11.03, 13:52
        Doskonale to ujelas migrena przypomina kaca!! Nazywam ja "kacem bezalkoholowym"
        Ironia jes miec te odczucia nie biorac kropli alkoholu do ust.
        Pozdrawiam i rozumiem
        tara
        P.S. Moze kiedys wreszcie w XXI wieku ktos odkryje istote migreny i lek na
        nia???
        • medea5 Re: Jak wiele migrena zmieniła w Waszym życiu?... 19.11.03, 14:38
          Ja też tak to nazywam. Ból głowy bez kropli alkoholu.
          Dawniej przed migreną piłam okazyjnie, a teraz już wogóle przestałam, bo
          przeraża mnie wizja makabrycznego bólu głowy.
          Bardzo ranią mnie reakcje otoczenia. Moja mama z początku myślała, że ból
          głowy jest wynikiem przepicia, tak samo inni znajomi patrzyli na mnie
          podejrzanie. Dopiero jak kilkoro z nich było świadkami na wyjazdach moich
          ataków to przestali kpić.
          smutne to trochę.

          pozdrawiam
    • miss_dronio Re: Jak wiele migrena zmieniła w Waszym życiu?... 10.12.03, 23:13
      bardzo ciekawy watek..... ja znam życie osoby z migrena jak i dziecka matki
      cierpiacej na migrenę.... Kiedy byłma dzieckiem Moja Biedna Mama wciąz
      chorowała na migreny- nie wolno mi wtedy było Jej zaczepiać, odzywac się do
      Niej, wchodzic do Jej zaciemnionego pokoju. Musiałam bardzo uwazać kiedy np.
      chciałam sobie w kuchni nalac wody do picia bo kuchnia sasiadowała z sypialnia
      Mamy....Z dzieciństwa zawsze pamietam mame cierpiącą, zapłkaną, wymiotujacą....
      Całe moje zycie jest równiez podporzadkowane migrenie. Ona mną żadzi, decyduje
      co moge czego nie mogę, jak wygląda mój dzień.....
      • cruk Re: Jak wiele migrena zmieniła w Waszym życiu?... 12.12.03, 13:11
        moja mama rowniez odkad pamietam miala migreny, miala je rowniez w ciazy ze mna
        (w ciazy z moja siostra jej nie miala, ale u siostry objawila sie ona juz w
        wieku dojrzewania - nikt nie chcial wierzyc ze 12latka moze miec migreny).

        Mi sie pojawily jakies 4 lata temu.
        Zmienily tyle - ze u najblizszych mam 200% zrozumienia. Swoich mezczyzn
        musialam przygotowac na to, ze cos takiego mi sie zdarza. Co wtedy robic. Skad
        to sie bierze. Wykazali ogromne zrozumienie, cieplo i troske.

        Nabawila mnie potwornych wyrzutow sumienia i potrafi wyzbyc radosci zycia,
        chociaz naleze do niepoprawnych optymistow, ktorzy zawsze widza szklanke do
        polowy pelna :-)

        Czuje sie jak wegetujaca roslinka, z ktorej nie ma pozytku, co dodatkowo mnie
        irytuje. Psuje mi to czesto wyjazdy (w ramach aklimatyzowania sie leze 2 dni na
        bezdechu), psulo mi to czesto weekendy, w ktore mialam szanse porobic cos
        wreszcie dla siebie etc. Mieszkanko stalo odlogiem, pyszny obiad ktory zaczelam
        robic, musialam zostawic w trakcie aktu tworczego.

        Zwykle atak trwa u mnie 3,5h, a potem jestem rozkojarzona, wolno mysle i
        sklecam slowa, mam wrazenie ze poruszam sie jakby w kisielu/kislu ? :-)

        W pracy mam "zjazd" musze sie zwalniac, zadnego ze mnie pozytku, bo mozg razem
        z glowa najchetniej bym odciela i wywalila gdzies daleko. Rano gdy budze sie z
        bolem, nie widze sensu podejmowania jakichkolwiek czynnosci, mimo ze wew. sie
        buntuje ze psia kosc, nie dam sie, wlasnie ze zrobie sobie makijaz, ubiore sie
        i wyjde i ze mie nie bedzie paralizowal bol, ze sie nie dam.. wracam potem
        ledwo do lozka, targajac ze soba wiaderko czy miedniczke, z jednym okiem
        pomalowanym..

        Czuje sie w tedy nieatrakcyjna, nieprzydatna, nie chce nikogo widziec, nigdzie
        wychodzic, czegokolwiek ogladac, sluchac, mam wrazenie marnotrawienia czasu,
        jak mi przelatuje miedzy palcami na zbedne i wyczerpujace cierpnienie. Mam
        poczucie bycia ciezarem dla najblizszych, bo narzucam wtedy innym sposob
        mowienia szeptem, chodzenia na palcach, zycia w ciszy i zaciemnieniu..

        Od 16 dni nie mialam migreny!! i ma tak q..wa zostac :-))))

        • venus22 Re: Jak wiele migrena zmieniła w Waszym życiu?... 12.12.03, 23:35
          A WIEC ( jak ktos to tu mowi ale skleroza pozbawila mnie nicka) SZABLE W DLON!.
          nie jest to nasza wina ze tak sie dzieje.
          Nie miejmy do siebie o to wyrzutow sumienia, i pretensji ze jestesmy jak
          kalecy.

          Bo migrena to niewidoczne kalectwo.
          nikt nie mialby pretensji do inwalidy na wozku ze nie jest w stanie
          wszystkiego robic, ze trzeba mu pomoc..
          wiec dlaczego my mamy byc na 100%!
          aG>>!

          ja domagam sie pomocy i zrozumienia.
          Zadne tam wyrzuty sumienia- ja o migrene nie prosilam ani jej sobie nie
          zrobilam..

          Venus
Pełna wersja