Koniec Ukrainy?

27.04.10, 18:23
Czyżby to był koniec Ukrainy?
To co się dziś stało jest niezwykle niebezpieczne i chyba kończy nadzieję,
NATO ze prezydentura Janukowicza "nie będzie taka zła"... sad
    • ignorant11 Szcze ne wmerła... 27.04.10, 20:27
      lacietis napisał:

      > Czyżby to był koniec Ukrainy?

      Mamn nadzieje ze jednak NIE.

      > To co się dziś stało jest niezwykle niebezpieczne i chyba kończy
      nadzieję,
      > NATO ze prezydentura Janukowicza "nie będzie taka zła"... sad


      Raczej fatalna czarna kadencja dla Ukrainy.
    • ignorant11 Umowa nie ma kluczowego znaczenia 27.04.10, 20:40

      Sława!
      www.rp.pl/artykul/2,467855_Umowa_nie_ma_kluczowego_znaczenia.html
      Umowa nie ma kluczowego znaczenia
      Piotr Zychowicz 27-04-2010, ostatnia aktualizacja 27-04-2010 20:22
      Ukraina w ciągu co najmniej kilku najbliższych lat nie wejdzie do NATO -
      mówi w rozmowie dla „Rz” Andrzej Szeptycki, politolog z Uniwersytetu
      Warszawskiego

      Ukraina bliżej Rosji
      Rz: Jakie znaczenie z perspektywy Polski ma umowa zawarta między Ukrainą a
      Rosją?

      Andrzej Szeptycki: Sama umowa nie ma kluczowego znaczenia. Jest natomiast
      potwierdzeniem spraw, o których już wiedzieliśmy.

      Jakich?

      Po pierwsze, że Wiktor Janukowycz jest bardziej pro- rosyjski niż jego
      poprzednik. Po drugie, że Ukraina w ciągu co najmniej kilku najbliższych
      lat nie wejdzie do NATO.

      Czyli Ukraina ląduje w obozie moskiewskim?

      To bardziej skomplikowane. Janukowycz jest bardziej prorosyjski niż
      Juszczenko, ale nie oznacza to, że jest bezkrytycznym zwolennikiem Kremla.
      Stoją za nim grupy interesu – polityczne i gospodarcze. Te pierwsze
      rzeczywiście z sympatią patrzą na Moskwę. Te drugie już mniej. Ci ludzie
      doskonale wiedzą, co Rosja robi z niezależnym biznesem, wiedzą, że
      Rosjanie są dla nich konkurencją. Poza tym oferta, jaką Moskwa może
      przedstawić ukraińskiemu biznesowi, nie jest zachwycająca. Ukrainie jest
      potrzebna Europa.

      Do czego?

      Tamtejsi biznesmeni chcą uzyskać dostęp do europejskich rynków,
      technologii i środków finansowych. Tego Rosja im nie da. Sam Janukowycz
      zdaje się wyznawać zasadę „ekonomia, głupcze!”. Patrzy na politykę
      zagraniczną przez pryzmat interesów gospodarczych. Dla niego, a także dla
      wielu polityków 25 czy 30 lat to perspektywa abstrakcyjna, a w zamian za
      umowę z Rosją dostał tańszy gaz. On myśli takimi kategoriami.

      Ale w wymiarze geopolitycznym ta decyzja to katastrofa.

      Tak, umowa z Rosją zamyka sprawę wejścia Ukrainy do NATO. Chyba, że Kijów
      zdecyduje się wypowiedzieć umowę o flocie, co jest mało prawdopodobne.
      Państwo NATO teoretycznie może mieć na swym terytorium bazę obcych wojsk,
      ale rosyjskich raczej nie. Szczególnie, gdy jest to kraj taki jak Ukraina.
      Dla Polski i wszystkich, którym zależy na zbliżeniu Ukrainy z Zachodem, to
      przykra wiadomość. Ale znowu: już wcześniej szanse na akces Ukrainy
      zmalały niemal do zera. Mam na myśli sam wybór Janukowycza, który otwarcie
      się temu sprzeciwiał, ale także wybór Baracka Obamy na prezydenta USA.
      Obama w przeciwieństwie do George’a W. Busha stawia na ocieplenie
      stosunków z Rosją. Słynny „reset”, z którym przyjechała pani Clinton do
      Ławrowa, rozbrojenie nuklearne itp. Poza tym nie zapominajmy o wojnie w
      Gruzji. To był sygnał ze strony Rosji – czytelny i zrozumiały na
      Zachodzie – „nie ruszajcie naszych zabawek”.

      Jaki skutek ta umowa będzie miała dla polskiej polityki wschodniej, dla
      zbliżenia Ukrainy z Zachodem?

      Na to pytanie odpowiedzą wydarzenia najbliższych 30 lat. Jeżeli Janukowycz
      okaże się genialnym przywódcą, który zmodernizuje swój kraj i zbliży go do
      Unii – nie będziemy o tej umowie pamiętać. Jeżeli zaś okaże się drugim
      Łukaszenką – to też nie będziemy o niej pamiętać, bo zapewne podpisze
      jeszcze niejedną taką umowę z Rosją.

      Andrzej Szeptycki jest politologiem z Uniwersytetu Warszawskiego


      Opinie dla „Rz”

      Kirił Tanajew, szef rosyjskiej Fundacji Efektywnej Polityki

      Specyfika ukraińskiej polityki polega na tym, że wszystko odbywa się w
      niej w podwyższonej tonacji i we wszystkim jest dużo przesady. To, czego
      obecnie jesteśmy świadkami, to próba ratowania własnych notowań przez
      pokonane siły polityczne – byłą premier Julię Tymoszenko i byłego
      prezydenta Wiktora Juszczenkę. Tego można się było spodziewać i dlatego
      Moskwa reaguje na tę sytuację racjonalnie i spokojnie.

      Z sondaży bowiem jednoznacznie wynika, że to prezydent Wiktor Janukowycz
      ma obecnie na Ukrainie najlepsze notowania, a więc – siłą rzeczy – jego
      działania cieszą się poparciem większości społeczeństwa.

      Przede wszystkim jednak nie zgadzam się z takim stawianiem sprawy, że
      umowa „flota za gaz” narusza ukraińską konstytucję czy też ogranicza
      suwerenność Ukrainy, że Rosja w ten sposób demonstruje, iż sprawy
      gospodarcze jest gotowa załatwiać pod warunkiem, że Ukraina podporządkuje
      się jej politycznie. To nieprawda. Nowe porozumienie opiera się na
      racjonalnych przesłankach. Jaki jest największy problem Rosji z Kijowem?
      To brak gwarancji. Juszczenko chciał, żeby polityka i gospodarka były od
      siebie oddzielone, czyli żeby politycznie można było z Rosją wojować,
      domagając się jednocześnie ustępstw.

      Nowe porozumienie ma właśnie takie gwarancje zapewnić. Jeśli w przyszłości
      ktoś na Ukrainie zmieni zdanie w sprawie Floty Czarnomorskiej, to
      ukraińska gospodarka będzie musiała ponieść tego konsekwencje. Podkreślam
      jednak, że ze strony Rosji nie ma w tym niczego więcej, niż tylko zdrowy
      rozsądek i swego rodzaju wyrachowanie, próba zabezpieczenia się na
      przyszłość.

      —not. prus


      Andriej Okara, rosyjski politolog

      Czy to zagraża niezależności Ukrainy? Myślę, że Ukraina sama musi sobie
      odpowiedzieć na to pytanie. Umowę „flota za gaz” bardzo trudno ocenić, bo
      to dwie różne sprawy. Z punktu widzenia Ukrainy w dziedzinie energetycznej
      jest korzystna, ale czy opłaca się to robić takim kosztem? Z kolei Rosja
      za wielkie pieniądze, poważnie obciążając swój budżet, ma szanse zaspokoić
      swoje ambicje, w dużej mierze postrzegane przez pryzmat symboli. Ukraina
      jest dla Rosji partnerem, wobec którego może się prezentować w roli
      mocarstwa. Demonstrując przy tym łatwość załatwiania spraw gospodarczych z
      Ukrainą, ale dopiero, kiedy osiągnie wygodny dla siebie konsensus
      polityczny. Janukowycz został sprawdzony i spełnił pokładane w nim
      nadzieje. Dlatego teraz z Kijowem zostaną podpisane kolejne umowy – w
      dziedzinie energii jądrowej czy lotnictwa. Poza tym obecność Floty
      Czarnomorskiej na Krymie ma czysto praktyczny – wojskowy wymiar. To
      obecność na Morzu Śródziemnym i na przykład efektywne prowadzenie
      konfliktu zbrojnego z Gruzją. Rosja zdaje się przy tym nie zauważać jednej
      ważnej rzeczy – umowa, niezgodna z konstytucją, nie daje gwarancji na
      dłuższą perspektywę. Następny lider Ukrainy może ją podważyć i wszystko
      się posypie. Poza tym jest ona przedłużeniem dotychczasowego porozumienia
      z 1997 roku, w którym jest zapisane, że rok przed wygaśnięciem, czyli w
      2016 roku, każda ze stron może zdecydować, że go nie przedłuży.

      —not. prus



      Rok 2010

      Janukowycz u władzy

      7 lutego wybory prezydenckie na Ukrainie wygrywa lider prorosyjskiej
      Partii Regionów Wiktor Janukowycz, uzyskując w drugiej turze. 48,95 proc.
      głosów. 25 lutego zostaje zaprzysiężony.

      1 marca z pierwszą wizytą zagraniczną prezydent jedzie do Brukseli.
      Zapowiada tam, że nie zamierza zabiegać o członkostwo Ukrainy w UE, ale
      liczy na jej wsparcie.

      5 marca Janukowycz składa wizytę w Moskwie. Oświadcza, że jego
      prezydentura jest szansą na „otwarcie nowej karty” w stosunkach z Rosją.
      Premier Władimir Putin proponuje Ukrainie unię celną.

      7 kwietnia Janukowycz rozwiązuje komisję koordynującą przygotowania
      Ukrainy do członkostwa w NATO oraz Centrum ds. Integracji Euroatlantyckiej.

      21 kwietnia w Charkowie prezydenci Janukowycz i Miedwiediew podpisują
      porozumienie wydłużające o co najmniej 25 lat okres stacjonowania na
      Krymie rosyjskiej Floty Czarnomorskiej. W zamian Rosja udziela Ukrainie
      zniżki w opłatach za gaz.

      26 kwietnia podczas wizyty na Ukrainie Putin proponuje połączenie
      energetyki jądrowej obu krajów.

      27 kwietnia Rada Najwyższa Ukrainy ratyfikuje umowę w sprawie dłuższego
      stacjonowani
    • ignorant11 Suwerenność Ukrainy oddana za 90 dolarów 27.04.10, 21:04
      Sława!
      www.rp.pl/artykul/2,467848_Suwerennosc_Ukrainy_oddana_za_90_dolarow_.html
      Suwerenność Ukrainy oddana za 90 dolarów
      Jerzy Haszczyński 27-04-2010, ostatnia aktualizacja 27-04-2010 20:04
      W galopującym tempie Ukraina uzależnia się od Rosji. O nowym prezydencie
      Wiktorze Janukowyczu wprawdzie od dawna mówiono, że jest prorosyjski, ale
      mimo to trudno pojąć, dlaczego tak się z ograniczaniem suwerenności swego
      kraju śpieszy

      Ukraina bliżej Rosji
      Dlaczego kilka miesięcy po dojściu do władzy godzi się na porozumienie,
      które za tańszy gaz z Rosji pozwala rosyjskiej Flocie Czarnomorskiej
      pozostać na ukraińskim Krymie prawie do połowy tego wieku?Jeżeli to
      porozumienie uznać za przyklepanie utraty suwerenności Ukrainy, to ta
      suwerenność była bardzo tania – ledwie około 90 dolarów rocznie na
      mieszkańca. Ale tak być nie musi; Ukraina uzależniła się od Rosji, ale
      niekoniecznie na kilka pokoleń, niekoniecznie do 2047 roku, do którego
      rosyjskie okręty teoretycznie mogą stacjonować w Sewastopolu.

      Tak się stanie, jeżeli Zachód uzna, że Ukraina na dobre wróciła pod
      skrzydła Moskwy. I nie zrobi nic, by dać Ukraińcom realną perspektywę
      znalezienia się w strukturach zachodnich. Czyli skorzysta z okazji – uzna,
      że dyskusja o rozszerzeniu Unii Europejskiej na Wschód jest skończona, i
      na dobre uszczelni granicę między Ukrainą a światem kojarzącym się jej
      mieszkańcom z dobrobytem i wolnością, gdzie nie ma podziału na grupkę
      miliarderów i masę biednych.

      Niestety, wiele wskazuje na to, że niektórym krajom zachodnim taka
      perspektywa się spodoba. Polsce to się podobać nie może. Czeka nas jeszcze
      cięższe zadanie przekonywania Europy, by nie rezygnowała z Ukrainy.

      Ukraina nie ma szczęścia ani do elit, ani do geopolityki. Może wczorajsze
      wydarzenia w Kijowie doprowadzą przynajmniej do przebudzenia elit
      pomarańczowej rewolucji. One także z powodu personalnych konfliktów i
      zmarnowania entuzjazmu społeczeństwa przyłożyły się do tryumfu
      Janukowycza. Do zwycięstwa poglądu, że najważniejsze jest to, by rosyjski
      gaz był trochę tańszy. Ten pogląd nie musi być wieczny. Jeszcze Ukraina
      nie zginęła, choć zawiązała sobie pętlę na szyi.

      Skomentuj na blog.rp.pl/haszyczynski



      Forum Słowiańskie
      gg 1728585
    • ignorant11 A patrzac inaczej:)) 27.04.10, 21:09

      Sława!

      To wiele krajów posiada bazy w innych krajach np USA w UK i nie ma
      najmiejszych podstaw do obaw aby UK stała sie kolejnym stanem.

      Zatem bazy dzierzawi sie na całym swiecie.

      Ale czy duzo jest takich umów ze za 3 mld$ rocznie???

      Nawet gdy dzierzawiony jest cały port???

      Czy wiele jest portów na swiecie z przychodami 3mld$...

      A swoja droga gdyby Ukraina zyskała tanszy albo własny gaz to przeciez
      nie ma umowy, której nie mozna byłoby wypowiedziec...
      smile)

      Forum Słowiańskie
      gg 1728585
    • eliot Re: Koniec Ukrainy? 28.04.10, 15:21
      lacietis napisał:

      > Czyżby to był koniec Ukrainy?
      > To co się dziś stało jest niezwykle niebezpieczne i chyba kończy
      nadzieję,
      > NATO ze prezydentura Janukowicza "nie będzie taka zła"... sad

      Jak narazie sprawdzają się najgorsze przypuszczenia, można nawet
      zaryzykować opinię o agenturalności Janukowycza. Możliwość
      przystąpienia do NATO można spokojnie odłożyć do lamusa (do UE
      oczywiście też) bo w najbliższej dekadzie nie będzie takiej
      możliwości ani nadzieji na nią. Być może społeczeństwo Ukrainy musi
      przejść cały ten proces do końca, by zrozumieć, że jest
      narodem...
      • ignorant11 Re: Koniec Ukrainy? 28.04.10, 17:19
        eliot napisał:
        Być może społeczeństwo Ukrainy musi
        > przejść cały ten proces do końca, by zrozumieć, że jest
        > narodem...


        Sława!

        Dlatego byc moze jest to pozytywne?

        Bo przeciez nie zalezy nam kilku latach czy paru dekadach ale WIEKACH
        ukraińskiej Niepodległosci.


        Forum Słowiańskie
        gg 1728585
        • lacietis Re: Koniec Ukrainy? 28.04.10, 19:04
          Im później to nastąpi - tym mniej prawdopodobne, ze nastąpi w ogóle.
          Może jednak istotnie to początek podziału Ukrainy?
          • ignorant11 Re: Koniec Ukrainy? 29.04.10, 00:10
            lacietis napisał:

            > Im później to nastąpi - tym mniej prawdopodobne, ze nastąpi w ogóle.
            > Może jednak istotnie to początek podziału Ukrainy?


            Sława!

            Cynicznie powiem ze tytle ile Ukraincy utrzymaja tyle ich...

            A tłumaczac sie z cynizmu powiem ze m oze lepiej miec mniejsze państwo ale
            zwarte etnicznie nie targane konfliktami nacjonalistycznymi???

            Ja to to nazywam " strategicznym zrzucaniem niepotrzebnych terytoriów"

            Forum Słowiańskie
            gg 1728585
          • scand Re: Koniec Ukrainy? 29.04.10, 08:51
            To przyznanie Krymu przez Chruszczowa Ukrainie w ogóle było dość nieszczęśliwym
            pomysłem. Gdyby Rosja miała Krym to tamtejsi dygnitarze jeździliby wygrzewać się
            na słońcu w pełnym komforcie i zasadniczo byliby bardziej rozleniwieni wink
            • ignorant11 Re: Koniec Ukrainy? 29.04.10, 18:02
              scand napisał:

              > To przyznanie Krymu przez Chruszczowa Ukrainie w ogóle było dość
              nieszczęśliwym
              > pomysłem. Gdyby Rosja miała Krym to tamtejsi dygnitarze jeździliby
              wygrzewać si
              > ę
              > na słońcu w pełnym komforcie i zasadniczo byliby bardziej rozleniwieni wink

              Sława!

              Ale to wzmacniałoby Rosje, co mi sie nie podoba, choc z drugiej strony nie
              wiem czy Krym nie osłabia Ukrainy???


              Choc moze stanowi jakis bufor???

              Forum Słowiańskie
              gg 1728585
Pełna wersja