Dodaj do ulubionych

klanowe spostrzezenia

02.04.12, 19:37
rodzina lubiczow przedstawiona w serialu wydaje sie byc idealna.pokolenie dzieci marii i wladyslawa pozakladaly przykladne rodziny.trwale stabilne zwiazki.
jakie wiec musi budzic zdziwienie ze kolejne pokolenie jest zupelnie niezdolne do zycia rodzinnego.
agnieszka i ola --kolejne przypadkowe zwiazki--same porazki.aga-dziecko z kryminalista.
michal --zycie na kocia lape,teraz zwiazek z kobieta ktora go zdradzila.
dwoje dzieci tu,jedno tam
beata --porzucila rodzine.dwoch mezow,z kazdym dziecko.
w rodzinie rysiow tez nie ma klarownych sytuacji.trudno by maciek tworzyl rodzine.......
Obserwuj wątek
          • Gość: kosd Re: klanowe spostrzezenia IP: *.230.88.12.rzeszow.mm.pl 13.04.12, 11:34
            No i to się kupy nie trzyma. W życiu raczej tak nie ma, że rodzice porządni, dają dobry przykład, mają dobry kontakt z dzieckiem, są jakimś autorytetem, a dziecko się puszcza na prawo i lewo, wchodzi w związki z patologicznymi osobami itd. Mogliby to jakoś uwiarygodnić i pokazać np. taką dość częstą sytuację, że rodzinka jest wspaniała tylko na zewnątrz, państwo kulturalni, na stanowiskach, "ę", "ą", "bułkę przęz bibułkę" itd. a w domu wyzwiska, znęcanie się psychiczne, oskarżenia, przemoc itp. "Koniaczkowie" bardzo dobrze by do takich ról pasowali. Albo np. taki pan "Koniaczek" na zewnątrz moralizator, wzorowy lekarz, mąż, ojciec, a w rzeczywistości hipokryta. Powoduje wypadek pod wpływem koniaczku, zaciera ślady, daje łapówkę, lub coś podobnego (to oczywiście czysta fikcja i proszę nie mylić z życiem prywatnym aktora). Córka widzi takie sytuację, nie ma do ojca szacunku i zaczyna olewać wszystkie normy których stary ją uczył. Banalne? Fakt, ale i tak moim zdaniem dużo ciekawsze niż ta rodzina "Koniaczków", którą pokazują.
    • Gość: ola Re: klanowe spostrzezenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.12, 09:01
      Wiem, że to co powiem, to oczywista oczywistość, ale jak serial ma tysiąc czy dwa tysiące odcinków (nie wiem dokładnie, ale sądzę, że tyle ma:) to zapewne trudno scenarzystom wymyślić coś nowego i sensownego. Więc idą po linii najmniejszego oporu i ładują bohaterów w kolejne związki damsko-męskie, nieważne kto z kim jak i dlaczego. A jak się to ma do rzeczywistości i realnego świata to inna rzecz...
      • sadman666.3 Re: klanowe spostrzezenia 03.04.12, 09:35
        tez tak uwazam.choc musze przyznac ze w ten sposob scenarzysci sie nie wysilaja.
        przeciez serial bylby rownie ciekawy jesli wszyscy mieliby udane zwiazki.
        a tak to serial promuje niestalosc emocionalna bohaterow klanu.
        potem ludziska sie naogladaja tego i postepuja tak w zyciu......
        • Gość: autorka Re: klanowe spostrzezenia IP: 188.123.252.* 03.04.12, 13:08
          > a tak to serial promuje niestalosc emocionalna bohaterow klanu.
          > potem ludziska sie naogladaja tego i postepuja tak w zyciu......


          Jest na odwrót. Tak jest w życiu i stąd taki scenariusz. Jak ktoś ma ochotę, siłę i okazję to buduje stabilny związek, choćby wszystkie seriale stanowiły inaczej.
          A co my wiemy o tych "stabilnych" związkach nestorów? Nic. Mogły być stabilne, mogły być "stabilne". To mit, że kiedyś było pięknie i moralnie, a teraz wszystko się psuje. Teraz lepiej jest naprawić błąd niż tkwić w układzie, który zapewne przez sąsiadów odbierany byłby jako stabilny. To, że ktoś tkwi w związku np. 60 lat wcale nie oznacza, że jest w nim szczęśliwy.
          I jeszcze to słowo "promuje", które zawsze w podobnych kontekstach mnie śmieszy (promowanie singlostwa, promowanie homoseksualizmu etc). To są sytuacje związane z uczuciami, emocjami, własnymi wyborami, nie z modą i reklamą.
    • panna_beata Re: klanowe spostrzezenia 03.04.12, 10:56
      sadman666.3 napisał:

      > rodzina lubiczow przedstawiona w serialu wydaje sie byc idealna.pokolenie dziec
      > i marii i wladyslawa pozakladaly przykladne rodziny.trwale stabilne zwiazki.

      Tylko Moni się nieco z tego wyłamuje, ale ona była od początku przedstawiana jako ta "mniej udana". Poza tym ostatnio jest z Felim. Wprawdzie na kocią łapę, ale ile to już sezonów? Dwa, trzy?
      • andrz_ej Re: klanowe spostrzezenia 03.04.12, 16:52
        ola napisała:"Wiem, że to co powiem, to oczywista oczywistość, ale jak serial ma tysiąc czy dwa tysiące odcinków (nie wiem dokładnie, ale sądzę, że tyle ma:) "

        nawet więcej dziś odcinek 2264
    • dziennik-niecodziennik Re: klanowe spostrzezenia 03.04.12, 17:12
      hehe
      po pierwsze - związki rodziców Lubiczów nie są trwałe i stabilne. Chojniccy mieli masę kłopotów, rozwodzili się i dopiero teraz jakos to funkcjonuje. Koniaczki tez miały jakies tam zawirowania, zdaje sie ze Paweł miał moment kryzysu? (i nei chodzi mi o zarzut romansu z Brodzikową). Monika to w ogole epopeja, pierwszy mąż wariat i brutal, drugi zamordowany zdaje się, od tej pory kilka wolnych związków i na kolejne małżeństwo raczej sie nie zanosi. Dorota rodziny nie ma wcale, chociaz ma duuuzo sióstr ;) jedynie małżeństwo Ryśków było, istotnie, trwałe i stabilne.
      po drugie - "mlodzież" żyje normalnie. w dzisiejszych czasach fakt bycia razem bez ślubu nie jest niczym dziwnym. Aga była mężatką, zraziła się do tej instytucji i teraz jest zadeklarowaną singielką. ze zmienia partnerów? - a cóż w tym złego?... Olka zdaje sie tez mężatką była? a związek z norbertem cięzko nazwac przypadkowym. o związek z osobą chorą psychicznie trzeba walczyc, Olka walczy, bo jej bardzo zależy, wiec gdzie tu przypadkowosc? Beata - po numerze z Piotrem wierna żona przez długie lata, choc numer na zakończenie wywinęła nieprzeciętny. Michał - za młodu nieodpowiedzialny gó...arz miał byc, to i zachowywał sie adekwatnie. obecnie stara sie byc przykładnym męzem i ojcem.
      po trzecie - sprawa Macka jest wyjatkowo cięzka. on jak najbardziej jest w stanie stworzyc rodzinę i ma taką potrzebę, tyle ze ta rodzina nigdy nie bedzie samodzielna. ale czy fakt choroby ma mu przekreślac prawo do szczęscia i bycia z ukochaną osobą?...
    • Gość: ja Re: klanowe spostrzezenia IP: *.dynamic.chello.pl 10.04.12, 08:17
      Przypomniało mi się, że wsród zaginiętych (i spokojnie zapomnianych) klanowiczów mamy jeszcze Daniela (Monika nawet słowem nie wspomina), corkę Ani Surmacz, rodzeństwo Błażeja, zaprzyjaźniony (i nawet rodzina) Józek nie przyjechał wspierać Grażynki. Marczyńscy też ostatnio przepadli, i nikt ich nie szuka.
        • eo_wina Re: klanowe spostrzezenia 11.04.12, 08:59
          Jozek byl wspominany po raz ostatni gdy Bozena jezdzila do niego na wies na rekonwalescencje oka. Tam ponoc poznala jakiegos ornitologa, ale sluch po watku zaginal.
          O Danielu Moni odrobinku zapomniala, ze juz o Iwonce Surmacz nie wspomne.
          Najbardziej jednak - i powiem to po raz enty - mierzi mnie totalna amnezja rodzinna w kwestii Doroty.
          • Gość: sidu Re: klanowe spostrzezenia IP: *.info 12.04.12, 00:49
            oglądam klan raz na kilka miesięcy, ale muszę wam powiedziec, że trafiłam na odcinek, w którym ktoś komuś opowiadał: "znamy się z koniakami dzięki naszej córce, Iwonce, nasze dzieci chodziły do liceum razem" (a może to zmyśliłam)

            kiedyś oglądałam klan i kojarzy mi się z dzieciństwem przypadającym na lata dziewięćdziesiąte:) dlatego pozwolę sobie powymądrzać, że:
            wcale w tej rodzinie wg mnie nie było stabilnie, sceneria obyczajowa tylko inna
            -dziś takie elżunie rzadziej cierpią długotrwałe przy notorycznie zdradzającym mężu dla dobra dzieci, rodziny i dla nierobienia zadymy ; jak jest problem, to jest rozwód i dalsze szukanie szczęścia gdzie indziej, czyli ludzie zdają sobie sprawę z tego czego potrzebują i próbują w różnych że tak powiem departamentach, a nie 20 lat i ślub, "bo wszyscy tak chcieli". Pomijam kobiety wpatrujące sie przez cale zycie w takie matki typu elżunia, to faktycznie one i dziś potrafią powielać ten sam schemat

            -rysiek jako wyrastający na najgorszego w rodzinie-prosty, bez osiągnięć. Myślicie,że przez cale zycie doceniano w nim jego piękną duszę i dobrotliwość, piekno fizycznej roboty? Wszyscy skończyli studia w czasach, kiedy studia nobilitowały, w dodatku medycyna, to duże osiągniecie kiedyś.Monika za granicą, aleksis,prowadząca butik w czasach kiedy Polacy ubierali się na bazarach w chińszczyznę. Farmaceutka po matce. Zakonnica.A Rysio borykający się z totalnym bezrobociem vs koniaki wysyłający córki na obozy narciarskie. Wiem, gloryfikacja pięknych wartości,braterstwa w klanie, ale przenieście teraz taki uklad sił w rodzinie na realia i rzeczywistosc, która was otacza i sami sobie odpowiedzcie na pytania jakie są kontakty miedzy realnym ryskiem a resztą rodziny i co się przez cale życie działo, dlaczego ten Rysiek właściwie nie chciał iść na studia skoro klimat w domu teoretycznie jest?:D i ostatnie pytanie - co ma wobec tego rysiek skrycie pod kopułą?:D
            -moni,kolejna "czarna owca" , wykluczenie na kilka lat z rodziny, ciekawe dlaczego i jak to jest , ze w stabilnej zdrowej rodzinie coś takiego ma prawo się dziać?
            -zakonnica: zapewne ta najlepsza uczennica, najbardziej pomagająca w domu, najchętniej zajmująca się rodzeństwem, z która wiąże się największe nadzieje na przyszłość, a reszta w cieniu,bohaterka
            -elżunia: stłamszona relacją z bliźniakiem Pawłem, poddańcza wobec matki, siedzi w domu i prowadzi aptekę i cierpi. Ciekawe skąd ta depresja po rozstaniu z jerzym - z utraconej miłości?:D

            Paaatologia
            • monia515 Re: klanowe spostrzezenia 12.04.12, 09:07
              "...-moni,kolejna "czarna owca" , wykluczenie na kilka lat z rodziny, ciekawe dlaczego i jak to jest , ze w stabilnej zdrowej rodzinie coś takiego ma prawo się dziać?
              -zakonnica: zapewne ta najlepsza uczennica, najbardziej pomagająca w domu, najchętniej zajmująca się rodzeństwem, z która wiąże się największe nadzieje na przyszłość, a reszta w cieniu,bohaterka >>"

              Moni miała romans z narzeczonym Doroty- dlatego wyjechała i była skłócona z rodziną, a Dorota poszła do zakonu.
            • piotr7777 Re: klanowe spostrzezenia 12.04.12, 16:51
              > -rysiek jako wyrastający na najgorszego w rodzinie-prosty, bez osiągnięć. Myśli
              > cie,że przez cale zycie doceniano w nim jego piękną duszę i dobrotliwość, piekn
              > o fizycznej roboty? Wszyscy skończyli studia w czasach, kiedy studia nobilitowa
              > ły, w dodatku medycyna, to duże osiągniecie kiedyś.Monika za granicą, aleksis,p
              > rowadząca butik w czasach kiedy Polacy ubierali się na bazarach w chińszczyznę.
              > Farmaceutka po matce. Zakonnica.A Rysio borykający się z totalnym bezrobociem
              > vs koniaki wysyłający córki na obozy narciarskie. Wiem, gloryfikacja pięknych w
              > artości,braterstwa w klanie, ale przenieście teraz taki uklad sił w rodzinie n
              > a realia i rzeczywistosc, która was otacza i sami sobie odpowiedzcie na pytania
              > jakie są kontakty miedzy realnym ryskiem a resztą rodziny i co się przez cale
              > życie działo, dlaczego ten Rysiek właściwie nie chciał iść na studia skoro kli
              > mat w domu teoretycznie jest?:D i ostatnie pytanie - co ma wobec tego rysiek sk
              > rycie pod kopułą?:D

              Akurat kazus Ryśka dobrze o rodzinie Lubiczów świadczy.
              Zauważmy, że rodzina w żaden sposób nie daje Ryszardowi odczuć, że jest ten gorszy, bo bez wykształcenia. Maria i Władysław nigdy nie wyrzucali mu, że nie skończył studiów a i on nigdy nie miał kompleksów w relacjach z resztą rodziny. To znaczy owszem, Paweł i Jerzy trochę się podśmiewali, ale nie z jego zawodu tylko z tego, że zarabia grosze na etacie w jakiejś spółdzielni zamiast założyć własną firmę.
              Rysiek mógł się faktycznie gorzej uczyć a zarazem mieć smykałkę do majsterkowania. Gdyby wbrew sobie został pchnięty do liceum a potem skończył jakieś nieinteresujące go studia czułby się nieszczęśliwy. Widocznie seniorzy rodu uznali, że lepiej aby młodszy syn realizował się w tym co lubi i na czym się zna niż na siłę dorównywał do reszty rodzeństwa. Może po prostu nie byli zakręceni na punkcie wykształcenia.
              Przecież chyba są rzeczy ważniejsze niż papierek potwierdzający wykształcenie.
              • Gość: sidu Re: klanowe spostrzezenia IP: *.info 12.04.12, 19:18
                tak, w klanie to wygląda idyllicznie, dlatego napisalam, żeby sprobowac sobie wyobrazić jednak realną rodzinę z takim ryskiem - widze czesto, ze jesli w okreslonej rodzinie jest pęd na wyksztalcenie, to ci czlonkowie, ktorzy sie z tego wyłamują nierzadko zaniechują kontaktów i powstaja rozne kwasy,
                tak jakby klimat zwiazany z ddazeniem do wyksztalcenia wszystkich w rodzinie wiazal sie okresloną postawą wobec ludzi i ocenianiem ludzi pod wzgledem wlasnie posiadania wyksztalcenia. Moze w obecnych czasach coraz wiecej osob orientuje sie w tym, ze ten papier jest bezsensowny, ale mysle, ze kiedys bycie lekarzem, z drugiej strony farmaceuta, a z trzeciej zakonnica, z czwartej artystką jednak znaczylo cos innego niz dzis kiedy to wszystko jest plynne
                • Gość: alonso Re: klanowe spostrzezenia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.04.12, 10:20
                  z tym wykształceniem to czasem różnie bywa, u mnie starsze rodzeństwo po studiach, a ja kończąc podstawówkę czułem się zawsze jakiś gorszy, byłem maksymalnie niedowartościowany i jakoś tak się złożyło że trafiłem do zawodówki. W drugiej klasie zrozumiałem swój błąd, że jednak tam nie pasuję, ale skończyłem tę szkołę, potem technikum, studia itp..... Może Rysiu był poniżany przez kolegów w dzieciństwie i też miał niską samoocenę ?
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka