petter82
27.12.08, 12:41
Witam, wczoraj przeprowadziłem eksperyment z tym lekiem na narastający ból
głowy. Niestety, ku mojemu zaskoczeniu, lek ten bazujący przecież na
substancji stanowiącej główny składnik Imigranu - nic mi nie dał. Sam imigran
kiedyś już zażywałem, 2-3 razy, sporo lat temu, gdy lek ten wchodził na nasz
rynek i był jeszcze dużo niż obecnie choć i teraz cena jest "z kosmosu". Dawno
nic nie pisałem - sytuacja u mnie jest taka: po wizycie kilka miesięcy temu u
neurologa, po kilku latach trwania w swiadomości że "wszystkiego próbowałem i
nic", zacząłem kombinować z lekami przepisanymi mi przez panią neurolog, która
w moim odczuciu, zna się na swojej robocie. No początek poszedł Divascan -
nic, potem Propanolol, niby coś tam leciutko ruszyło, ale ze względu na niskie
ciśnienie i b. niski puls- odstawiłem. Na koniec polomigran - pierwsze 2
miesiące jakby coś się ruszyło, potem wszystko wróciło do normy, za to ruszyła
się waga - 10 kg w górę. Lekarka zaproponowała tomograf komputerowy - miałem
coś takiego robione, ale bodajże ok. 1990 roku, teraz podobno sprzęt jest dużo
lepszy więc zaleciła ponowne badanie. Poszedłem po skierowanie do niej żeby
dała mi skierowanie na tomograf, do swojego lekarza rodzinnego. Ten był ciekaw
jak z migreną więc wyjaśniłem mu że pomagają jedynie proszki Bonifratów, ale
są szkodliwe dla wątroby, już mnie brzuch pobolewa cczasem jak to wezmę, no i
przy lżejszych bólach - Solpadeine). I nic innego. Lekarz stwierdził że
przepisze mi tańszy odpowiednik Imigranu - właśnie sumamigren, który na pewno
pomoże a i odciąży wątrobe trochę. Kupiłem, poczekałem. Wczoraj rozegrała się
akcja - zwiastun - biorę pół tabletki (przepisał mi "setki"), czekam, jakoś
tak dziwnie. Niby ból ustał ale jakoś tak mi gorąco, nie wiem co robić tu
zmęczenie dopada, tu leżeć nie mogę. Złe ale i dziwne sampoczucie. W końcu
przychodzi ból, decyzja, wezmę Solpadeine, ból na razie neiwielki. Nic nie
pomogło, zdziwiłem się co jest, może to jakieś skutki uboczne tego
Sumamigrenu, jakieś zawroty głowy, mdłości itp. Ale 2 godz mijają, a ja powoli
odlatuję, jest już bardzo źle. Ratuję się w końcu proszkiem Bonifratów, który
po ok 2 godz pomaga mi na tyle że jestem w stanie wstać na chwilę z łóżka i
wypić pół szklanki hervbaty i spokojnie zasnąć. Czyli wniosek, że lek ten nie
zadziałał jednak na mnie wcale, pierwsze pół rabletki wziłąem w okresie
"aury", drugie pół jak już ból się rozwinął. Dziwne, nie rozumiem tego,
przecież leki zwykłe przeciwbólowe jednym pomagają na migrenę, innym nie, ale
tryptan to lek wybitnie "pod migrenę". Czy to normalne że nie zadziałał????
Nie wiem już co mam robić, z 1 strony dobrze że mam coś jednak co mi pomaga, z
drugiej te proszki to nei jest dobra rzecz na dłuższą metę... A może ja
migreny nie mam?